Renault Espace 1.8 TCe 224 KM (Initiale Paris) – wyleczy Cię z kompleksów

Renault Espace 1.8 TCe w tej wersji już był w naszej redakcji. Wówczas Daniel docenił jego wygodę na dalekich trasach oraz niebanalny styl. Ja również miałem okazję spędzić z nim kilka dni i muszę przyznać, że o ile wcześniej nieco wzbraniałem się przed testami tego typu aut, tak po zakończeniu przygody z Espace mogę stwierdzić jedno. Jakbym musiał kupić auto rodzinne, to właśnie takie!

Nie wypada zdradzać zakończenia już na początku, ale trudno było mi się oprzeć tej pokusie. No dobrze, nadal nie przepadam za autami rodzinnymi. Jasne, doceniam ich istnienie, funkcjonalność, praktyczny wymiar i przestrzeń, jaką oferują. Rozumiem również to, że dla większych rodzin są niekiedy jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Z drugiej strony dla „petrolheada”, który jest w stanie poświęcić komfort w imię lepszego prowadzenia i emocji podczas jazdy, rodzinny van to ostatni typ auta, o jakim pomyślałby podczas wyboru samochodu. Czy Renault Espace 1.8 TCe zmienił moje podejście? Nie, ale jeśli musiałbym kupić vana, to właśnie takiego.

Po pierwsze – wygląd zewnętrzny

Już poprzednie generacje Renault Espace’a wyglądały nieźle, jak na tego typu samochody. Zresztą Francuzi przecież słyną z robienia praktycznych samochodów rodzinnych i miejskich i w tej materii niewiele się zmieniło. Oczywiście moda wytyczyła nowe ścieżki, ale francuscy styliści i inżynierowie założyli odpowiednie obuwie, bowiem kroczą nowymi drogami z dużą pewnością i werwą. Obecnie obowiązująca generacja, która przed chwilą przeszła spory lifting, to połączenie praktycznego i komfortowego vana z cechami modnych ostatnio crossoverów.

Mamy zatem odrobinę zwiększony prześwit i kilka „terenowych” dodatków, ale nie ma tu mowy o przesadzie. Najważniejszy jest styl i elegancja, którą niekiedy trudno wykrzesać z rodzinnego „autobusu”. Tu udało się śpiewająco, bowiem sam w sobie Renault Espace 1.8 TCe wygląda ciekawie, a w odmianie Initiale Paris w ciemnym, fioletowym kolorze prezentuje się rewelacyjnie. Do tego liczne chromowane wstawki, ładny wzór felg i stylistyczne smaczki – to auto naprawdę może się podobać i przykuje uwagę nawet tych, którzy vanów nie lubią. Ja wracałem do tego auta bardzo chętnie i jeszcze chętniej zasiadałem za kierownicą.

Po drugie – Renault Espace 1.8 TCe oferuje rewelacyjne wnętrze

A w środku można poczuć się jak w prywatnym samolocie. Obszerne, niezwykle komfortowe i regulowane w ogromnym zakresie fotele z niezwykle wygodnymi zagłówkami. Przepiękna konsola centralna, która wspina się na kokpit i niemal lewituje w przestrzeni. Wygodny i stylowy lewarek automatycznej skrzyni biegów, pokrętło wyboru trybów jazdy itp. Pod spodem mnóstwo miejsca do przechowywania, do tego podświetlenie ambientowe i bardzo dobrej jakości materiały.

Chyba nie przesadzę, że to najlepiej wykonany i zaprojektowany model tej marki od dawna. Podróż jest naprawdę niezwykle komfortowa i przyjemna zarówno dla kierowcy, jak i pasażerów, którzy są rozpieszczani do granic możliwości. Oczywiście jeśli chodzi o ten segment i przedział cenowy.

Z tyłu zastosowano trzy indywidualnie regulowane fotele, oczywiście każdy z mocowaniem Isofix, w zagłówkach dwa ekrany, do tego dwie pary słuchawek – dzieci nawet podczas długiej podróży nie będą miały powodów do narzekań! W bagażniku znajdziemy również dwa dodatkowe fotele (bez Isofix), które zapewnią niezły komfort dla dwóch niewysokich i szczupłych osób. Jeśli skorzystamy ze wszystkich foteli, do bagażnika zapakujemy zaledwie 247 litrów, ale jeśli postanowimy jechać na wakacje we dwójkę zostawiając dzieci u dziadków, z tyłu można nawet spać! Przestrzeń bagażowa po złożeniu oparć wszystkich foteli na płasko to kosmiczne 2035 litrów.

Po trzecie – optymalny napęd

Silnik 1.8 TCe o mocy 224 KM w Renault Espace może obiecywać sportowe emocje, ale w tym aucie nie ma o tym mowy. Nie ma i nie powinno być. Przecież to auto rodzinne, a nie sportowy kompakt czy agresywny sedan, który ma zapewnić kierowcy emocje. Nie, tu emocji sportowych nie ma, nawet jeśli wybierzemy takowy tryb jazdy. No dobrze, auto stara się być agresywne, skrzynia później zmienia biegi i stara się utrzymać silnik na wyższych obrotach, ale… po co to wszystko? Tryb sportowy jest, bo tak wypada, ale tym autem nie chce się jeździć szybko.

Jasne, 224 KM oraz 300 Nm w razie potrzeby zrobi swoją robotę i pozwoli na sprawne przyspieszenie, wyprzedzenie kolumny aut i powrót na swój pas. Umożliwi także dynamiczne przemieszczanie się, ale jest to raczej kwestia komfortu i bezpieczeństwa, niż generowania emocji. Mnie taki charakter jak najbardziej pasuje. Poza tym przyzwoita moc wpływa również na komfort podróży, gdyż auto przyspiesza płynniej. Co więcej, również w mieście, mimo sporych gabarytów, autem jeździ się bardzo przyjemne.

Ba! Jest niezwykle zwrotne, głównie za sprawą systemu 4Control, czyli czterech kół skrętnych. Przyznam, że lawirowanie po parkingu niekiedy sprawiało dziwne wrażenie. Wydawało mi się, że auto zawraca niemal w miejscu, a spojrzenia zaciekawionych kierowców innych, nierzadko mniejszych aut, którym nie udało się wcisnąć w zajęte przeze mnie miejsce parkingowe – bezcenne!

Jak ze spalaniem w Renault Espace 1.8 TCe?

Mniej pasuje spalanie, ale trudno mieć do tego jakiekolwiek pretensje. To ważące około 1700 kilogramów auto o dość pokaźnych gabarytach musi swoje spalić. W mieście może to być około 12-13 l/100km, w trasie z pewnością zejdziemy poniżej 10 litrów, ale trudno będzie uzyskać niższy wynik szczególnie, jeśli podróżujemy z rodziną i bagażem. Poza tym wystarczy kilka razy mocniej wcisnąć pedał gazu, aby spalanie podskoczyło o 1-2 l/100km. Ale czy to bardzo zły wynik? Myślę, że nie jest źle i takie spalanie w tym aucie jest jak najbardziej do przyjęcia.

Nie ma róży bez kolców?

No niestety, za te wszystkie atrakcje, komfort i przyjemność jazdy trzeba zapłacić. I to sporo. Najtańszego Renault Espace’a kupimy za 169 900 złotych, a to dość spora kwota, jak na auto rodzinne. Co więcej, będzie to odmiana ZEN z silnikiem 2.0 Blue dCi o mocy 200 KM. Kolejny poziom to już odmiana Initiale Paris w cenie 193 400 złotych. Nie ma nic pomiędzy. Co ciekawe, w tej samej cenie kupimy zarówno odmianę z silnikiem Diesla jak i benzynowym. Alternatywa? Wybór jest spory. Możemy wybrać Forda S-Max lub Galaxy, Volkswagena Sharana czy też jednego z dużych SUV-ów np. Seata Tarraco. W każdym przypadku cenniki startują sporo poniżej 150 000 złotych.

Coś za coś!
Czy wysoka cena dyskwalifikuje to auto? Oczywiście nie, bo nie płacimy za widzimisię producenta, tylko naprawdę świetne i niestety niedoceniane auto. Niedoceniane, bowiem większość zwykłych użytkowników, którzy szukają po prostu rodzinnego auta, sięgnie po tańsze i bardziej tradycyjne propozycje. Ci zaś, którzy oczekują czegoś więcej, mogą skupić się na modnych od kilku lat SUV-ach. Espace co prawda w swoim segmencie nie ma zbyt wielu konkurentów, ale to osamotnienie paradoksalnie nie gra na jego korzyść. To po prostu świetne, ale niedocenione auto, które daje mnóstwo przyjemności z jazdy zarówno w mieście, jak i w dalekiej trasie.
Zalety
Mnóstwo przestrzeni wewnątrz
Bardzo wysoki komfort podróży
Rewelacyjne fotele
Ogromny bagażnik
Niebanalna stylistyka
Przyzwoita dynamika
Wady
Wysoka cena zakupu
Jakość spasowania i materiałów mogłaby być nieco lepsza
7.6
Wynik
MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
Opony Michelin letnie z homologacją zimową
Opony letnie z homologacją zimową – czy to się opłaca?