Levi’s x Dev Hynes: coś więcej niż kolaboracja. To kontrasty

Dev Hynes łączy się z Levi’s tworząc świetną kolekcję wiosna/lato 2026 pełną kontrastów – zarówno w muzyce, jak i w stylu.
Nowa kampania Levi’s x Dev Hynes - wiosna/lato 2026. Nowa kampania Levi’s x Dev Hynes - wiosna/lato 2026.
Nowa kampania Levi’s x Dev Hynes - wiosna/lato 2026.

Są ludzie, którzy mają wszystko poukładane. Wiedzą, kim są, jak się ubierają i dlaczego ich jeansy zawsze wyglądają tak samo. A potem jest Dev Hynes, który udowadnia, że najlepsze rzeczy dzieją się wtedy, gdy przestajesz się określać. W najnowszej kampanii Levi’s dokładnie to widać: trochę grunge’u, trochę preppy, trochę „wstałem i tak wyszło”. Levi’s od dawna lubi takie klimaty. To marka, która jednocześnie kojarzy się z klasyką, historią i buntem. I najwyraźniej wciąż ma słabość do ludzi, którzy nie pasują do jednej szufladki. Stąd też wybór Hynesa – muzyka, producenta i kompozytora znanego też jako Blood Orange — wydaje się całkiem logiczny.

Nowa kampania Levi’s x Dev Hynes - wiosna/lato 2026.
Nowa kampania Levi’s x Dev Hynes – wiosna/lato 2026.

Muzyk, który nie lubi instrukcji obsługi

Dev Hynes od zawsze funkcjonuje „pomiędzy”. Między gatunkami muzycznymi, estetykami i nastrojami. Raz jest emocjonalnie, raz minimalistycznie. Jego styl ubierania się działa podobnie. Nie jest ani bardzo elegancki, ani totalnie streetowy. Raczej wygląda jak ktoś, kto nie zastanawiał się godzinę przed lustrem, a mimo to wyszło dobrze.

W nowej kampanii Levi’s Hynes dostał wybrane elementy kolekcji Wiosna/Lato 2026 i — co brzmi prawie jak science fiction — pełną swobodę. Bez listy zasad, bez hasła przewodniego wypisanego markerem na ścianie. Po prostu: „zrób to po swojemu”.

Los Angeles, czyli nie wszystko musi być tłem idealnym

Zdjęcia powstały w Los Angeles, we współpracy z fotografką Katharina Korbjuhn. Miasto nie gra tu jednak roli pięknej pocztówki. Bardziej przypomina przestrzeń, w której coś się po prostu dzieje. Trochę studio, trochę ulica, trochę „a może tu też zróbmy zdjęcie”. Kadry są intuicyjne, ale nie przypadkowe. Część wygląda bardzo dopracowanie, jakby ktoś wyciągnął aparat w środku rozmowy. I to jest akurat duży plus. Kampania nie sprawia wrażenia przesadnie wyreżyserowanej. Raczej jak zapis chwili, która mogła wydarzyć się bez kamer.

„Somewhere in between”

Cały projekt luźno nawiązuje do utworu „Somewhere in Between” z najnowszego albumu Hynesa Essex Honey. I to chyba najlepsze możliwe hasło dla tej kampanii. „Pomiędzy” jest tu słowem-kluczem. Pomiędzy stylami, pomiędzy porządkiem a chaosem, pomiędzy „wiem kim jestem” a „nie muszę wiedzieć”.

Levi’s nie próbuje tego na siłę tłumaczyć. Nie ma manifestu, nie ma wielkich deklaracji. Jest raczej sugestia, że styl nie zawsze musi mieć jasno określony kierunek. Czasem wystarczy, że działa.

Stylizacje bez przesady

W kampanii Hynes nosi klasyczne elementy Levi’s w dość swobodnych zestawieniach. Pojawia się koszula Authentic Button Down, skórzana kurtka Clayton Leather Aviator, bluza z nowej kolekcji oraz luźne spodnie 578 Baggy.

To ubrania znane i łatwe do rozpoznania, ale zestawione w sposób, który nie wygląda ani zbyt „elegancko”, ani zbyt „streetowo”. Raczej jak coś, co można założyć na co dzień — bez specjalnej okazji i bez potrzeby dopasowywania wszystkiego do jednej estetyki.

Między codziennością a momentem

Kolejnym elementów kampanii są ujęcia pokazujące Hynesa grającego na wiolonczeli na ulicy. To spokojna spontaniczna scena, bez sceny, świateł i publiczności. Muzyka pojawia się tu jako część codziennego otoczenia, a nie wydarzenie samo w sobie.

Ten fragment dobrze wpisuje się w całość projektu — nic nie jest tu przesadnie podkreślane, a wiele rzeczy dzieje się „przy okazji”.

Rozmowa zamiast sloganu

Materiały wideo towarzyszące kampanii opierają się na rozmowie telefonicznej z Dev’em Hynesem o stylu. Bez porad, bez mówienia, co jest modne, a co nie. Po prostu luźna rozmowa, która stanowi tło dla obrazu.

To dość spokojne podejście, które nie próbuje angażować odbiorcy na siłę. Można obejrzeć, można potraktować jako ciekawostkę, można wrócić do tego później.

Levi’s x Dev Hynes: Bo styl nie musi mieć definicji

Nowa kampania Levi’s z udziałem Dev’a Hynesa nie próbuje odpowiadać na pytanie „jak się teraz ubierać”. Raczej przypomina, że nie trzeba znać odpowiedzi na wszystko. Czasem wystarczy dać sobie trochę luzu. A jeśli przy okazji wyjdzie z tego coś, co wygląda autentycznie — to już naprawdę wystarczający powód, żeby się tym zainteresować.

Szczegóły na temat kampanii zobaczysz na stronie: https://www.levi.com/. Sprawdź inne nasze artykuły w których prezentujemy ubrania i obuwie.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama