Używany Volkswagen Passat B7 2.0 TSI – wady i zalety podczas 2-letniego użytkowania

Po dwóch latach i przejechaniu ponad 50 tysięcy kilometrów nadeszła w końcu pora, aby podzielić się z wami moimi odczuciami na temat Passata B7, którego użytkuję na co dzień. Chociaż nie jest on najbardziej popularnym wyborem, bo 2-litrowa turbodoładowana benzyna w sedanie nie jest pospolita, powinien spodobać się może niejednemu potencjalnemu klientowi. Czy to był mój dobry wybór i czy jestem z niego zadowolony o tym przekonacie się w moim artykule. Oto używany Volkswagen Passat B7 2.0 TSI. Przedstawiam jego wady i zalety podczas 2-letniego użytkowania.

Używany Volkswagen Passat B7 2.0 TSI – a to nie powinien być B6 FL?

Samo nazewnictwo modelowe Volkswagena do tej pory jest dla mnie tajemnicą. Patrząc obecnie na to z perspektywy czasu, generacje B5 i B8 doczekały się swoich faceliftingowych następców. Jednak w przypadku generacji B6 było całkowicie inaczej, pomimo że B7 to w zasadzie odświeżony model B6.

Gdy jednak zagłębić się trochę bardziej w tym temacie możemy dostrzec niezbyt pochlebne opinie na temat „B-szóstki”. Ale dlaczego? W dużej mierze zasługą tego jest bardzo udana poprzednia generacja B5, którą chwalą sobie w zasadzie wszyscy. Do tej pory przebiegi rzędu 500 tys. na silnikach 1.9 TDI nie robią dużego wrażenia. A samochodów używanych na portalach ogłoszeniowych jest mnóstwo.

Wracając do B7, model ten produkowany był w latach 2010-2014 czyli całkiem krótko. A patrząc dosyć szerzej to obie generacje B6 i B7 w sumie produkowane były niemalże tak samo długo jak B5 i B5 FL. Ale nie ma co się dziwić, Volkswagen chciał odświeżyć swoją gamę modelową i poprawić swoją opinię dlatego lekko zmienionego Passata B6 nazwał B7.

Używany Volkswagen Passat B7 – silniki nie takie straszne

Silniki to jedna z kwestii, która prawdopodobnie zadecydowała o wprowadzeniu nowego odświeżonego modelu. O tych z B6 nie będę się rozwodził, ale niestety raczej każdego doszły słuchy że silniki 2.0 TDI z początku produkcji były dosyć awaryjne i niedopracowane. Nie wspominając tutaj również o „pijącym” olej 1.8 TSI i 2.0 TSI. Natomiast generacja B7 przynosi nam powiew świeżości i nowości. Silniki wysokoprężne wracają do łask, a benzynowe są powoli poprawiane.

W prezentowanym egzemplarzu pod maską mieści się dwulitrowa turbodoładowana jednostka 2.0 TSI sprzężona z dwusprzęgłową skrzynią DSG. Brzmi jak recepta na wysokie koszty? No niekoniecznie.

Ja osobiście wielkim fanem diesla nie jestem i dlatego w moim wyborze padło na silnik benzynowy. Przy czym warto wspomnieć, że egzemplarz jest z roku 2012 co oznacza, że „podobno” posiada poprawioną jednostkę. I rzekomo nie pobiera już oleju w nadmiernych ilościach.

Wracając do meritum jednostki napędowej. Silnik 2.0 TSI o oznaczeniu EA888 to najmocniejsza turbodoładowana jednostka w gamie. Osiąga moc 211 koni mechanicznych i 280 Nm momentu obrotowego. Przyspieszenie od 0-100 km/h to według producenta 7.6 sekundy, chociaż mi osobiście się wydaje, że może być nawet szybciej za sprawą skrzyni DSG dq250. Silnik jest podatny na modyfikacje, co za tym idzie osiągnięcie 280 KM samym programem silnika nie jest problemem. Sam nawet znam w moim mieście prawie identyczny egzemplarz z podniesioną mocą i do teraz obeszło się bez większych usterek. Jedynym mankamentem jest brak możliwości dobrania napędu 4Motion, przez co wysoki moment powoduje częste uślizgi przedniej osi.

2.0 TSI DSG w moim odczuciu

Ta dwulitrowa jednostka w zasadzie montowana jest w prawie każdym modelu Volkswagena, jest bardzo elastyczna i nie grzeszy osiągami. Przy czym jak na silnik benzynowy dużo nie pali. W cyklu mocno miejskim z częstym staniem w korkach spalanie przekłada się na okolice 10 litrów. Obecnie moje dojazdy do pracy przekładają się na średnią na poziomie 8 litrów. Jazda w trasie oscyluje między 7-9 litrami, a to wszystko zależy jedynie od tego jak bardzo nam się spieszy. Są to wyniki mówiąc szczerze całkiem przyzwoite. Zwłaszcza jeżeli ktoś w dużej mierze (tak jak ja) używa samochodu do codziennego przemieszczania się po mieście, a kupno silnika diesla mogło by być niekoniecznie dobrym wyborem. Oczywiście są również jednostki 1.4 TSI oraz 1.8 TSI, ale moim zdaniem przy masie około 1500 kg na sucho będą to silniki niezbyt dynamiczne. Dla mnie był to idealny kompromis między osiągami, a spalaniem.

Wspominając jeszcze o automatycznej skrzyni to jest to raczej element, którego już nigdy nie pozbędę się w aucie „na co dzień” . DSG jest wygodne (nie trzeba ciągle wciskać sprzęgła), dosyć szybkie i pozwala na skoncentrowanie się w 100% na drodze. Jednak ta skrzynia dwusprzęgłowa nie jest idealna. Szarpanie przy ruszaniu i cofaniu oraz wysokie koszty serwisu często odrzucają potencjalnych klientów.

Największą bolączką w moim odczuci jest brak możliwości dobrania napędu 4Motion. Pojawia się on jedynie w wersji Alltrack. W tamtym przypadku jest już po prostu już standardem. Jedyny silnik benzynowy z tym napędem to wolnossące V6, a w nim spalanie i koszty serwisu oraz zakupu grubo mijają przeciętny budżet.

Używany Volkswagen Passat B7 2.0 TSI – mój serwis przez ostatnie 2 lata

Wiele prawdy jest w sformułowaniu „Jak dbasz tak masz.” Jeśli do serwisu auta podchodzi się z głową nie oszczędzając na czym się tylko da i dodatkowo posiada się mechanika, któremu można zaufać to obejdzie się bez większych usterek.

W moim przypadku podzielę się opinią z dwuletniego serwisu. W czasie tych dwóch lat przejechałem ponad 50 tysięcy kilometrów, więc miało się co dziać. Z początku na pierwszy ogień poszła wymiana rozrządu, hamulców i oleju zarówno w silniku jak i skrzyni biegów. Taki serwis w ASO kosztowałby pewnie fortunę, jednak u niezależnych, lecz dobrych mechaników są to niewielkie koszty. Kwota 3 tysięcy złotych nie jest tutaj większym problemem. Po jakimś czasie pojawił się problem ubywającego oleju. Jednak nie był on częsty i jak się później okazało przyczyną tego była drobna nieszczelność silnika, która została niezwłocznie naprawiona.

Po 150 tys. przyszedł czas na wymianę amortyzatorów z przodu i z tyłu. Cały komplet DCC (czyli aktywnego zawieszenia) również z podstawowym serwisem olejowym, wymianą tarcz i klocków z tyłu wyniósł mnie w okolicach 2 tysięcy. Czyli znowu nie jest tak źle. Obecnie oprócz wymian oleju co około 10 tys. km auto nie potrzebuje większych napraw. Oleju nie bierze (ja osobiście zalewam 5w50) i większych usterek nie ma. W ogólnym rozrachunku i moim zdaniem auto jest bezawaryjne. Jednak należy pamiętać o pilnowaniu serwisu olejowego silnika i skrzyni oraz o dbaniu w codziennej eksploatacji.

Wciąż wygląda całkiem świeżo

Od premiery tego modelu minęło już 10 lat, a sam samochód na taki stary jeszcze nie wygląda. Zasługą tego jest zdecydowanie smukła linia boczna i obłe kształty. Nie każdemu się to spodoba i wielu powie, że to tylko Passat, ale za to nikt nie powie, że jest brzydki. Mój egzemplarz to wersja Highline ze światłami LED z tyłu i dziennymi LED z przodu w połączeniu z bixenonem skrętnym.

Lakier to Urano Grau, czyli chyba najtrudniejszy w utrzymaniu. Jest to lakier akrylowy. Co za tym idzie, nie posiada warstwy ochronnej i pojawia się na nim mnóstwo mikro rys. W celu jego lepszego utrzymania wymaga on położenia dodatkowej warstwy ochronnej np. powłoki ceramicznej, a wtedy oddawać będzie całą głębię koloru. Obecnie na aucie są 17-calowe felgi, które nie grzeszą wygodą w parkowaniu w mieście i w połączeniu z oponami 235/45 R17 nie są zbyt twarde i sztywne jak na nasze polskie drogi. Prawdopodobnie w celach estetycznych coś większego bez problemu też spełniłoby swoją rolę.

Z zewnątrz każdy wie jak wygląda Passat. Na drogach jest tego mnóstwo i to chyba o czymś świadczy. A jeśli chcecie poczytać o modelu CC (czyli tym ładniejszym Passacie) to zapraszam do artykułu Daniela Volkswagen CC – nadal pożądany. [Test używanego].

W środku niczego nie zabraknie

W zasadzie każdy B7 w środku może posiadać zróżnicowane wyposażenie. Było wiele różnych pakietów do wyboru, a przy kupnie należało się zastanowić co jest nam najbardziej niezbędne i do jakiej ceny byliśmy w stanie się wzbić z dodatkowym wyposażeniem. Ja w swoim wyborze przy kupnie auta używanego nie miałem wyboru. Mogłem jedynie przeglądać ogłoszenia i szukać tego z jak największą liczbą opcji dodatkowych. Na szczęście udało mi się upolować egzemplarz o dosyć bogatym wyposażeniu, którego nie powstydziła by się żadna marka „premium”.

Z wyposażenia wartego uwagi to ten egzemplarz wyposażony jest:

  • aktywny tempomat
  • podgrzewane w pełni elektryczne przednie fotele (alcantara plus pół-skóra)
  • system OPS (czujniki parkowania 360 stopni)
  • kamera cofania
  • światła bi-xenon i dzienne LED
  • tylna składana roleta i rolety boczne z tyłu
  • system Auto Hold
  • Webasto (ogrzewanie postojowe z pilota)
  • podgrzewana przednia szyba
  • system multimedialny z modułem Bluetooth
  • ładowarka 230V
  • dwustrefowa klimatyzacja

Z rzeczy których mi jedynie brakuje to podgrzewana kierownica i jeszcze lepszy system audio. Jednak są to tylko moje fanaberie.

Ceny podobnych egzemplarzy oscylują w kwotach między 30 – 40 tysięcy złotych. Uważam, że jak na auto tej klasy z takim wyposażeniem jest on warty uwagi. Należy pamiętać, aby uważać na niektóre egzemplarze sprowadzane. Sugeruję sprawdzenie zarówno silnika jak i skrzyni biegów osobie w pełni się na tym znającej. Niestety, serwis DSG oraz problematyczne silniki potrafią dosyć szybko uszczuplić nasz portfel.

Podsumowanie
Jeśli potrzebujesz niezawodnego auta na co dzień i niekoniecznie rzucającego się w oczy, a jeżdżenie niemieckim "autem dla ludu" nie sprawi ci problemu, to używany Volkswagen Passat B7 2.0 TSI jest idealną propozycją dla ciebie. Jest wygodny, wciąż posiada całkiem świeży design i jest dobrze wyposażony. Ja w swoim wyborze postawiłem na kompromis pomiędzy dobrymi osiągami i umiarkowanym spalaniem. Postawiłem na jednostkę 2.0 TSI. Nie jest aż tak awaryjna jak mówią niektórzy, a dobry i sumienny serwis pozwoli na długie kilometry bezproblemowej jazdy. Ciężko powiedzieć o tym aucie coś złego, bo spełnia swoje zadanie w 100%. Co ważne, cena używanych egzemplarzy nie jest wysoka.
Zalety
dynamiczny silnik
umiarkowane spalanie
całkiem przyjemny design dla oka
dobre wyposażenie
wygodne zawieszenie DCC
Wady
brak napędu 4Motion
szarpiąca skrzynia DSG
wysoka pozycja za kierownicą
wysoki koszt serwisu ASO
możliwość natknięcia się na zawodne silniki
8
Wynik