Drogi Fordzie, nie żartuj sobie z ludzi. Elektryczny pickup... F-150 Lightning
2022 Ford F-150 Lightning Platinum. Pre-production model with available features shown. Available starting spring 2022.

Drogi Fordzie, nie żartuj sobie z ludzi. Elektryczny pickup… F-150 Lightning

Amerykańska, mocna i potężna ciężarówka. Wszyscy dobrze wiemy o jaki model chodzi. F-150 to oczywiście nie jakiś tam pickup. Serio, to porządny wóz ciężarowy, który przynajmniej ja kojarzę z ogromnych silników benzynowych generujących wspaniały dźwięk. Ford ma jednak inne plany. Zelektryfikował tą wielką ciężarówkę i mocno chwali się tym, że F-150 Lightning to najbardziej innowacyjny samochód użytkowy. Już to widzę, jak właściciele firm czekają kilka godzin przy ładowarce, by móc przejechać realne 250-300 kilometrów na prądzie.

Nie wiem, czy Ford sobie zdaje sprawę z tego, że ten temat nie ma prawa bytu. OK, chyba, że mówimy o przemierzaniu 30 kilometrów dziennie i nieustannego podpinania auta do prądu. Szczególnie śmieszą mnie te materiały wideo, które prezentują elektrycznego pickupa np. na budowie. Podpinane do gniazdek na pace narzędzia elektryczne, oświetlenie budowy, przewożenie wielu kilogramów ciężkich materiałów. Przecież to się nie może udać. No, chyba, że my w Europie dostajemy jakieś badziewne auta elektryczne, w których głupie włączenie klimy sprawia, że zasięg znika szybciej niż wypłata z konta. Oczywiście, Ford będzie nam wmawiał, że to wspaniała rzecz, że Mustang, Transit i teraz F-150 w wersjach elektrycznych są świetnie. Dlaczego? Firma przeznaczyła 22 miliardy dolarów na plan dotyczący elektryków. No więc wiecie, to musi się odrobić, prawda?

Psuć sobie zaufanie do marki… na własne życzenie

Z jednej strony Ford chwali się, że seria F jest jedna z najlepiej sprzedających się ciężarówek od czterdziestu czterech lat. Filar samochodów użytkowych, godna zaufania ikona, a przy okazji… ten sam producent chwali się, że auto przejedzie 370 kilometrów (SZACUNKOWO) lub 480 kilometrów, jeśli wybierzemy akumulator o większej pojemności. Przy okazji ta sama firma sugeruje, że moc, moment obrotowy, ładowność, holowanie i docelowy szacowany zasięg mogą nie zostać osiągnięte jednocześnie. No proszę was, przecież to jest zaśmianie się użytkownikowi takiego auta w twarz.

Ford F-150 Lightning będzie „agregatem prądu” w domu

Teraz już serio, marka popłynęła po całości. Według filmu, jeśli awarii ulegnie linia energetyczna, np. podczas burzy, wtedy elektryczna ciężarówka Forda będzie w stanie doprowadzać 9,6 kW mocy do domu. To sprawi, że włączycie urządzenia AGD, światło i systemy zabezpieczające. Mało tego, producent zakładając, że średnio dziennie zużywamy 30 kWh, F-150 Lightning zapewni pełne zasilanie domu do trzech dni. Ewentualnie, jak będziecie oszczędzać czas ten może się wydłużyć do 10 dni.

A może pojedziesz za miasto?

Kolejny filmik, który mnie rozbawił dotyczył weekendowego wypadu kumpli za miasto. Podpięli oświetlenie swojego stanowiska do gniazdek, ładowali przenośną lodówkę, a przy okazji zapewne smartfony. Oczywiście, Ford F-150 Lightning cały czas generował światło za sprawą wszelakich żarówek zainstalowanych na kabinie. Ja się tylko pytam, jak ci państwo wrócą później do domu, kiedy wyczerpią prąd z akumulatorów? Ah, no tak. Pewnie przyjedzie drugi F-150, taki na benzynę z agregatorem prądu i podładuje baterie.

Auto na prąd do miasta? OK. Ciężarówka F-150 Lightning? Jeszcze nie teraz

Być może to przyszłość, być może F-150 Lightning to serio świetna ciężarówka. Mi się jednak wydaje, że jeszcze nie czas na usilne wmawianie nam, że samochody na prąd są cool i powinniśmy się na nie przesiadać. Gdy już czas ładowania faktycznie będzie krótki, a zasięgi oferowane przez potężne akumulatory będą naprawdę rozsądne, będziemy mogli pomyśleć o elektryfikacji. Dziś? Według mnie, na przykładzie F-150, który jest przecież ciężarówką nie ma to jakiegokolwiek sensu. Wyobrażacie sobie, że ktoś podpina wielką przyczepę z jachtem, a dodatkowo pakuje masę kilogramów bagażu na tego pickupa i… co 150 kilometrów staje by się podładować, bo z deklarowanego zasięgu, realnie zostaje nam połowa? Co z tego, że zamiast wielkiego silnika z przodu mamy bagażnik, skoro to auto jest naszpikowane elektroniką, a ta – no nie zgadniecie – do pracy potrzebuje prądu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
Apple iPhone 12, mini czy Pro? Który wybrać?