Sprawdziłem BYD Sealion 5 DM-i. To dobre auto bez charakteru

BYD Sealion 5 DM-i nie jest złym samochodem. Ba, trudno znaleźć w nim coś, co rzeczywiście mogłoby człowieka doprowadzić do szału. Jest wygodny, dobrze wyposażony, ma hybrydę plug-in, która nawet po rozładowaniu baterii potrafi spalić w mieście 5,5–6 l/100 km, a na samym prądzie przejedzie około 60 kilometrów. Wszystko się zgadza. Tylko kiedy oddałem kluczyki, nie poczułem kompletnie nic. Nie oglądałem się za nim na parkingu, nie szukałem pretekstu, żeby zrobić jeszcze jedną trasę i nie pomyślałem: kurczę, szkoda, że test się skończył. Wsiadasz, jedziesz, wysiadasz i zapominasz. To chyba najbardziej brutalna recenzja samochodu, który właściwie niczego nie robi źle.
BYD Sealion 5 DM-i BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Mam coraz większy problem z chińskimi crossoverami. Jeszcze niedawno każdy nowy model był wydarzeniem, bo Chińczycy potrafili wejść na rynek z samochodem większym, mocniejszym i lepiej wyposażonym niż europejska konkurencja, a przy okazji wycenić go tak, że człowiek zaczynał sprawdzać stan konta. Teraz tych aut jest tyle, że zaczynają mi się zlewać w jedną wielką masę wielkich ekranów, eko-skóry, kamer 360 stopni i nazw, które po tygodniu trudno przypisać do konkretnego modelu. BYD Sealion 5 DM-i jest chyba najlepszym przykładem. Technicznie naprawdę daje radę. Tylko osobowość została chyba gdzieś w fabryce.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

BYD Sealion 5 DM-i wygląda dobrze. I właściwie tyle

Z zewnątrz nie mam się specjalnie do czego przyczepić. Sealion 5 wygląda nowocześnie, proporcje są poprawne, przód jest wystarczająco masywny, a całość wpisuje się dokładnie w to, czego klienci oczekują dziś od rodzinnego crossovera. Nie jest brzydki. Nie jest też szczególnie piękny. To jeden z tych samochodów, przy których na parkingu powiesz „o, całkiem fajny” i pięć sekund później zaczniesz szukać wejścia do sklepu.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

I właśnie tutaj zaczyna się problem. Ja już trochę mam dość tych wszystkich chińskich crossoverów wyglądających jak wariacja tego samego pomysłu. Trochę agresji z przodu, trochę elegancji z boku, obowiązkowa listwa świetlna z tyłu i sylwetka, która ma spodobać się każdemu. W rezultacie nie obraża nikogo, ale też nikogo specjalnie nie zachwyca. Przy Jaecoo można przynajmniej pożartować z podobieństwa do Range Rovera Evoque. Geely Starray EM-i ma w sobie coś z Volvo i prowadzi się na tyle dobrze, że zostaje w głowie. BYD Sealion 5? Patrzę i nadal nie wiem, co miałbym powiedzieć poza „crossover”.

To trochę jak garnitur z sieciówki w bardzo bezpiecznym kolorze. Pasuje, wygląda przyzwoicie, nikt nie powie, że źle się ubrałeś. Tylko raczej nikt też nie zapyta, gdzie go kupiłeś.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

W kabinie zaczyna się zabawa w motoryzacyjne déjà vu

W środku jest dokładnie tak, jak można oczekiwać po współczesnym samochodzie z Chin. Gigantyczny ekran centralny zajmuje sporą część deski, przed kierowcą znajduje się znacznie mniejszy wyświetlacz, a całość próbuje sprawiać wrażenie technologicznego centrum dowodzenia. Wszystko jest nowoczesne, czytelne i wygląda drożej, niż jeszcze kilka lat temu kojarzyliśmy z chińską motoryzacją.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Tylko im dłużej patrzyłem, tym częściej miałem wrażenie, że już gdzieś to widziałem. Przyciski wokół selektora kierunku jazdy od razu przypomniały mi BMW X5. Boczne kratki wentylacyjne? W głowie pojawiło się Volvo XC40. Można byłoby pewnie posiedzieć jeszcze pół godziny i znaleźć kilka kolejnych inspiracji. Oczywiście europejscy producenci też od lat podglądają siebie nawzajem, ale chińskie marki nadal mają wyjątkową słabość do układania własnego wnętrza z fragmentów znanych pomysłów.

