Sprawdziłem Hyundai Santa Fe PHEV 1.6. Wolę rozbitka z USA

Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD z 2025 roku to samochód, który potrafi zrobić świetne pierwsze wrażenie. Jest duży, wygodny, świetnie wykonany, pełen schowków, portów ładowania i praktycznych rozwiązań, które pokazują, że ktoś naprawdę pomyślał o rodzinnych podróżach. Problem zaczyna się wtedy, gdy przypomnisz sobie, że pod maską tego wielkiego SUV-a pracuje benzynowe 1.6. W Europie dostajemy mały silniczek z hybrydowym wsparciem, a w USA Santa Fe może mieć 2.5-litrowe turbo. I właśnie w tym miejscu człowiek zaczyna patrzeć na ogłoszenia lekko uszkodzonych egzemplarzy zza oceanu.
2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan. 2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Nowy Hyundai Santa Fe PHEV to jedno z najbardziej specyficznych aut rodzinnych ostatnich lat. Z jednej strony wygląda odważnie, jest ogromny w środku, prowadzi się przyjemnie, ma świetnie spasowaną kabinę i potrafi zamienić długą trasę w bardzo komfortową podróż. Z drugiej strony jego tył wygląda jak przerośnięty karawan, a europejski napęd plug-in hybrid z silnikiem 1.6 T-GDI potrafi palić na autostradzie 11-12 l/100 km przy 140 km/h. Czyli tyle, ile człowiek spodziewałby się po rasowej V6, a nie po jednostce o pojemności mniejszej niż karton mleka. I to jest największy dramat tego świetnego samochodu.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Hyundai Santa Fe PHEV wygląda świetnie. Dopóki nie obejdziesz go z tyłu

Nowy Santa Fe jest jednym z tych samochodów, obok których trudno przejść obojętnie. Hyundai naprawdę zaszalał. Z przodu mamy kanciaste, futurystyczne nadwozie, światła w kształcie litery H, masywną sylwetkę i klimat auta, które chce wyglądać jak koreański Defender dla rodziny z dużym garażem. Z boku też jest dobrze: długa linia dachu, proste przetłoczenia, mocne proporcje i wrażenie, że to auto jest gotowe połknąć pół domu przed wyjazdem na ferie.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

A potem dochodzisz do tyłu.

I tu robi się trudniej. Tył Santa Fe jest… kontrowersyjny. Mówiąc mniej delikatnie: wygląda jak przerośnięty karawan po kursie designu futurystycznego. Nisko umieszczone światła, wielka pionowa klapa i dziwna masywność sprawiają, że tył tego auta nie każdemu przejdzie przez gardło. Ja mam z nim problem. Z przodu i z profilu Santa Fe wygląda bardzo dobrze. Z tyłu mam ochotę szybko wrócić na miejsce kierowcy i udawać, że tego nie widziałem.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Gabaryty są konkretne: Santa Fe ma 4830 mm długości, 1900 mm szerokości, 1780 mm wysokości i 2815 mm rozstawu osi. To duży SUV pełną gębą, a nie kolejny crossover, który tylko w folderze udaje rodzinne auto. Jeśli chodzi o bagażnik, w zależności od konfiguracji foteli, możemy uzyskać od 628 (w wersji 6 i 7 osobowej) do 711 litrów (w wersji 5 osobowej) i około 2000 litrów po złożeniu siedzeń.  

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Kabina: tu Hyundai pokazuje klasę

Jeżeli zapomnimy o tyle nadwozia, Santa Fe PHEV zaczyna naprawdę mocno punktować. Wnętrze jest świetne. Materiały są wysokiej jakości, spasowanie elementów bardzo dobre, a całość sprawia wrażenie samochodu dopracowanego i zaprojektowanego przez ludzi, którzy faktycznie rozumieją rodzinne podróżowanie. To nie jest kabina zrobiona tylko pod zdjęcia prasowe. To wnętrze, w którym można spędzić kilka godzin i nie mieć ochoty uciekać.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Fotele są wygodne, pozycja za kierownicą bardzo dobra, widoczność niezła, a ilość miejsca w kabinie robi świetne wrażenie. W zależności od wersji Santa Fe może mieć trzy rzędy siedzeń, a do tego od groma schowków, portów ładowania, uchwytów na kubki i praktycznych rozwiązań. Mamy długi rozstaw osi, przestronne wnętrze, rodzinny charakter i wysoką liczbę systemów bezpieczeństwa oraz funkcji komfortu. Prawdziwie rodzinny wóz. 

