Krwawe awokado – wcale nie owoc

Choć samo awokado, wywodzące się z Ameryki Północnej może nie być czymś złym, to jego efekt na społeczeństwo XXI wieku może być destrukcyjny. Problem ten znany jest również jako krwawe guacamole, od nazwy sosu, sporządzanego z awokado. Ale o co się w zasadzie rozchodzi? No, sprawa nie tak błaha jak się może wydawać.

Pokrojone Awokado

Samo awokado – czy zdrowe?

Jak najbardziej! Nie można dla tego owocu odmówić wielu składników odżywczych, którymi wyróżnia się na tle wielu dużo bardziej „pustych” owoców. Jeden owoc, jak na swoje dość niepozorne rozmiary jest bardzo dobrym źródłem tłuszczów roślinnych, białka czy witamin.

//https://dietetycy.org.pl/awokado/

Przez rosnącą w oczach popularność w krajach Zachodu, awokado na stałe weszło do diety wielu ludzi. Jeśli chodzi o sytuację w Polsce, no, tu mamy problem. Choć szeroko dostępne, to jednak drogie. Cena za 1 owoc oscyluje w granicach 6-10 zł. Nie jest to więc coś, co bez problemu można włączyć do codziennej diety przeciętnego Kowalskiego. Dlatego jeśli już, pojawia się on nieraz szczątkowo (ale jednak) w diecie szerokopojętej klasy średniej. I to właśnie o tę klasę się tu rozchodzi.

Konsumpcjonizm i wyścig o wyższy „status”

Gdy przez ostatnie 30 lat na świecie dokonało się wiele zmian politycznych, kulturalnych i społecznych, zaczęły pojawiać się kolejne trendy oraz cele, które ludzie zaczęli sobie stawiać. Chyba najpopularniejszym celem, który myślę, że przodował od zawsze była poprawa swojego statusu, czy majątkowego czy społecznego. Jeszcze kilka lat temu, tę poprawę symbolizować mogło kupno nowego Passata czy organizacja przyjęć w imię zasady „zastaw się a postaw się”. Jednak od paru lat, zaczynając od Zachodu, trend ten przyjął zupełnie inny wygląd. To właśnie awokado stało się symbolem przynależności do klasy średniej, przynależnością gdzieś wyżej.

Szansa na to, że udając się na wakacje gdzieś do Europy Zachodniej, nie dostaniecie możliwości zjedzenia w hotelowym bufecie tosta z jajkiem i awokado jest bliska zeru. Owoc ten mocno związał się już w kulturze z poczuciem „wyższości” klasowej. Jednak kupno Passata czy organizacja przyjęć w gruncie rzeczy nie niosły poważnych konsekwencji (no może poza spalinami ze złomka), tak skutki wciąż rosnącej popularności awokado są czymś, co z pewnością należy wziąć pod uwagę.

Przeczytaj także: Dlaczego Afryka jest biedna?

Krwawe, ale dlaczego?

Jak każdy „wyścig szczurów” niesie to za sobą konsekwencje. Zacznijmy więc od tych nam bliższych. Spójrzmy jak destrukcyjny wpływ może mieć na ludzi czy społeczeństwa. Z racji, na swoją popularność oraz wysoką cenę, w krajach, w których się je hoduje, uchodzi za istne złoto. Za przykład niech posłuży nam Meksyk, największy na świecie eksporter awokado. Meksykanie produkują bowiem aż 34% światowego awokado. Krwawym awokado nazwano jednak ogół procederu, do jakiego przy jego plantacji dochodzi.

Avocado Tree Earn Real Money Growing Avocado In Ghana | Avocado farm, Grow  avocado, Avocado tree

Tam gdzie w grę wchodzą duże pieniądze, są też i przekręty. W takim państwie, jakim jest Meksyk, eskaluje to jednak dużo mocniej, gdyż do gry wchodzą mafie oraz kartele, skoncentrowane na zysku, niekoniecznie uczciwym. Dlatego też ogromna część plantatorów zmagać się musi z napastowaniami, kradzieżami czy wymuszaniem haraczu.

Największy stan Meksyku, przodujący w ilości plantacji i produkowanych owoców, Michoacan, należy do regionów bardzo niebezpiecznych nie tylko dla przyjezdnych, ale także i miejscowych. Przez obecność i wpływy karteli narkotykowych oraz bezradność rządu, dochodzi w tym rejonie do masowych gwałtów, napaści, czy nawet morderstw. Niczym nowym nie jest w tych rejonach praca wręcz niewolnicza, za tragicznie niskie stawki nie pozwalające przeżyć. I to wszystko, jakżeby inaczej, spowodowane przez bardzo dochodowe plantacje awokado.

Destrukcyjny wpływ plantacji awokado na środowisko

Choć owoce same w sobie są zdrowe, to jednak warunki potrzebne do ich produkcji raczej nikt nie nazwie ekologicznymi. W wyżej wymienionym stanie Meksyku, plantacje awokado stanowiły powód prawie połowę z wylesionych terenów. Dodatkowo, oprócz samego miejsca, uprawa awokado jest bardzo wymagająca. Konieczne jest ciągłe nawadnianie, a należy pamiętać, że nie wszędzie dostępność do wody jest powszechna. Pobieranie wody z lokalnych rzek i jezior jest jedną z głównych przyczyn osuszania tamtejszych gleb. Obie te rzeczy łączy zazwyczaj nielegalność oraz niszczenie lokalnych ekosystemów, niemożliwych nieraz potem do odtworzenia

Należy również pamiętać, że aby owoce rosły duże, jędrne, a co najważniejsze rosły szybko, stosowane jest mnóstwo chemii. Z racji braku możliwości kontroli plantacji, używane tam „nawozy” często nie mają z nimi nic wspólnego, a są wręcz szkodliwe. Są szkodliwe nie tylko dla środowiska, ale również dla ludzi. Tych, którzy tam pracują, wdychając to, oraz późniejszym konsumentom, którzy mogą być zupełnie nieświadomi pochodzenia owocu.

W kilku słowach, czy jest czym się przejmować?

Cóż, i tak, i nie. Z jednej strony, co możemy zrobić z nielegalnością upraw w oddalonym o prawie 10 tysięcy km państwie? Względnie nic, choć nieraz w rozwiązaniu problemu ogromną rolę odgrywa sama świadomość tego, co się tam dzieje. Realnie więc przeciętny Polak nie ma czym się w tej sytuacji martwić. Jednak robiąc zakupy i widząc na półce awokado, zastanówmy się jak dużym nieraz kosztem zostało ono do naszego sklepu sprowadzone. Krwawy biznes awokado kwitnie, a kultura masowa i konsupcjonizm temu sprzyja, kultywując trendy.

Miejmy jednak świadomość, że takie procedery mają miejsce, a choć my ich konsekwencji możemy nie odczuć, to są tysiące, jak nie dziesiątki tysięcy ludzi, którzy skutek krwawego awokado odczuwają na co dzień