Są rzeczy, które robisz automatycznie. Wstajesz, jesz, idziesz dalej. Przez lata jedzenie było jedną z nich — czymś, co miało zaspokoić głód i pozwolić wrócić do obowiązków. Dziś zaczyna wyglądać to inaczej. Coraz więcej osób przestaje traktować jedzenie jako konieczność, a zaczyna jako doświadczenie. I to nie jest tylko kwestia smaku. To zmiana sposobu myślenia. Potwierdzeniem jest raport przygotowany przez markę Maczfit.

Jedzenie jako moment, nie przystanek
Z badań Maczfit wynika, że aż 83% Polaków postrzega jedzenie jako źródło przyjemności. To dużo. Ale jeszcze ważniejsze jest to, co za tym stoi. Jedzenie przestaje być „pomiędzy” spotkaniami, zadaniami i obowiązkami. Zaczyna być momentem, który ma swoją wartość. Chwilą, w której możesz się zatrzymać. I to jest zmiana, która mówi więcej o stylu życia niż o samym jedzeniu.

Większość Polek i Polaków kojarzy jedzenie z przyjemnością. Nie tylko dlatego, że jesteśmy tak wyposażeni biologicznie (ci, którzy nie doświadczaliby przyjemności z jedzenia, mogliby nie dążyć do niego i w ten sposób nie przetrwać), ale też ze względów społecznych i kulturowych. Określone dania (smaki, zapachy) zostają skojarzone z przyjemnymi sytuacjami społecznymi i te skojarzenia utrzymują się w ciągu życia. Dodatkowo, kiedy jedzenia jest pod dostatkiem, przestaje ono pełnić funkcję wyłącznie zaspokajania głodu – staje się częścią kreatywnej eksploracji (poznawanie różnorodnych smaków i potraw), społecznych rytuałów (wspólne biesiadowanie), prestiżu, różnego rodzaju mód, regulatora stresu i nastroju. Jemy z ciekawości, jemy by się pocieszyć, jemy by być częścią jakiejś społeczności. To powody odległe od zaspokajania głodu.
dr Joanna Heidtman, psycholog i socjolog.

Mniej, ale lepiej
72% badanych deklaruje, że woli zjeść mniej, ale smaczniej. To jeden z najważniejszych sygnałów. Przez lata dominowało podejście „więcej = lepiej”. Więcej jedzenia, więcej porcji, więcej wszystkiego. Dziś zaczyna się odwrót. Liczy się jakość. Smak. Doświadczenie. To podejście, które dobrze znasz z innych obszarów życia — zegarki, samochody, ubrania. Teraz wchodzi również na talerz.

Jedzenie bardzo łatwo kojarzone jest przez nasz mózg z nastrojem, otoczeniem, relacjami. Z powodów czysto biologicznych (sygnał sytości w mózgu jest sprzężony z odczuwaniem przyjemności, a głodu z motywacją do jego zaspokojenia), ewolucyjnych (podczas rozwoju naszego gatunku nauczyliśmy się dążyć ku smakom słodkim, słonym i tłustemu pożywieniu, bo dawało ono większe szanse przetrwania poszczególnym osobnikom i ich potomstwu), ale także kulturowych – bo każdej sytuacji ważnej społecznie: rytuałom, świętom, towarzyszy jedzenie. I tak było od początków cywilizacji.
dr Joanna Heidtman, psycholog i socjolog.

Problem? Czas
Brzmi sensownie i ja się z tym zgadzam w stu procentach. W praktyce nie zawsze jest łatwo. Największym przeciwnikiem przyjemności z jedzenia jest dziś tempo życia. Aż 35% badanych wskazuje brak czasu jako główną przeszkodę. To pokazuje pewne napięcie. Z jednej strony chcesz jeść lepiej, spokojniej, bardziej świadomie. Z drugiej — rzeczywistość często wygląda inaczej. I właśnie w tym miejscu zaczyna się prawdziwa zmiana.

Dom wraca do gry
Największą przyjemność daje jedzenie w domu. Nie w restauracji, nie „na mieście”, tylko w swojej przestrzeni. Szczególnie, gdy gotujesz dla najważniejszych osób w Twoim życiu. Przynajmniej ja tak mam. To ciekawe, bo przez lata trend był odwrotny. Dziś wracamy do prostych rzeczy — ale w lepszym wydaniu. Dom przestaje być miejscem obowiązków. Zaczyna być miejscem, w którym faktycznie możesz odpocząć.

Jedzenie jako element stylu życia
Jedzenie zawsze było czymś więcej niż tylko paliwem. To emocje. Wspomnienia. Relacje. Smaki kojarzą się z konkretnymi momentami, ludźmi, sytuacjami. Dlatego tak łatwo stają się częścią codzienności. I dlatego tak trudno z nich zrezygnować.
Słodkie, proste, znajome
Największą przyjemność nadal dają rzeczy proste. Słodkie wypieki, domowe potrawy, smaki, które znasz od lat. To pokazuje, że nie chodzi o rewolucję. Chodzi o powrót do rzeczy, które działają.

Podsumowanie
Jedzenie przestaje być czymś, co „musisz zrobić”. Zaczyna być czymś, co wybierasz. I może właśnie na tym polega największa zmiana — nie w tym, co jesz, ale w tym, jak do tego podchodzisz. Bo w pewnym momencie przestajesz jeść w biegu. I zaczynasz jeść świadomie. A to robi różnicę.
Zerknij na nasze artykuły z kategorii zdrowie.