Chiński elektryk Xpeng X9 został objęty akcją serwisową obejmującą 33 473 samochody wyprodukowane od 8 sierpnia 2023 do 11 sierpnia 2025 roku. Powodem są przednie miechy zawieszenia pneumatycznego, które po długiej eksploatacji w gorącym i wilgotnym klimacie mogą tracić szczelność. Początkowo kierowca może zobaczyć ostrzeżenie i zauważyć, że przód samochodu stoi niżej, ale w skrajnym przypadku usterka może wpłynąć na prowadzenie.

Xpeng wymieni wadliwe zespoły kolumn pneumatycznych bezpłatnie, a sama akcja rozpocznie się w Chinach 28 sierpnia. Sprawa pojawia się w wyjątkowo ważnym momencie, ponieważ Xpeng właśnie rozszerza obecność w Europie, a model X9 trafił do pierwszych klientów na kilku rynkach naszego kontynentu. Dla chińskiej marki będzie to więc nie tylko naprawa techniczna, ale również sprawdzian tego, jak szybko potrafi reagować, komunikować problemy i chronić wartość swoich samochodów.
Xpeng X9 wraca do serwisów. Co dokładnie się zepsuło?
Chiński regulator poinformował, że w części samochodów mogło dojść do pogorszenia szczelności przednich miechów pneumatycznych z powodu wahań w procesie produkcyjnym. Po dłuższej jeździe w wysokiej temperaturze i wilgotności powietrze może uchodzić z układu stopniowo, a nie w wyniku nagłego rozerwania elementu. Samochód powinien wtedy wyświetlić ostrzeżenie, lecz przy większym ubytku ciśnienia może opaść jedna strona nadwozia albo cały przód. Reuters podaje, że w skrajnych okolicznościach problem może pogorszyć właściwości jezdne.
Akcja obejmuje 33 473 egzemplarze Xpeng X9 wyprodukowane pomiędzy 8 sierpnia 2023 a 11 sierpnia 2025 roku. Producent ma bezpłatnie wymienić kompletne przednie zespoły kolumn pneumatycznych na poprawione podzespoły. Część samochodów otrzymała już nowsze elementy i nie będzie wymagała kolejnej wymiany. Xpeng rozszerzył też w Chinach gwarancję na przednią pneumatykę do ośmiu lat lub 160 tys. km, obejmując między innymi kolumny, moduł zasilania powietrzem, blok zaworów i zbiornik. Gwarancja ma pozostać ważna również po zmianie właściciela.
Warto doprecyzować znaczenie słowa „wycofuje”. Xpeng X9 nie znika ze sprzedaży i nie jest odbierany właścicielom na stałe. To klasyczna akcja przywoławcza, czyli obowiązek skontaktowania się z użytkownikami i usunięcia zagrożenia w serwisie. W motoryzacji podobne kampanie prowadzą regularnie zarówno młode marki z Chin, jak i producenci działający od stu lat.

Pierwsze sygnały pojawiły się podczas fali upałów
Przed oficjalnym ogłoszeniem akcji właściciele Xpeng X9 z Chongqingu zgłaszali awarie podczas temperatur sięgających około 40 stopni Celsjusza. W opisywanych przypadkach samochody opadały na jedną stronę albo całym nadwoziem, a część użytkowników miała problemy z dalszą jazdą. Producent 16 lipca przeprosił klientów i przyznał, że usterki występowały w ekstremalnych warunkach cieplnych. Dopiero później ogłoszono pełną akcję serwisową.
Nie oznacza to jednak, że każdy egzemplarz Xpeng X9 musi nagle osiąść na parkingu podczas wakacyjnego wyjazdu. Problem dotyczy określonej partii produkcyjnej, a proces utraty szczelności ma być stopniowy. Z punktu widzenia bezpieczeństwa kluczowe jest jednak to, że zawieszenie odpowiada nie tylko za wygodę. Zmiana wysokości jednego narożnika wpływa na geometrię, rozkład obciążenia, pracę układów stabilizacji oraz zachowanie samochodu podczas hamowania i gwałtownego omijania przeszkody.
Tego samego dnia chińskie ministerstwo przemysłu przeprowadziło kontrole w zakładach Xpenga oraz GAC Aion. Inspekcje miały ocenić bezpieczeństwo pojazdów i zgodność seryjnej produkcji z zatwierdzoną dokumentacją. Reuters nie łączy bezpośrednio kontroli GAC Aion z wadą zawieszenia modelu X9, dlatego nie należy łączyć obu spraw jako jednego problemu technicznego. Pokazują one jednak, że chińskie władze mocniej przyglądają się jakości szybko rosnącego sektora nowych samochodów energetycznych.

