Japończycy sprzedali dziesięć milionów sztuk tego popularnego miejskiego kompakta. Suzuki Swift 1.2 DualJet mild Hybrid 2WD 5MT Elegance jest teraz sprzedawany w świetnej cenie 69 900 zł. Sprawdziłem, jak jeździ, ile pali i co oferuje w codziennym użytkowaniu.

Pod koniec poprzedniego roku Suzuki pochwaliło się rekordem sprzedaży modelu Swift. Nic dziwnego, po wielu dniach, a wręcz tygodniach spędzonych za kierownicą tego auta wiem jedno – to wdzięczny, miejski kompakt. Producent połączył tu bardzo atrakcyjną cenę, solidne wykonanie i ekonomiczny napęd, który cechuje się zdecydowanie niewielkim apetytem na benzynę. Przepis na sukces? Bardzo polubiłem Suzuki Swift 1.2 DualJet mild Hybrid 2WD 5MT Elegance i to zaskakujące, bo nie przepadam za skrzynią manualną. A jednak, w tym aucie zupełnie mi to nie przeszkadzało.

Siódma generacja Suzuki Swift jest bardzo udana
Auto zaprezentowano w 2023 roku, a jest produkowane od 2024. Jest to więc całkiem świeży model, ale jak w zasadzie każda generacja dostępna w Europie, została przyjęta przez klientów bardzo ciepło. Tym razem do naszej redakcji dotarł wariant z miękką hybrydą, napędem na przód i 5-biegową skrzynią manualną. Ten miejski kompakt możemy również kupić z bezstopniowym automatem CVT. Zarówno automat, jak i manual świetnie sprawdzają się w połączeniu z tym trzycylindrowym silnikiem 1.2, który generuje 81 KM. Jedynie ten 37-litrowy zbiornik paliwa może przeszkadzać, bowiem przy spalaniu na poziomie 4 – 6 litrów oznacza tankowanie co około 600 kilometrów.

Suzuki Swift 7-gen – wizualnie poprawny
Mogę się mylić ale wydaje mi się, że poprzednia generacja była… odważniejsza pod kątem wizualnym. Mam na myśli nieco bardziej sportowy, może nieco agresywniejszy wygląd. Nowy Swift jest grzeczny. Na froncie widzimy duży grill, nad którym widnieje logo producenta. Świetnie wyglądają reflektory z agresywnymi liniami świateł LED do jazdy dziennej. Bardzo podoba mi się również przedni zderzak – jest świetnie narysowany – szczególnie w dolnych częściach. Niekoniecznie urzekło mnie połączenie maski ze wspomnianym zderzakiem. Wygląda to dziwnie i zdecydowanie poprzednik w tej kwestii był atrakcyjniejszy wizualnie.

Z boku jest… nudno. Nie ma tu jakiś efektownych przetłoczeń, chociaż z drugiej strony wersja Elegance z dwukolorowym nadwoziem wygląda świetnie. Czy nudno oznacza źle? W życiu! Jest poprawnie i już. Z tyłu w sumie jest podobnie. Kilka przetłoczeń, ciemna szyba, fajne wizualnie światła. A więc jako całokształt? Siódma generacja może się podobać i to się ceni. Producent poszedł w uniwersalność, a to oznacza, że Swift znajdzie wielu odbiorców. Nie ma tu przesadzonych elementów ale też nie „wieje nudą”.
Wnętrze siódmej generacji Swifta
Producent nieznacznie zmodyfikował wnętrze, ale to dobrze, bo nie ma tu nachalnej nowoczesności. Klasyczne zegary z małym ekranikiem informującym nas przykładowo w spalaniu paliwa. W centralnej części kokpitu większy wyświetlacz na którym może „pojawić się” Apple CarPlay i Android Auto. Poniżej ulokowano tradycyjny panel klimatyzacji. Można? Można.

W kabinie jest bardzo dużo miejsca z przodu, z tyłu trochę mniej ale tylko na nogi, ponieważ nad głową jest sporo przestrzeni. Materiały są dobrze spasowane, chociaż nie oczekujcie tu wybitnie dobrej jakości. Nie powinno to nikogo dziwić. Ta cena z czegoś się przecież bierze, prawda? Nie oznacza to jednak tego, że w tym aucie czegoś brakuje – absolutnie! Mamy dobre wyposażenie (w testowanym modelu jest nawet tempomat, chociaż czy on jest potrzebny w mieście? Przecież to tam głównie spędzi swoje życie Swift.

Kilka słów o bagażniku. Trochę za wysoki próg załadunkowy, trochę za mała pojemność – 265 litrów przy rozłożonej tylnej kanapie i 589 litrów przy złożonej. Nie jest źle, bo spore zakupy się zmieszczą, aczkolwiek jadąc na wakacje, zapakowanie kilku walizek może być problematyczne.

Jak jeździ Suzuki Swift 1.2 DualJet mild Hybrid?
Patrzysz na dane techniczne i sobie myślisz – ale słabo, ale zauważ, że to auto nie waży nawet tony. Okej, mamy prawie 12 sekund do setki, ale to zupełnie nie przeszkadza, bo to nie jest samochód do ścigania. Sprawnie się rozpędza w mieście, a gdy trzeba jechać na drodze ekspresowej 120 km/h – nie ma żadnego problemu, pojedzie. Do tego dodajmy precyzyjny układ kierowniczy i mamy klucz do sukcesu, a przy okazji łatwo wtedy zrozumieć, dlatego to auto odniosło tak gigantyczny sukces.

Czy warto kupić Suzuki Swift za 69 900 zł?
Oczywiście, że tak. Dlaczego? To sprawdzone auto, znane na rynku, z pewną siecią dealerską. To nie azjatyckie marki powstające jak grzyby po deszczu. To solidny producent oferujący świetny samochód. Oczywiście, za te pieniądze nie licz na tak bogatą wersję, jak testowana przeze mnie. Taka kosztuje 80 900 zł, więc musisz sporo dopłacić. I uważaj – te ceny dotyczą auta z 2025 roku. Te z 2026 kosztują znacznie więcej.
Tak czy inaczej, siódma generacja Suzuki Swift to dobry samochód. Dobrze wykonany, w zależności od wersji równie dobrze wyposażony – serio, w Elegance nie brakuje dosłownie nic. Do tego dochodzi uniwersalny wygląd – kilka elementów zadziornych, część modowych, znajdą się również te stonowane. Tu wszystko ze sobą współgra, dlatego chętnie wracam do tego modelu i zapewne jeśli znów trafi się taka okazja, będę to robił wielokrotnie.