Dom nie jest laboratorium testowym z pustą podłogą, idealnym światłem i brakiem kabli. Dom to sierść, okruchy, dywany, niskie meble, dziecięce zabawki, buty przy drzwiach i kuchnia, która po obiedzie wygląda jak pole walki. Właśnie dlatego robot sprzątający nie może dziś tylko jeździć od ściany do ściany i udawać, że wykonał robotę.

Nowe portfolio iRobot Roomba pokazuje, że marka idzie w stronę mocniejszych, bardziej zróżnicowanych i bardziej autonomicznych urządzeń. Mamy tu moc ssącą od 15 000 do 30 000 Pa, nawigację LiDAR, rozpoznawanie przeszkód wspierane przez AI, bardziej zaawansowane mopowanie i stacje, które same opróżniają brud, piorą elementy mopujące oraz suszą je gorącym powietrzem. iRobot Roomba nie jest już jednym robotem dla wszystkich, tylko całą rodziną urządzeń dopasowanych do różnych mieszkań, domów i poziomów wygody.
iRobot Roomba przestaje być jednym wyborem dla wszystkich
Przez lata robot sprzątający był traktowany jak jeden typ urządzenia: kupujesz Roomby, ustawiasz harmonogram i liczysz, że podłoga będzie wyglądać lepiej. Dzisiaj ten rynek jest bardziej wymagający. Ktoś mieszka w kawalerce i potrzebuje małego robota, który wjedzie pod kanapę. Ktoś ma dom z psem i dywanami, więc potrzebuje mocy, szczotek odpornych na włosy i porządnej stacji. Ktoś inny chce mopowania, ale bez codziennego płukania brudnej nakładki.
Nowe portfolio iRobot Roomba jest odpowiedzią na tę zmianę. Marka nie pokazuje jednego flagowca, który ma pasować wszystkim. Zamiast tego dzieli ofertę na kilka poziomów: kompaktową technologię do podstawowego utrzymania porządku, mocniejsze modele Plus dla bardziej zapracowanych domów oraz serię Max dla większych przestrzeni i trudniejszych zabrudzeń.
To rozsądny kierunek, bo dobry robot sprzątający nie powinien zmuszać właściciela do przebudowy mieszkania pod urządzenie. To urządzenie ma wejść w rytm domu. Ma sprzątać pod meblami, omijać przeszkody, rozpoznawać bałagan i nie wymagać obsługi po każdym cyklu.
Kompaktowa Roomba 115 Combo. Mała, ale z mocą 15 000 Pa
Najniżej w nowej gamie stoi Roomba 115 Combo. To robot zaprojektowany dla mieszkań, mniejszych domów i użytkowników, którzy chcą regularnego utrzymania porządku bez przesadnej komplikacji. Ma mniej niż 8 cm wysokości i średnicę poniżej 30 cm bez wysuniętej nakładki mopującej, więc może wjechać tam, gdzie większe roboty zwyczajnie nie mają szans. iRobot podaje, że wybrane modele mogą sprzątać przestrzenie o prześwicie już od 9 cm.
To ważniejsze, niż wygląda w specyfikacji. Kurz, włosy i brud lubią zbierać się właśnie pod łóżkiem, sofą i szafkami. Jeśli robot tam nie wjedzie, codzienna automatyzacja sprzątania traci dużą część sensu. iRobot Roomba 115 Combo ma moc ssącą do 15 000 Pa, ruchomą nakładkę mopującą i ruchomą szczotkę boczną, czyli zestaw wystarczający do codziennego ogarniania podłóg w mniejszych przestrzeniach.
Nie jest to model dla domu, w którym codziennie walczysz z sierścią, dywanami i zaschniętymi plamami. To raczej robot dla ludzi, którzy chcą, żeby podłoga była regularnie utrzymywana w ryzach bez myślenia o tym każdego dnia.

Roomba Plus. Mocniejsza seria dla zapracowanych domów
Najszerszą częścią nowej oferty jest linia Roomba Plus. Tu pojawiają się modele Roomba Plus 415, 515, 575, 615 i 675 Combo. Ich zadanie jest jasne: ogarnąć większy bałagan, więcej pomieszczeń i bardziej intensywnie użytkowane domy. Modele z tej serii oferują moc ssącą od 20 000 do 30 000 Pa oraz łączą odkurzanie i mopowanie w jednym cyklu.
To poziom, przy którym iRobot Roomba zaczyna grać o klienta mającego realny domowy chaos: sierść zwierząt, okruchy po dzieciach, piach z przedpokoju, dywany, kuchnię i codzienne zabrudzenia. Ważne jest też to, że mimo większej mocy roboty zachowują kompaktową, niskoprofilową konstrukcję, żeby swobodnie poruszać się pod meblami, wokół stołów i w wąskich przejściach.
W modelach Roomba Plus 615 i 675 Combo pojawia się bardziej zaawansowane mopowanie: wałek mopujący, ciśnieniowe wstępne spryskiwanie gorącą wodą oraz tryb SmartScrub. Celem jest poluzowanie lepkich, zaschniętych zabrudzeń jeszcze przed właściwym szorowaniem. Podgrzewane mopowanie ma działać do 60°C, co poprawia skuteczność czyszczenia i higienę.
LiDAR, AI i sprzątanie bez dramatu z kablami
Robot sprzątający jest tak dobry, jak jego nawigacja. Moc ssania robi wrażenie, ale jeśli urządzenie gubi się w pokoju, blokuje na kablu albo zostawia brudne strefy, cała specyfikacja zaczyna wyglądać jak teoria. Dlatego w nowym portfolio iRobot Roomba duży nacisk położono na systemy mapowania i rozpoznawania przeszkód.
W modelach Roomba Plus 415 i 515 działa ClearView LiDAR, który ma zapewniać szybkie mapowanie domu i metodyczne sprzątanie od krawędzi do krawędzi. W modelach Roomba Plus 575, 615 i 675 Combo pojawia się ClearView Pro LiDAR połączony z rozpoznawaniem obrazu przez AI. Dzięki temu roboty mają pewniej nawigować wokół kabli, butów i codziennego bałaganu.
To jest dokładnie ten kierunek, którego oczekuje się od sprzętu premium. Robot ma działać w prawdziwym mieszkaniu, a nie tylko wtedy, gdy właściciel wcześniej posprząta podłogę po to, żeby robot mógł posprzątać.

Stacja AutoWash. Mniej kontaktu z brudem
W nowych robotach coraz większe znaczenie ma nie sam robot, ale stacja. To ona decyduje, czy urządzenie jest naprawdę wygodne, czy tylko przenosi część obowiązków z odkurzania na obsługę robota. W linii Roomba Plus pojawiają się stacje AutoWash, które opróżniają pojemnik na brud, piorą systemy mopujące w temperaturze nawet do 80°C, zależnie od modelu, i suszą je gorącym powietrzem.
To bardzo praktyczna zmiana. Brudny mop to jeden z największych problemów robotów 2w1. Jeśli nakładka po sprzątaniu zostaje wilgotna i brudna, zaczyna pachnieć źle, wymaga ręcznego mycia i szybko odbiera poczucie automatyzacji. iRobot Roomba z taką stacją ma ograniczać ten problem i pozwolić użytkownikowi rzadziej zaglądać do robota po pracy.
W zapracowanym domu to robi różnicę. Nie chodzi tylko o czystą podłogę, ale o to, żeby nie dokładać sobie kolejnej czynności do listy.

Roomba Max. Najmocniejsza odpowiedź na sierść i duży dom
Seria Roomba Max jest skierowana do większych przestrzeni i domów, w których sprzątanie jest poważniejszym zadaniem. Modele Roomba Max 715 i 775 oferują moc ssącą do 30 000 Pa, dwie gumowe szczotki główne i rozwiązania pomagające zbierać sierść zwierząt z różnych powierzchni. Do tego dochodzi ulepszona filtracja oraz szczelne worki z włókna węglowego, które mają ograniczać nieprzyjemne zapachy.
Roomba Max 775 Combo dostaje zaawansowany system mopowania wałkiem z technologią PerfectEdge. Chodzi o dokładniejsze sprzątanie wzdłuż ścian i w narożnikach, czyli tam, gdzie okrągłe roboty często mają najtrudniejsze zadanie. Model ma także stację AutoWash, która opróżnia pojemnik na brud, pierze wałek mopujący gorącą wodą i suszy go gorącym powietrzem.
iRobot Roomba Max jest więc najmniej „gadżetową” częścią portfolio. To sprzęt dla ludzi, którzy mają wymagające podłogi i chcą, żeby robot realnie przejął dużą część obowiązków, a nie tylko poprawiał nastrój po zakupie.
Aplikacja Roomba Home i kontrola nad sprzątaniem
Cała nowa gama będzie obsługiwana przez aplikację Roomba Home. To tam użytkownik ma kontrolować sprzątanie, mapowanie i ustawienia pracy robotów. Aplikacja ma być rozwijana kolejnymi aktualizacjami, aby lepiej wspierać automatyzację oraz personalizację pracy urządzeń.
W praktyce aplikacja jest centrum dowodzenia. Dobry robot powinien sprzątać sam, ale właściciel musi mieć wpływ na mapę, harmonogram, strefy, tryby i kolejność sprzątania. iRobot Roomba ma więc działać nie tylko mocniej, ale też bardziej przewidywalnie. A przewidywalność to jedna z najważniejszych cech każdego sprzętu smart home.
Dla kogo są nowe roboty iRobot Roomba?
Roomba 115 Combo będzie najlepsza dla mniejszych mieszkań, prostych układów i ludzi, którzy chcą kompaktowego robota do codziennego utrzymania porządku. Roomba Plus to wybór dla rodzin, właścicieli zwierząt i domów, gdzie trzeba połączyć mocne odkurzanie z mopowaniem oraz większą autonomią. Roomba Max jest dla tych, którzy mają większą powierzchnię, więcej sierści, więcej trudnych zabrudzeń i mniej cierpliwości do poprawiania po robocie.
Najważniejsze jest to, że iRobot Roomba w 2026 roku nie gra już tylko rozpoznawalną nazwą. Nowa gama próbuje odpowiedzieć na bardzo konkretne problemy: wysokość robota, dostęp pod meble, moc ssącą, włosy, mopowanie, gorącą wodę, AI, LiDAR i samoobsługowe stacje.

iRobot Roomba pokazuje, że robot ma sprzątać bez negocjacji
Najlepszy robot sprzątający to nie ten, który ma najwięcej haseł w specyfikacji. To ten, którego po kilku tygodniach nadal chcesz używać. Taki, który nie blokuje się co drugi dzień, nie rozmazuje brudu, nie wymaga mycia mopów po każdym cyklu i nie zostawia sierści w dywanie.
Nowe portfolio iRobot Roomba idzie właśnie w tę stronę: więcej mocy, lepsza nawigacja, AI tam, gdzie ma sens, mopowanie gorącą wodą, automatyczne stacje i większy wybór modeli. Dla użytkownika oznacza to jedno: łatwiej dobrać robota do własnego domu, zamiast kupować uniwersalne urządzenie i liczyć, że jakoś się dopasuje.
iRobot Roomba nie będzie najtańszym sposobem na sprzątanie. Ale jeśli nowa gama dowiezie to, co obiecuje, może być jednym z najwygodniejszych sposobów, żeby podłogi po prostu przestały być codziennym problemem.
Przy okazji zobacz również naszą recenzję iRobota Roomba Max 705 Combo.