Xpeng X9 jest ogromny, ciężki i pełen technologii
Xpeng X9 nie jest zwyczajnym rodzinnym vanem. Europejska wersja ma 5316 mm długości, siedem miejsc i w zależności od odmiany waży od około 2690 do 2750 kg. Do tego dochodzi możliwość przewiezienia pasażerów i bagażu, więc rzeczywiste obciążenie podwozia może przekraczać trzy tony. Każda europejska wersja otrzymuje dwukomorowe zawieszenie pneumatyczne, aktywną tylną oś skrętną oraz rozbudowany elektroniczny układ sterowania podwoziem.
Na papierze robi to ogromne wrażenie. Xpeng X9 może obniżać nadwozie przy szybszej jeździe, podnosić je na gorszej nawierzchni i kompensować różnicę obciążenia pomiędzy pustym samochodem a autem z kompletem pasażerów. Pneumatyka pomaga też zamaskować dużą masę akumulatora oraz poprawić komfort osób siedzących w drugim i trzecim rzędzie.
Europejski cennik w Niemczech zaczyna się od 77 600 euro, a najdroższa wersja kosztuje 86 600 euro. Producent deklaruje od 535 do 615 km zasięgu WLTP oraz ładowanie od 10 do 80 proc. w około 12 minut przy odpowiednio mocnej ładowarce.

Dlaczego ciężki elektryk potrzebuje pneumatyki?
Zawieszenie pneumatyczne nie jest montowane w elektrykach wyłącznie po to, by można było pochwalić się kolejną ikoną na ekranie. Duży akumulator znacząco zwiększa masę auta, a w vanie dochodzi do tego zmienne obciążenie siedmioma osobami i bagażem. Klasyczne sprężyny muszą być dobrane jako kompromis: wystarczająco miękkie dla pustego samochodu i jednocześnie wystarczająco twarde po pełnym załadunku.
Miech pneumatyczny może zmieniać ciśnienie i utrzymywać stałą wysokość nadwozia niezależnie od obciążenia. Elektronika może także regulować charakterystykę zawieszenia oraz obniżać samochód na autostradzie. Niższe położenie nadwozia zmniejsza opór aerodynamiczny, a możliwość dostosowania sztywności i tłumienia poprawia komfort oraz prowadzenie. W ciężkich pojazdach elektrycznych elementy pneumatyczne pomagają także kontrolować większe siły wynikające z masy baterii.
W przypadku Xpeng X9 dochodzi jeszcze bardzo długi rozstaw osi i wysoko położone nadwozie. Pneumatyka pomaga ograniczyć bujanie, przechyły i nurkowanie podczas hamowania. Może też ułatwiać wsiadanie, obniżając próg dla dzieci lub starszych pasażerów. To właśnie dlatego podobne rozwiązania trafiają już nie tylko do limuzyn i dużych SUV-ów, ale również do luksusowych elektrycznych vanów.

Komfort ma swoją cenę po zakończeniu gwarancji
Problem zaczyna się wtedy, gdy z układu ucieka powietrze. Pneumatyka składa się nie tylko z gumowego miecha. Ma kompresor, zbiornik, przewody, blok zaworowy, czujniki wysokości, sterownik i często adaptacyjne amortyzatory. Nieszczelność jednego elementu może zmusić sprężarkę do ciągłej pracy, a wtedy niewielka usterka miecha prowadzi do zużycia kolejnego drogiego podzespołu.
Dla Xpeng X9 nie ma jeszcze polskiego cennika napraw pogwarancyjnych, dlatego podawanie konkretnej kwoty byłoby zgadywaniem. Można jednak spojrzeć na aktualne ceny obsługi podobnych systemów. W polskich warsztatach sama rozbudowana diagnostyka pneumatyki kosztuje zwykle około 300–1000 zł, a średnia robocizna przy wymianie miecha jest wyceniana na około 436 zł. Wymiana kompresora to średnio około 902 zł samej usługi. Do tego trzeba doliczyć części, które w popularnych modelach premium kosztują od kilkuset złotych za zamiennik miecha do znacznie większych kwot za kompletną oryginalną kolumnę z amortyzatorem.
W przypadku nowego, rzadkiego w Europie elektryka ryzykiem może być nie tylko cena, lecz również dostępność. Jeżeli serwis będzie musiał sprowadzić cały zespół kolumny z Chin, rachunek i czas oczekiwania mogą być znacznie większe niż przy popularnym BMW czy Mercedesie. To wniosek wynikający ze złożoności systemu i niewielkiej liczby samochodów na rynku, a nie oficjalna wycena Xpenga.
Dobra wiadomość jest taka, że problem objęty akcją zostanie usunięty bezpłatnie, a wydłużona gwarancja w Chinach zabezpiecza właścicieli na długi okres. Dla europejskich klientów ważne będzie natomiast to, jak szeroki zakres ochrony producent zastosuje na naszym rynku i czy gwarancja będzie obejmowała cały układ, a nie tylko pojedynczy miech.

