Polska – Bośnia i Hercegowina to pierwszy mecz Biało-Czerwonych w nowej edycji Ligi Narodów i jednocześnie początek walki o powrót do Dywizji A. Spotkanie na PGE Narodowym rozpocznie się o 20:45, a patrząc wyłącznie na historię bezpośrednich pojedynków, trudno byłoby znaleźć dla Polski wygodniejszego rywala. Graliśmy z Bośniakami pięć razy i nie przegraliśmy ani jednego meczu.

Problem w tym, że od ostatniego starcia minęło sześć lat, a dzisiejsza Bośnia właśnie wróciła z mundialu, na którym po raz pierwszy wyszła z grupy. Polska tymczasem nie wygrała żadnego z trzech ostatnich spotkań. Analizy przedmeczowe nadal wyraźnie wskazują gospodarzy jako faworyta, ale różnica pomiędzy obiema drużynami może być mniejsza, niż sugerują stare statystyki. Szczególnie że Ermedin Demirović przyjeżdża do Warszawy po bardzo mocnym początku sezonu.
Polska – Bośnia i Hercegowina. Historia mówi zdecydowanie na naszą korzyść
Reprezentacje Polski oraz Bośni i Hercegowiny spotkały się dotychczas pięć razy. Polska wygrała cztery z tych spotkań, jedno zakończyło się remisem, a Bośniacy jeszcze nigdy nas nie pokonali. Łączny bilans bramek to 9:3 dla Biało-Czerwonych. Ostatnie dwa pojedynki odbyły się w Lidze Narodów w 2020 roku. Najpierw Polska wygrała w Zenicy 2:1, a później we Wrocławiu zwyciężyła aż 3:0.
Brzmi znakomicie, ale jest jeden problem: sześć lat w futbolu reprezentacyjnym to cała epoka. Dzisiejszych drużyn nie można oceniać wyłącznie przez pryzmat wyników z czasów, gdy Robert Lewandowski grał jeszcze w Bayernie, a część obecnych reprezentantów dopiero próbowała przebić się do poważnej piłki. Sama historia jest więc sympatyczną ciekawostką i może działać na korzyść psychologiczną, ale niewiele mówi o tym, co wydarzy się dziś wieczorem.
Znacznie bardziej interesujące jest to, że obie reprezentacje spotykają się po spadku z najwyższej dywizji Ligi Narodów. Polska pierwszy raz wystąpi w Dywizji B, a jej grupowymi rywalami są również Szwecja i Rumunia. Bośnia także spadła z Dywizji A, gdzie w poprzedniej edycji nie wygrała żadnego z sześciu spotkań.

Polska jest faworytem, ale nie takim, żeby otwierać szampana
Przedmeczowe kursy Polska – Bośnia i Hercegowina wynoszą około 1,70 na Polskę, 4,00 na remis i 5,00 na zwycięstwo Bośni. Po prostym przeliczeniu daje to mniej więcej 57% szans na zwycięstwo Polski, 24% na remis i 19% na wygraną gości. Nie jest to matematyczna prognoza wyniku, ale dobrze pokazuje, jak rynek ocenia układ sił przed pierwszym gwizdkiem.
Przewaga własnego boiska, korzystna historia bezpośrednich spotkań i indywidualna jakość części polskich zawodników przemawiają za Biało-Czerwonymi. Trudno jednak mówić o reprezentacji w idealnym momencie. Polska nie wygrała trzech ostatnich meczów: po porażce 2:3 ze Szwecją przyszła przegrana 0:2 z Ukrainą oraz remis 2:2 z Nigerią. Dzisiejsze spotkanie Polska – Bośnia i Hercegowina będzie pierwszym meczem o punkty od marcowej porażki ze Szwedami.
Dodatkowym problemem pozostaje defensywa. W ostatnich sześciu spotkaniach reprezentacja straciła 11 bramek, a błędy w obronie kosztowały Polskę bardzo dużo już podczas walki o mundial. Jan Urban ma jednak jedną interesującą przewagę: Jan Bednarek i Jakub Kiwior grają obecnie razem w FC Porto, więc klubowe zgranie dwóch podstawowych obrońców może pomóc uporządkować tę formację.

Lewandowski nadal strzela, ale ostatnie dwa mecze były bez gola
Oczywiście najwięcej uwagi ponownie będzie skupione na Robercie Lewandowskim. Po transferze do Chicago Fire 38-letni napastnik nie przestał trafiać do siatki. W 11 występach w MLS zdobył 6 bramek i zaliczył 2 asysty, więc jego liczby nadal wyglądają bardzo przyzwoicie.
Przed przyjazdem na zgrupowanie jego seria trochę jednak wyhamowała. Lewandowski trafiał kolejno przeciwko Seattle Sounders, Toronto FC oraz Interowi Miami, a w dwóch następnych spotkaniach z New England Revolution i Nashville już nie zdobył bramki. Szczególnie ostatni występ nie był udany – Chicago przegrało z Nashville 0:3.
Nie zmienia to faktu, że w reprezentacji nadal trudno znaleźć drugiego napastnika o podobnej jakości i doświadczeniu. W oficjalnej kadrze Jana Urbana znaleźli się również Karol Świderski, Adrian Benedyczak i Mateusz Żukowski, choć problemy zdrowotne części zawodników dodatkowo ograniczyły selekcjonerowi pole manewru. Lewandowski pozostaje więc najbardziej oczywistym punktem odniesienia w ataku.

Bośnia przyjeżdża po historycznym mundialu
Jeśli chodzi o spotkanie Polska – Bośnia i Hercegowina robi się ciekawie. Bośnia i Hercegowina nie wygląda ostatnio jak reprezentacja, którą można potraktować wyłącznie jako średniaka z Bałkanów. W marcowych barażach o mundial najpierw pokonała Walię, a później rozbiła Włochy, dzięki czemu awansowała na mistrzostwa świata.
Na samym mundialu Bośniacy zremisowali 1:1 z Kanadą, przegrali 1:4 ze Szwajcarią, pokonali Katar 3:1 i awansowali do fazy pucharowej. Dopiero w 1/16 finału zatrzymały ich Stany Zjednoczone, które wygrały 2:0. To był pierwszy w historii Bośni awans z grupy mistrzostw świata.
Nie oznacza to, że Bośniacy przyjeżdżają w idealnej sytuacji. Selekcjoner Sergej Barbarez przyznawał przed zgrupowaniem, że część zawodników ma problemy zdrowotne, inni grają niewiele w klubach, a kilku niedawno zmieniło drużyny. Z drugiej strony mundial dał tej reprezentacji coś, czego Polsce obecnie brakuje – świeże doświadczenie dużego turnieju i poczucie, że może rywalizować z mocniejszymi przeciwnikami.
Uwaga na Demirovicia. Jego wrzesień wygląda bardzo dobrze
Najciekawszym nazwiskiem po stronie gości może być dziś Ermedin Demirović. Napastnik Stuttgartu rozpoczął klubowy sezon bardzo mocno. 4 września strzelił gola Köln, a pięć dni później w Lidze Mistrzów zdobył hat-tricka przeciwko Vikingowi. W kilku pierwszych spotkaniach sezonu uzbierał cztery trafienia.
To właśnie Demirović jest naturalnym kandydatem do przejęcia ciężaru zdobywania bramek w bośniackiej reprezentacji. Tym bardziej że Edin Džeko jest już na finiszu swojej gigantycznej kariery reprezentacyjnej. Bośniacka federacja oficjalnie zapowiedziała, że jego ostatnim meczem w narodowych barwach będzie spotkanie ze Szwecją 2 października. Dzisiejszy Polska – Bośnia i Hercegowina będzie więc jednym z ostatnich występów, w których 40-letni napastnik może pojawić się w kadrze.
Bośnia ma także coraz ciekawsze młode pokolenie. Na mundialu pojawiali się między innymi Esmir Bajraktarević czy Kerim Alajbegović, a do obecnej kadry aspiruje również Ajdin Hasić, dobrze znany polskim kibicom z występów w Cracovii. Widać więc, że Barbarez powoli próbuje przeprowadzić zmianę pokoleniową bez całkowitego rezygnowania z doświadczenia starszych zawodników.
Co może zdecydować o meczu Polska – Bośnia i Hercegowina?
Polska ma kilka argumentów, które trudno zignorować: własny stadion, korzystną historię spotkań, Lewandowskiego oraz większą liczbę zawodników ogranych na wysokim europejskim poziomie. Jeśli Biało-Czerwoni zagrają cierpliwie i przede wszystkim ograniczą własne błędy w obronie, powinni mieć przewagę. Przedmeczowe wyceny również wskazują Polskę jako wyraźnego, choć nie przytłaczającego faworyta.
Bośniacy mają jednak coś, co czyni ten mecz znacznie bardziej interesującym niż mogłoby się wydawać. W ostatnich miesiącach pokazali, że potrafią zdobywać gole przeciwko mocnym reprezentacjom, awansowali do fazy pucharowej mundialu, a Demirović jest obecnie w bardzo dobrej dyspozycji. To nie jest więc Bośnia, którą Polska dwukrotnie ograła sześć lat temu. To charaktery zespół, którego nie można zignorować, bo może się to źle skończyć.
Statystycznie można więc powiedzieć, że Polska ma około 55–60% szans na zwycięstwo, ale nie jest to spotkanie, w którym wszystko inne niż trzy punkty należałoby traktować jako sensację. Największą ciekawostką jest właśnie kontrast między historią a teraźniejszością: nigdy z Bośnią nie przegraliśmy, ale dziś rywal przyjeżdża do Warszawy po jednym z najlepszych okresów w swojej historii. O 20:45 przekonamy się, która z tych dwóch historii okaże się ważniejsza. Planujecie oglądać spotkanie? Transmisja Polska – Bośnia i Hercegowina na żywo za darmo w TVP 1 i TVP Sport oraz online na tvpsport.pl.
Źródło zdjęć: Depositphotos.