Pirelli ponownie udowadnia, że jego kalendarz to coś więcej niż tradycja. „Elements” stawia na zmysłową fotografię, naturalne piękno i kobiecą nagość w artystycznym wydaniu. To wydanie, które od początku było tworzone z myślą o emocjach, estetyce i… męskiej wyobraźni.

Kalendarz Pirelli to jedna z tych rzeczy, które nawet jeśli nie są „dla każdego”, to i tak wszyscy o nich słyszeli. Kultowy, limitowany, owiany aurą prestiżu i od dekad będący wizytówką świata mody, fotografii i popkultury. W końcu to już 52 lata tradycji, w której włoska marka oponiarska zaprasza do współpracy absolutną topkę – najlepszych fotografów i najbardziej rozpoznawalne twarze z różnych branż. A teraz czas na nowy rozdział: Pirelli Calendar 2026 nosi tytuł „Elements” i – jak sama nazwa sugeruje – kręci się wokół żywiołów. Tyle że nie w wersji „podręcznikowej”, tylko bardziej symbolicznej, emocjonalnej i totalnie współczesnej.
Człowiek, natura i energia – o co chodzi w „Elements”?
Tegoroczna odsłona to hołd dla relacji człowieka z naturą i sił, które napędzają świat: wody, ognia, powietrza i ziemi… ale też tego, co trudniej złapać w definicję. Bo według twórców w „Elements” chodzi również o światło, eter, rozwój, ciekawość i instynkty, czyli te „niewidzialne” rzeczy, które często są bardziej sprawcze niż to, co można dotknąć.
Autorem zdjęć i całej koncepcji jest norweski fotograf Sølve Sundsbø, który podkreśla, że nie interesowała go dosłowność.
Zamiast prostego „oto woda, oto ogień”, dostajemy opowieść o tym, jak żywioły mogą wyglądać, kiedy przybierają ludzką formę. A dokładniej – kiedy stają się nimi kobiety.

11 bohaterek, 22 zdjęcia i mocny skład nazwisk
W kalendarzu Pirelli 2026 pojawia się 11 kobiet, a całość składa się z 22 zdjęć. I trzeba przyznać: obsada robi wrażenie, bo to miks mody, sportu, filmu i muzyki, czyli dokładnie tego, co w Pirelli zawsze działało najlepiej.
Przed obiektywem Sundsbø stanęły:
- szkocka aktorka Tilda Swinton
- brytyjska aktorka Gwendoline Christie
- brytyjska piosenkarka i autorka tekstów FKA Twigs
- włosko-amerykańska aktorka Isabella Rossellini
- amerykańska mistrzyni Venus Williams
- brytyjska projektantka mody i modelka Susie Cave
- włoska aktorka Luisa Ranieri
- urodzona w Rosji modelka Irina Shayk
- chińska modelka i aktorka Du Juan
- czeska modelka Eva Herzigová
- urodzona w Portoryko Adria Arjona
Są tu ikony kina, artystki z własnym, niepodrabialnym vibe’em i kobiety, które kojarzą się z siłą, niezależnością i charakterem. I to właśnie ma sens – bo żywioły też nie są „grzeczne”. One potrafią zachwycać, ale potrafią też rozwalić wszystko po drodze.

Natura w studiu? Tak, dzięki ekranom LED
Ciekawostka jest taka, że choć temat kalendarza to natura, sesja nie była robiona w plenerze od A do Z. Sundsbø – prywatnie fan technologii – zaczął pracę od zbierania materiałów z natury: nagrywał krajobrazy, wodę, wiatr i światło m.in. na plaży Holkham w Norfolk i na wsi w hrabstwie Essex.
Wschody i zachody słońca, chmury, ruch wiatru, struktury wody – wszystko to zostało później przeniesione na gigantyczne ekrany LED, które stały się tłem sesji w studiach w Nowym Jorku i Londynie.
Efekt? Połączenie organiczności z technologią, które brzmi jak coś, co mogłoby się skończyć „ładną tapetą na pulpit”… ale w wydaniu Pirelli zamienia się w pełnoprawną, artystyczną historię.
Każda z bohaterek miała swój żywioł do zinterpretowania i – jak podkreślają twórcy – zrobiła to na swój unikalny sposób. Bez kopiowania, bez sztampy, bez wchodzenia w kostium „muszę wyglądać jak ogień, bo jestem ogniem”.

Kto stoi za produkcją kalendarza Pirelli na 2026 rok?
Jak zwykle przy takich projektach, za kulisami działa cała ekipa specjalistów. Przy kalendarzu Pirelli 2026 pracowali m.in.:
- Stylista: Jerry Stafford
- Włosy: Syd Hayes, Ali Pirzadeh, Bob Recine
- Make-up: Val Garland, James Kaliardos
- Scenografia: Robbie Doig
- Casting: Piergiorgio Del Moro
Czyli pełen pakiet ludzi, którzy wiedzą, jak zrobić klimat, zanim jeszcze modelka spojrzy w obiektyw.

Pirelli 2026: mniej dosłownie, bardziej „feel”
„Elements” zapowiada się jako edycja, która idzie w stronę emocji i symboliki, a nie tylko efektownego obrazka. I to może być najlepsza wiadomość dla fanów kalendarza: wygląda na to, że Pirelli znowu nie próbuje nikogo szokować na siłę, tylko buduje narrację.
O żywiołach, o instynktach, o energii – i o kobietach, które potrafią być dokładnie tak samo nieprzewidywalne i potężne jak natura. Brzmi jak kalendarz, którego nie chowa się do szuflady.
Zobacz szczegóły na temat najnowszego kalendarza „Elements” na rok 2026. Jeśli znajdziesz czas, sprawdź nasz test Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance.