Philips wprowadza na rynek urządzenie, które celuje dokładnie w sezon majówkowy. Philips Ovi Ultra seria 5000 łączy smażenie gorącym powietrzem z parą, próbując odtworzyć efekt grilla w warunkach, które nie zależą od pogody ani miejsca. Do tego dochodzi duża pojemność, podział na strefy i konkretne technologie ograniczające tłuszcz. To nie jest sprzęt dla fanów gadżetów. To rozwiązanie dla ludzi, którzy chcą zjeść dobrze i nie tracić czasu na całą resztę.

Grillowanie ma świetny PR. W teorii to idealny scenariusz: spotkanie, jedzenie, luz. W praktyce często wygląda to inaczej – nierówne pieczenie, przypalenia, tłuszcz skapujący na węgiel i dym, który skutecznie psuje całą przyjemność. Do tego dochodzi logistyka: sprzęt, miejsce, pogoda, sprzątanie. I nagle okazuje się, że zamiast relaksu masz kolejne zadanie do wykonania.
Właśnie dlatego urządzenia takie jak Philips Ovi Ultra zaczynają mieć sens. Nie dlatego, że chcą zastąpić grill w 100%, ale dlatego, że eliminują jego największe problemy. Nie potrzebujesz ogrodu, nie zależysz od pogody i nie kończysz dnia z brudnym rusztem.
Jak to działa w praktyce?
Kluczowa jest kombinacja dwóch technologii: gorącego powietrza i pary. To rozwiązanie, które ma jeden cel – zachować wilgoć w środku i jednocześnie dać chrupiącą strukturę na zewnątrz. W klasycznym grillowaniu to balans, który często się nie udaje. Tu jest kontrolowany.
Technologia Steamfry:
- para zatrzymuje soczystość,
- gorące powietrze odpowiada za efekt „przypieczenia”.
Do tego dochodzi RapidAir Plus, które pozwala ograniczyć ilość tłuszczu nawet o 90%. W praktyce oznacza to jedno – jedzenie jest lżejsze, ale nie traci tego, co najważniejsze: tekstury i smaku. To nie jest magia. To po prostu lepsza kontrola nad procesem, który na grillu jest często przypadkowy.

Megabasket: koniec czekania na swoją porcję
Jednym z większych problemów grillowania jest tempo. Zawsze ktoś już je, a ktoś inny nadal czeka.
Philips rozwiązuje to bardzo konkretnie:
- dwa kosze: 3 l i 6 l,
- możliwość jednoczesnego przygotowania różnych potraw,
- synchronizacja czasu gotowania.
Możesz zrobić mięso i warzywa równocześnie, a wszystko będzie gotowe w tym samym momencie. Bez rotacji, bez pilnowania, bez chaosu. A jeśli potrzebujesz więcej miejsca – po wyjęciu przegrody masz jedną przestrzeń o pojemności 9,5 l. To już realna alternatywa dla większego grilla, szczególnie przy spotkaniach w domu.
Wygoda, której grill nie daje
Różnica między grillem a takim urządzeniem zaczyna być najbardziej widoczna po jedzeniu.
Zamiast:
- szorowania rusztu,
- walki z tłuszczem,
- zapachu dymu w ubraniach,
masz:
- system SteamClean, który wykorzystuje parę do czyszczenia,
- konstrukcję, która oddziela tłuszcz od jedzenia,
- szybkie sprzątanie bez kombinowania.
To nie jest spektakularna funkcja. Ale to właśnie ona sprawia, że chcesz korzystać z urządzenia częściej niż raz na miesiąc.

Dla kogo Philips Ovi Ultra ma sens?
Philips Ovi Ultra nie jest dla purystów grillowania. Jeśli dla kogoś ogień, węgiel i dym są częścią rytuału – to się nie zmieni.
Ale dla reszty:
- mieszkańców bloków,
- osób bez ogrodu,
- ludzi, którzy chcą zjeść dobrze bez całej otoczki,
- każdego, kto ma dość sprzątania po grillowaniu,
to rozwiązanie zaczyna być logiczne. Szczególnie w Polsce, gdzie pogoda potrafi zepsuć każdy plan w 10 minut.
Werdykt
Philips nie próbuje sprzedać „lepszego grilla”. I dobrze.
Zamiast tego daje:
- większą kontrolę nad jedzeniem,
- mniej tłuszczu,
- brak dymu,
- realną wygodę.
Czy to zastąpi klasycznego grilla? Nie dla każdego. Czy sprawi, że będziesz gotować częściej i bez frustracji? Zdecydowanie tak. A ile to kosztuje? Ten model kupisz za około 850 zł między innymi w sieci Media Expert. Kliknij w ten link, by poznać szczegóły i przejść do sklepu. Zobacz również, dlaczego nie powinieneś gotować tak, jak zimą.