Z naftowej potęgi w gospodarczy upadek- Wenezula

Jak to się stało, że najbogatszy w ropę kraj świata popadł w największy kryzys, poważniejszy od tego z roku 2007? Jak to możliwe, że stacje benzynowe w całym państwie przestawały działać ze względu na braki paliwa? To poważne pytania, nad którymi należałoby się zastanowić. Przypadek Wenezueli jest wręcz ewenementem na skalę światową. Spójrzmy więc jak kolejne błędne decyzjne polityczne doprowadziły do upadku państwo, które przez swoją zasobność miało szansę naprawdę zaistnieć na arenie międzynarodowej.

Jak było w Wenezueli przed kryzysem?

Nie można powiedzieć, że historia była dla Wenezueli łaskawa. Cała druga połowa XX wieku obfitowała we wszelkiego rodzaju pucze, zamieszki, zamachy stanu oraz chwiejność ówcześnie rządzących. Gdy w latach 90, w celu zwalczenia kryzysu przeprowadzono reformy prywatyzujące ogromne gałęzie gospodarki, na ulice zaczęli wychodzić Wenezuelczycy. Otwarcie sprzeciwili się reformom, które nie celowały w polepszenie sytuacji najuboższych, a ci mieli wrażenie, że wręcz im szkodzą. Cały ten czas, w tle figurowała postać Hugo Cháveza. Stał się twarzą ludu, walczących o swoje prawa obywateli. Doszedł on do władzy w 1998 roku, chcąc przywrócić rozchwianą Wenezuelę do porządku.

Wenezuela. Hugo Chavez
Chávez karierę rozpoczął nie jako bezpośrednio polityk, a wojskowy. /David Fernandez/EPA

Jako czołowa postać zmian, jakie miały zostać zaprowadzone, Hugo Chávez cieszył się ogromnym poparciem. Planował wiele reform, mających na celu polepszenie dobrobytu Wenezuelczyków. Należały do nich m.in. darmowa służba zdrowia, możliwość bezpłatnej edukacji czy ochrony plemion zamieszkujących tereny całego kraju.

W swoich rządach kierował się ideami boliwarianizmu, łącząc kapitalistyczne postulaty z socjalistycznymi, tworząc na wzór europejski coś na kształt socjaldemokracji. Jednak rządy Cháveza nie podobały się naszym strażnikom pokoju z Ameryki Północnej, którzy wraz z wenezuelską opozycją zaplanowali w 2002 roku zamach stanu. Rząd zmieniono na jedynie 2 dni. Potem w wynikach plebiscytów powrócił do władzy sam Chávez, posiadając ogromne poparcie więkoszści obywateli Wenezueli. Tak bezpośrednie zagrożenie władzy zradykalizowało rządy Cháveza, który znacznie odbił „w lewo”. Z socjaldemokracji jego rządy przybrały formę czysto socjalistycznych, z domieszkami podstaw na których opierał się wyzwoliciel Ameryki Południowej, Simón Bolívar. Sam prezydent Wenezueli wyznawał ideę opracowaną przez jego doradcę, ideę „socjalizmu XXI wieku”.

Władza leżała w rękach ludu i jednej partii, na czele której pozostał Hugo Chávez. Sytuacja na jakiś czas się uspokoiła, a sama Wenezuela ustabilizowała.

Początek rządów Maduro – kroczenie nad przepaścią upadku

Gdy w marcu 2013 roku, po długiej walce z nowotworem, zmarł Hugo Chávez, władzę po nim przejął wiceprezydent, Nicolás Maduro. W rozpisanych po śmierci poprzedniego prezydenta zwyciężył z uzyskując 50,7% głosów. Jako, że pochodził z tego samego ugrupowania co Chávez, pokładano w nim nadzieję na godnego zastępce. Jednak mniej niż rok po jego zaprzysiężeniu, Wenezuelczycy przekonali się o nieudolności nowego prezydenta.

Wenezuela. Nicolas Maduro
Ariana Cubillos / AP Photo

Gdy coraz widoczniej rosła inflacja, korupcja stała się niczym zaskakującym, a przestępczość na porządku dziennym ludzie wyszli na ulice, protestując przeciw rządom Maduro, który zdawał się na to wszystko obojętny. W protestach zginęło kilkadziesiąt osób, a pomimo chęci rokowań opozycji, rząd pozostawał przy swoim stanowisku. W obliczu tak katastrofalnej sytuacji polityczno-gospodarczej Wenezueli, Partia Socjalistyczna ówczesnego prezydenta przegrała wybory w 2015 roku, uzyskując niespełna 1/3 mandatów poselskich.

Fala fatalnych decyzji, tragicznych w skutkach

Walcząc z kryzysem energetycznym, jedną z ważniejszych decyzji Maduro było utworzenie dwudniowego dnia pracy. Wydawać się to może dość niespodziewane, no bo jak to pracować jedynie dwa dni? O dziwo taką własnie decyzję podjęły władze Wenezueli w celu zaoszczędzenia energii w sektorze publicznym, planowo aż o 60%. Co warto nadmienić, w przeciwieństwie do Polski w Wenezueli nie było oraz nie ma liczników! Bez względu na ilość zużytego prądu płaci się taką samą, równą stawkę, na tyle znikomą, że często nie braną pod uwagę w domowych budżetach. Co więc miałoby motywować ludzi do gaszenia światła i ograniczenia zużycia prądu? No cóż, jedynie dobra wola i troska o środowisko, choć wiemy jak to bardzo często wygląda.

Electric Towers Podczas Złotej Godziny

Czemu więc nie podnieść cen prądu, by motywować ludzi do gaszenia światła? Czemu ograniczać dni pracy, skoro w domu ludzie zużywają identyczną jak nie nieraz jeszcze większą ilość energii bez żadnego pożytku? Oczywiście pomimo zmniejszenia liczby dni pracujacych płace pozostały bez zmian, co więcej Maduro podniósł płacę minimalną aż o 30%. Nieudolne decyzje spowodowały tak głęboki kryzys gospodarczy, że pieniędzy nie starczyło nawet na dodrukowanie większej ich ilości. Ceny rosły, ludzie mniej pracowali, a rząd dawał pieniądze. Inflacja weszła na stadium hiperinflacji, osiągajęc rząd kilku tysięcy procent. Tam gdzie inflacja tam kryzys, a gdzie kryzys tam i skłonność do przestępczości, która w tamtym czasie w Wenezueli była plagą.

Zobacz także: INFLACJA. CZY NAPRAWDĘ TAKI DIABEŁ STRASZNY JAK GO MALUJĄ?

2018 i kolejne zwycięstwo Maduro. Czy jednak na pewno?

Gdy w przedterminowych wyborach w Wenezueli po raz kolejny zwyciężył Nicolas Maduro, większość państw Zachodu zbojkotowało ich wynik. Nie można się dziwić, że Maduro wygrał kiedy tuż przed wyborami pozamykał w więzieniach wszystkich kontrkandydatów lub odebrał im prawa wyborcze. Zarówno USA, UE jak i więszkość krajów Ameryki Łacińskiej nie uznała wyników wyborów, uznając je za nieprawomocne. Dodatkowo Stany Zjednoczone nałożyły na Wenezuelę sankcje gospodarcze, które dodatkowo osłabiły jej pozycję na arenie międzynarodowej, ograniczając znacząco możliwość handlu.

Widok Z Lotu Ptaka Na Statek Towarowy

Poparcie Maduro uzyskał od krajów stających w opozycji do zazwyczaj każdej decyzji USA jak np. Rosji, Chin czy Iranu. Dodatkowo posłuszeństwo mu dotrzymało wojsko, utwierdzajac go na tym stanowisku jeszcze bardziej. Rządy stały się wobec obywateli wręcz represyjne, a horrendalnie zła sytuacja gospodarcza zmusiła wielu obywateli do masowych emigracji, głównie na tereny Kolumbii. Szacuje się, że na emigracje udało się już ponad 4 miliony (z 28,5 miliona, dając emigrację na poziomie 14%). Sankcje wycelowane były w dużej mierze w handel ropą, o której napomknąłem na początku artykułu. Ceny za baryłkę poszły drastycznie w dół.

Skutkiem braku inwestycji oraz nieudolności rządów Maduro wydobycie ropy zostało znacząco ograniczone, do zaledwie 1/5 tego co 10 lat temu. Jak podaje energetyka24 w 2020 Wenezuela wobec braku paliwa zmuszona była do jego importu z Iranu. Obarczone tym zostały oczywiście Stany Zjednoczone oraz nałożone przez nie sankcje.

Kryzys wciąż się nasila, a wobec tak tragicznie prowadzonej polityki zarówno wewnętrznej jak i zewnętrznej nie zapowiada się żadna poprawa. Ludzie emigrują masowo, pieniądze przestały mieć jakąkolwiek wartość, a obywatele zmuszeni do powrotu do barteru by mieć co jeść. Może brzmieć to groteskowo, ale należy pamiętać, że właśnie tak wygląda sytuacja praktycznie całego społeczeństwa Wenezueli.