Rano wsiadasz do samochodu, uruchamiasz silnik i nagle na desce rozdzielczej pojawia się kontrolka ciśnienia w oponach. Jeszcze wczoraj wszystko było w porządku, a dziś samochód najwyraźniej postanowił rozpocząć dzień od pretensji. Zanim jednak zaczniesz szukać gwoździa wbitego w bieżnik, warto spojrzeć na temperaturę za oknem. Ciśnienie w oponach zimą oraz jesienią zachowuje się inaczej niż podczas ciepłych miesięcy. Nawet sprawne koło może mieć zauważalnie niższe ciśnienie po chłodnej nocy. Problem w tym, że wielu kierowców ignoruje ten sygnał albo pompuje opony na chybił trafił.

Dlaczego zimą ciśnienie w oponach spada?
Samochód może mieć kilkanaście systemów bezpieczeństwa, kamerę 360 stopni i ekran większy niż pierwszy telewizor w mieszkaniu, ale praw fizyki nadal nie oszuka. Kiedy temperatura powietrza spada, zmienia się również jego ciśnienie w zamkniętej oponie. Nie musi dochodzić do żadnego przebicia ani nieszczelności. Po prostu powietrze znajdujące się wewnątrz koła staje się chłodniejsze, a manometr pokazuje niższą wartość.
Orientacyjnie spadek temperatury o 10 stopni Celsjusza może obniżyć ciśnienie w oponie o około 0,07–0,14 bara. Nie jest to uniwersalny przelicznik dla każdego samochodu, ponieważ znaczenie mają między innymi początkowe ciśnienie i warunki pomiaru. W praktyce jednak różnica potrafi być zauważalna. Jeżeli ostatnio sprawdzałeś koła podczas ciepłego wrześniowego popołudnia, a teraz w listopadzie temperatury nocą zbliżają się do zera, warto ponownie sięgnąć po manometr.
To szczególnie istotne w samochodach użytkowanych głównie w mieście. Kierowca pokonuje kilka kilometrów do pracy, wraca do domu, a samochód przez większość doby stoi na parkingu. Ciśnienie w oponach zimą może obniżać się stopniowo i nie dawać wyraźnych objawów podczas spokojnej jazdy. Zanim pojawi się komunikat na desce rozdzielczej, ogumienie może już pracować w warunkach odbiegających od zalecanych.

Jakie ciśnienie w oponach zimą jest prawidłowe?
Tu pojawia się jeden z najpopularniejszych motoryzacyjnych mitów. Nie istnieje jedna magiczna wartość ciśnienia odpowiednia dla wszystkich samochodów osobowych. Popularne 2,2 czy 2,5 bara mogą być właściwe dla konkretnego auta, ale równie dobrze mogą okazać się nieodpowiednie dla innego modelu, rozmiaru kół lub obciążenia.
Prawidłową wartość określa producent samochodu. Najczęściej znajdziesz ją na naklejce przy słupku drzwi kierowcy, na klapce wlewu paliwa albo w instrukcji obsługi. W niektórych modelach podawane są osobne wartości dla przedniej i tylnej osi, a także dla samochodu jadącego z kompletem pasażerów i bagażem. Te różnice nie są dekoracją w tabelce. Wynikają z rozkładu masy i warunków, w których pracują poszczególne koła.
Nie należy również zakładać, że zimą zawsze trzeba automatycznie dopompować każdą oponę o dodatkowe 0,2 bara. Najważniejszym punktem odniesienia pozostają zalecenia dla konkretnego samochodu oraz warunki, w których wykonywany jest pomiar. Jeżeli instrukcja przewiduje szczególne postępowanie przy niskich temperaturach, należy zastosować właśnie te wskazówki. Jeśli chodzi o ciśnienie w oponach zimą, uniwersalne rady z internetu są wygodne, dopóki nie okazuje się, że ktoś zastosował je do zupełnie innego auta.

Kontrolka TPMS zapaliła się rano. Czy to oznacza przebitą oponę?
Niekoniecznie. System TPMS monitoruje ciśnienie w ogumieniu bezpośrednio za pomocą czujników w kołach albo pośrednio, analizując zachowanie kół na podstawie danych z innych systemów samochodu. Oba rozwiązania mają swoje zalety, ale żadne nie zastępuje całkowicie zwykłej kontroli ciśnienia.
W chłodny poranek kontrolka może pojawić się dlatego, że ciśnienie spadło poniżej progu ostrzegawczego. Jeżeli spadek jest podobny we wszystkich czterech kołach, przyczyną może być zmiana temperatury. Jeśli jednak jedno koło ma wyraźnie mniej powietrza niż pozostałe, trzeba brać pod uwagę nieszczelność, uszkodzony zawór albo przedmiot wbity w bieżnik. Nie warto z góry zakładać, że to tylko pogoda.
Co zrobić po pojawieniu się ostrzeżenia? Najpierw zatrzymaj samochód w bezpiecznym miejscu i obejrzyj ogumienie. Jeżeli opona wygląda na wyraźnie niedopompowaną, samochód prowadzi się nietypowo lub podejrzewasz gwałtowną utratę ciśnienia, nie kontynuuj normalnej jazdy. Jeśli nie widać uszkodzeń, sprawdź manometrem wszystkie koła i porównaj wartości z zaleceniami producenta. Dopiero po skorygowaniu ciśnienia i upewnieniu się, że ogumienie jest sprawne, wykonaj ewentualną procedurę resetowania systemu TPMS zgodnie z instrukcją samochodu.
Samo skasowanie komunikatu bez pomiaru to trochę tak, jakby wyciszyć alarm przeciwpożarowy i uznać, że pożar został ugaszony. Na ekranie będzie spokojniej, ale przyczyna problemu nadal może istnieć.

