Connect
To Top

Volkswagen Touareg – SUV dla ludu, czy wybranych?

Volkswagen oprócz aut, które kochają miliony tworzy też modele dla wybranych. Taki jest między innymi Phaeton, czy Touareg. Czy na ulicach jeździ dużo limuzyn z Wolfsburgu? Raczej nie. Flagowy SUV od VW również niestety nie cieszy się tak dużą popularnością jak konkurencja, czy nawet bliźniaczy Porsche Cayenne. Dlaczego? Czy jest aż tak zły, a może wina stoi po innej stronie? Sprawdźcie moje wrażenia.

Volkswagen Touareg – to już nie jest auto dla ludu.

Kiedy wsiadłem do tego auta otoczył mnie prestiż. Nie przesadzam, Volkswagen Touareg daje zarówno kierowcy, jak i pasażerom poczucie jazdy autem premium. Testowany model jest już na rynku od dłuższego czasu. Zaprezentowany w 2010, po dwóch latach przeszedł lifting. W naszym kraju nie mamy dużego pola wyboru jeśli chodzi o gamę silnikową. Mocny, trzylitrowy diesel sprzedawany jest w dwóch opcjach: 204 lub 262 KM. Obie z 8-biegową, automatyczną skrzynią biegów. Testowany przeze mnie Touareg posiadał wersję wyposażenia o nazwie Perfectline R-Style, która jest najbogatsza i sprzedawana tylko z mocniejszą odmianą silnika.

Co otrzymujemy wybierając Perfectline R-Style?

Przede wszystkim jest to najbogatsza wersja wyposażenia. Zawiera ona między innymi zawieszenie pneumatyczne, bi-ksenonowe reflektory, nawigację, a także system rozpoznawania znaków drogowych. Znajdziemy także relingi dachowe, szyby boczne oraz tylna są przyciemnione, otrzymamy również specjalne felgi aluminiowe, czy instalację telefoniczną. Oczywiście R-Style to specjalne wnętrze, a także dodatki zewnętrzne, które sprawiają, że auto jest naprawdę ładne.

Z zewnątrz to bardzo klasyczny SUV.

Linia nadwozia jest nad wyraz delikatna i dojrzała. Touareg zawsze kojarzył mi się z takim napompowanym Golfem. Nie inaczej jest z testowaną wersją, aczkolwiek nie uważam, że ten SUV wygląda źle. Wygląda bardzo elegancko, nie rzuca się w oczy. Pozwala na spokojne pokonywanie kolejnych kilometrów. Co prawda nie jest niezauważalny za sprawą swoich gabarytów (4801 mm długości, 1940 mm szerokości, 1709 mm wysokości), jednak tak jak limuzyny pokroju Audi A8, Mercedesa S-klasy czy BMW 7 dostojnie, po cichu przemierza drogi.

Cała sylwetka Touarega przypadła mi do gustu. Bardzo ładne reflektory przednie i tylne, masywne nadkola, świetnie poprowadzona linia nadwozia. Do tego R-Style, czyli sportowe zderzaki i progi – jak to zwykle z VW bywa, trudno mu coś zarzucić.

Wnętrze, czyli prostota i elegancja.

Tak jak pisałem w tytule. Volkswagen Touareg posiada naprawdę świetne wnętrze. Podstawowa liczba przycisków, duży i czytelny ekran nawigacji, elegancka kierownica i klasyczne zegary połączone z wyświetlaczem sporych rozmiarów. Oczywiście wygląd jest podobny do pozostałych modeli gamy Volkswagena, jednak siadając w Touaregu czujemy prestiż. Czujemy to, że materiały są zdecydowanie o wiele lepsze niż te w np. Tiguanie czy Passacie. Jedyne co mi się nie podoba w komputerach pokładowych znajdujących się w Volkswagenach to… czcionka. Według mnie zdecydowanie nie pasuje do tych aut. Widzę ją już od kilku lat i zawsze mam to samo zdanie – jestem po prostu na nie.

Ponarzekałem sobie na czcionki, jednak teraz będzie sporo zachwytu. Uwielbiam duże SUV-y za przestronność wnętrza. Jazda tak dużymi autami jest dla mnie o wiele lepsza od luksusowych sedanów. Bez żadnego problemu podróżować tym autem będzie pięć osób. Co ciekawe, odległość pomiędzy fotelami przednimi, a kanapą tylną wynosi aż 900 mm. Krótko mówiąc miejsca zarówno nad głową jak i na nogi mają wszyscy podróżujący tym autem. Volkswagen Touareg jak i w sumie większość dużych SUV-ów zdaje w tej kwestii egzamin na piątkę.