Czy europejskie egzemplarze Xpeng X9 są zagrożone?
Oficjalnie opisana akcja dotyczy samochodów w Chinach oraz konkretnych dat produkcji. W dostępnych źródłach, które przeanalizowałem, nie ma informacji o europejskiej kampanii ani potwierdzenia, że auta dostarczone na nasz kontynent mają wadliwe podzespoły. Europejska sprzedaż elektryka Xpeng X9 ruszyła dopiero w 2026 roku w Niemczech, Finlandii, Norwegii, Islandii, Chorwacji, Słowenii i na Węgrzech. Auto zostało też zaprezentowane dziennikarzom w Polsce kilka tygodni temu.
To może oznaczać, że europejskie samochody otrzymały już poprawione części, ale bez oficjalnego komunikatu producenta nie należy tego zakładać. Właściciel powinien sprawdzić numer VIN u importera lub w autoryzowanym serwisie. Szczególną uwagę warto zwrócić na komunikaty o zawieszeniu, nierówną wysokość nadwozia po postoju, częste uruchamianie kompresora oraz wyraźne przechylenie auta.

Akcja serwisowa nie przekreśla chińskiej marki
Akcje serwisowe obejmujące dziesiątki lub setki tysięcy aut regularnie ogłaszają Toyota, Volkswagen, BMW, Mercedes, Ford i niemal każdy duży producent. Im bardziej skomplikowany samochód i większa skala produkcji, tym większe prawdopodobieństwo, że wada materiałowa lub procesowa ujawni się dopiero po miesiącach eksploatacji.
Prawdziwym testem nie jest więc sam fakt, że elektryk Xpeng X9 ma wadliwą partię elementów. Liczy się szybkość reakcji, przejrzystość komunikacji, dostępność poprawionych części i sposób traktowania osób, które zgłaszały pierwsze przypadki. Xpeng najpierw przeprosił, później wydłużył gwarancję i ostatecznie zapowiedział bezpłatną wymianę kompletnych zespołów. To rozsądna reakcja, choć część klientów uważała, że oficjalna akcja powinna zostać ogłoszona wcześniej.
Dla europejskich nabywców chińskich aut kluczowa będzie jeszcze jedna kwestia: wartość samochodu po kilku latach. Marka może oferować świetne parametry i bogate wyposażenie, ale rynek wtórny będzie oceniał także liczbę serwisów, czas dostawy części i koszt skomplikowanych napraw. Pneumatyka w Xpeng X9 jest idealnym przykładem. W nowym aucie daje komfort klasy biznes. Po gwarancji może stać się argumentem do dokładnego sprawdzenia historii pojazdu przed zakupem.

Elektryk Xpeng X9 przechodzi ważny test wiarygodności
Akcja dla 33 473 samochodów jest duża, ale nie musi oznaczać katastrofy dla modelu ani producenta. Wada została zidentyfikowana, opisano warunki jej występowania i przygotowano poprawione elementy. Najważniejsze będzie teraz tempo wykonywania napraw oraz to, czy problem nie pojawi się ponownie w samochodach wyposażonych w nową wersję części.
Sprawa pokazuje również cenę wyścigu technologicznego. Chińscy producenci wprowadzają do samochodów rozwiązania, które jeszcze niedawno były zarezerwowane dla najdroższych europejskich limuzyn. Klient dostaje pneumatyczne zawieszenie, tylną oś skrętną, ogromne ekrany i niezwykle szybkie ładowanie. Każdy z tych systemów zwiększa jednak liczbę elementów, które mogą wymagać naprawy.
Chiński elektryk Xpeng X9 pozostaje ciekawym vanem, ale jego akcja serwisowa przypomina, że lista wyposażenia nie jest tym samym co trwałość. O wiarygodności marki zdecyduje nie to, czy potrafi zbudować efektowny samochód, lecz czy potrafi zapewnić jego sprawną i rozsądnie wycenioną obsługę przez dziesięć lat.
Sprawdź nasz test Chery Tiggo 4 HEV.