Kiedy mierzyć ciśnienie, żeby wynik miał sens?
Najlepiej na zimnych oponach, czyli przed rozpoczęciem jazdy albo po odpowiednio długim postoju. Podczas jazdy ogumienie się nagrzewa, a ciśnienie rośnie. Jeżeli zatrzymasz się przy kompresorze po kilkudziesięciu kilometrach na autostradzie, odczyt może być wyższy niż w samochodzie stojącym od rana na parkingu.
Dlatego nie należy wypuszczać powietrza z rozgrzanej opony tylko po to, żeby na manometrze zobaczyć wartość przewidzianą dla zimnego ogumienia. Po ostygnięciu ciśnienie mogłoby być zbyt niskie. Jeżeli musisz dopompować koła po przejechaniu dłuższego dystansu, kieruj się instrukcją producenta pojazdu dotyczącą pomiaru w takich warunkach, a następnie zweryfikuj wynik na zimno.
Warto także korzystać z jednego sprawnego manometru. Urządzenia dostępne na stacjach paliw mogą pokazywać nieco różne wartości, szczególnie gdy są intensywnie eksploatowane. Niewielki, dobrej jakości manometr nie zajmuje dużo miejsca w schowku i pozwala porównywać wyniki w podobnych warunkach. To jeden z tych motoryzacyjnych drobiazgów, które nie robią wrażenia na parkingu, ale okazują się praktyczne.

Za niskie ciśnienie oznacza nie tylko większe spalanie
Niedopompowana opona mocniej się odkształca, co może zwiększać opory toczenia. Silnik musi wtedy zużyć dodatkową energię, żeby utrzymać samochód w ruchu. Nie oznacza to, że każde odchylenie o 0,1 bara natychmiast przełoży się na dramatyczny wzrost spalania, ale regularna jazda na zbyt niskim ciśnieniu nie pomaga ani portfelowi, ani samemu ogumieniu.
Ważniejsza jest kwestia prowadzenia. Nieprawidłowe ciśnienie wpływa na sposób, w jaki opona pracuje podczas hamowania, skręcania i pokonywania nierówności. Zbyt niskie może powodować nadmierne nagrzewanie i przyspieszone zużycie określonych części bieżnika. Z kolei przesadne pompowanie także nie jest rozwiązaniem, ponieważ zmienia zachowanie opony i może pogarszać komfort jazdy oraz charakter zużycia ogumienia.
Zimą dochodzi jeszcze jeden element: warunki drogowe potrafią zmieniać się z kilometra na kilometr. Suchy asfalt, mokra nawierzchnia, błoto pośniegowe i lokalne oblodzenia wymagają od opon prawidłowej pracy. Odpowiednie ciśnienie nie zastąpi dobrego bieżnika, rozsądnej prędkości ani właściwego rodzaju ogumienia, ale jest jednym z podstawowych warunków wykorzystania możliwości, które opona oferuje.

A jak wypada ciśnienie w oponach zimą, jeśli jeździmy na całorocznych?
Dokładnie ta sama fizyka. Opony całoroczne nie mają żadnej szczególnej odporności na spadki ciśnienia wynikające z ochłodzenia. Jeżeli samochód jeździ na jednym komplecie przez cały rok, łatwo zapomnieć o kontroli, ponieważ odpada sezonowa wizyta u wulkanizatora. Paradoksalnie kierowca zmieniający opony dwa razy w roku może mieć więcej okazji, żeby ktoś sprawdził mu ciśnienie, stan zaworów i ogumienia.
Przy całorocznych oponach szczególnie warto wyrobić sobie prosty nawyk. Raz na kilka tygodni, a także przed dłuższą trasą, sprawdź wszystkie cztery koła. Jeżeli samochód ma koło zapasowe, pamiętaj również o nim, zgodnie z zaleceniami producenta. W awaryjnej sytuacji nie ma nic bardziej irytującego niż odkrycie, że zapas leżący w bagażniku od pięciu lat jest właściwie tylko ciężkim elementem wyposażenia.

Mała kontrola, która może oszczędzić dużych problemów
Nie trzeba kupować profesjonalnego zestawu warsztatowego ani umawiać wizyty w serwisie przy każdej zmianie pogody jeśli chcemy sprawdzić ciśnienie w oponach zimą. Wystarczy wiedzieć, jakie przewidziano dla naszego samochodu, mierzyć je w odpowiednich warunkach i reagować na nietypowe różnice między kołami. Jeżeli jedna opona regularnie traci powietrze, nie wystarczy jej co kilka dni dopompowywać. Trzeba znaleźć przyczynę.
Ciśnienie w oponach zimą jest jednym z tych tematów, które wydają się banalne, dopóki na desce rozdzielczej nie zapali się żółta kontrolka. A przecież od czterech niewielkich powierzchni styku z nawierzchnią zależy znacznie więcej niż komfort jazdy. Możemy mieć najnowocześniejszy napęd, doskonałe reflektory i komplet elektronicznych asystentów, ale samochód nadal jedzie na oponach. I dobrze byłoby, żeby miały dokładnie tyle powietrza, ile powinny.
Sprawdź również nasz test Mercedes-Benz Klasa E 220d 4MATIC. Inspiracją do tekstu jest artykuł poradnikowy marki Continental.