Motorola Edge 20 Pro – smartfon i komputer w jednej obudowie

Motorola Edge 20 Pro – smartfon i komputer w jednej obudowie

Czy można „zmieścić” komputer osobisty w obudowie smartfona? Okazuje się, że tak. Motorola Edge 20 pro to jedno z takich rozwiązań. Sprawdźmy, jak spisuje się podczas codziennego użytkowania.

Dawno temu, kiedy elektronika dopiero zaczynała wkraczać do naszego życia codziennego, wiele osób pragnęło, aby komputer mieścił się w kieszeni naszych spodni. Dziś smartfony są już tak zaawansowanymi urządzeniami, że potrafią zastąpić PC-ty. Oczywiście, nie zawsze. W pracy nadal potrzebny jest duży monitor oraz peryferia, aby w komfortowych warunkach wykonywać nasze obowiązki. Motorola Edge 20 Pro jest właśnie takim rozwiązaniem. Z jednej strony to wydajny smartfon, z drugiej natomiast komputer osobisty, który pozwoli nam na pracę. Przyjrzyjmy się mu bliżej. 

Motorola Edge 20 Pro – zawartość opakowania

Muszę przyznać, że w opakowaniu znajdziemy raczej standardowy zestaw. Prawie. Jest smartfon, silikonowa obudowa, instrukcja, ładowarka TurboPower 30W oraz przewód zakończony wtyczką USB typu C z obu stron. Warto zauważyć, że producent dołącza do zestawu drugie opakowanie, prawie tak samo duże jak to ze smartfonem. Ciekawe co tam znajdziemy, prawda? Jest tam zaledwie jeden, krótki przewód – przejściówka, która pozwala nam podpięcie Edge 20 Pro do monitora. Wtedy też aktywuje się tzw. „tryb PC”. Trochę to śmieszne, trochę żenujące, że w tak dużym opakowaniu umieszczono jeden mały kabel. I to jeszcze teraz, kiedy wszędzie mówi się o ekologii, zmniejszaniu generowanych śmieci. A tu proszę, przychodzi Motorola i dorzuca dwa duże pudełka, z czego w jednym zmieściłyby się jeszcze dwa smartfony. 

Wygląd i jakość wykonania

Motorola Edge 20 Pro to smartfon sporych rozmiarów. Jego wymiary to 163 x 76 x 8 mm, natomiast waga wynosi 190 g. W porównaniu do iPhone 12 Pro, którego użytkuję na co dzień muszę przyznać, że Edge 20 Pro to bardzo duży smartfon. W sumie, jest blisko 2 cm dłuższy i 0,5 cm szerszy. To sprawia, że musiałem się długo przyzwyczajać do jego obsługi. Szczególnie było to irytujące, gdy na przykład chciałem wysunąć pasek górny musiałem. Oczywiście, czepiam się, jednak musiałem to zaznaczyć. 

Muszę przyznać, że wizualnie smartfon przypadł mi do gustu. Front praktycznie w całości wypełniony ekranem z małym „oczkiem” obiektywu aparatu przedniego. Tył uwielbia odciski palców, dlatego fani idealnie wyglądającego telefonu powinni przygotować się na częste wykorzystywanie ściereczki. Na zaokrąglonych krawędziach widać ciekawy wzór. Ot, miły dodatek wizualny. W centralnym punkcie „plecków” umieszczono logo producenta, natomiast w lewym, górnym roku znajdziemy wyspę obiektywów. Jeden z nich rzuca się w oczy za sprawą niestandardowego wyglądu. Jest to peryspokowy aparat tele 5x, do którego wrócę później. 

Motorola Edge 20 Pro – smartfon i komputer w jednej obudowie

Zaskakujące jest to, że smartfon kosztujący około 3300 złotych nie jest wodoszczelny. Oferuje zaledwie IP52, co sprawia, że powłoka hydrofobowa chroni go przed niewielkim spotkaniem z wodą. Kolejną rzeczą, która jest nieco zaskakująca to ramka, która wcześniej wykonana była z aluminium, a dziś jest zwykła, plastikowa. Nie wpływa to absolutnie na komfort użytkowania, jednak trochę smuci fakt zastosowania gorszej jakości materiału. Żeby nie było, że się tylko czepiam, Motorola Edge 20 Pro wyposażona została w szkło Gorilla Glass 5, które sprawia, że ekran jest zabezpieczony, ale również „miły” w dotyku. Serio, z telefonu korzysta się wspaniale. Już nawet nie chodzi o to, że to OLED. Po prostu, palec „pływa” po tafli szkła, co jest niezwykle komfortowe.

Przyciski, porty, gniazda i tym podobne kwestie wizualno-dotykowe

Wiecie już, że smartfon w codziennym użytkowaniu jest komfortowy, o ile nie przeszkadzać wam będzie to, że jest… długi. I tutaj pozostańmy, gdyż przyciski odpowiedzialne za regulację głośności (które znajdują się na prawym boku) oraz ten, którym aktywujemy Asystenta Google (na lewym boku) są bardzo wysoko, przez co będziecie musieli jednak przesuwać smartfon w ręce, aby kliknąć jeden z nich. Jest to dość uciążliwe. Włącznik, który posiada zintegrowany czytnik linii papilarnych jest również o pół centymetra za wysoko. Pokazuję to na zdjęciu – kiedy telefon trzymam tak, jak zawsze, muszę… przesunąć palec delikatnie do góry, aby odblokować ekran. 

Na dole zdecydowano się na umieszczenie tylko jednego głośnika. Jest tam także port USB 3.1 typu C oraz slot na karty Nano SIM. Kolejne zaskoczenie – nie ma gniazda słuchawkowego, nie rozbudujecie pamięci, gdyż we wspomnianym slocie nie umieścicie karty pamięci. 

Motorola Edge 20 Pro – ekran

Jedna z najlepszych rzeczy w testowanym przeze mnie smartfonie to właśnie ekran. Oczywiście, ma on więcej zalet, ale o nich trochę później. Wyświetlacz OLED oferuje proporcje 20:9 oraz rozdzielczość FHD+, czyli 2400 x 1080 pikseli. Dość nietypowo, aczkolwiek dzięki temu na ekranie zobaczycie więcej treści. Dodam również, że zagęszczenie pikseli na każdy cal wynosi 385 ppi – całkiem dobrze. Wyświetlacz o przekątnej 6,7-cali jest duży, nie da się tego ukryć. Dlatego mogłoby się wydawać, że tylko prawdziwi fani tak dużych matryc skuszą się na Motorolę Edge 20 Pro. Czy aby na pewno? Nic bardziej mylnego! Wystarczy kilka chwil, by zauroczyć się w tej jakości. Serio, nie spodziewałem się, że testowany model będzie oferował tak dobry wyświetlacz. 

Dodajmy do tego odświeżanie, które robi wrażenie. Szczególnie po przesiadce z mojego iPhone 12 Pro. Maksymalna częstotliwość jaką możemy osiągnąć wynosi 144 Hz. To sprawia, że mamy wrażenie, jakby smartfon był mega szybki. Oczywiście jest, ale cóż, to ciężko opisać. Musicie sprawdzić to na własne oczy. Oprogramowanie, rzecz jasna, samo reguluje najlepszą częstotliwość, jaka powinna być w tym momencie wyświetlana. Możemy więc spotkać się z nieco mniejszą – np. 60 Hz, kiedy uruchomimy mapy lub aparat oraz większą – 120 Hz w przypadku gier. Zaznaczę, że w trybie automatycznym nie osiągniecie wspomnianych 144 Hz. Wymaga to zmiany ustawień z automatycznej, na stałą. Prawdę mówiąc, ja wielkiej różnicy pomiędzy 120 a 144 nie widziałem. Pamiętajcie, że w przypadku tej większej wartości, bateria będzie mocniej obciążona, co przełoży się na szybsze jej zużycie. Osobiście sugeruję ustawienie automatyczne – będziecie zadowoleni. 

Producent chwali się również kalibracją kolorów w trzech paletach. To sprawia, że mamy duże pokrycie w przypadku sRGB (99,7%) oraz Adobe RGB (92,5%). Grzechem jest nie wspomnieć o HDR10+, który również mocno wpływa na jakość wyświetlanego obrazu.

Motorola Edge 20 Pro – smartfon i komputer w jednej obudowie

Wydajność – podzespoły, akumulator

Specyfikacja techniczna robi wrażenie. To przekłada się na wysoką wydajność. Zacznijmy od początku. Motorola Edge 20 Pro wyposażona została w piekielnie mocy procesor Qualcomm Snapdragon 870 5G (7 nm), który jest wspierany przez układ graficzny Adreno 650. Mamy do dyspozycji również 12 GB pamięci RAM oraz 256 GB na nasze dane. Już „na papierze” liczby te robią wrażenie. Oczywiście, w praktyce również przekłada się to na świetne wyniki. Potwierdzają to między innymi benchmarki, które prezentuję poniżej. W kwestii gier – nie mogę zarzucić Motoroli zupełnie nic. Jest szybko, nie zaobserwowałem żadnych opóźnień. Czy kogokolwiek to dziwi? Tak mocne podzespoły są przecież potrzebne do uruchomienia trybu „Ready For PC”, a więc takiego, dzięki któremu przeistaczamy smartfon w komputer. 

Pamiętajcie, że smartfony tej marki oferują bardzo funkcjonalne gesty. Tak, możemy w prosty sposób aktywować aparat, wyciszyć dzwonek czy włączyć latarkę. Oprogramowanie w formie krótkiego samouczka pokazuje nam, jak obsługiwać wszystkie gesty. Dodam również, że bardzo lubię Motorolę za to, że praktycznie nie modyfikuje oprogramowania. Otrzymujemy czysty Android 11, a jeśli potrzebujemy jakiejś aplikacji, nie ma problemu – musimy w tej sprawie „udać się” do Sklepu Play. To również sprawia, że Moto Edge 20 Pro będzie niezwykle szybkim smartfonem nawet po kilku latach użytkowania. A to wcale nie jest takie oczywiste w przypadku modeli z zainstalowanymi nakładkami. 

Temat baterii również wypada dobrze. Pojemność 4500 mAh wystarcza na intensywne używanie przez cały dzień. Jeśli jednak nie będziecie wykonywali ogromnej ilości fotek dziennie, a także nie będziecie co minutę odświeżali mediów społecznościowych, wydaje mi się, że będziecie ładowali akumulator co dwa dni. Tak czy inaczej, w sprawnym podładowaniu baterii pomoże ładowarka 30 W. Wiem, testowany dawno temu Realme X50 Pro 5G oferuje 65 W, jednak to, które oferuje Motorola Edge 20 Pro jest w zupełności akceptowalne. Sporym i niestety negatywnym zaskoczeniem jest brak ładowarki indukcyjnej. Niestety nie podładujecie smartfona wykorzystując w tym celu ładowania bezprzewodowego.

Motorola Edge 20 Pro – zdjęcia i materiały wideo

W kwestii aparatu testowany smartfon ma czym się pochwalić. Przynajmniej na „papierze”. Przede wszystkim mamy trzy sensory na wyspie z obiektywami. Główny 108 MP, f/1.9, teleobiektyw peryskopowy 8 MP, 126 mm, f/3.4, zoom optyczny x5.0 oraz ultraszerokokątny 16 MP, f/2.2. W przypadku wideo również wygląda to dobrze. Możemy nagrywać materiały 8K UHD w 24 klatkach na sekundę, natomiast 4K w 60 klatkach. Jeśli będziemy chcieli zrealizować materiał slow motion, maksymalna ilość klatek na sekundę jaką uzyskamy wynosi 360. Plusem jest zastosowanie stabilizacji obrazu OIS. 

Tyle z teorii. A praktyka? W ustawieniach standardowych wydaje mi się, że zdjęcia wychodzą trochę… blado. Brakuje im nasycenia kolorów, wszystko wydaje się szare, wyblaknięte. Dopiero dodając efekt uzyskałem przyjemniejszy dla oka efekt, aczkolwiek oprogramowanie potrafi przesadzić. Krótko mówiąc, aparat nie będzie przesadzał z kolorystyką, aczkolwiek wydaje mi się, że mógłby sprawić, by zdjęcia były nieco mocniej podkoloryzowane. 

