Sportowe FOMO dopadło Polaków. Nie umieją odpuścić treningu

Sportowe FOMO zaczyna się niewinnie. Ktoś wrzuca zdjęcie z siłowni, ktoś pokazuje trasę biegu, ktoś inny zamyka pierścienie w zegarku albo chwali się aktywnym weekendem. Z jednej strony to może motywować. Z drugiej — łatwo dojść do momentu, w którym brak treningu przestaje być odpoczynkiem, a zaczyna wyglądać jak porażka. Młodzi Polacy coraz częściej żyją właśnie w takim napięciu: między zdrowym ruchem a poczuciem, że trzeba być w formie, bo wszyscy wokół coś robią. I tu robi się ciekawie, bo sportowe FOMO nie musi oznaczać lenistwa ani braku dyscypliny. Czasem oznacza po prostu, że nawet odpoczynek zaczyna przegrywać z aplikacją, social mediami i własnym sumieniem.
sportowe FOMO sportowe FOMO
Sportowe FOMO

Trening miał być sposobem na lepsze samopoczucie, mocniejsze ciało i czystszą głowę. Coraz częściej staje się jednak kolejnym punktem do odhaczenia, kolejnym celem w aplikacji i kolejnym powodem do porównywania się z innymi. Sportowe FOMO nie wygląda jak klasyczny strach przed imprezą, która dzieje się bez nas. Bardziej przypomina cichy głos z tyłu głowy, który mówi, że inni biegają, liczą kroki, robią formę i wrzucają efekty do sieci, a ty właśnie zostałeś z tyłu. Problem najmocniej dotyka młodych, dla których aktywność fizyczna coraz częściej jest nie tylko zdrowym nawykiem, ale też elementem autoprezentacji.

sportowe FOMO
Sportowe FOMO

Z badania Huawei CBG Polska wynika, że aż 59 proc. osób do 24. roku życia odczuwa presję, aby trenować lub być aktywnym fizycznie. To już nie jest tylko rozmowa o sporcie. To rozmowa o tym, kiedy zdrowy ruch zaczyna przypominać obowiązek, z którego trzeba się tłumaczyć samemu przed sobą.

Sportowe FOMO nie jest tylko modnym hasłem

FOMO, czyli „fear of missing out”, najczęściej kojarzy się z social mediami. Chodzi o lęk, że coś nas omija: impreza, wyjazd, wydarzenie, doświadczenie, relacja albo styl życia, którego nie jesteśmy częścią. W sporcie działa podobny mechanizm, tylko zamiast zdjęć z wakacji pojawiają się treningi, kroki, wyniki, sylwetki i kolejne cele.

Sportowe FOMO może więc wyglądać jak presja, że inni są bardziej konsekwentni, bardziej zdyscyplinowani i bardziej „ogarnięci” fizycznie. Oni biegają. Oni trenują. Oni pilnują kalorii, robią progres, publikują statystyki i mają na wszystko czas. Ty nie zrobiłeś treningu, więc pojawia się dyskomfort.

To szczególnie mocno działa na młodych, bo dla nich aktywność fizyczna coraz częściej jest częścią wizerunku. Nie chodzi tylko o zdrowie. Chodzi też o to, jak wyglądasz, jak żyjesz, co pokazujesz i czy pasujesz do obrazu człowieka aktywnego. Jeśli ruch staje się elementem autoprezentacji, łatwo zamienić go w presję.

Młodzi Polacy czują presję bycia w formie

Według badania Huawei CBG Polska 59 proc. osób do 24. roku życia deklaruje, że odczuwa presję, aby trenować lub być aktywnym fizycznie. To bardzo dużo, szczególnie jeśli przypomnimy sobie, że sport powinien być przede wszystkim narzędziem do lepszego życia, a nie kolejnym źródłem napięcia.

sportowe FOMO
Sportowe FOMO

W tej samej grupie 53 proc. badanych traktuje sport jako sposób dbania o zdrowie fizyczne. 43 proc. widzi w nim narzędzie do poprawy wyglądu sylwetki, a 34 proc. łączy aktywność z lepszym samopoczuciem. To nadal zdrowe i zrozumiałe powody. Problem zaczyna się wtedy, gdy do tych motywacji dokleja się presja, porównywanie i poczucie, że nie wolno wypaść z rytmu.

Co czwarty młody Polak uznaje aktywność fizyczną za element stylu życia. I właśnie tu sportowe FOMO ma najlepsze warunki do rozwoju. Jeśli ruch jest częścią tożsamości, to dzień bez treningu może zacząć wyglądać jak rysa na własnym obrazie. Nie odpocząłeś. Zawaliłeś.

Presja słabnie wraz z wiekiem, ale nie znika. W grupie 25–34 lata odczuwa ją 48 proc. osób. W wieku 35–49 lat — 42 proc. Po pięćdziesiątce — 39 proc. Presja nie znika wraz z wiekiem, ale to u najmłodszych uderza najmocniej.

Jeden pominięty trening i głowa zaczyna gadać

Najbardziej niepokojące nie jest samo to, że ludzie chcą trenować. To dobrze. Ruch jest potrzebny, poprawia zdrowie i pomaga w codziennym funkcjonowaniu. Problemem jest moment, w którym brak aktywności uruchamia poczucie winy.

Wśród osób do 24. roku życia 49 proc. deklaruje, że ma poczucie winy, gdy nie ćwiczy. W grupie 25–34 lata podobnie odpowiada 48 proc. badanych. Wśród osób od 35 do 49 lat winę z powodu braku treningu odczuwa 40 proc., a w grupie 50+ — 38 proc.

sportowe FOMO
Sportowe FOMO

To pokazuje, jak łatwo aktywność fizyczna może wejść w tryb rozliczania samego siebie. Nie zrobiłeś treningu, więc jesteś słabszy. Nie zamknąłeś celu w aplikacji, więc dzień jest niepełny. Nie poszedłeś pobiegać, więc inni zrobili krok do przodu, a ty stoisz.

Sportowe FOMO może działać właśnie w ten sposób. Nie krzyczy. Nie zawsze wygląda dramatycznie. Często jest zwykłym wyrzutem sumienia po dniu, w którym ciało potrzebowało odpoczynku, a głowa widziała tylko brak wykonanej normy.

Kiedy sport zamiast luzu daje stres

Ruch powinien obniżać napięcie, a nie je dokładać. Tymczasem 44 proc. młodych Polaków do 24. roku życia zgadza się ze stwierdzeniem, że sport bywa dla nich źródłem stresu, a nie tylko przyjemności. W grupie 25–34 lata mówi tak 33 proc. badanych. W wieku 35–49 lat — 28 proc., a po pięćdziesiątce — 20 proc.

sportowe FOMO
Sportowe FOMO

To nie znaczy, że sport jest zły. Wręcz przeciwnie. W każdej grupie wiekowej większość badanych deklaruje, że po aktywności fizycznej czuje się psychicznie lepiej. Ale ciekawe jest to, że najmłodsi, którzy najczęściej mówią o presji i poczuciu winy, najrzadziej wskazują poprawę nastroju po treningu na tle innych grup.

Wśród osób do 24. roku życia poprawę samopoczucia po aktywności deklaruje 60 proc. badanych. W grupie 25–34 lata to 66 proc., w wieku 35–49 lat — 69 proc., a wśród osób 50+ — 62 proc. Różnice nie są gigantyczne, ale pokazują pewien paradoks: ci, którzy najbardziej czują presję, niekoniecznie najmocniej korzystają psychicznie z ruchu.

Może więc problemem nie jest trening, tylko sposób myślenia o treningu. Jeśli aktywność ma być wyłącznie testem charakteru, dowodem dyscypliny i kolejnym wynikiem do pokazania, łatwo stracić z oczu to, po co człowiek w ogóle się rusza.

Aplikacje potrafią motywować ale też dokręcać śrubę

Smartwatche, smartbandy i aplikacje fitness mogą być świetnym narzędziem. Pokazują kroki, sen, tętno, regenerację, treningi i postępy. Problem zaczyna się wtedy, gdy urządzenie z pomocnika zmienia się w surowego kierownika.

Wśród osób do 24. roku życia 43 proc. korzysta ze smartwatchy lub smartbandów do monitorowania zdrowia i regeneracji. Co więcej, 75 proc. młodych użytkowników takich urządzeń uważa, że pomagają im one utrzymać aktywny styl życia.

I to jest pozytywna strona technologii. Zegarek może przypomnieć o ruchu, pokazać, że za mało śpisz, podpowiedzieć przerwę od siedzenia i pomóc zauważyć drobne aktywności, których normalnie byś nie docenił. Ale może też wzmacniać sportowe FOMO, jeśli zaczynasz żyć wyłącznie pod dyktando celu, serii, pierścieni i statystyk.

Technologia ma sens wtedy, gdy pomaga lepiej rozumieć własne ciało. Gorzej, gdy ciało zaczyna przegrywać z ekranem. Nie każdy dzień musi być rekordem. Nie każdy spacer musi być treningiem. Nie każda przerwa musi być porażką.

Mikronawyki zamiast sportowego rachunku sumienia

Odpowiedzią na sportowe FOMO nie musi być rezygnacja z treningu. Bardziej chodzi o odejście od myślenia „wszystko albo nic”. Albo mocny trening, albo nic. Albo pełny plan, albo klęska. Albo forma, albo wstyd. To ślepa uliczka.

Coraz większe znaczenie mają mikronawyki, czyli krótkie, proste formy ruchu wpisane w normalny dzień. Spacer zamiast podjechania dwóch przystanków. Schody zamiast windy. Kilka minut rozciągania. Przerwa od siedzenia. Chodzenie podczas rozmowy telefonicznej. To nie wygląda spektakularnie w social mediach, ale ciało i głowa często mają z tego więcej pożytku niż z kolejnego treningu zrobionego na siłę.

Wśród młodych Polaków do 24. roku życia 25 proc. uznaje za aktywność fizyczną każdy ruch wykonywany w ciągu dnia. 61 proc. co najmniej 2–3 razy w tygodniu wybiera spacer zamiast transportu na krótkich dystansach. 55 proc. korzysta ze schodów zamiast windy lub schodów ruchomych, a 54 proc. stosuje mikronawyki w domu, na przykład kilkuminutowe rozciąganie.

Ponad połowa młodych regularnie robi też przerwy od siedzenia, żeby się poruszać. 51 proc. chodzi podczas rozmów telefonicznych. To są rzeczy, które nie wyglądają jak heroiczny sportowy plan, ale budują zdrowszą relację z ruchem. Bez spiny, bez dramatu, bez poczucia, że wszystko trzeba udokumentować.

sportowe FOMO
Sportowe FOMO

Sportowe FOMO nie powinno wygrywać z odpoczynkiem

Największy błąd polega na tym, że odpoczynek zaczyna być traktowany jak słabość. Tymczasem regeneracja jest częścią aktywności, a nie jej przeciwieństwem. Dzień bez treningu nie musi oznaczać lenistwa. Może oznaczać sen, odbudowę, normalne życie, gorszy dzień, dużo pracy albo zwykłą potrzebę odpuszczenia.

Sportowe FOMO jest podstępne, bo często podszywa się pod ambicję. Mówi: zrób jeszcze jeden trening, nie wypada odpuszczać, inni też są zmęczeni, a jednak robią swoje. Tylko że zdrowy ruch nie powinien być kolejnym batem. Ma pomagać, nie dokładać presji.

To szczególnie ważne dla młodych ludzi, którzy dorastają w świecie ciągłego porównywania. Forma, kroki, biegi, siłownia, sylwetka, aktywny weekend — wszystko można pokazać, zmierzyć i porównać. Ale nie wszystko trzeba.

Najlepsza relacja ze sportem zaczyna się wtedy, gdy ruch nie jest karą za jedzenie, testem charakteru ani biletem do lepszego wizerunku. Jest po prostu narzędziem do życia. Czasem to trening. Czasem spacer. Czasem schody. A czasem najlepszym wyborem jest odpoczynek bez wyrzutów sumienia.

Przy okazji zobacz naszą recenzję HUAWEI WATCH FIT 5 Pro.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama