Dostępny w sprzedaży już dwa lata, a nadal wygląda nowocześnie. Test Kia Sorento 2.2 CRDi udowodnił mi, że mocny diesel to podstawa, jeśli chcemy jeździć dużym SUV-em nie tylko wygodnie, ale również ekonomicznie. Sprawdziłem ten model w codziennej jeździe i zdecydowanie, daje radę.

Są takie samochody, które wspominam bardzo pozytywnie. To takie, do których wsiadam i wiem, że każdy kilometr za kierownicą zapamiętam jako tą przyjemną podróż. Co ciekawe, cale nie musi to być super szybki, sportowy wóz z V8, ani nawet luksusowa limuzyna z V12, chociaż oczywiście te auta również pozostają w mojej głowie na długo. Wystarczy prosty, spokojny diesel pod maską, bardzo dobrze zaprojektowane wnętrze i przestrzeń, aby dać dużo frajdy. Test Kia Sorento 2.2 CRDi utwierdził mnie dodatkowo w przekonaniu, że SUV-y z dieslem to jedyny sensowny wybór jeśli chcemy pokonać wiele kilometrów bez konieczności zatrzymywania się na stacjach paliw.

Kia Sorento 2.2 CRDi po liftingu wygląda świetnie
Wakacje 2023. To właśnie wtedy zobaczyliśmy lifting czwartej generacji Sorento, który miał nawiązywać do stylistyki „Opposites United”, którą to również „znajdziemy” w innych modelach tej koreańskiej marki. Volvo ma swoje młoty Thora, tak Kia ma reflektory połączone z paskami do jazdy dziennej LED przypominające literę T. Delikatnie zmieniono również atrapę grilla, a logo zostało przeniesione na maskę. Widać, że Kia Sorento czwartej generacji po liftingu jest masywna, aczkolwiek nie ociężała. Jest taka, jak powinien wyglądać duży SUV.

Z boku widzimy kilka przetłoczeń, masywne nadkola z prześwitem 17,6 cm, duże felgi aluminiowe, a w testowanej przeze mnie wersji przyciemniane szyby boczne. Widać tu również sporo chromu, który nadaje temu modelowi nieco elegancji, chociaż bardziej widzę tu zacięcie sportowe. Pozwolicie, że wspomnę tu o wymiarach, bo te, jak na sporego SUV-a przystało są imponujące. Długość to 481,5 cm, szerokość 170 cm, wysokość 190 cm, natomiast rozstaw osi wynosi 281,5 cm, co sprawia, że w kabinie jest dużo miejsca dla podróżujących. Szczegółowe dane można znaleźć za pośrednictwem Wikipedii.

Tylna część to oczywiście nowoczesne światła LED, spora „lotka” tuż nad dużą szybą. Sama klapa bagażnika również sprawia wrażenie masywnej, muskularnej. Co tu dużo mówić, w przypadku Sorento czwartej generacji po liftingu, sporo się dzieje. Niezależnie czy patrzymy na przód, bok czy tył, auto wygląda świetnie i co ważne, będzie wyglądać świeżo przez kilka następnych lat.

Wnętrze Kia Sorento 2.2 CRDi 4-gen – nowoczesność, ergonomia i przestrzeń
Podoba mi się to, jak ktoś w dziale projektowym podszedł do tematu ergonomii. Kia Sorento czwartej generacji po liftingu ma tak przemyślany kokpit, że nikt, dosłownie nikt nie będzie wstanie przyczepić się do… w zasadzie czegokolwiek. Tu wszystko do siebie pasuje, wszystko współgra ze sobą i jest zaplanowane tak, by nie tylko cieszyć oko, ale również ułatwiać regulację – zarówno systemu multimedialnego, jak i klimatyzacji.

Oczywiście, nie unikniemy wszechobecnych ekranów, ale są one wkomponowane w deskę rozdzielczą poprawnie. Rzecz jasna, nie zabrakło przycisków fizycznych na kierownicy. W przypadku panelu klimatyzacji jest nieco inaczej, gdyż to połączenie ekranu z przyciskami fizycznymi. Chcesz obsługiwać multimedia – nie ma sprawy. Masz zamiar zmienić ustawienia klimatyzacji – również to zrobisz. A wszystko odbywa się na tym samym panelu, który przełącza się dostosowując funkcje do naszych preferencji.

W kabinie mamy sporo schowków, oczywiście jak na takie wymiary auta dużo przestrzeni na nogi i nad głową. Rzecz jasna, najlepiej podróżuje się w pierwszym i w drugim rzędzie – szczególnie na tych kapitańskich fotelach, chociaż ten trzeci, na upartego, również pozwoli nam na pokonanie nawet dłuższych tras. O ile nie jesteście przesadnie wysocy, wtedy może to być problem.

Plusem jest przeogromny bagażnik, jednak aby faktycznie oferował aż 813 litrów musimy pozbyć się trzeciego rzędu siedzeń. Kiedy podróżujecie w szóstkę, ma on zaledwie 179 litrów, co niestety nie jest czymś, czym można się pochwalić. Jest to jednak przypadłość wszystkich tego typu samochodów z trzema rzędami siedzeń. Warto jeszcze dodać, że jeśli złożymy drugi rząd siedzeń, a jest taka możliwość, otrzymujemy aż 2041 litrów. W skrócie, przewieziecie tym autem naprawdę dużo towaru.

Silnik – największy atut tego modelu
SUV i diesel powinny iść w parze, bez dwóch zdań. Wspominałem o tym przy teście Skody Kodiaq z 2.0 TDI, a opinię utrzymuję teraz, podczas sprawdzania czwartej generacji Kii Sorento po liftingu. Nie żadne tam hybrydy plug-in, które po rozładowaniu baterii zużywają przeogromne ilości paliwa. Zwykły, najzwyczajniejszy diesel połączony z fajnym automatem. Dokładnie taki, jak w testowanym aucie.

Kia Sorento 2.2 CRDi wyposażona została, jak nie trudno się domyśleć w 2,2-litrowy silnik turbodiesel, który generuje 193 KM i 440 Nm momentu obrotowego. Motor ten współpracuje z 8-biegową skrzynią automatyczną DCT. Ten ważący 1,8 t SUV rozpędza się do 100 km/h w 9,7 sekundy, natomiast jego prędkość maksymalna wynosi 201 km/h.
Raczej każdy się domyśla, że nie jest to samochód do szybkiego pokonywania zakrętów, ale za to niskie spalanie i 67-litrowy zbiornik paliwa oznaczają rzadkie postoje na tankowanie. W moim przypadku bez problemu na drodze ekspresowej osiągałem 6 – 7 litrów na każde 100 kilometrów. W mieście jest to raczej 8 – 10 litrów w zależności od tego, jak „ciężką mamy nogę”. Drogi krajowe przy spokojnej jeździe oznaczają spalanie poniżej 6 litrów, a więc przejechanie 900 – 1000 kilometrów na jednym tankowaniu nie powinno być żadnym wyzwaniem.

Czy warto kupić Kia Sorento 2.2 CRDi 4gen po liftingu?
Dziś idąc do salonu musicie przygotować minimum 245 900 zł (tyle kosztuje podstawowa wersja L z czujnikami parkowania, bezkluczykowym otwieraniem auta, 18-calowymi felgami, dwustrefową klimą i podgrzewanymi fotelami przednimi oraz kierownicą) z silnikiem 2.2 CRDi, aczkolwiek coś czuję, że można z dilerami mocno ponegocjować. Nieco droższa jest wersja XL, bowiem za nią musimy zapłacić 263 900 zł. To bardzo rozsądna opcja, ponieważ dostajemy oświetlenie ambiente, przyciemniane szyby, skórzaną tapicerkę czy większe felgi. Topowy wariant z systemem kamer, skórą Nappa, lepszym systemem audio i wieloma innymi „bajerami” wyceniono na 293 900 zł. To jedyna opcja, która jest dostępna w wariancie 7- i 6-osobowej, a więc tej, którą testowałem.
Wracając do pytania: z jednej strony trochę to auto kosztuje, to fakt. Z drugiej jednak otrzymujesz bardzo dużego SUV-a, nowoczesnego, świetnie wyposażonego, który ma rewelacyjne właściwości jezdne, jest komfortowy, dobrze wyciszony i atrakcyjny wizualnie. Według mnie to jeden z najlepszych dużych SUV-ów dostępnych dziś na rynku. Co ciekawe, przeszukiwałem ogłoszenia używanych i jest nich niewiele. To świadczy chyba o tym, że ludzie lubią ten samochód i niechętnie się go pozbywają. Najtańszy Prestige z przebiegiem 35 tys km kosztuje 205 tys zł – mówimy o aucie z 20s4 roku. Później jest znacznie drożej. Mam na myśli kwoty rzędu 235 – 250 tys zł za auta z 2024 roku.