Connect
To Top

Test: Elektryczna hybryda z napędem 4×4. Czy to ma sens?

Mitsubishi udostępniło naszej redakcji swój elektryczny model SUV’a z napędem na cztery koła. Outlander PHEV, bo właśnie o nim mowa w mojej opinii staje pod wielkim znakiem zapytania, a konkretnie pod wieloma znakami. Czy tego typu auta są potrzebne? Jak będą sprzedawać się na światowych rynkach? I na końcu najważniejsze pytanie – kto u nas kupi SUV’a bez fajerwerków (po za elektrycznym napędem) za 150, a nast. i 200 (w zależności od wyposażenia) tysięcy złotych?

 P1130437

KLIKASZ START I… CISZA.

Outlander w trzeciej wersji zadebiutował stosunkowo dawno, ponieważ pokazano go w Genewie w 2012 roku. Testowaną wersję PHEV pokazano w styczniu 2014, czyli dwa lata po premierze trzeciej odmiany SUV’a japońskiej firmy Mitsubishi.

Rozpisywać się na temat samego Outlandera raczej nie zamierzam, ponieważ w tym artykule chciałbym skupić się na konkretnie testowanej odmianie. Auto przeszło lifting, o którym już pisałem. Na początku przyszłego, 2016 roku będziecie mieli okazję poczytać co sądzę o odświeżonym modelu.

P1130546

Zaskoczył mnie fakt wielu negatywnych opinii na temat Outlandera (chodzi mi o testowaną przeze mnie wersję, nie tą po liftingu). Mi osobiście auto bardzo się podoba i zapewne skłaniałbym się do jego zakupu, aczkolwiek nie z silnikiem elektrycznym. OK, dość już moich przemyśleń. Czas na właściwą prezentację tygodniowej przygody z japońską, dużą hybrydą.

Wsiadłem do dużego, przestronnego SUV’a, którego materiały może najlepsze nie są, ale ich spasowanie stoi na bardzo wysokim poziomie. Kliknąłem przycisk POWER, a auto oznajmiło mi, że jest gotowe do podróży. Żadnych wibracji silnika, zero jakiegokolwiek dźwięku. Po prostu READY -> GO. Początkowo było to dla mnie czymś dziwnym, nowym, jednak po chwili tej błogiej ciszy przyzwyczaiłem się i wręcz jazda relaksowała mnie. Dodajmy do tego świetny zestaw audio Rockford Fosgate i mamy naprawdę dużą przyjemność z jazdy. Niestety nie trwa ona zbyt długo, bo około 30 kilometrów. To właśnie taki ma zasięg silnik elektryczny. Nie jest to dużo, ale przecież SUV to taka miejska terenówka, a więc z pewnością sprawdzi się podczas nocnego ładowania w garażu i dojechania, np. do pracy, czy sklepu z przedmieścia do centrum. W takim przypadku nasze autko spali według producenta średnio 1.9 litra na sto kilometrów. Ciekawie, prawda? Szczególnie, że ten ciężki i duży pojazd napędza dwulitrowa benzyna o mocy 121 KM. W praktyce, kiedy auto musiało podładować trochę silnik elektryczny, czyli przy większych trasach średnie spalanie Outlandera wynosiło około 4 – 7 litrów. Według mnie jak na takie gabaryty jest to wynik świetny.

P1130528

Jak pracuje technologia hybrydowa? Działanie jest proste. Kiedy jedziemy szybciej, a konkretniej np. poza obszarem zabudowanym auto korzysta z silnika benzynowego, który oprócz napędzania kół ładuje także akumulator. Kiedy zmniejszymy prędkość, np. wjeżdżając do miasta auto zaczyna być EKO i uruchamia silnik elektryczny, bądź pracuje w trybie szeregowym. Jeśli baterie są naładowane, jeździmy praktycznie na prądzie, jeśli jednak pojemność akumulatora jest wykorzystana, bądź też zbliża się do granicy wyczerpania auto jedzie jeszcze na elektrycznym silniku, a spalinowy dodatkowo ładuje elektryczny magazyn energii. Myślę, że w miarę prosto wytłumaczyłem zasadę działania PHEV.

Śmiesznie brzmi auto podczas wyprzedzania, bądź po prostu wtedy, kiedy wciśniemy pedał gazu w podłogę. Aż trudno to wytłumaczyć, ale jak dla mnie był to dźwięk znany z kosiarek elektrycznych. Coś, jak takie wycie, kiedy trzymamy ten silnik stale na wysokich obrotach. Wolałem unikać tego typu sytuacji, ponieważ wtedy moje uszy krwawiły, prosiły abym czym prędzej przestał. Na szczęście auto przyspieszało bardzo żwawo, a więc nie musiałem nie tylko słuchać tego nieprzyjemnego dźwięku, ale też stresować się jadąc lewym pasem i mijając np. ciągnik siodłowy z naczepą.

P1130505

Lubię szybką, autostradową jazdę, jednak bohater tego testu zdecydowanie do sprawnego pokonywania odcinków naszych jakże długich dróg ekspresowych się nie nadaje. Dlaczego? Po pierwsze jest głośniej, po drugie spalanie jest naprawdę spore i sięga nawet 12 litrów, po trzecie nie jesteśmy EKO, ponieważ silnik elektryczny wtedy nie działa, a co ciekawe, czasami baterie nawet nie są ładowane. Krótko mówiąc, najlepiej unikać dróg ekspresowych i autostrad, jednak to w naszym kraju problemem akurat nie jest.

P1130489

Outlanderem pokonałem sporo kilometrów i muszę przyznać, że jeździło mi się bardzo dobrze, aczkolwiek nie jest to długodystansowiec. Jeśli planujemy przemierzać nim sporo kilometrów lepiej wybrać diesla. PHEV to auto miejskie, świetnie sprawdzające się na krótkich dystansach. Oczywiście mówiąc miejskie mam na myśli ludzi, którzy nie chcą jeździć małym kompaktem, ale chcieliby także zaoszczędzić na paliwie, a może i być trendy, bo mają ekologiczną hybrydę. Outlander PHEV to duże auto, a więc i parkowanie nim w mieście nie należy do wygodnych. Oczywiście, jeśli już poznamy auto, to raczej problemu nie będzie, jednak w miejscach, gdzie każdy centymetr miejsca parkingowego jest cenny nasz czteronapędowiec będzie miał kłopot. A więc musimy wybrać: jeździć małym kompaktem, którym zaparkujemy wszędzie, czy dużym, komfortowym SUV’em, który będzie miał problem z wyszukaniem miejsca parkingowego. Ja wybieram drugą opcję. ;-)

P1130392

KOMFORT JAZDY? WYSOKI. DYNAMIKA? SUPER! TEREN? LEPIEJ GO UNIKAJ.

Outlander PHEV jest bardzo stabilny. Głównie za sprawą obniżonego środka ciężkości, jednak dodatkowo dzięki ESP, które działa świetnie. Testowane auto trudno było wprowadzić w nad czy podsterowność. Hamulce były bardzo mocne, układ kierowniczy precyzyjny, a co ciekawe jeśli nauczymy się sprawnie korzystać z systemu odzyskiwania energii często nie będziemy musieli używać pedału hamulca. Ogólnie w Outlanderze czujemy się bardzo bezpieczni na drodze za sprawą masy auta jak i prowadzenia, które jest pewne i aż nad podziw stabilne.

P1130395

Wychwalam dynamikę, jednak chyba nie jestem sam i osoby, które jeździły wersją PHEV potwierdzą moje słowa. Auto od zera przyśpiesza świetnie jak na hybrydę. Nie zapominajmy jak bardzo ciężką hybrydę (waga pojazdu to 1810 kg). Start auta jest wręcz błyskawiczny za sprawą dwóch silników elektrycznych, które generują moc 82 KM każdy! Podczas rozpędzania do 60 km/h silnik benzynowy nie przeszkadza elektrycznym. Dzięki temu ten ciężki samochód naprawdę świetnie przyspiesza na starcie, a setkę osiąga po 11 sekundach.

SUV to nie terenówka z prawdziwego zdarzenia i musimy o tym pamiętać. Tak też jest i w przypadku testowanego Outlandera PHEV. Cóż – auto w teren się nie nadaje. Ewentualnie, w ostateczności można wjechać w las, jednak nie w jakiś ciężki teren, a niewielkie pagórki. Auto ma spory prześwit, jednak przeszkadza nisko zawieszony wydech (z boku, tuż pod progiem), który bardzo łatwo można uszkodzić podczas off-roadowych przygód. Również tłumik końcowy jest zawieszony bardzo nisko, co może przeszkadzać w pokonywaniu trudnego terenu. Auto dobrze radzi sobie na piachu i niewielkim błocie (na śniegu nie próbowałem, ponieważ auto testowałem pod koniec września). Nie radzę jednak wjeżdżać w taki teren, który sprawi, że auto stanie. Wtedy niestety nie pomoże napęd 4×4, a nawet kontrola trakcji działa dziwnie. Warto więc pamiętać, żeby nie przesadzić z terenem, bo może być nie ciekawie. Fajne jest natomiast to, że możemy przez pewien czas bezszelestnie przemieszczać się po drogach, co sprawia, że jesteśmy wtedy w stu procentach EKO. Dzięki temu jadąc np. po lesie nie musimy obawiać się, że zatruwamy lat i zwierzęta – przecież naszym źródłem napędu jest prąd zgromadzony w akumulatorach.

P1130494

W ŚRODKU WYGODNIE, ALE I TYPOWO JAK NA JAPOŃCZYKA

Jak już wcześniej wspomniałem miejsca jest bardzo dużo. Pięć osób komfortowo będzie podróżowało w tym aucie bez jakiegokolwiek marudzenia. Wnętrze zaprojektowano bardzo ergonomicznie, ale i surowo – jak na japońskie auto przystało. Przycisków jest niewiele, ale oczywiście musiały znaleźć się takie, które znamy z aut produkowanych w latach dziewięćdziesiątych. Nie rozumiem dlaczego auta japońskie, i nie mówię tylko o Mitsubishi zawsze muszą mieć coś takiego. Nawet Lexus LS, limuzyna za grubo ponad 700 tysięcy złotych informuje napisem „all auto”, że… wszystkie szyby otwierane są elektrycznie. Serio? Ogólnie, po tygodniowej przygodzie przyzwyczaiłem się do wnętrza Outlandera PHEV, jednak za tak wysoką cenę wymagałbym czegoś lepszego, nowocześniejszego.

Przyczepić się możemy do niezbyt miękkich materiałów, które jednak rekompensuje ich dobre spasowanie. Trochę przestarzałe wnętrze ratują takie elementy jak joystick do zmiany trybów jazdy, czy nowoczesne zegary (obrotomierza tam nie znajdziemy i w sumie dobrze, bo po co nam on). Lakierowany plastik, którego jest sporo wygląda ładnie do czasu, kiedy nie siądzie na nim kurz, a trzeba przyznać, że elementy te przyciągają go jak magnes. Europejskie marki mają lepszy gust jeśli chodzi o projektowanie wnętrza. Niestety, ale Lexus, ewentualnie Toyota, a konkretnie Avensis jest OK jeśli chodzi o design. Może i Outlander PHEV wygląda w miarę elegancko, ale jak dla mnie wygląd zasługuje co najwyżej na wynik poprawny/średni.

P1130495

Wychwalałem jakość zestawu audio i racja, głośniki grają świetnie. Dźwięk jest przestrzenny, wyraźnie rozróżnić można tony niskie, średnie i wysokie. Zdecydowanie zestaw Rockford Fosgate to podstawa jeśli chodzi o konfigurację Outlandera. Niestety jeśli chodzi o multimedia… przeglądając kolejne opcje systemu miałem wrażenie, że korzystam z taniego, bardzo taniego smartfona z Chin, którego interfejs tłumaczony był za pomocą translatora. Nawet polecenia wydawane głosowo nie działają o czym możecie przekonać się na naszym filmie. W przypadku multimediów podłączałem pendrive za pomocą USB i wolałem nic nie klikać aby nie irytować się znacznie podczas jazdy. Podsumowując: głośniki – rewelacja, system multimedialny – do wymiany (jak najszybciej).

Bagażnik otwierany elektrycznie jest spory. Wersja elektryczna Outlandera jest pięcioosobowa (wersja „tradycyjna” może być także siedmioosobowa). Widać, że projektanci PHEV stwierdzili, że w przypadku bagażnika nie ma co się wysilać. W nadkolach znajdziemy miejsca na kubki. No, chyba, że planujemy przewozić tam ludzi bez foteli to OK, wtedy się przydadzą. Kanapa składa się tak, że uzyskujemy płaską podłogę – bardzo duża zaleta, ponieważ zmieści się dzięki temu sporo rzeczy. Bagażnik bez złożonych siedzeń mieści 463 litry, a więc jest OK.

P1130460

Na koniec wrażenia z komfortu podróżowania. Jest bardzo dobrze. Naprawdę dobrze. Fotele są wygodne – zarówno te z przodu jak i z tyłu. Pozycja za kierownicą jest bardzo wygodna. Wielkim autem są także ogromne lusterka, które pomagają przy manewrowaniu. Pokonanie dziennie 600 kilometrów Outlanderem było przyjemne i wcale nie odczuwałem zmęczenia po tak długich odcinkach. Oczywiście chodzi o mniejsze prędkości, ponieważ jak mogliście doczytać na autostradę nie warto nim wjeżdżać ze względu na nieprzyjemną pracę silnika. Jazda po mieście była czymś przeciwnym – cicho, szybko, komfortowo. Czujemy się bezpiecznie ze względu na gabaryty auta i „generowaną ciszę” silnika. Dwa mocne silniki elektryczne sprawiały, że start był wręcz aż za szybki. Krótko mówiąc – komfort stoi na wysokim poziomie.

P1130498

MITSUBISHI OUTLANDER PHEV – WARTO WIĘC, CZY NIE WARTO?

Outlander w wersji PHEV wygląda dobrze, jest komfortowy, a jazda nim (szczególnie po mieście) sprawia dużą przyjemność. Dzięki technologii hybrydowej jeździmy praktycznie za grosze. Pokonując 40 km za 6 zł na prądzie daje nam to 15 zł na 100 km. Przeliczając kwotę wydaną na prąd na paliwo (1l benzyny = 4,30 zł) wychodzi, że auto musiałoby palić około 3,4l / 100 km. Powiedzcie, który SUV może pochwalić się takim wynikiem? Jeśli mamy około 15-20 km w jedną stronę do pracy, a do tego zabierzemy trzy osoby ze sobą koszty (nie małe) auta zwrócą się w miarę szybko. Gdybyśmy codziennie ładowali PHEV z gniazdka, pełny bak benzyny wystarczyłby na naprawdę duży czas.

Outlander ma jeszcze jedną zaletę – jest bardzo, ale to bardzo prosty jeśli chodzi o konstrukcję. Nie ma tu wału napędowego, skrzyni rozdzielczej a co ciekawe, nawet skrzyni biegów. Nie ma także nawet alternatora czy napędzanego paskiem kompresora klimatyzacji, a więc elementów do potencjalnego uszkodzenia jest znacznie mniej. Racja, jest dużo nowej technologii, jednak nie sądzę, aby miała się często psuć, jeśli będziemy rozważnie eksploatować auto.

Obecnie możemy zakupić Outlandera PHEV za około 160 tysięcy złotych u dilerów. Nie jest to już według mnie kwota tak duża, szczególnie, że Mitsubishi oferuje fajne wyposażenie w tej cenie, oraz gdy będziemy dojeżdżać do pracy – koszty dojazdów będą wręcz śmiesznie niskie. A więc… kupić, czy nie kupić? Oczywiście ostateczną decyzję pozostawiam Wam, jednak osobiście głęboko bym się nad tym zastanowił.

P1130466P1130543 P1130462 P1130415 P1130423 P1130428 P1130432

More in Motoryzacja