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

I to naprawdę czuć. To auto jest stworzone do długich tras. Nie do krótkiego podjazdu pod kawiarnię, żeby pokazać sąsiadowi nową bryłę. Santa Fe najlepiej smakuje wtedy, gdy pakujesz rodzinę, torby, elektronikę dzieci, kawę, wodę, przekąski, jeszcze jedną torbę „na wszelki wypadek” i ruszasz gdzieś dalej. Kabina jest przemyślana tak, jakby ktoś przeżył już kilka rodzinnych wyjazdów i wiedział, że prawdziwy luksus to nie oświetlenie ambiente w 64 kolorach, tylko miejsce na telefon, kabel, kubek, chusteczki i święty spokój.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Prowadzenie: duży SUV, który nie męczy

Santa Fe prowadzi się bardzo przyjemnie. Jak na tak duże auto układ kierowniczy jest naprawdę fajny: lekki tam, gdzie trzeba, ale nie kompletnie martwy. Nie jest to oczywiście samochód do dynamicznego cięcia zakrętów. Nikt rozsądny nie kupuje siedmioosobowego SUV-a plug-in po to, żeby udawać hot hatcha na górskiej drodze. Ale w codziennej jeździe i w trasie Santa Fe daje dużo pewności.

Santa Fe PHEV oferuje sporo przyczepności w zakrętach. Ma dokładny układ kierowniczy i nie przechyla się przesadnie, choć sam charakter napędu i układu kierowniczego nie daje wielkich emocji. I to bardzo dobrze oddaje rzeczywistość. Santa Fe nie ma być emocjonalne. Ma być spokojne, stabilne i wygodne. I jest.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Największe wrażenie robi komfort. Długie trasy są w tym aucie rewelacyjne. Wyciszenie, pozycja, przestrzeń i jakość kabiny sprawiają, że po kilku godzinach jazdy nie wysiadasz jak człowiek po walce z walizką w tanich liniach lotniczych. To jest SUV, którym naprawdę chce się jechać daleko. O ile oczywiście zaakceptujesz, że po drodze będzie chciał wypić więcej benzyny, niż sugerowałaby pojemność silnika. Do tego ten śmieszny zbiorniczek paliwa, przez który będziesz podjeżdżał pod dystrybutor prawie tak często, jak kierowca elektryka pod ładowarkę. Całe szczęście, u ciebie tankowanie trwa 2 minuty i jedziesz dalej.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Napęd PHEV: 1.6, 253 KM i dużo pytań

Europejski Santa Fe PHEV ma układ 1.6 T-GDI Plug-in Hybrid, automatyczną skrzynię 6AT i napęd 4WD. Silnik w tym wariancie oferuje 253 KM. W polskim cenniku Hyundai auta z rocznika 2026 kupimy od 237 900 zł zł za wersję Smart w wariancie 5-osobowym, do 299 900 zł Calligraphy w opcji 6-osobowej.

Wersja PHEV ma 253 KM. Wygląda ciekawie, prawda? Sam problem pozostaje jednak w tym, że mówimy o dużym, ciężkim, rodzinnym SUV-ie w którym pod maską pracuje benzynowe 1.6. Hybryda pomaga, ale to nie zmienia faktu, że gdy bateria się rozładuje, mały silnik ma bardzo dużo roboty. Za dużo, jak na te gabaryty.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Bateria ma 13,8 kWh i realnie udało się przejechać około 40 km na prądzie. To wynik użyteczny, ale bez rewelacji. W mieście, przy regularnym ładowaniu, da się załatwić część codziennych obowiązków na elektryku. Problem w tym, że Santa Fe jest autem stworzonym do długich tras. A tam PHEV po rozładowaniu baterii przestaje wyglądać jak technologiczny spryt, a zaczyna przypominać chudzielca z ciężkim plecakiem.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że różnica mocy między HEV i PHEV nie jest bardzo odczuwalna. Po co więc kupować auto, które trzeba dodatkowo ładować, skoro tańsza hybryda HEV działa równie dobrze i jest bezobsługowa. Plug-in brzmi nowocześnie, ale w realnym życiu nie zawsze jest najlepszą odpowiedzią. I tu mamy tego idealny przykład. Po rozładowaniu baterii tracimy na wielu aspektach, wożąc dodatkowe, zbędne kilogramy.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Spalanie Hyundai Santa Fe PHEV: silnik 1.6, apetyt jak V6 po siłowni

No i dochodzimy do największego problemu, jakim jest spalanie.

W mieście Santa Fe PHEV przy rozładowanej lub częściowo wykorzystywanej baterii potrafi palić 8-9 l/100 km. To jeszcze można zrozumieć, bo auto jest duże, ciężkie, ma AWD i nie jest miejskim hatchbackiem. Ale na autostradzie przy 140 km/h 11-12 l/100 km? To już wynik, który brzmi jak z auta z V6, a nie hybrydy z 1.6 pod maską.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

I właśnie to najbardziej irytuje. Gdyby pod maską pracował mocny diesel albo sensowna większa benzyna, człowiek zaakceptowałby spalanie jako koszt dużego, wygodnego SUV-a. Ale tutaj patrzysz na liczby, patrzysz na oznaczenie 1.6 i zaczynasz się zastanawiać, kto w Europie uznał, że to idealny napęd do takiego kolosa.

Dla porównania, w USA Santa Fe występuje z 2.5-litrowym turbodoładowanym silnikiem benzynowym o mocy 277 KM i około 422 Nm momentu obrotowego. I nie będę udawał: patrząc na europejskie 1.6, człowiek zaczyna rozumieć pokusę sprowadzenia auta zza oceanu. Nawet lekko uszkodzonego. Nawet z historią. Byle tylko pod maską nie było tego biednego silniczka. Oczywiście, tam też sprzedają 1.6, ale zdecydowanie, ten motor nie pasuje do tego auta. Stąd te myśli o oferowanym w Stanach 2.5.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Europa dostała mały silnik, USA dostały sens

To jest szerszy problem europejskiej motoryzacji. Normy, emisje, podatki, flotowe CO2 — wszystko to prowadzi do takich absurdów, że wielki rodzinny SUV dostaje silnik 1.6, a potem realnie pali jak coś znacznie większego. W teorii ma być ekologicznie. W praktyce, gdy bateria się rozładuje i jedziesz autostradą, ekologia schodzi na boczny plan, ale nadal wygląda na wykresie bardzo fajnie, gdy spalanie na 100 kilometrów wynosi 2 litry, prawda? Tyle, że to tylko teoria, która nigdy nie przekłada się na praktykę.

2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Santa Fe aż prosi się o mocnego diesla. Takiego spokojnego, dużego, momentowego, stworzonego do tras, obciążenia, wakacyjnych wyjazdów i jazdy z kompletem pasażerów. Wtedy to auto miałoby pełny sens. Byłoby wygodne, przestronne, praktyczne i rozsądne w trasie. Tymczasem europejski PHEV jest trochę jak świetny garnitur założony do za małych butów. Niby wygląda dobrze, ale po dłuższym marszu zaczynasz cierpieć.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Konkurencja: Sorento, Kodiaq, Highlander i pytanie o sens PHEV

Najbliżej Santa Fe stoi oczywiście Kia Sorento, która technicznie i koncepcyjnie gra w podobnej lidze i rodzinie. Też może mieć hybrydę i plug-ina, też oferuje trzy rzędy siedzeń i rodzinny charakter. Różnica jest bardziej stylistyczna i w odbiorze marki niż w filozofii auta. Już nie wspominając, że testowałem Sorento z 2.2 CRDi, które wypadło rewelacyjnie i ten silnik to wręcz ideał do tego auta.

Skoda Kodiaq będzie bardziej europejsko praktyczna i mniej odważna wizualnie. Toyota Highlander, jeśli ktoś patrzy na używane lub dostępne egzemplarze, daje mocny hybrydowy charakter i reputację niezawodności, ale nie ma tak świeżego wnętrza. Volvo XC90 plug-in jest droższe i bardziej premium, ale pokazuje, jak może wyglądać rodzinny SUV PHEV z większym prestiżem.

Santa Fe wygrywa kabiną, praktycznością, komfortem i efektem świeżości. Przegrywa napędem w trasie. I to jest bolesne, bo reszta auta naprawdę robi świetną robotę.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Werdykt: Santa FE PHEV to rewelacyjne auto z nie tym silnikiem

Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD to samochód, który bardzo łatwo polubić i bardzo łatwo skrytykować. Polubić za przestrzeń, komfort, jakość wykonania, świetne spasowanie, praktyczne wnętrze, liczne schowki, porty ładowania, cup-holdery i ogólną przydatność w rodzinnych trasach. Skrytykować za tył nadwozia, który wygląda jak karawan po treningu na masę, oraz za napęd, który w Europie jest po prostu zbyt mały jak na ten samochód.

Gdyby zapomnieć o tylnej części nadwozia i wyrzucić spod maski to 1.6, Santa Fe byłoby naprawdę blisko ideału. To rewelacyjnie przemyślany, komfortowy i rodzinny SUV. Jeden z tych samochodów, które po tygodniu zaczynasz doceniać nie za efekt „wow”, ale za to, jak bardzo ułatwiają życie.

2025 Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI PHEV AWD. Fot.: Ernest Dragan.
2025 Hyundai Santa Fe PHEV 1.6 T-GDI AWD. Fot.: Ernest Dragan.

Ale nie potrafię przejść obojętnie obok faktu, że duży SUV PHEV przy 140 km/h potrafi palić 11-12 litrów, a pod maską ma silnik o pojemności, która bardziej pasuje do kompaktu niż do rodzinnego krążownika. Europa dostała ekologiczny kompromis, który w trasie bywa mało ekologiczny i mało rozsądny.

Czy bym go kupił? Z tym napędem — miałbym ogromny problem. Czy chciałbym Santa Fe z mocnym dieslem? Bardzo. Czy rozumiem pomysł, żeby spojrzeć na lekko uszkodzony egzemplarz z USA z 2.5 turbo? Niestety tak. Bo Santa Fe jako samochód jest świetne. Szkoda tylko, że europejski silnik czasem brzmi jak żart opowiedziany przy tankowaniu.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama