Niektórzy nie ruszają się dosłownie nigdzie bez muzyki. W pewnym sensie to rozumiem, gdyż również uwielbiam relaksować się słuchając ulubionych utworów. MOVA TPEAK S1 mini to kompaktowy głośnik, który łączy się z telefonem za pomocą Bluetooth. Sprawdziłem jego możliwości. Sprzęt kusi nie tylko ceną, ale i parametrami.

Wakacje zbliżają się coraz pewniejszym krokiem, a to oznacza wiele plenerowych spotkań, którym będzie towarzyszyć muzyka. A z czego ją odtwarzać? Oczywiście, z głośnika bezprzewodowego. MOVA TPEAK S1 mini może być waszym idealnym kompanem, o ile nie jesteście audiofilami.
Dane techniczne MOVA TPEAK S1 mini
| Łączność: | Bluetooth 6.0 |
| Przetworniki: | 45 mm |
| Moc szczytowa: | 6 W |
| Akumulator: | 2000 mAh, max 25 godzin pracy, ładowanie około 3 godziny |
| Wymiary: | 42 x 83,6 x 108 mm |
| Złącza: | USB-C, slot na kartę microSD |
| Cena: | 169 zł (kliknij i kup go na Allegro) |
W zestawie znajdziemy instrukcję obsługi (również w języku polskim) i przewód USB – z jednej strony z końcówką typu C, z drugiej typu A. Niestety, nie ma ładowarki w zestawie. Musimy ją kupić, ale do takiej polityki przyzwyczaili nas producenci.

Wygląd głośnika MOVA TPEAK S1 mini
Trzeba przyznać, że ten model wygląda jak sprzęt premium. Elegancka kolorystyka: połączenie czerni i złota, świetna jakość materiałów i solidne spasowanie. Na froncie umieszczono ładne, minimalistyczne logo producenta. Trochę on wystaje poza krawędź obudowy i jest ostro zakończony. Obawiałbym się o uszkodzenia ubrania i przypadkowe zahaczenie, które może to logo oderwać. Zastanawiam się czy ten materiał, którym jest pokryty praktycznie cały głośnik nie będzie się łatwo brudził. Szczególnie, gdy zabierzemy ten sprzęt na plażę, gdzie piasek jest dosłownie wszędzie. Całe szczęście, że jest wodoodporny, więc szybko i sprawnie można go przemyć.

Na górze zastosowano gumowy materiał. Ułatwi on sterowanie pracą głośnika, bowiem są tam także przyciski odpowiadające za włączenie sprzętu, aktywację Bluetooth, regulację głośności czy uruchomienie muzyki. Dodatkowo, na dole, gdzie także znajdziemy tą gumę, producent ulokował mini nóżki, dzięki którym głośnik będzie pewnie stał na stole. W prawym górnym roku znajduje się również mały materiałowy uchwyt, lekko gumowy. Można go zapiąć np. na nasz pasek.

Wspomniana guma chroni również przed przypadkowym zalaniem port microSD oraz USB typu C. Tak, możemy tam włożyć kartę pamięci z muzyką, dzięki czemu nie będzie potrzeby łączenia się z telefonem.

Dźwięk MOVA TPEAK S1 mini
Z jednej strony nie powinniśmy oczekiwać cudów po tym modelu, który przecież kosztuje 170 zł. Z drugiej jednak strony test SOUNDCORE Select 4 Go udowodnił mi, że wystarczy wydać 80 zł na sprzęt, który zagra całkiem znośnie. A to przecież połowa ceny głośnika marki MOVA. Sprawdźmy więc, co potafi ten model.
Pierwsze podłączenie jest bardzo łatwe. Uruchamiamy głośnik i przytrzymujemy przycisk Bluetooth, by aktywować parowanie. Znajdujemy MOVA TPEAK S1 mini w ustawieniach naszego telefonu i po chwili możemy słuchać ulubionych utworów. Oczywiście, drugą opcją jest podłączenie karty pamięci z utworami mp3.
Przetwornik 45 mm i 6 W mocy maksymalnej nie są wartościami, które powalają i od razu to słychać. Przeważają tu tony średnie. Niskie „coś tam” próbują podbić utwór ale zagłuszają je tony wysokie. Scena nie istnieje, co raczej jest czymś oczywistym przy takiej konstrukcji. Trochę przeszkadza mi też minimalna głośność pracy, która jest… za wysoka. Nie ma opcji by posłuchać delikatnej muzyki, którą słyszymy gdzieś tam w tle, np. podczas nocnego oglądania gwiazd. Dlaczego? Będzie zbyt głośna. Jest to więc taki „muzyczny umilacz” spotkania ale dla osób mniej wymagających.

Codzienne użytkowanie głośnika MOVA TPEAK S1 mini
Jakość dźwięku mógłbym ocenić na takie szkolne 3+. Nie jest źle, ale cudów nie oczekujmy. Duży plus należy się za głośność. Oczywiście, wtedy tony niskie zaczynają niebezpiecznie „stukać”, a to nic przyjemnego, ale uwierzcie, ten sprzęt potrafi być głośny. Mnie zaskoczył i to pozytywnie! Wiele osób przy ognisku? Nie ma sprawy, włączacie podkład na tym głośniczku i wszyscy mogą śpiewać.
Kolejna sprawa to czas pracy na jednym ładowaniu. Oczywiście, grając na full nie osiągniecie całej doby działania, ale przy takim normalnym poziomie głośności cały dzień, a nawet dwa dni (rzecz jasna, nie bez przerwy) nie są żadnym problemem. Plusem jest również szybkie ładowanie. Trzy godzinki ładowania i słuchacie muzyki przez cały dzień. Brzmi sensownie? Jasne, że tak.

Czy warto kupić MOVA TPEAK S1 mini?
Szczerze mówiąc, ciężko powiedzieć. Z jednej strony jest świetnie wykonany, długo pracuje na jednym ładowaniu, a do tego jest całkiem głośny i oferuje stosunkowo dobry dźwięk. Problem w tym, że w cenie jednego głośnika MOVA TPEAK S1 mini masz dwa SOUNDCORE Select 4 Go, a on wcale nie odbiega w zasadzie… niczym. Jaki jest więc sens kupowania dwa razy droższego głośnika MOVA? Cóż, jest nieco głośniejszy, większy, może i ładniejszy? Chociaż to kwestia gustu i chyba tylko on zdecyduje o zakupie tego modelu.