Mateusz Gamrot – drugie zwycięstwo w UFC!

Minionej nocy Mateusz Gamrot odniósł drugie zwycięstwo w amerykańskiej organizacji UFC. Tym razem pokonał dobrze znanego Jeremego Stephensa.

Wystarczyło 65 sekund! 

Ostatni występ naszego rodaka w oktagonie UFC nie potrwał długo. Mateusz Gamrot potrzebował zaledwie 60 sekund by rozpracować obronę Jeremego Stephensa. Przebieg walki nie był zaskoczeniem, gdyż “Gamer” jest dobrze znany ze swoich zapaśniczych umiejętności. Niejako “pewnikiem” było to, że nasz rodak skorzysta ze swojego szerokiego arsenału technik kończących z brazylijskiego jiu jitsu. Taki “gameplan” mógł w pełni wykluczyć niebezpieczeństwo ze strony stójkowych umiejętności “Lil Heatena”.  

Do pokonania Stephensa wystarczyło perfekcyjnie wykonane sprowadzenie do parteru i ciasno zapięta kimura (dźwignia na łokieć). Oglądając powtórki można to określić jednym: Mateusz Gamrot swoją pracę wykonał po PROFESORSKU! 

Mateusz Gamrot “Król bonusów” 

To dopiero trzecia stoczona walka za oceanem. Mateusz Gamrot rozwija skrzydła w UFC a już może pochwalić się sumą trzech bonusów za walkę. Nagrody są przyznawane indywidualnie i opiewają na kwotę 50 tysięcy dolarów.  Bonusy rozdawane są za wybitne występy w oktagonie. Nagrodzony może być knockout, poddanie lub ogólny obraz całej walki. Tym razem doceniono technikę kończącą, którą użył “Gamer” przeciwko swojemu przeciwnikowi. Poprzednie “dodatki do wypłaty” Mateusz Gamrot dostał za chociażby efektowny knockout na Scotcie Holtzmanie. 

Co dalej? 

Mateusz Gamrot zaraz po walce dosłownie wykrzyczał, że chce kolejnego rywala, by tym samym piąć się po szczeblach UFC. Wyraził też chęci by stanąć do walki o pas wagi lekkiej.  

To mój wielki sukces! Wiesz, ja trenuję całe życie, gonię swoje marzenia. Nie przyszedłem tu tylko robić walki i zgarniać kasę. Chcę zostać mistrzem. Nie wiem, kiedy to się stanie: może za rok, może za dwa. Dawajcie mi następnego rywala. Krok po kroku będę się piął do góry.” 

 W wywiadzie po walce nasz rodak stwierdził, że potrzebuje trochę dłuższej przerwy niż takiej jak miała miejsce między jego ostatnimi pojedynkami. Jak sam mówi, chciałby zawalczyć jeszcze przed końcem roku.  

“Teraz potrzebuję chwili odpoczynku, 2 miesiące temu walczyłem ze Scottem Holtzmanem, teraz walczyłem z Jeremym. Muszę odpocząć, spędzić trochę czasu z rodziną. Myślę, że najlepszą datą na powrót będzie końcówka roku, może grudzień. W grudniu mam urodziny więc zrobię sobie prezent.”