Suzuki Jimny – terenówka, która niczego nie udaje

Początkowo zastanawiałem się skąd bierze się fenomen tego auta. Suzuki Jimny nie mógł być przecież tak wybitnie fajnym samochodem. Dopiero, kiedy wsiadłem do niego i zacząłem pokonywać kolejne kilometry, szczególnie nie na asfalcie zrozumiałem o co tu tak naprawdę chodzi. Wystarczył dosłownie dzień, bym przestał się dziwić temu, jak długo trzeba czekać na swojego wymarzonego Jimnego.

We wnętrzu znów połączenie klasyki (2gen) i nowoczesności

Bohater tego testu, jak i większość aut prasowych był bardzo mocno doposażony w szereg gadżetów. Jest więc 7-calowy ekran, który wyświetla multimedia (tak, jest Android Auto i Apple CarPlay) i nawigację. Kamery cofania czy czujników brak. Oprócz tego znajdziemy tempomat, klimatyzację (jednostrefową), port USB, podgrzewane przednie fotele czy reflektory LED. Oczywiście nie zabrakło systemów bezpieczeństwa, które na przykład zatrzymują auto podczas awaryjnej sytuacji. Jimny nie ma niestety dobrych głośników. Cóż, jeżdżąc po lesie nie ma czasu na muzykę. Należy skupić się na odgłosach natury. Tak to sobie tłumaczę. 

Wnętrze, jakie posiada Suzuki Jimny jest dość toporne, ale takie ma przecież być.
Wnętrze, jakie posiada Suzuki Jimny jest dość toporne, ale takie ma przecież być.

 

Jeśli chodzi o sam wygląd deski to mi osobiście się ona podobała. Racja, jest dość topornie, oldschoolowo i twardo, ale o to chodzi. To terenówka z prawdziwego zdarzenia, dlatego też jak już wjedziemy w błoto i połowa kabiny będzie brudna musimy ją później łatwo doprowadzić do porządku. Myślę, że materiały, które zostały tutaj użyte nie sprawią żadnych kłopotów. 

 

Popatrzcie tylko na gałkę zmiany biegów. Prawda, że Suzuki Jimny oferuje oldschool w stu procentach?
Popatrzcie tylko na gałkę zmiany biegów. Prawda, że Suzuki Jimny oferuje oldschool w stu procentach?

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama