Telewizor przez lata miał jeden problem: kiedy był wyłączony, zamieniał salon w galerię czarnych prostokątów. Samsung The Frame rozwiązał to po swojemu, udając obraz na tyle skutecznie, że przestał być zwykłym ekranem do filmów i sportu. Po 10 latach obecności na polskim rynku Samsung The Frame trafił już do 80 tysięcy polskich domów, a Samsung świętuje ten wynik w bardzo symbolicznym momencie. Do platformy Samsung Art Store trafia ponad 20 dzieł Tamary Łempickiej, jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystek XX wieku. To dobrze pokazuje, czym stał się Samsung The Frame: nie tylko lifestyle’owym telewizorem, ale też elementem wnętrza, który ma wyglądać dobrze nawet wtedy, gdy niczego nie oglądasz.

Największa siła tego modelu nigdy nie polegała wyłącznie na obrazie. Samsung The Frame od początku grał inną kartą: telewizor miał przestać wyglądać jak sprzęt RTV, a zacząć funkcjonować jak część aranżacji. I właśnie dlatego tak dobrze trafił w domy, w których salon nie jest tylko miejscem do oglądania meczu, ale też przestrzenią, którą właściciel chce świadomie zaprojektować.
Samsung The Frame nie krzyczy technologią. Po wyłączeniu nie zostawia pustej czerni na ścianie, tylko przechodzi w tryb sztuki. To prosta idea, ale bardzo skuteczna. W nowoczesnych mieszkaniach, gdzie każdy detal ma znaczenie, telewizor przestał być koniecznym kompromisem między funkcją a estetyką.
Wynik 80 tysięcy urządzeń w polskich domach pokazuje, że nie mówimy o niszy dla architektów wnętrz. Samsung The Frame stał się masowym produktem lifestyle’owym, bo odpowiada na realną potrzebę: ludzie chcą dużego ekranu, ale nie chcą, żeby duży ekran dominował całe pomieszczenie.
Ramka, matowa powłoka i montaż jak obraz
To, że Samsung The Frame przypomina obraz, nie jest efektem jednego triku. Składa się na to kilka rozwiązań. Ultrasmukła obudowa i montaż Slim-Fit sprawiają, że telewizor przylega do ściany podobnie jak zawieszony obraz. Matowa Powłoka Ekranu ogranicza odblaski i ma odwzorowywać fakturę płótna nawet w jasnym pomieszczeniu.
Do tego dochodzą wymienne magnetyczne ramki. Można wybrać styl klasyczny, nowoczesny albo metalowy i dopasować wygląd telewizora do wnętrza. To ważne, bo zwykły telewizor ma jeden wygląd. Samsung The Frame można traktować bardziej jak mebel albo dekorację, którą da się zmienić razem z aranżacją pokoju.
Praktycznym detalem jest też moduł One Connect. Zamiast kilku przewodów wychodzących ze ściany i psujących efekt obrazu, kable trafiają do jednej dyskretnej obudowy. W takim produkcie to nie jest drobiazg, tylko fundament całej koncepcji. Jeśli telewizor ma udawać obraz, nie może mieć plątaniny kabli pod spodem.
Czujniki robią robotę w tle
Samsung The Frame ma też czujnik ruchu i czujnik światła. Pierwszy włącza lub wygasza ekran w zależności od obecności w pokoju. Drugi dostosowuje jasność do warunków oświetleniowych. Dzięki temu tryb sztuki nie musi świecić jak billboard wieczorem ani ginąć w świetle dnia.
To jest właśnie ten rodzaj technologii, który ma największy sens w domu. Nie wymaga ciągłego klikania, nie zmusza do konfiguracji przy każdej zmianie światła i nie robi z użytkownika operatora własnego salonu. Po prostu działa w tle.
Dla faceta, który lubi sprzęt, ale nie chce mieszkania wyglądającego jak sklep z elektroniką, Samsung The Frame jest ciekawym kompromisem. Dostajesz duży ekran, ale kiedy go nie używasz, znika w wystroju. To bardzo konkretna przewaga nad klasycznym telewizorem.

