Connect
To Top

Suzuki Baleno – potrafi zaskoczyć

Małe, miejskie samochody cały czas są chętnie kupowane przez dużą liczbę klientów. Wcale mnie to nie dziwi. Te zwrotne autka idealnie pasują do miast. Miałem okazję sprawdzić japońskiego przedstawiciela segmentu B, czyli Suzuki Baleno. Chcesz wiedzieć co sądzę o tym aucie? Zapraszam do lektury artykułu.

Suzuki Baleno II

To miejskie auto zostało zaprezentowane podczas targów we Frankfurcie w 2015 roku. Różni się zdecydowanie od pierwszej wersji, która pozycjonowana była w segmencie C. W tym przypadku Suzuki Baleno jest autem kompaktowym segmentu B. Auto konkuruje z Oplem Corsą, Peugeotem 208, Skodą Fabią, VW Polo czy Toyotą Yaris? Jak widać, rynek kompaktów ma się dobrze, ponieważ praktycznie każdy producent posiada w swojej ofercie auto z tego segmentu.

Suzuki oferuje w Baleno trzy silniki. Testowany przeze mnie 1.0 BoosterJet czyli trzycylindrowy motor o mocy 110 KM i 170 Nm. Możemy także kupić benzynowy, czterocylindrowy 1.2 16V o mocy 90 KM i 120 Nm, a także hybrydowy silnik o takich samych parametrach. Motor może współpracować z pięciobiegową skrzynią manualną lub bezstopniowym automatem typu CVT.

Auto możemy zakupić w czterech wersjach wyposażenia: Comfort, Premium, Premium Plus oraz Elegance. Standardowo w podstawowej wersji Baleno posiada cześć poduszek powietrznych, ABS z EBD, BAS, ESP, TCS, TPMS, światła do jazdy dziennej LED, klimatzację, centralny zamek, elektrycznie sterowane szyby przednie. Jak widać pod względem bezpieczeństwa jest dobrze. Miałem okazję testować wersję najbogatszą, która wyposażona jest naprawdę dobrze. Suzuki Baleno posiadał między innymi klimatyzację automatyczną (z którą miałem niezbyt przyjemną przygodę, jednak o tym w dalszej części tekstu), multimedialny system nawigacji z kamerą cofania, system bezkluczykowy, wszystkie szyby sterowane elektrycznie, reflektory biksenonowe, zestaw Bluetooth i poprawnie grający zestaw audio.

Co z cenami? Startujemy od 43 900 zł za wersję z motorem 1.2 DualJet i manualną skrzynią. Cena znacznie wzrasta kiedy wybierzemy silnik 1.0 Boosterjet, czyli ten z którym miałem do czynienia. Z manualną skrzynią cena startuje od 58 900 zł, natomiast wybierając automat musimy liczyć się z kosztem… 73 900 zł a więc naprawdę sporo. Całe szczęście manual spisuje się dobrze, więc dzięki niemu zaoszczędzimy 15 tysięcy złotych. Baleno z tym motorem oferowany jest w dwóch wersjach, Premium Plus oraz Elegance. Ta droższa kosztuje 68 900 zł, a dopłata do lakieru metalicznego wynosi 1890 zł. Jeśli chcemy dodać kilka opcji musimy liczyć się z wieloma dopłatami. Przykładowo dojazdowe koło zapasowe z lewarkiem to koszt 772 zł, centralny podłokietnik ze schowkiem kosztuje 422 zł.

Wygląd zewnętrzny

Suzuki Baleno to bardzo ładne auto. Musicie mi to przyznać. Sylwetka posiadająca sporo krągłości i wiele przetłoczeń wyróżnia Japończyka pośród niemieckich, ostro narysowanych konkurentów. To nowa filozofia marki, czyli Liquid Flow co w tłumaczeniu oznacza płynne linie. Za sprawą masywnych zderzaków może wydawać się, że ten model jest naprawdę dużym samochodem. To złudzenie, ponieważ Baleno mierzy 3995 mm długości, 1745 mm szerokości oraz 1470 mm wysokości. Rozstaw osi to 2520 mm. O ile tył nie jest jakoś specjalnie piękny, a tyle przód może się podobać. Lampy, które posiadają zintegrowane światła LED, ładny grill z logo producenta, dobrze narysowany zderzak przedni. Patrząc na Baleno z boku widzimy delikatnie opadający dach z lotką na tylnej klapie i masywne błotniki. Tył to wspomniana wcześniej filozofia Liquid Flow czyli naprawdę płynnie opadająca linia oraz ładne reflektory LED.

Wnętrze Baleno

Czy niewielki rozmiar auta musi oznaczać to, że autem nie będzie się podróżowało komfortowo? Nic z tych rzeczy! Zacznijmy od tyłu – 355 litrów w bagażniku, czyli najwięcej w tym segmencie. Niestety minusem będzie niewielki otwór bagażnika oraz wysoki próg załadunku.

W kabinie naprawdę… komfortowo! Tylna kanapa pomieści bez problemu dwóch dorosłych pasażerów. Nie będzie problemu z miejscem na nogi jak i na głowę. Co prawda trzech pasażerów nie będzie już mogło cieszyć się sporą ilością miejsca, jednak jeśli podróżują dwie osoby miejsca jest sporo.

Z przodu jest naprawdę wygodnie. Zarówno pasażer jak i kierowca nie będą mogli narzekać na brak miejsca. Siedzisko jest wystarczająco długie, kierownica wielofunkcyjna ma odpowiedni rozmiar, dlatego też oferuje pewną pozycję dla naszych dłoni. Kokpit typowo… azjatycki. Nie ma tu nowoczesności, króluje klasyka znana z lat 90-tych. Nie ma co ukrywać – takie wnętrza albo się lubi albo się ich unika. W przypadku auta, którym jeździłem, czyli najbogatszej wersji w centralnej części deski rozdzielczej widnieje 7-calowy ekran. Jest on dotykowy, reaguje bardzo szybko, nie musimy czekać na wybranie interesującej nas funkcji. Oprogramowanie dzieli się na cztery opcje, przechodzenie do poszczególnych jego części jest bardzo intuicyjne. Tuż pod ekranem znajdziemy przyciski do obsługi klimatyzacji oraz gniazdo USB. Na tunelu środkowym oprócz lewarka do zmiany biegów umieszczono również przyciski do aktywacji podgrzewania foteli. Muszę przyznać, że spodobały mi się zegary. Mają niebieskie podświetlenie, które nie jest zbyt intensywne. Po środku umieszczono mały wyświetlacz z podstawowymi informacjami.

Ruszamy w trasę

Kiedy odebrałem Suzuki Baleno pozytywnie zaskoczyła mnie dynamika nowego turbodoładowanego silnika o nazwie Boosterjet. Jest to litrowa, trzycylindrowa jednostka, która generuje moc 110 KM i moment obrotowy 170 Nm w przedziale 2000-3500 obr./min.. Auto do setki przyspiesza w 11 sekund. Mogłoby się wydawać, że to wieczność, jednak w praktyce Baleno ważące około 900 kg daje dużo frajdy z jazdy. To małe i lekkie autko jest bardzo zwinne, chętnie wkręca się na obroty oraz… co ciekawe potrafi lekko wbijać nas w fotel. Prowadzenie auta jest również poprawne. Spore uwagi miałem do skrzyni biegów. Nie była ona tak precyzyjna jak moglibyśmy tego oczekiwać. Czasami nie miałem pewności czy wrzuciłem mu dany bieg. Był to według mnie główny minus tego modelu. Co prawda jest jeszcze dostępny bezstopniowy automat CVT, jednak nie każdy preferuje taki typ skrzyni biegów. Kolejnym problemem mojego modelu była nieszczelność układu klimatyzacji. Pech chciał, że klima nie działała akurat wtedy, kiedy na zewnątrz panowały upały.

Bardzo pozytywnym zaskoczeniem było spalanie Suzuki Baleno. Średni wynik z 1000 kilometrów wyniósł 4,5 litra. W mieście osiągniemy 6 litrów na 100 km natomiast w trasie bez problemu zobaczymy na komputerze wynik na poziomie 4 litrów.

Miło zaskoczyła mnie także liczba systemów bezpieczeństwa. Szczególnie podobała mi się praca systemu ostrzegania o zbliżającej się przeszkodzie, która w efekcie automatycznie rozpoczyna hamowanie.

Podsumowanie

Czy warto zastanowić się nad zakupem Suzuki Baleno? Według mnie tak, ponieważ jest to miejski samochód, który wygląda świetnie, oferuje sporo przyjemnych wrażeń z jazdy i posiada naprawdę dobre wyposażenie. Minusem może być mała pojemność zbiornika paliwa (37l.), duża liczba plastikowych elementów oraz niezbyt precyzyjna skrzynia biegów. Plusami będą na pewno wygodne fotele, sporo miejsca wewnątrz kabiny oraz rewelacyjne wyniki spalania. Jeśli więc poszukujesz kompaktowego auta do miasta to sprawdź Baleno, koniecznie z trzycylindrowym motorem.

More in Motoryzacja