Nie oznacza to, że kabina jest zła. Wręcz przeciwnie. Materiały są przyzwoite, spasowanie nie daje powodów do narzekania, fotele są wygodne, a przestrzeni jest wystarczająco dużo. Tylko znowu brakuje mi własnego charakteru. Nie ma tu elementu, po którym zamknąłbym oczy i powiedział: tak, to zdecydowanie BYD. Bardziej wygląda to jak samochodowy greatest hits: trochę BMW, trochę Volvo, a pośrodku ogromny ekran, żeby nikt nie miał wątpliwości, że produkt pochodzi z Azji.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Jest wygodnie, ale bagażnik nie zachwyca

Sealion 5 jest rodzinny i w codziennym użytkowaniu rzeczywiście daje radę. Miejsca dla pasażerów jest wystarczająco dużo, pozycja za kierownicą nie męczy, a dostęp do kabiny jest dokładnie taki, jakiego oczekujemy od crossovera. To auto do wożenia dzieci, zakupów, walizek i całego tego bałaganu, który pojawia się wraz z normalnym życiem.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Bagażnik jest jednak mniejszy, niż mogłyby sugerować gabaryty auta. Katalogowe liczby nie wyglądają źle, ale w praktyce nie miałem wrażenia, że otwieram wielką rodzinną jaskinię. Da się spakować na wyjazd, da się wrzucić większe zakupy, ale jeśli ktoś kupuje crossovera właśnie po to, żeby przewozić pół mieszkania, może poczuć się lekko rozczarowany.

To zresztą kolejna rzecz, która bardzo dobrze opisuje ten model: wszystko jest „w miarę”. W miarę dużo miejsca, w miarę dobry bagażnik, w miarę dobre materiały, w miarę wygodne fotele. Ani jednego dramatu, ale też ani jednego momentu, przy którym chciałoby się powiedzieć: o, to naprawdę zrobili świetnie.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Układ kierowniczy działa. To chyba najlepsze, co mogę powiedzieć

Prowadzenie jest dokładnie takie, jak cały samochód. Poprawne do bólu. Kierownica pracuje lekko, reakcje są spokojne, auto jedzie tam, gdzie mu każesz i nie próbuje robić z codziennej drogi do pracy odcinka specjalnego. Jeśli ktoś oczekuje tylko tego, żeby samochód był przewidywalny i łatwy w obsłudze, będzie zadowolony.

Ja zapamiętałem układ kierowniczy jako powolny i kompletnie pozbawiony emocji. Nie jest gumowy w sposób, który drażni. Nie jest też precyzyjny w sposób, który zachęca do szybszej jazdy. Jest gdzieś pośrodku, czyli dokładnie tam, gdzie BYD najwyraźniej chciał go umieścić.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Wsiadasz, jedziesz i nie zastanawiasz się nad prowadzeniem. W normalnym aucie rodzinnym może to być zaleta. Problem zaczyna się wtedy, gdy lubisz samochody i czasem chcesz poczuć coś więcej niż informację, że kierownica faktycznie jest połączona z przednimi kołami. Sealion nie prowokuje do wybrania dłuższej drogi do domu. Gdy Google Maps pokaże dwie opcje, wybierzesz krótszą. I to chyba mówi wszystko.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Hybryda DM-i to najlepsza rzecz w tym samochodzie

Gdybym miał wskazać jeden argument, który naprawdę przemawia za Sealionem 5, byłby nim napęd. BYD bardzo dobrze opanował układy DM-i i w codziennym użytkowaniu widać, że technologia nie jest wyłącznie kolejnym hasłem z broszury.

To plug-in, więc możemy naładować baterię i przejechać około 60 kilometrów wyłącznie na prądzie. W dzisiejszych czasach nie jest to wynik rzucający na kolana, bo rywale potrafią już oferować 80, 100 czy nawet więcej kilometrów. Ale dla osoby robiącej codziennie krótkie dojazdy nadal może to oznaczać kilka dni bez uruchamiania silnika benzynowego.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Znacznie bardziej interesowało mnie jednak to, co stanie się po rozładowaniu baterii. Bo wiele PHEV-ów właśnie wtedy przestaje być cudownie ekologicznych i zaczyna przypominać ciężką benzynę wożącą niepotrzebny akumulator. Tutaj jest inaczej.