Nie inaczej jest w przypadku bagażnika. 697 litrów można rozszerzyć do 1642 litrów jeśli złożymy fotele. To dużo. Dlaczego? Cayenne ma 650 litrów, BMW X5 670 litrów, a Mercedes GLE 690 litrów. A więc możemy pomieścić naprawdę dużo bagażów. Dużo więcej niż konkurenci. OK, jedynie Volvo XC90 posiada 705 litrów, a więc wygrywa z Touaregiem. Co ciekawe, dzięki pneumatycznemu zawieszeniu auto możemy obniżyć (a konkretniej tył), aby ułatwić sobie załadunek bagaży. Prawda, że wygodne? Oczywiście jest on otwierany i zamykany elektrycznie.

Silnik, komfort jazdy.

Zacznę od silnika. Gamę poznaliście – trzylitrowy motor o dwóch różnych opcjach jeśli chodzi o moc. Na szczęście do testów otrzymałem tą mocniejszą, 262 KM z 580 Nm momentu obrotowego. Uważam, że to jeden z najlepszych silników diesla z jakimi miałem styczność. W połączeniu, co ciekawe nie z DSG a 8-biegowym Tiptronic oba te elementy tak dobrze ze sobą współgrają, że ciężko to opisać słowami. To diesel, a praktycznie niesłyszalny w kabinie. Co ciekawe, nawet przy dużej prędkości nie słychać typowego klekotu, a bardzo fajny dźwięk motoru V6. Dynamika tego silnika również pozwala na wiele i zapewne niejedną osobę zdziwiła podczas startu ze świateł. 7,3 sekundy – tyle czekamy aby na liczniku pojawiło się 100 km/h. Zmiana biegów następuje wręcz niezauważalnie – bardzo szybko i płynnie.

Jazda tym autem to bajka. Pneumatyczne zawieszenie świetnie tłumi nierówności czasami dając uczucie pływania łodzią. Jest ono bardzo komfortowe, ale też daje pewność prowadzenia. W połączeniu z rewelacyjnym wyciszeniem otrzymujemy warunki do podróżowania, które znane są z najbardziej prestiżowych limuzyn. Tak, taki jest właśnie Volkswagen Touareg. O jeździe w terenie nawet nie wspominam, bo od tego są… terenówki a nie SUV-y. Zjechać z asfaltu co prawda można, ale tylko na chwilę, bo to nie auto do offroadu.

Co ze spalaniem? Nie ma tragedii. W trasie można zejść nawet do 7,5 litra, w mieście 9 – 10 litrów, a więc jak na taką masę i takie gabaryty to normalny, a nawet dobry wynik. Warto wyposażyć się w opcjonalny, 100-litrowy bak. Pozwoli on na pokonanie około 1200 kilometrów bez konieczności ponownego tankowania.

Podsumowanie testu.

Volkswagen Touareg – auto, które wzbudza wiele emocji. Z jednej strony jest po prostu poprawne aż do bólu, czyli nudne. Z drugiej jednak strony jeździ się nim wyśmienicie. Komfort jazdy jest wysoki, spalanie akceptowalne, a dynamika jazdy na wysokim poziomie. Co prawda nie jest to z wyglądu rzucający się w oczy Lexus RX, jednak SUV Volkswagena również może się podobać. Tak samo wygląda kwestia wnętrza. Co prawda można przyczepić się do wielu elementów, które nie są „premium”, jednak ogólnie jest naprawdę dobrze.

Producent chwali się, że klient wybierając Touarega w tej wersji wyposażenia zyska aż 49 060 zł. Być może, jednak cena nadal jest zdecydowanie za wysoka. Za wersję, którą miałem okazję jeździć trzeba zapłacić 364 tysiące złotych. Dużo? Na tle konkurencji i tak wypada nieźle. Dlaczego więc nie sprzedaje się tak dobrze? Wydaje mi się, że to głównie przez fakt iż jest to po prostu… Volkswagen. Pochwal się wśród znajomych, że kupiłeś auto za 350 tysięcy. Powiedzą zapewne „Wow, dużo! Jakie to auto?” Kiedy odpowiesz że to Volkswagen, wielu złapie się za głowę, bo przecież… VW to auto dla ludu. Ja jednak uważam, że model ten znacznie odbiega od reszty pod względem prestiżu. Został dobrze wyceniony i jeśli nie przeszkadza Ci to, że wydałeś tyle pieniędzy na Volkswagena to udaj się do salonu na jazdę testową.

More in Motoryzacja