The Frame Pro, czyli obraz dostał mocniejszą technologię
W 2025 roku linia została rozszerzona o Samsung The Frame Pro. Ten model ma bardziej zaawansowany zestaw technologii: Bezprzewodowy Moduł One Connect, ekran Neo QLED z Quantum Mini LED, głębszą czerń, precyzyjniejszy kontrast, odświeżanie do 144 Hz i cztery wejścia HDMI 2.1.
To ważny krok, bo The Frame przez lata był kojarzony przede wszystkim z designem. Wersja Pro pokazuje, że Samsung chce mocniej połączyć lifestyle z jakością obrazu i funkcjami dla bardziej wymagających użytkowników. Cztery porty HDMI 2.1 i 144 Hz brzmią już nie tylko jak telewizor dla miłośników designu, ale też dla kogoś, kto podłącza konsolę i chce sensownego ekranu do grania.
Samsung The Frame Pro jest więc odpowiedzią na zarzut, że telewizor-obraz jest głównie dla estetyki. Teraz ma być bardziej kompletny: ma wyglądać jak obraz, ale technologicznie nie ma odstawać od nowoczesnych ekranów premium.
Samsung Art Store rośnie razem z telewizorem
Bez Samsung Art Store cała koncepcja The Frame byłaby dużo słabsza. Tryb sztuki potrzebuje treści, a nie kilku domyślnych grafik. Samsung zaczął od 100 prac z galerii Samsung Collection, a dziś platforma oferuje ponad 5000 dzieł od ponad 80 instytucji partnerskich z całego świata.
Na przestrzeni lat do Art Store dołączały między innymi Muzeum Prado, Albertina, Magnum Photos, Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku i archiwum LIFE Picture Collection. W katalogu są klasycy, tacy jak Rubens, Monet, Van Gogh czy Seurat, ale też współczesna fotografia, prace niezależnych artystów i zbiory popkulturowe, w tym zdjęcia z Gwiezdnych Wojen oraz kreskówki z Myszką Miki.
To dobrze pokazuje, że Samsung The Frame nie zamyka się na jeden typ odbiorcy. Ktoś będzie chciał klasyczne malarstwo, ktoś fotografię, ktoś coś bardziej popkulturowego, a ktoś wrzuci własne zdjęcia. Telewizor staje się wtedy mniej ekranem, a bardziej zmienną galerią na ścianie.

Tamara Łempicka trafia na ekran w polskich domach
Jubileusz 10 lat Samsung The Frame w Polsce wieńczy debiut ponad 20 prac Tamary Łempickiej w Samsung Art Store. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystek XX wieku i ikona art déco. Kolekcja powstała we współpracy z Fundacją Tamary Łempickiej i jest pierwszą tak obszerną kolekcją polskiej twórczyni na tej platformie.
To bardzo dobry ruch lokalnie. Jeśli 80 tysięcy telewizorów trafiło do polskich domów, wprowadzenie polskiej artystki do Art Store ma znacznie większy sens niż kolejna anonimowa paczka grafik. Łempicka jest rozpoznawalna, efektowna wizualnie i dobrze pasuje do idei telewizora, który ma być obrazem.
Prace można oglądać w jakości 4K na telewizorach Samsung z 2025 i 2026 roku. Dla użytkownika oznacza to, że salon może zmienić klimat bez kupowania nowej grafiki, ramy czy plakatu. Wybierasz dzieło, ustawiasz je na ekranie i masz zupełnie inny punkt ciężkości we wnętrzu.
Dla kogo jest Samsung The Frame?
Samsung The Frame jest dla ludzi, którzy nie chcą wybierać między technologią a wystrojem wnętrza. Dla tych, którzy mają duży salon, dopracowane mieszkanie albo po prostu nie znoszą widoku czarnego prostokąta na ścianie. To telewizor dla kogoś, kto ogląda filmy i seriale, ale jednocześnie traktuje dom jako przestrzeń do życia, a nie tylko miejsce z ekranem na środku.
Samsung The Frame sprawdzi się też u osób, które lubią często zmieniać klimat wnętrza. Wymienne ramki i Art Store pozwalają dopasować wygląd ekranu do sezonu, nastroju, stylu pokoju albo konkretnego wydarzenia. To bardzo lifestyle’owe, ale w praktyce działa.
The Frame Pro jest z kolei dla tych, którzy chcą tej samej idei, ale z mocniejszą technologią obrazu i lepszym zapleczem pod gaming oraz urządzenia HDMI 2.1. Jeśli telewizor ma być jednocześnie obrazem, centrum rozrywki i ekranem do konsoli, wersja Pro brzmi znacznie bardziej przekonująco.
Samsung The Frame pokazuje, że telewizor może zniknąć
Paradoks The Frame polega na tym, że jego największą zaletą jest umiejętność znikania. Nie dosłownie, ale wizualnie. Samsung The Frame pozwala mieć duży ekran bez poczucia, że salon został podporządkowany elektronice. To dlatego ten pomysł działa od dekady i dlatego 80 tysięcy urządzeń w polskich domach robi wrażenie.
Technologia domowa coraz częściej wygrywa nie wtedy, gdy jest najbardziej widoczna, ale wtedy, gdy dobrze wtapia się w życie. Samsung The Frame jest dokładnie takim produktem. Kiedy trzeba, jest telewizorem. Kiedy nie trzeba, jest obrazem. I właśnie ta prostota okazała się jego największym luksusem.
Przy okazji sprawdź również nasze inne artykuły z kategorii AGD i RTV.