W mieście uzyskanie 5,5–6 l/100 km przy rozładowanej baterii to naprawdę żaden problem. I to jest świetny wynik. Nie trzeba specjalnie głaskać pedału gazu ani robić wszystkiego, żeby tylko silnik się nie uruchomił. Układ hybrydowy nadal pracuje sprawnie, odzyskuje energię i robi wszystko, żeby ograniczyć zużycie benzyny. To mocny argument, bo oznacza, że nawet jeśli zapomnisz podłączyć samochód wieczorem, rano nie dostajesz finansowej kary przy dystrybutorze.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Plug-in, który nie obraża się, gdy go nie ładujesz

I to właśnie podoba mi się w tym samochodzie najbardziej. Plug-in powinien działać dobrze również wtedy, gdy kierowca nie wykorzystuje go zgodnie z podręcznikiem idealnego użytkownika. Oczywiście najlepiej regularnie go ładować, bo po to ktoś zamontował baterię i gniazdo. Ale życie nie zawsze wygląda jak folder reklamowy. Raz zapomnisz, raz wrócisz późno, raz hotel nie będzie miał ładowarki, innym razem po prostu ci się nie będzie chciało. Sealion 5 nie robi wtedy focha.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Nie zaczyna nagle palić 11 czy 12 litrów i przypominać, że wozi kilkaset kilogramów technologii, która akurat nic nie robi. Nadal zachowuje się jak sprawna hybryda. I z punktu widzenia codziennej eksploatacji to znacznie ważniejsze niż efektowne animacje pokazujące przepływ energii na wielkim ekranie.

Gdyby BYD sprzedawał ten samochód wyłącznie argumentem napędu, miałbym mniej problemów z jego zrozumieniem. Bo układ DM-i faktycznie daje wartość. Reszta auta jest po prostu opakowaniem.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

212 KM brzmi ciekawiej, niż się czuje

Mocy systemowej nie brakuje. Około 212 KM pozwala sprawnie ruszać, wyprzedzać i poruszać się w trasie bez poczucia, że auto potrzebuje wcześniejszego zgłoszenia każdego manewru do centrali. Napęd elektryczny zapewnia przyjemną reakcję przy niższych prędkościach, więc w mieście Sealion wydaje się wystarczająco żwawy.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Nie spodziewajmy się jednak emocji. Te konie mechaniczne istnieją głównie po to, żeby ciężki crossover nie był zawalidrogą. Nie po to, żeby kierowca zaczął się szerzej uśmiechać.

I znowu mamy ten sam schemat. Wszystko działa. Niczego nie brakuje. Nie ma powodu do krytyki. Ale gdy ktoś zapyta mnie za kilka miesięcy, jak jeździ Sealion 5, pewnie odpowiem: normalnie. Trudno wyobrazić sobie mniej ekscytujące słowo w teście samochodu.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Cena 136 tysięcy przestała być chińską okazją

I dochodzimy do punktu, który moim zdaniem jest największym problemem BYD Sealion 5 DM-i. Dzisiaj trzeba za niego zapłacić około 136 tys. zł. Regularna cena potrafi być jeszcze wyższa. I o ile kilka lat temu chiński samochód wchodził na rynek z prostym argumentem „dostajesz dużo więcej za dużo mniej”, o tyle dzisiaj Azjaci zaczynają powoli wierzyć we własny sukces.

136 tys. zł to już normalne, poważne pieniądze. Za tę kwotę nie kupujesz czegoś dlatego, że jest tanie. Zaczynasz porównywać, analizować i zastanawiać się, co właściwie dostajesz w zamian.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

A konkurencja jest ogromna. Mamy Jaecoo, Chery, Geely, MG, Omodę, kolejne modele samego BYD, a do tego Hyundaia, Kię, Renault, Toyotę i całą grupę europejskich aut sprzedawanych z rabatami. Niektóre będą oszczędniejsze, inne ciekawiej zaprojektowane, jeszcze inne lepiej się prowadzą albo mają markę, której za pięć lat nie trzeba będzie nikomu tłumaczyć. I wtedy pytam sam siebie: dlaczego miałbym wybrać właśnie Sealiona? Nie znalazłem dobrej odpowiedzi.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

