Nowy Mercedes Klasy C przeszedł największą techniczną modernizację w historii modelu i – całe szczęście – ktoś w Stuttgarcie nie dostał jeszcze alergii na silniki Diesla. Odświeżona Klasa C nadal będzie dostępna zarówno z benzyną, hybrydą plug-in, jak i wysokoprężnym OM 654 EVO, przygotowanym pod wymagania Euro 7. I trudno o lepszy przykład pokazujący, że nowoczesny diesel wcale nie musi być reliktem, który jak najszybciej należy wyrzucić z europejskich miast. Mercedes poprawił przy okazji wygląd, elektronikę, multimedia i zawieszenie, a do środka wprowadził najnowszą generację MBUX korzystającą z kilku modeli AI. Hybryda plug-in przejedzie do 100 km na prądzie, ale dla kierowcy robiącego setki kilometrów po autostradach nadal najbardziej interesujące będą dwa diesle. Bo czasami zamiast zakazywać technologii, wystarczy pozwolić ją rozwijać.

Nowy Mercedes Klasy C nie odcina się od spalinówek
Najważniejsza wiadomość jest właściwie bardzo prosta. Mercedes nadal daje klientowi wybór. Odświeżona Klasa C będzie oferowana z benzyną, dieslem oraz hybrydą plug-in. Nie ma więc absurdalnego scenariusza, w którym kierowca pokonujący 50 tys. km rocznie musi tłumaczyć sobie, że ładowanie samochodu co kilkaset kilometrów to przecież „nowoczesność”.
Wysokoprężny OM 654 EVO pozostaje czterocylindrową konstrukcją i będzie oferowany w dwóch wariantach: 163 KM oraz 200 KM. Silnik wykorzystuje turbosprężarkę o zmiennej geometrii oraz układ common rail pracujący z ciśnieniem do 2200 barów. Co szczególnie istotne, jednostka jest zgodna z paliwami HVO100, B10 i B20.
Mercedes przygotował całą gamę spalinową pod przyszłe wymagania Euro 7. Do tego wszystkie silniki otrzymały układ mild hybrid z instalacją 48 V i starter-generatorem ISG 2.0, który może chwilowo dostarczyć dodatkowe 17 kW mocy oraz 205 Nm. System umożliwia również odzyskiwanie energii i jazdę z wyłączonym silnikiem podczas toczenia.

I właśnie dlatego coraz trudniej traktować wszystkie silniki wysokoprężne jak technologiczne zło wcielone. Jeżeli nowoczesny diesel można dostosować do kolejnych norm, zasilać paliwami o niższym śladzie węglowym i połączyć z elektryfikacją, to pomysł administracyjnego pozbywania się go niezależnie od sposobu użytkowania auta zaczyna wyglądać coraz mniej przekonująco.
W mieście samochód elektryczny może mieć sporo sensu. Przy codziennych trasach po kilkaset kilometrów sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Niech więc klient wybiera napęd odpowiedni do własnego życia, zamiast dopasowywać życie do napędu.

Benzyna też dostała solidne zmiany
Nowy Mercedes Klasy C pozostaje przy czterocylindrowych jednostkach benzynowych, ale silnik M 254 EVO ma teraz dwa litry pojemności oraz nową elektryczną sprężarkę pomagającą ograniczyć opóźnienie reakcji przy niższych obrotach. Gama obejmuje C 200 o mocy 177 KM, C 250 rozwijające 218 KM oraz C 300 z 258 KM i 400 Nm. Wszystkie te jednostki również współpracują z 48-woltowym systemem mild hybrid.
Dla osób, które faktycznie mają gdzie ładować samochód, pozostaje jeszcze C 400 e 4MATIC. Hybryda plug-in rozwija systemowo do 395 KM i 650 Nm, a akumulator o użytecznej pojemności 19,53 kWh ma zapewniać maksymalnie około 100 km zasięgu elektrycznego według WLTP. Ładowanie może odbywać się z mocą do 11 kW AC lub 55 kW DC. Czyli wybór jest dokładnie taki, jaki powinien być: benzyna, diesel albo plug-in. Każdy bierze to, co najlepiej pasuje do jego sposobu jazdy.

Z zewnątrz więcej gwiazd. Dosłownie
Mercedes wyraźnie odświeżył przód samochodu. Pojawił się bardziej pionowy grill z chromowaną ramą i podświetleniem, a na wybranych rynkach świecić może również centralna gwiazda.

Nowe reflektory wykorzystują podwójny motyw gwiazdy w światłach do jazdy dziennej. W sedanie podobny wzór znalazł się także w tylnych lampach. Zmieniono również zderzaki, pojawiły się nowe wzory felg od 17 do 19 cali oraz dwa dodatkowe lakiery – Lavender Silver metallic i Moody Sky Grey metallic.
Do oferty po raz pierwszy trafi też AMG Line Plus z dodatkowymi czarnymi elementami, pakietem Night, sportowymi fotelami z czerwonymi przeszyciami i czerwonymi pasami bezpieczeństwa. Nie jest to rewolucja i dobrze. Klasa C nadal wygląda jak Klasa C, tylko dostała bardziej współczesną twarz.

W środku AI od Google, OpenAI i Microsoftu
Znacznie więcej wydarzyło się w elektronice. Przed kierowcą znajduje się 12,3-calowy zestaw cyfrowych wskaźników, a centralny pionowy ekran ma 11,9 cala. Największa zmiana kryje się jednak pod spodem, bo nowa Klasa C korzysta z systemu operacyjnego MB.OS oraz czwartej generacji MBUX.
Wirtualny asystent wykorzystuje rozwiązania ChatGPT, Microsoft Bing i Google Gemini, dobierając różne modele do konkretnych zadań. Nawigacja bazuje na Google Maps i współpracuje z Automotive AI Agent Google Cloud. Samochód może też otrzymywać aktualizacje OTA już po zakupie.
Mercedes poprawił również kierownicę. I tutaj dobra wiadomość dla ludzi zmęczonych dotykaniem wszystkiego: wracają bardziej klasyczne elementy obsługi, między innymi rolka regulacji głośności oraz przełącznik sterujący tempomatem i DISTRONIC-em. To drobiazg, ale czasem postęp technologiczny polega po prostu na przyznaniu, że stary sposób był wygodniejszy.

Klasa C ma być też lepsza w prowadzeniu
Zmiany objęły zawieszenie, które zostało usztywnione i inaczej zestrojone, aby ograniczyć ruchy nadwozia oraz poprawić reakcje auta w zakrętach bez poświęcania komfortu na długich trasach.

Nadal dostępna będzie skrętna tylna oś. Tylne koła mogą wychylać się maksymalnie o 2,5 stopnia, co zmniejsza średnicę zawracania o 43 cm – do 10,64 metra. Poniżej 100 km/h tylna oś skręca przeciwnie do przedniej, a przy wyższych prędkościach w tę samą stronę, poprawiając stabilność.
Mercedes popracował również nad wyciszeniem. Sedan osiąga współczynnik oporu aerodynamicznego od 0,24, a kombi od 0,26. Zmieniono między innymi lusterka, uszczelnienie przedniej szyby i sposób mocowania układu wydechowego.

Nowy Mercedes Klasy C – diesel żyje i ma się dobrze
Sprzedaż odświeżonej Klasy C w Niemczech rusza 18 sierpnia 2026 roku. Tam ceny sedana zaczynają się od 48 844 euro brutto za C 200. Mercedes nie podał jeszcze polskiego cennika. Najważniejsze jest jednak to, że modernizacja nie zamieniła Klasy C w samochód z wyborem między elektrykiem a elektrykiem z trochę większą baterią. Mercedes rozwija równolegle benzynę, plug-iny oraz diesla i przygotował te jednostki pod Euro 7.

To podejście zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Elektryk świetnie sprawdzi się jednemu kierowcy, hybryda drugiemu, a ktoś, kto każdego tygodnia połyka setki kilometrów autostrad, nadal może wybrać diesla. I oby takich decyzji było więcej. Skoro producenci są w stanie budować coraz czystsze silniki spalinowe spełniające kolejne wymagania, Europa powinna raczej dawać klientom wybór, niż ścigać się w tworzeniu kolejnych zakazów.
Źródło artykułu i zdjęć: Mercedes-Benz. Sprawdź nasz test Mercedes-Benz Klas C 220d 4MATIC kombi.