Nowy Peugeot 3008 PHEV GT Exclusive to jedno z tych aut, które pokazują, że Francuzi nadal potrafią projektować piękne auta. I to nie jest design w stylu „ładny jak na SUV-a”, tylko prawdziwie efektowny, odważny i zapamiętywalny. Wersja Plug-in Hybrid GT Exclusive wygląda świetnie z zewnątrz, jeszcze ciekawiej w środku, ma znakomite audio Focal, bardzo dobrą jakość wykonania i wygodny układ kierowniczy. Tylko że ten cały styl ma swoją cenę. Dosłownie. Według polskiego cennika rocznika 2026 odmiana Plug-in Hybrid 195 e-DCS7 GT Exclusive kosztuje 218 650 zł, a to już poziom, przy którym człowiek zaczyna przeglądać konkurencję z bardzo poważną miną.

Peugeot zaprojektował kolejne auto, za którym można się obejrzeć
Nie będę udawał obojętnego. Nowy 3008 wygląda świetnie. Peugeot poszedł w stronę mocnego, agresywnego, trochę futurystycznego SUV-a fastback i to naprawdę działa. Liczne przetłoczenia, ostre linie, charakterystyczna sygnatura świetlna i świetnie narysowany przód sprawiają, że ten samochód nie ginie na parkingu. To nie jest kolejny bezpieczny SUV zaprojektowany tak, żeby nikogo nie urazić. To auto, które ma się podobać albo przynajmniej wywoływać reakcję.

Reflektory są jednym z najlepszych elementów stylistycznych. Peugeot potrafi dziś robić światła jak mało kto. Jest w nich agresja, technologia i ten francuski teatralny gest, którego nie da się podrobić w księgowości. Chociaż z drugiej strony mam problem z ich działaniem. Powinny w nocy automatycznie aktywować światła drogowe i „rozjeżdżać się”, jeśli przede mną pojawi się auto. Czy tak się dzieje? Nie zawsze. Bardzo często ktoś „mrugał” mi długimi, gdyż go oślepiałem. Słabo.

Wracając jednak do wyglądu, z boku 3008 też wygląda ciekawie, bo mocno opadająca linia dachu daje mu więcej charakteru niż klasycznym, pudełkowatym SUV-om. No i właśnie ta linia dachu będzie później wracała jak rachunek za ładny garnitur, który jest za ciasny. Bo z zewnątrz robi robotę. W środku, szczególnie z tyłu, już mniej.

Wnętrze: francuski teatr, ale tym razem naprawdę dobry
Kabina nowego 3008 to duży skok względem poprzednika. Kokpit został totalnie przeprojektowany i robi naprawdę mocne wrażenie. Peugeot Panoramic i-Cockpit wygląda nowocześnie, kierownica jest mała, ekran efektowny, materiały ciekawe, a całość ma w sobie coś, czego brakuje wielu konkurentom: odwagę.

To nie jest wnętrze projektowane linijką i zgodą działu flotowego. Tu ktoś chciał zrobić efekt. I zrobił. Jakość wykonania jest świetna, materiały są interesujące, faktury przyjemne, a całość daje poczucie auta droższego niż typowy kompaktowy SUV. Wersja GT Exclusive dodatkowo podkręca klimat wyposażeniem i detalami, przez co naprawdę można poczuć, że Peugeot chce bardziej wejść w premium.

Największy plus? Audio Focal. Obłędne. Gra wzorowo, z mocą, czystością i przyjemną przestrzenią. To jeden z tych systemów, które sprawiają, że człowiek zaczyna wybierać dłuższą drogę do domu, bo jeszcze jeden utwór brzmi za dobrze, żeby wysiadać. W wielu autach „premium audio” jest tylko napisem w konfiguratorze. Szczególnie w przypadku testowanego Jaecoo 7 z Sony. Tam to totalnie nie grało. Tutaj naprawdę słychać, że ktoś się przyłożył.

Układ kierowniczy też jest bardzo przyjemny. Peugeot od lat kombinuje z małą kierownicą i i-Cockpitem, i choć nie każdemu ta filozofia pasuje, w 3008 działa dobrze. Auto jest wygodne w prowadzeniu, przyjemnie reaguje na ruchy kierownicą i w codziennej jeździe daje poczucie lekkości. Nie jest sportowe, ale jest dopracowane.

Tył? Tu design wystawił rachunek
No dobrze, było ładnie, to teraz kubeł zimnej wody. Rysą na szkle, a raczej ostrą raną po lwim pazurze jest tylna kanapa. Przez mocno opadającą linię nadwozia miejsca nad głową jest mało. Bardzo mało, jeśli z tyłu usiądzie ktoś wyższy. I to jest klasyczny problem aut, które chcą wyglądać jak SUV-coupe, ale jednocześnie nadal udawać rodzinnego SUV-a. Z zewnątrz jest efektownie. W środku ktoś płaci za tę efektowność fryzurą dotykającą podsufitki.

Ogólnie z tyłu jest ciasnawo. Nie chodzi tylko o miejsce nad głową, ale o całe poczucie przestrzeni. 3008 nie jest małym autem, ale jego stylizacja sprawia, że tylna część kabiny nie daje takiej swobody, jakiej można by oczekiwać po SUV-ie. Jeśli ktoś jeździ głównie we dwoje albo z dziećmi, będzie okej. Jeśli często wozi dorosłych pasażerów z tyłu, powinien ich posadzić tam przed zakupem. Najlepiej niech powiedzą prawdę, zanim podpiszesz zamówienie. A jestem pewny, że będą marudzić.
Bagażnik ma około 520-588 litrów w zależności od wersji silnikowej, więc praktycznie nie jest źle, ale kabina z tyłu pokazuje, że piękna sylwetka 3008 ma swoją cenę.

Plug-in Hybrid 195: dobry, ale bez magii
Testowana wersja to Plug-in Hybrid 195 e-DCS7. Układ opiera się na benzynowym 1.6 turbo, silniku elektrycznym zintegrowanym ze skrzynią i 7-biegowym automacie dwusprzęgłowym. Auto ma 195 KM mocy systemowej, 350 Nm i baterię 21 kWh brutto, ale dane techniczne wskazują około 17,9 kWh pojemności użytecznej.

W mieście na prądzie udało mi się przejechać około 70 km. To bardzo dobry wynik i wystarczający dla wielu kierowców, którzy codziennie robią trasę dom-praca-sklep-dom. Jeśli masz gdzie ładować, 3008 PHEV może przez większość tygodnia udawać elektryka, a benzynę zostawić na dalsze wyjazdy.
Tylko że jak bateria się rozładuje, wracamy do świata rozmów o spalaniu. W mieście około 7 l/100 km. Na drodze ekspresowej przy 120 km/h również około 7 l/100 km. Jak na SUV-a tej wielkości i mocy nie jest źle. Ale też nie jest to wynik, który każe bić brawo na stojąco. To po prostu przyzwoity rezultat po rozładowaniu baterii.
I właśnie tak trzeba traktować ten napęd. To nie jest cud ekologii. To rozsądny plug-in dla kogoś, kto ładuje regularnie. Jeśli nie ładujesz, cała idea zaczyna tracić sens, bo wozisz ciężką baterię, korzystasz głównie z benzyny i udajesz przed samym sobą, że jesteś nowoczesny.

Cena 3008 PHEV: piękno kosztuje, ale tu zaczyna boleć
No i najważniejsze: cena. Przeglądając stronę marki Peugeot można zauważyć, że Plug-in Hybrid 195 e-DCS7 startuje w Polsce od 188 100 zł w wersji Allure, wersja GT kosztuje 202 700 zł, a testowana GT Exclusive to 218 650 zł. Dodasz kilka elementów i robi się prawie 220 tysięcy złotych albo więcej. Za Peugeota 3008. Tak, pięknego. Tak, świetnie wykonanego. Tak, z obłędnym audio. Ale jednak 3008.

I tu zaczyna się polemika. Bo za podobne lub niższe pieniądze można patrzeć na inne SUV-y PHEV. Hyundai Tucson Plug-in Hybrid startuje według polskiej strony od 162 900 zł i deklaruje do 91 km zasięgu elektrycznego. Kia Sportage PHEV według polskich informacji cenowych startuje od 192 600 zł za FWD i od 203 800 zł za AWD.
Oczywiście Peugeot ma o wiele lepszy design, ciekawsze wnętrze i bardziej efektowny charakter. Ale różnice cenowe są duże. A kiedy auto dobija do 220 tysięcy złotych, to przestajesz mówić „ładny SUV” i zaczynasz mówić „czy to naprawdę najlepsze, co mogę zrobić z tymi pieniędzmi?”.

Konkurencja jest mniej teatralna, ale bardziej racjonalna
Peugeot 3008 GT Exclusive jest wyborem dla kogoś, kto kupuje oczami. I nie ma w tym nic złego. Samochody nie muszą być wyłącznie rozsądne. Gdyby były, wszyscy jeździlibyśmy białymi kombi z dieslem i stalową felgą. 3008 ma styl, ma jakość, ma świetne wnętrze i potrafi sprawić, że codzienna jazda wygląda trochę bardziej premium.

Ale konkurencja bywa bardziej praktyczna. Tucson PHEV może być tańszy. Sportage PHEV może oferować napęd 4×4 za mniejsze pieniądze niż testowany Peugeot. Volkswagen Tiguan eHybrid będzie bardziej konserwatywny, ale dla wielu klientów bardziej „niemiecko bezpieczny”. Toyota RAV4 PHEV, szczególnie używana lub z wyprzedaży, będzie mocnym argumentem dla tych, którzy bardziej wierzą w japońską trwałość niż francuski teatr.
3008 jest najładniejszy w tym towarzystwie. Ale czy najrozsądniejszy? No właśnie.

Werdykt: Peugeot 3008 PHEV to piękny SUV, ale jego cena jest odklejona
Peugeot 3008 PHEV GT Exclusive 195 e-DCS7 to samochód, który naprawdę łatwo polubić. Wygląda świetnie, ma fantastycznie zaprojektowane reflektory (chociaż w nocy działają słabo), agresywne linie, ciekawy kokpit, bardzo dobre materiały, świetną jakość wykonania i audio Focal, które gra tak dobrze, że można 3008 wybaczyć kilka mniejszych grzechów. Do tego dochodzi przyjemny układ kierowniczy i realny zasięg elektryczny około 70 km w mieście.

Ale są też problemy. Tył kabiny jest ciasny, szczególnie nad głową. Spalanie po rozładowaniu baterii jest poprawne, ale nie wyjątkowe. Plug-in ma sens tylko wtedy, gdy faktycznie go ładujesz. No i cena. Prawie 220 tysięcy złotych za tę wersję to poziom, przy którym naprawdę trudno nie kręcić nosem. Czy to dobre auto? Tak. Czy piękne? Bardzo. Czy efektowne? Bez dwóch zdań. Czy warte takich pieniędzy? Tu już polemizowałbym.
Najkrócej? Peugeot 3008 PHEV GT Exclusive jest jak wieczór w ekskluzywnym miejscu. Jesteś świetnie ubrany. Wyglądasz znakomicie, miejsce pachnie luksusem, cechujesz się dobrymi manierami i całokształt robi wrażenie. Ale gdy przychodzi rachunek, zaczynasz się zastanawiać, czy przypadkiem nie przepłaciłeś za atmosferę.
