STIGA ePark Pro to próba przeniesienia klasycznego traktora ogrodowego w świat akumulatorów. Bez spalin, ciszej, bardziej „nowocześnie”. Ale jednocześnie nadal mówimy o sprzęcie do ciężkiej pracy — koszenia dużych powierzchni, pracy przez kilka godzin i działania w różnych warunkach. I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy test: czy elektryczny sprzęt faktycznie jest gotowy na taki scenariusz?

Najważniejsze w tym sprzęcie nie jest to, że jest elektryczny. Tylko to, czy nadal robi robotę. Stiga ePark Pro korzysta z akumulatorów 56 V o pojemności 40 Ah. W konfiguracji czterech baterii pozwala skosić do 30 000 m², a przy sześciu — nawet do 46 000 m². To są liczby, które zaczynają mieć sens nie tylko dla ogrodu, ale też dla bardziej wymagających zastosowań — większych działek czy pracy półprofesjonalnej. Z racji doświadczenia z pojazdami elektrycznymi, mamy jednak pewne obawy czy faktycznie to przełoży się na wyniki, o których wspomina producent.
Koniec kabli i paliwa — ale nie bez kompromisów
Akumulatory są wymienne i można je przełożyć bez narzędzi, co w teorii rozwiązuje problem czasu pracy. W praktyce oznacza to jedno: możesz pracować dłużej, ale musisz mieć zaplecze — dodatkowe baterie, ładowanie, planowanie. To nie jest jeszcze poziom „tankujesz i jedziesz”. To inny model pracy.

Zwrotność i konstrukcja — tutaj widać doświadczenie
Największą przewagą tego typu maszyn zawsze była kontrola. Przegubowy układ kierowniczy pozwala manewrować w miejscach, gdzie klasyczna kosiarka ma problem — przy drzewach, krawężnikach, w ciasnych przestrzeniach.
Do tego dochodzi przedni agregat tnący, który poprawia widoczność i precyzję pracy. I to są rzeczy, które realnie robią różnicę — nie na papierze, tylko w codziennym użyciu.

Nie tylko koszenie — sprzęt na cały rok
To nie jest maszyna na jeden sezon. Dzięki systemowi akcesoriów można jej używać do zbierania liści czy nawet odśnieżania. I tu zaczyna się sens takich urządzeń — nie jako jednorazowego narzędzia, tylko sprzętu, który pracuje przez cały rok. Obawiam się jednak, że przy niższych temperaturach, wydajność akumulatorów może być znacznie niższa. Wystarczy spojrzeć w kierunku samochodów – możemy uzyskać czasami zaledwie połowę deklarowanego zasięgu!
Technologia, która ma ułatwiać, a nie komplikować
Port diagnostyczny OBD, dostęp do podzespołów, aplikacja do zarządzania ładowaniem — to wszystko jest, ale nie próbuje dominować doświadczenia. To raczej wsparcie niż główna funkcja. I dobrze — bo w takim sprzęcie najważniejsze jest to, czy działa, a nie ile ma funkcji.

A co z ceną?
I tu dochodzimy do najważniejszego elementu, którego nie da się pominąć.
To nie jest sprzęt „dla każdego ogrodu”. Cena takiej maszyny w praktyce trafia w segment profesjonalny lub bardzo świadomego użytkownika. Producent nie podaje oficjalnej ceny w komunikacie, ale tego typu konstrukcje zwykle zaczynają się od poziomu kilkudziesięciu tysięcy złotych. I to automatycznie zmienia sposób patrzenia na ten sprzęt — to inwestycja, nie zakup impulsowy.
Wnioski? Elektryk ma sens, ale nie dla każdego
ePark Pro pokazuje, że elektryczne rozwiązania zaczynają wchodzić w segment, który do tej pory był zdominowany przez spalinę. Ale to nie jest zmiana dla wszystkich.
Jeśli masz duży teren, cenisz ciszę i chcesz ograniczyć obsługę silnika — to ma sens. Jeśli kosisz trawnik raz w tygodniu za domem — to zupełnie inna historia. To nie jest gadżet. To narzędzie — tylko dla bardzo konkretnego użytkownika. Po szczegóły na temat tego modelu odsyłam na stronę Stiga.pl. Sprawdź również STIGA Vista – roboty koszące z AI.