Tak, to właśnie dziś odbyło się jedno z najważniejszych wydarzeń dla marki Samsung – GalaxyUnpacked. Miałem okazję sprawdzić jeszcze przed premierą Galaxy S26 Ultra czyli najbardziej flagowy z wszystkich flagowych modeli. Jestem zaskoczony i to bardzo pozytywnie!

Marka Samsung zdecydowała się na wprowadzenie czterech różnych wersji kolorystycznych swoich nowości. Mówimy o fioletowy, jasnoniebieskim, czarnym i białym. Warto zauważyć, że są również dostępne bonusowe warianty dla tych, którzy zdecydują się na zakupy online, poprzez samsung.com. Tam będą „czekać na nich” jeszcze dwie wersje: srebrna i złota. To jednak nie kolory, a nawet nie specyfikacja techniczna (no, prawie) zaskoczyła mnie pozytywnie podczas prezentacji. Galaxy S26 Ultra wyróżnia się na tle konkurencji czymś zupełnie innym. Czymś, czego inni nie mają.
Premiera Samsung Galaxy S26 Ultra – to zaskoczyło mnie najmocniej
Czy może nas zaskoczyć telefon? Większym ekranem, pojemną baterią, wydajniejszymi parametrami? Tym chwali się każdy producent przy kolejnej premierze. Samsung poszedł tym razem o krok do przodu i faktycznie, wyprzedził konkurencję. Wystarczy spojrzeć na wyświetlacz w Galaxy S26 Ultra. Chodzi o „privacy display”, który jest totalną rewolucją. Dlaczego tak uważam? Już wyjaśniam o co tu chodzi. Zazwyczaj jeśli chciałeś zaznać prywatności, musiałeś nakleić na ekran specjalną folię. Niestety, to oznaczało, że idziesz na ustępstwa, a główną wadą był spadek jakości wyświetlanych obrazów.

Privacy Display? Tego nie ma konkurencja
Flagowiec, a raczej topowy flagowiec został wyposażony w specjalnie zaprojektowany ekran. Wystarczy, że włączymy opcję prywatności w ustawieniach, a wyświetlacz będzie używał głównie pikseli o wąskim kącie, dzięki czemu widoczność z boku będzie ograniczona. Faktycznie ,działa to wzorowo i osoba stająca obok nas nie zobaczy zupełnie nic. To rewelacyjna opcja, której brakuje w telefonach, gdyż włączając ją, nikt nie zobaczy tego, co oglądamy (np. mam na myśli filmy czy seriale włączone w transporcie publicznym). Idźmy dalej – kiedy pojawia się powiadomienie – tylko my je zobaczymy, gdyż patrzymy na telefon na wprost. Ta opcja sprawdza się również podczas wprowadzania hasła czy pinu w sklepie. Krótko mówiąc – rewelacja i rewolucja jeśli chodzi o zabezpieczenia naszych danych.

Większa wydajność, niższa temperatura
Wszyscy dobrze wiemy, że dzisiejsze smartfony – szczególnie te flagowe to prawdziwe „potwory” pod kątem wydajności. Niestety, wraz z mocą wzrasta również generowane przez podzespoły ciepło. Istotne jest więc stosowanie odpowiedniego chłodzenia, które będzie je odprowadzać. W najnowszym modelu Samsung Galaxy S26 Ultra mamy na nowo zaprojektowaną komorę parową, która ma gwarantować o 21% lepsze odprowadzanie ciepła. W praktyce ma to oznaczać więcej klatek na sekundę w grach, a także możliwość uruchamiania wielu aplikacji jednocześnie bez spowolnień.
Jeśli chodzi o same podzespoły, mamy do dyspozycji topowy model – Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy wykonany w 3 nm procesie technologicznym. To faktycznie wydajnościowy mistrz, który zapewne przez pewien czas będzie rządził. Oprócz tego mamy baterię o pojemności 5000 mAh, ładowanie przewodowe o mocy 60 W i bezprzewodowe o mocy 25 W – tu akurat ten flagowiec na tle konkurencji wypada mizernie. W przypadku pamięci RAM, mamy dwie opcje. Jeśli kupimy smartfon z 256 lub 512 GB na nasze dane, wtedy smartfon ma 12 GB RAM. Gdy wybierzemy topowy wariant z 1 TB na dane, wtedy „otrzymujemy” 16 GB RAM.
Nie miałem okazji dokładnego testu aparatów, dlatego tylko przedstawię to, co otrzymuje klient. Na przodzie będzie to obiektyw 12 MP f/2.2, natomiast z tyłu jest to poczwórny zestaw aparatów. Wśród nich 50 MP f/1.9 (ultraszerokokątny), 200 MP f/1.4 (szerokokątny), 10 MP Tele1 f/2.4 oraz 50 MP Tele2 f/2.9. Co do wymiarów – smartfon ma 78.1 x 163.6 x 7.9 mm, a waży 214 g.

Nowości, którymi zaskoczył Galaxy S26 Ultra
Topowe podzespoły czy ciekawe rozwiązanie w przypadku ekranu to nie jedyne technologie, które posiada flagowy smartfon. Oczywiście, jest ich znacznie więcej, jednak to tylko pierwsze wrażenia – na pełny test jeszcze przyjdzie czas. Tak czy inaczej, warto wspomnieć między innymi o wbudowanej poczcie głosowej, która przepisuje to, o czym mówi nasz rozmówca do notatnika, a następnie może zrobić nam podsumowanie, abyśmy nie musieli odsłuchiwać całości, co przecież jest doskonale nam znane z tradycyjnej, nieco archaicznej poczty głosowej udostępnianej przez operatorów.
Ile kosztuje Samsung Galaxy S26 Ultra w Polsce?
Oczywiście, wszystko zależy od wersji, jaka nas interesuje. Jak już wspominałem, mamy do dyspozycji kilka wariantów kolorystycznych ale również zmienne są parametry. Dodam tylko, że Galaxy S25 Ultra startował od 6399 zł.
- 12/256 GB – 6499 zł
- 12/512 GB – 7399 zł
- 16/1 TB – 8699 zł
Warto jeszcze zerknąć w kierunku strony samsung.com, ponieważ kupując ten model w przedsprzedaży możemy wiele zyskać. Przede wszystkim producent oferuje wyższy wariant w cenie niższego (czyli za 12/512 GB zapłacimy 6499 zł, a nie 7399 zł). Do tego dochodzi program odkup, gdzie np. za flagowca – Galaxy S24 Ultra możemy dostać 2000 zł, a za sprzęt, który po prostu działa (mam na myśli inne telefony z listy programu odkup) minimalnie możemy liczyć na 200 zł zwrotu. Co ciekawe, jeśli zapiszemy się do przedsprzedaży, producent „daje nam” kolejną kwotę – mam na myśli 150 zł. Jak widać, tych obniżek jest sporo. Czy się opłaca? Wstrzymuję się z wydaniem opinii do pierwszych moich testów.