Sklep Columbia we Wrocławiu właśnie ruszył w Westfield Wroclavia i z punktu widzenia mieszkańca tego regionu jest w tym coś całkiem wygodnego. Oczywiście, zakładając, że mieszkacie w okolicach Wrocławia, rzecz jasna. Można wejść po kurtkę na jesienny spacer, a pięć minut później zacząć oglądać buty na szlak, choć jeszcze rano człowiek nie planował żadnej wyprawy dalej niż do paczkomatu.

Nowy salon jest trzecim monobrandowym sklepem Columbii w Polsce i pierwszym takim punktem marki na Dolnym Śląsku. W środku znajdziemy odzież hikingową, kurtki przeciwdeszczowe, polary, softshelle, buty trailowe, zimowe i narciarskie, a także bardziej zaawansowaną linię Titanium. Lokalizacja też nie jest przypadkowa, bo z Wrocławia w Karkonosze, Góry Wałbrzyskie czy Kotlinę Kłodzką jedzie się wystarczająco szybko, żeby w piątek po pracy wpaść na pomysł weekendu w górach. I właśnie dla takich ludzi ten sklep może być najciekawszy: nie tylko dla zapalonych outdoorowców, ale też dla tych, którzy chcą kupić jedną porządną kurtkę zamiast trzech przeciętnych.
Sklep Columbia we Wrocławiu ma być czymś więcej niż punkt z kurtkami
Nowy salon działa przy ul. Suchej 1, czyli w Westfield Wroclavia. Sama przestrzeń sprzedażowa ma 89 m², a dodatkowe 18 m² przeznaczono na zaplecze, co ma pomóc w utrzymaniu pełnej rozmiarówki. Brzmi jak detal, dopóki nie próbujesz kupić kurtki przed wyjazdem w góry i okazuje się, że wymarzony model został tylko w rozmiarze XS albo takim, w którym można schować siebie, plecak i jeszcze kolegę.
Sklep działa od poniedziałku do soboty w godzinach 9:00–21:00, więc spokojnie można wpaść po pracy. I to właśnie może być jego największą przewagą. Nie trzeba organizować całej wyprawy do specjalistycznego sklepu na drugim końcu miasta, żeby przymierzyć buty trekkingowe czy sprawdzić, jak faktycznie leży kurtka zimowa.
Wrocław jest też naturalnym miejscem dla takiego salonu. Karkonosze, Góry Wałbrzyskie i Kotlina Kłodzka są wystarczająco blisko, by weekendowy trekking nie wymagał planowania z półrocznym wyprzedzeniem. A każdy, kto choć raz wyszedł w góry w trampkach „bo przecież nie będzie padać”, wie, że odpowiedni sprzęt szybko przestaje być fanaberią.

Peakfreak na start, czyli buty dla tych, którzy schodzą z asfaltu
Otwarcie salonu zbiegło się z kampanią Peakfreak, czyli linią obuwia hikingowego. To właśnie buty są często pierwszym elementem, na którym zaczynamy doceniać różnicę między „sportowym wyglądem” a sprzętem faktycznie przygotowanym na teren. Na miejskim chodniku wszystko jest wygodne. Problem zaczyna się przy mokrych kamieniach, błocie i kilku godzinach marszu.
W ofercie znajdziemy również obuwie wodoodporne, buty do trail runningu i modele zimowe. Dla kogoś, kto robi kilka górskich wyjazdów rocznie, możliwość przymierzenia różnych wariantów na miejscu jest zwyczajnie praktyczna. Rozmiar podany na pudełku to jedno, a to, jak stopa czuje się po kilku godzinach marszu, to już zupełnie inna historia.
Są też bardziej zaawansowane modele z linii Titanium. To propozycja raczej dla osób, które naprawdę korzystają ze sprzętu w trudniejszych warunkach, a nie dla człowieka, którego najtrudniejszą trasą outdoorową jest dojście z parkingu do restauracji. I dobrze, że oferta nie kończy się na jednej grupie odbiorców, bo nie każdy potrzebuje najbardziej technicznego wariantu tylko dlatego, że ma więcej napisów na metce.
Omni-Heat Infinity. Złote kropki mają robić robotę zimą
Od początku listopada w salonie większą rolę zacznie odgrywać technologia Omni-Heat Infinity. Jej najbardziej charakterystycznym elementem są złote punkty umieszczone po wewnętrznej stronie odzieży, których zadaniem jest odbijanie i zatrzymywanie części ciepła wytwarzanego przez ciało.
Brzmi trochę jak coś, co wymyślono przy okazji programu kosmicznego, i Columbia rzeczywiście nawiązuje w komunikacji do technologii inspirowanych rozwiązaniami NASA. Dla użytkownika znacznie ważniejsze jest jednak coś prostszego: czy kurtka faktycznie pozwoli dłużej zachować komfort, kiedy temperatura zaczyna spadać, a człowiek stoi pół godziny na parkingu pod wyciągiem i zastanawia się, dlaczego nie został w domu.
Tego typu technologie najbardziej docenią osoby, które dużo czasu spędzają na zewnątrz zimą. Narciarze, turyści, ludzie chodzący po górach czy po prostu ktoś, kto nie chce wyglądać w styczniu jak cebula złożona z pięciu warstw ubrań. Nie oznacza to oczywiście, że jedna kurtka zamieni minus piętnaście stopni w wakacje na Teneryfie, ale ograniczenie utraty ciepła jest dokładnie tym, czego od zimowej odzieży oczekujemy.

Nie tylko góry. Sporo rzeczy da się normalnie nosić po mieście
Najciekawsze w ofercie Columbii jest to, że nie trzeba od razu posiadać kijków trekkingowych i zegarka mierzącego przewyższenia, żeby znaleźć coś dla siebie. Sklep Columbia we Wrocławiu ma również ofertę lifestyle’ową, czyli ubrania przeznaczone do codziennego noszenia. To ważne, bo granica między odzieżą outdoorową a miejską od dawna mocno się rozmyła.
Dobra kurtka przeciwdeszczowa może przecież sprawdzić się podczas trekkingu w Karkonoszach, ale też wtedy, gdy w listopadzie trzeba przejść piętnaście minut z biura na parking. Podobnie z softshellem czy polarem. Jeżeli coś jest wygodne, dobrze oddycha i nie wygląda przy tym jak część wyposażenia wyprawy na Everest, szybko zaczyna lądować w codziennej garderobie.
I to jest chyba najlepszy sposób na kupowanie takiej odzieży po trzydziestce. Zamiast szafy pełnej rzeczy „na specjalne okazje”, lepiej mieć kilka sensownych elementów, które sprawdzają się i na wyjeździe, i w mieście. Zwłaszcza że z wiekiem zaczyna się doceniać ubrania, które po prostu działają, zamiast wyłącznie dobrze wyglądać na zdjęciu z kampanii.

Titanium dla ambitnych, lifestyle dla reszty
Na jednym końcu oferty stoi linia Titanium, czyli bardziej techniczne rzeczy przygotowane na trudniejsze warunki pogodowe. To sprzęt dla ludzi, którzy rzeczywiście robią kilometry w górach, biegają po szlakach albo jeżdżą na nartach niezależnie od tego, czy prognoza pogody wygląda zachęcająco.
Na drugim końcu znajdziemy rzeczy znacznie bardziej codzienne. Kurtki jesienne, zimowe, polary czy buty, które spokojnie można nosić do jeansów i nie wyglądać przy tym, jakby za pięć minut miała rozpocząć się ekspedycja na ośmiotysięcznik. Dla większości klientów prawdopodobnie właśnie ten środek oferty będzie najciekawszy.
I dobrze. Outdoor nie musi oznaczać życia z plecakiem 70 litrów i spania pod tarpem przy minus pięciu stopniach. Czasami oznacza po prostu niedzielny spacer po górach, wyjazd na narty albo przejście dziesięciu kilometrów po lesie zamiast kolejnego popołudnia przed telewizorem. Jeśli sprzęt przy okazji sprawdza się od poniedziałku do piątku, tym lepiej.

Columbia Wrocław. Dla kogo ten sklep?
Przede wszystkim dla ludzi, którzy lubią aktywność poza miastem, ale niekoniecznie budują wokół niej całą swoją osobowość. Jeśli kilka razy w roku jedziesz w góry, zimą wyskakujesz na narty, latem robisz dłuższe trasy piesze albo po prostu potrzebujesz dobrej kurtki na polską pogodę, znajdziesz tu sporo rzeczy do obejrzenia.
Drugą grupą są bardziej zaawansowani użytkownicy, dla których ważne są konkretne materiały, technologie i odporność na trudniejsze warunki. Tutaj pojawia się Titanium, obuwie hikingowe, trail running czy odzież narciarska. Nie każdy tego potrzebuje, ale jeśli regularnie spędzasz weekendy na szlaku, różnica między zwykłą kurtką a dobrą techniczną odzieżą robi się zauważalna dość szybko.
Nowy sklep Columbia we Wrocławiu jest więc ciekawy nie dlatego, że świat pilnie potrzebował kolejnego salonu w galerii handlowej. Bardziej dlatego, że w jednym miejscu łączy rzeczy typowo outdoorowe z ubraniami, które można normalnie nosić na co dzień. Możesz wejść po kurtkę do miasta, przymierzyć buty na Karkonosze, a potem przez pół godziny przekonywać siebie, że ten wyjazd w góry naprawdę był zaplanowany od dawna.
Sprawdź również kolekcję Columbia Cool Hike.