Angielski to dziś język, który towarzyszy nam niemal bez przerwy. W pracy, w podróży, w internecie, w telefonie, w serialach czy filmach. Nawet jeśli ktoś nie ma z nim kontaktu na co dzień, prędzej czy później i tak na niego trafi — choćby w mailu, instrukcji albo podczas rezerwacji noclegu.

A jednak dane z translatorów Vasco pokazują, że angielski wciąż jest jednym z tych języków, po które najczęściej sięgamy, gdy potrzebujemy tłumaczenia. Co więcej, w 2025 roku, w skali globalnej, najpopularniejszą parą językową na translatorach Vasco była para angielski–polski. I to właśnie tutaj zaczyna się historia, bo mówimy przecież o języku, który uchodzi za najbardziej powszechny.
Skąd więc ta potrzeba tłumaczenia?

Najczęściej tłumaczone pary językowe: dane z 2025 roku
Z danych Vasco wynika, że wśród najczęściej tłumaczonych par językowych w 2025 roku, globalnie najpopularniejsza była para angielski–polski. Niewiele rzadziej użytkownicy korzystali z tłumaczeń polsko-niemieckich oraz angielsko-hiszpańskich. Pierwszą piątkę zamykają pary niemiecki-rosyjski oraz niemiecki-tajski.
Ten zestaw wygląda jak mapa codziennych potrzeb: angielski jako język uniwersalny, niemiecki jako język mocno obecny w życiu zawodowym i w podróżach, a hiszpański jako klasyczny język „wakacyjny” i coraz częściej spotykany w pracy. Co ciekawe, niemiecki pojawia się w kilku konfiguracjach, co tylko potwierdza, że jego rola w realnej komunikacji nadal jest bardzo silna.
A w Polsce ? Lista jest znajoma.
Jeśli spojrzeć na pary językowe z udziałem języka polskiego, układ jest równie przewidywalny. Dominuje tłumaczenie między polskim a angielskim. Na podium znajdują się też niemiecki i hiszpański, a tuż za nimi polsko-włoski oraz polsko-francuski.
Czyli zestaw, który większość osób kojarzy z podróży, pracy, szkoły albo kontaktów z zagranicą. I właśnie dlatego cała sytuacja robi się ciekawa — bo to są języki uznawane za popularne i powszechnie używane. A mimo to wciąż wymagają wsparcia.
Dlaczego popularne języki wciąż sprawiają trudność?
Żeby lepiej zrozumieć, dlaczego nawet popularne języki wciąż są tak często tłumaczone, Vasco przeprowadziło analizy wśród osób zainteresowanych translatorami elektronicznymi. Ankietowanych zapytano o największe trudności w nauce języków obcych.
Najczęściej wskazywanym problemem był brak czasu na regularną naukę – na tę barierę zwrócił uwagę co czwarty respondent.
To odpowiedź, która brzmi mało spektakularnie, ale w gruncie rzeczy tłumaczy bardzo dużo. Bo nawet jeśli ktoś miał w szkole angielski przez lata, a dziś w pracy „jakoś sobie radzi”, bez regularności trudno utrzymać język w formie.
Słownictwo, stres i native speakerzy — czyli bariery, które wracają
Brak czasu nie był jedyną odpowiedzią. Dla niemal 22% badanych największym wyzwaniem pozostaje zapamiętywanie nowego słownictwa. 18,7% ankietowanych przyznaje, że ma trudności z przełamaniem bariery językowej i swobodnym prowadzeniem rozmów w języku obcym. Kolejne 15,5% respondentów wskazuje na problem ze zrozumieniem native speakerów, a nieco ponad 10% mówi o braku motywacji do nauki.
Wyniki ankiety pokazują więc, że problemem nie jest tylko sama znajomość języka, ale też to, jak trudno używa się go w praktyce. Szczególnie wtedy, gdy rozmowa odbywa się szybko, w stresie albo w sytuacji, w której nie ma czasu na zastanawianie się nad słowami.

Między „znam” a „mówię swobodnie”
Dane Vasco dobrze pokazują, że bariery językowe są powszechnym doświadczeniem. Nawet w przypadku języków uznawanych za popularne i powszechnie znane, wiele osób wciąż odczuwa trudności w codziennej komunikacji.
Brak czasu na naukę, problemy z zapamiętywaniem słownictwa czy stres związany z rozmową sprawiają, że wsparcie komunikacyjne bywa potrzebne także wtedy, gdy mówimy o językach, które są używane najczęściej.
UNESCO: znajomość języka nie zawsze oznacza swobodę
UNESCO podaje, że ponad połowa światowej populacji zna co najmniej jeden język obcy. I to jest super — tylko że znajomość języka na papierze to jedno, a rozmowa na żywo to drugie.
Bo w praktyce liczy się nie tylko to, czy „coś tam rozumiemy”, ale czy potrafimy mówić swobodnie, bez stresu, w tempie i w realnych sytuacjach. A z tym — jak pokazują dane Vasco — wiele osób nadal ma problem.
Podsumowując – Polacy tłumaczą angielski, ale ma to sensowne wyjaśnienie
Wniosek jest prosty: najczęściej tłumaczymy nie te języki, których nie znamy, tylko te, które najczęściej pojawiają się w codziennym życiu. A że angielski jest dziś wszędzie, to i w translatorach pojawia się wszędzie.
I skoro w dzisiejszych czasach technologia może po prostu pomóc — bez stresu, bez wstydu i bez nerwowego „jak to było…” — to w sumie… czemu z tego nie skorzystać?
Zobacz szczegóły na temat rozwiązań Vasco-Electronics. Sprawdź również nowości tej firmy zaprezentowane podczas targów CES 2026 w Las Vegas.