Największe wrażenie zrobił na mnie zoom. Przybliżenie maksymalne wynoszące x50 nie rozmazuje zdjęcia, o ile nie ruszamy mocno smartfonem. Widać to na fotkach próbnych. Tak – zdjęcie tego wieżowca i drabiny to ten sam budynek. Materiały wideo cieszą się faktycznie dobrą stabilizacją. Idąc i nagrywając nie zauważyłem widocznych drgań. Można jednak lekko przyczepić się do finalnego zdjęcia – o ile analizujemy dokładnie szczegóły. Czasami zdjęcia mogą być delikatnie rozmazane, jeśli przybliżymy je maksymalnie i wyświetlimy je na ekranie monitora. Cóż, w końcu to nie jest lustrzanka tylko aparat w smartfonie. Dodajmy, że robiący bardzo przyzwoite fotki. Wspomniany obiektyw peryskopowy pozwala na 5-krotny zoom. Jakość zdjęć wypada bardzo dobrze. Szeroki kąt również nie „zapisuje” jakiś przekłamań. Działa poprawnie. Nie mogę niczego zarzucić trybowi nocnemu. OK, tu również możemy zaobserwować jakieś drgania przy mocnym przybliżeniu, ale ogólnie – jeśli chodzi o całokształt nie mam się do czego przyczepić. 

Ready For, czyli komputer zamknięty w obudowie smartfona

Pierwszy raz rozwiązanie Ready For oferowane przez Motorolę zobaczyłem w smartfonie G100. Technologia działała świetnie. Jak jest w przypadku testowanego modelu? Czas podłączyć smartfon Motorola Edge 20 Pro do zewnętrznego ekranu i sprawdzić czy faktycznie da się porzucić komputer na rzecz takiego rozwiązania. Wróćmy więc do tego zdecydowanie za dużego opakowania, aby wyjąć przewód „ready for”. 

Zaznaczam, że jeśli nie posiadacie klawiatury i myszki podłączanej za pomocą Bluetooth, nie ma problemu – możecie w tym celu użyć smartfona. Edge 20 Pro będzie pracować jako touchpad. Jeśli będzie koniecznie wpisanie jakiegoś tekstu, na ekranie pojawi się klawiatura, którą doskonale znamy z Androida. 

Oprogramowanie działa wzorowo. Aplikacje uruchamiają się błyskawicznie. W prosty sposób uruchomimy aplikacje biurowe, przeglądarkę, maila i co tylko sobie zażyczymy. Oczywiście, o ile znajduje się to w Sklepie Play. Wydaje mi się, że to będzie przyszłością komputerów osobistych. Zamiast noszenia notebooka, będziemy mieli w kieszeni smartfon, który w biurze podłączymy do zewnętrznego ekranu, klawiatury i myszki. Jedyne czego mi brakowało to funkcja ładowania baterii podczas korzystania z rozwiązania Ready For. Cóż, po całym dniu pracy chciałbym, aby mój smartfon był jeszcze przez kilka godzin gotowy do tego, abym np. wracając do domu mógł uruchomić sobie ulubioną muzykę. 

Motorola Edge 20 Pro – polubiliśmy się

Testowany przeze mnie model może nie jest idealny, ponieważ posiada kilka niedociągnięć, jednak ostatecznie, jeśli miałbym dać mu szkolną ocenę za całokształt, otrzymałby 4+. Jest bardzo wydajny, ładny, ma świetny ekran i pojemną baterię. Do tego kosztuje około 3300 zł, a w tej cenie dostajemy nie tylko smartfon ale i komputer osobisty! Dodajmy jeszcze Ready For, czyli świetne rozwiązanie, które, zobaczycie, w przyszłości będzie używane przez wiele osób. Mnie tym Motorola kupiła. 

Podsumowanie
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym jak dobra jest Motorola Edge 20 Pro. Smartfon i komputer w jednym urządzeniu, a oba niezwykle wydajne! Dobry aparat z mega zoomem, świetny ekran i bardzo dobry stosunek ceny do jakości. Jestem na tak.
Zalety
Wysoka wydajność
Technologia Ready For - rewelacja
Bardzo dobra jakość ekranu
Niewielki notch
Rewelacyjny zoom (aparat)
Wady
Niezbyt ergonomiczne ustawienie przycisków
Brak portu audio
Brak ładowania bezprzewodowego
Plastikowe ramki
8.5
Wynik