BYD ma technologię, ale samochodowi brakuje duszy

To ciekawe, bo sama marka ma naprawdę sporo argumentów. BYD nie jest przecież przypadkowym start-upem, który wczoraj produkował czajniki, a dzisiaj postanowił zrobić samochód. To gigant mający ogromne doświadczenie w bateriach, elektryfikacji i układach hybrydowych. Technologicznie Chińczycy naprawdę potrafią dziś wyprzedzać część europejskiej konkurencji. Tylko technologia to nie wszystko.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Samochód może być świetnym urządzeniem, ale nadal pozostaje samochodem. Chcę, żeby miał jakiś charakter. Honda może być nudna, ale ma tę specyficzną normalność, którą zaczynasz doceniać po kilku dniach. Volvo daje poczucie skandynawskiego spokoju. Peugeot potrafi irytować i zachwycać jednocześnie, ale przynajmniej nie pomylisz jego wnętrza z niczym innym. Nawet Jaecoo 5, choć żartowałem z podobieństwa do Evoque, zapamiętałem właśnie przez ten wygląd i zaskakująco dobre spalanie podczas wypadu do Bukowiny.

BYD Sealion 5 DM-i zostawia po sobie pustkę. Może to brutalne, ale tak go odebrałem.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Bezpłciowość może być dla kogoś zaletą

Oczywiście nie każdy kupuje samochód po to, żeby zakochiwać się w jego prowadzeniu. Dla większości ludzi auto jest po prostu narzędziem. Ma rano odpalić, zawieźć dzieci do szkoły, po południu zrobić zakupy, w weekend pojechać do rodziny i nie wypić połowy wypłaty na stacji paliw. Jeśli tak patrzysz na motoryzację, Sealion 5 DM-i zaczyna mieć więcej sensu.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Jest wygodny, dobrze wyposażony i oszczędny. Plug-in daje możliwość codziennej jazdy na prądzie, a po rozładowaniu baterii nie zamienia się w paliwożernego potwora. Przestrzeń jest wystarczająca, osiągi również, a całe auto nie wymaga specjalnego traktowania. To bardzo sprawny środek transportu.

Tylko trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy za około 136 tys. zł wystarczy ci środek transportu. Bo za te pieniądze można już wymagać również odrobiny charakteru.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

To dobry samochód, którego… nie chcę

To chyba najlepszy sposób, żeby podsumować BYD Sealion 5 DM-i. To dobry samochód, którego nie chcę. Nie dlatego, że ma fatalny silnik. Nie dlatego, że źle się prowadzi. Nie dlatego, że jest źle wykonany albo drogi w eksploatacji. Właściwie żaden z tych zarzutów nie pasuje.

Napęd DM-i działa bardzo dobrze. Niskie spalanie w mieście przy rozładowanej baterii naprawdę robi wrażenie. Realne kilkadziesiąt kilometrów na samym prądzie wystarczy wielu kierowcom do codziennego użytkowania. Fotele są wygodne, kabina przestronna, osiągi w zupełności wystarczające, a duży ekran zapewne zrobi odpowiednie wrażenie na pierwszej jeździe próbnej. Tylko ja po kilku dniach nie czułem absolutnie nic.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i

Nie chciałem nim pojechać jeszcze raz bez powodu. Nie oglądałem się za nim po zaparkowaniu. Nie było jednej rzeczy, o której opowiadałbym znajomym przy kawie. Nawet irytujących wad zabrakło, żeby samochód został w pamięci. Czy kupiłbym BYD Sealion 5 DM-i za około 136 tys. zł? Raczej nie. Konkurencja jest zbyt duża, a ten samochód zbyt bezpłciowy, żebym miał wskazać go spośród kilkunastu podobnych modeli. Prawdopodobnie za kilka miesięcy ktoś zapyta mnie, czy jeździłem Sealionem 5. I wtedy pewnie zrobię krótką pauzę, zastanowię się i odpowiem: „aaa, tak, faktycznie”.

Trudno o lepszy werdykt.

BYD Sealion 5 DM-i
BYD Sealion 5 DM-i
Add a Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama