Nissan Qashqai e-POWER. EV na PB. Ni pies ni wydra, a działa

Nissan Qashqai e-POWER Tekna+ to samochód, który już samą koncepcją potrafi człowieka rozbawić. Producent mówi: elektryk, którego nie trzeba ładować. Brzmi świetnie, dopóki nie przypomnisz sobie, że pod maską jest silnik benzynowy. To trochę tak, jakby ktoś mówił, że jest sportowcem, ale wszędzie jeździ rowerem elektrycznym. Niby ruch jest, niby technologia działa, ale coś tu jednak pachnie marketingową gimnastyką. I wiecie co? Najgorsze dla prześmiewców jest to, że Nissanowi ten dziwny pomysł całkiem sprawnie wyszedł.
Nissan Qashqai e-Power Tekna+ Nissan Qashqai e-Power Tekna+
Nissan Qashqai e-Power Tekna+

Nissan Qashqai e-POWER to nie jest klasyczna hybryda. To nie jest też elektryk. To taki motoryzacyjny kompromis dla ludzi, którzy chcieliby płynności jazdy znanej z EV, ale nie chcą kabli, ładowarek, aplikacji i tej całej nerwicy zasięgu. To tak się da? Okazuje się, że tak.

Nissan Qashqai e-Power Tekna+
Nissan Qashqai e-Power Tekna+

Silnik benzynowy nie napędza bezpośrednio kół, tylko pracuje jako generator prądu, a za jazdę odpowiada silnik elektryczny. Brzmi dziwnie? Tak. Działa? O dziwo, tak. W mieście udało mi się uzyskać 4,7 l/100 km, a przy 120 km/h w trasie 6,3 l/100 km. Jak na kompaktowego SUV-a z automatem i 190 KM — bardzo dobrze. Ale potem patrzymy na cenę wersji Tekna+ i robi się mniej zabawnie. Bo 190 tys. zł za Qashqaia to już nie jest żart. To jest test cierpliwości klienta. A później się dziwić, że wśród akcjonariuszy pojawiają się plotki czy pomysły, by wrócił do pracy Carlos Ghosn.

e-POWER, czyli Nissan wymyślił elektryka dla ludzi bez ładowarki

Idea e-POWER jest prosta, choć brzmi jak coś wymyślonego na spotkaniu po trzeciej kawie z procentowym bonusem. Masz silnik benzynowy, który robi za generator. Masz małą baterię. Masz silnik elektryczny, który napędza koła. Auto zachowuje się więc bardziej jak elektryk niż klasyczna hybryda, ale nie musisz go ładować z gniazdka. Czyli dostajesz płynność, natychmiastową reakcję i brak klasycznej skrzyni biegów, ale tankujesz benzynę. Elektryk na benzynę. Brzmi jak oksymoron, ale w mieście ma sens.

Największą zaletą tego układu jest sposób jazdy. Qashqai e-POWER rusza gładko, cicho i bardzo przyjemnie. Nie ma szarpania, nie ma przeciągania biegów, nie ma typowego dla niektórych hybryd wycia przy mocniejszym gazie. Jest spokojna, elektryczna płynność. Auto dobrze reaguje na pedał przyspieszenia i w ruchu miejskim sprawia wrażenie znacznie bardziej dopracowanego niż niejeden klasyczny benzyniak z automatem.

I właśnie w mieście ten napęd pokazuje największy sens. 4,7 l/100 km w codziennej jeździe miejskiej to wynik bardzo dobry. Szczególnie że nie musisz niczego ładować. Po prostu tankujesz i jeździsz. Oczywiście, to rekordowy wynik, jaki udało mi się osiągnąć ale przyznacie, że wygląda świetnie, prawda?

Nissan Qashqai e-Power Tekna+
Nissan Qashqai e-Power Tekna+

W trasie też nie jest źle

Trochę obawiałem się tego, jak auto sprawdzi się na drogach szybkiego ruchu. Cóż, hybrydy takich zadań nie lubią, bo może i palą mało w mieście, ale gdy jedziecie szybciej, nie jest kolorowo. A tu? Na drodze ekspresowej przy 120 km/h Qashqai e-POWER zużył 6 – 7 l/100 km. To też dobry wynik. Nie rewelacyjny jak w dieslu pokroju Mercedes-Benz Klasa C 220d, ale bardzo rozsądny jak na współczesnego benzynowego SUV-a z automatem. Tym bardziej że e-POWER nie jest układem stworzonym głównie do autostrad. Jego naturalnym środowiskiem jest miasto, podmiejska jazda i spokojne tempo.

Przy szybszej jeździe cały system ma więcej pracy, silnik benzynowy mocniej pracuje jako generator, a przewaga względem klasycznej hybrydy czy oszczędnego diesla maleje. Ale te 6 – 7 litrów przy 120 km/h nadal trudno krytykować. To wynik, który w normalnym użytkowaniu da się lubić. Najważniejsze jest to, że Qashqai nie wymaga od kierowcy żadnej zmiany przyzwyczajeń. Nie musisz szukać ładowarki. Nie musisz planować trasy. Nie musisz się zastanawiać, czy przy galerii będzie wolny słupek. Wsiadasz, tankujesz, jedziesz. A przy okazji dostajesz część zalet elektryka. To może nie jest motoryzacyjna rewolucja, ale jako pomysł na codzienne auto działa całkiem dobrze.

Nissan Qashqai e-Power Tekna+
Nissan Qashqai e-Power Tekna+

Nissan Qashqai e-POWER nadal jest bardzo przyjemnym SUV-em

Sam samochód też broni się dobrze. Qashqai od lat jest jednym z najważniejszych crossoverów na rynku i trudno się temu dziwić. To auto ma bardzo rozsądny rozmiar. Jest większe i wygodniejsze niż miejski crossover, ale nie tak wielkie, żeby męczyć w centrum miasta. Do tego wygląda nowocześnie, ale nie przesadnie. Nissan nie poszedł tu w stylistyczny cyrk. Qashqai wygląda świeżo, elegancko i wystarczająco dynamicznie, żeby nie zginąć na parkingu.

W wersji Tekna+ dochodzi bardzo dobre wyposażenie. Mamy komfort, multimedia, systemy bezpieczeństwa, lepsze materiały, wygodne fotele i ogólne poczucie auta kompletnego. Qashqai w tej odmianie naprawdę potrafi sprawiać wrażenie samochodu z wyższej półki. Kabina jest dobrze wykonana. Nie ma tu luksusu jak w premium, ale też nie ma taniości, która wyskakuje przy każdym dotknięciu plastiku. Materiały są przyjemne, spasowanie solidne, ergonomia sensowna. Nissan nie próbuje robić wnętrza z kosmicznego promu. Robi kabinę, która działa. I bardzo dobrze.

Nissan Qashqai e-Power Tekna+
Nissan Qashqai e-Power Tekna+

Komfort: jest dobrze, bardzo dobrze

Nissan Qashqai e-POWER jest wygodny. To jedna z jego największych zalet. Zawieszenie dobrze radzi sobie z codziennymi nierównościami, fotele są komfortowe, a wyciszenie stoi na dobrym poziomie. W mieście jazda jest bardzo przyjemna, bo elektryczny charakter napędu sprawia, że auto porusza się płynnie i spokojnie.

Nie jest to SUV sportowy i nikt rozsądny nie powinien tego oczekiwać. Qashqai ma być wygodnym, rodzinnym crossoverem. Ma dowozić do pracy, szkoły, sklepu, na wakacje i w trasę bez dramatu. I robi to bardzo dobrze. Układ kierowniczy jest lekki, auto nie męczy, widoczność jest dobra, a system kamer i asystenci pomagają w codziennym użytkowaniu. To jeden z tych samochodów, do których wsiadasz i po kilku minutach po prostu jedziesz. Bez nauki, bez walki, bez zastanawiania się, co autor kokpitu miał na myśli.

Nissan Qashqai e-Power Tekna+
Nissan Qashqai e-Power Tekna+

Tekna+ robi wrażenie, ale cena już mniej

No i teraz dochodzimy do największego problemu. Cena. Nissan Qashqai e-POWER Tekna+ za około 190 tys. zł to kwota, przy której człowiek zaczyna się mocno zastanawiać. Tak, to pełna opcja. Tak, jest bardzo dobrze wyposażony. Tak, napęd e-POWER jest ciekawy i działa sprawnie. Tak, auto jest wygodne, dobrze wykonane i oszczędne. Ale nadal mówimy o Nissanie Qashqaiu.

190 tys. zł za kompaktowego crossovera popularnej marki to dużo. Bardzo dużo. W tej cenie można już rozglądać się za większymi SUV-ami, autami premium z rynku używanego, mocnymi hybrydami, a nawet ciekawymi plug-inami z wyprzedaży. I właśnie dlatego Qashqai Tekna+ traci trochę sensu jako zakup z konfiguratora. To nie jest problem samochodu. To problem cennika. Auto jest naprawdę dobre, ale przy 190 tys. zł oczekiwania rosną. I wtedy zaczynasz pytać, czy e-POWER, wygoda i bogate wyposażenie wystarczą, żeby usprawiedliwić taki rachunek.

Nissan Qashqai e-Power Tekna+
Nissan Qashqai e-Power Tekna+

Gotowe auta za 140–150 tys. zł? I nagle robi się ciekawie

Cała rozmowa zmienia się, gdy patrzymy na gotowe egzemplarze u dealerów. Jeśli Nissan Qashqai e-POWER z dobrym wyposażeniem można znaleźć za około 140–150 tys. zł, to zaczyna wyglądać bardzo rozsądnie. Może nie zawsze będzie to Tekna+, może czasem Tekna albo N-Connecta z pakietami, ale różnica w cenie jest ogromna. I właśnie tam szukałbym sensu tego auta. Nie w katalogu, nie w konfiguratorze, nie w maksymalnie doposażonej wersji za okolice 190 tys. zł. Tylko w gotowych samochodach, wyprzedażach, ofertach dealerskich i portalach ogłoszeniowych.

Za około 140–150 tys. zł Nissan Qashqai e-POWER staje się znacznie ciekawszy. Dostajesz oszczędnego, wygodnego, dobrze wykonanego crossovera z ciekawym napędem, automatyczną jazdą bez klasycznej skrzyni i bez konieczności ładowania. To już brzmi jak rozsądny zakup. Za 190 tys. zł? Nadal fajny samochód. Ale rozsądek zaczyna patrzeć na Ciebie z politowaniem. Szczególnie teraz, gdy chińskie auta szturmują europejski rynek.

Nissan Qashqai e-Power Tekna+
Nissan Qashqai e-Power Tekna+

Dla kogo jest Nissan Qashqai e-POWER?

Dla kogoś, kto chce jeździć jak elektrykiem, ale nie chce mieć elektryka. Bezsensowne, ale proste. Jeśli nie masz wallboxa, nie chcesz ładować, mieszkasz w bloku albo zwyczajnie nie masz ochoty planować życia pod słupki, e-POWER może być bardzo dobrym rozwiązaniem. To auto dla ludzi, którzy jeżdżą dużo po mieście i drogach podmiejskich. Tam napęd pokazuje największe zalety: niskie spalanie, płynność, ciszę i bardzo dobrą reakcję na gaz. W trasie też daje radę, ale nie jest to diesel ani klasyczna hybryda Toyoty nastawiona na absolutną oszczędność. To własna koncepcja Nissana i trzeba ją zaakceptować.

Najważniejsze: Nissan Qashqai e-POWER nie próbuje zmuszać Cię do zmiany życia. Nie mówi: kup ładowarkę, instaluj aplikacje, sprawdzaj kable. Po prostu daje trochę elektrycznego charakteru w aucie, które tankujesz jak zwykłą benzynę.

Nissan Qashqai e-Power Tekna+
Nissan Qashqai e-Power Tekna+

Konkurencja: Tucson, Sportage, Corolla Cross i cała reszta

Konkurencja jest mocna. Hyundai Tucson Hybrid jest większy, bardzo dobrze wykonany i popularny, choć na drogach szybkiego ruchu potrafi spalić więcej, niż człowiek chciałby widzieć. Kia Sportage Hybrid oferuje podobny zestaw zalet, często w bardzo bogatych konfiguracjach. Toyota Corolla Cross Hybrid będzie bardziej zachowawcza, ale Toyota ma ogromny kapitał zaufania w hybrydach. Renault Austral E-Tech też miesza w tej klasie, oferując ciekawy napęd i bardzo dobre multimedia.

Qashqai odpowiada własnym pomysłem. e-POWER nie jest klasyczną hybrydą, więc daje inne odczucia z jazdy. Bardziej elektryczne, bardziej płynne, momentami naprawdę przyjemniejsze niż u konkurencji. Czy to wystarczy, żeby wygrać? Zależy od ceny. Przy 190 tys. zł — trudno. Przy 140–150 tys. zł — jak najbardziej można rozmawiać.

Ile kosztuje Nissan Qashqai po liftingu? Polski cennik nie napawa optymizmem.
Nissan Qashqai e-Power Tekna+

Co o tym sądzę? To dziwny pomysł, ale działa

Nissan Qashqai e-POWER Tekna+ to samochód z napędem, z którego łatwo się śmiać. Elektryk na benzynę brzmi jak marketingowy wygibas. Ale po tygodniu jazdy trzeba uczciwie przyznać: Nissanowi to wyszło. W mieście spalanie 4,7 l/100 km jest świetne. W trasie przy 120 km/h 6 – 7 l/100 km to również bardzo dobry wynik. Auto jest wygodne, dobrze wykonane, przyjemne w prowadzeniu i bardzo łatwe w codziennym użytkowaniu. Nie wymaga ładowania, nie stresuje zasięgiem, a daje część zalet elektryka. Dla wielu kierowców to może być dokładnie taki kompromis, jakiego szukają.

Problemem jest cena wersji Tekna+. 190 tys. zł za Qashqaia to dużo, nawet jeśli mówimy o bardzo bogatym wyposażeniu. Przy tej kwocie zaczynasz patrzeć na konkurencję, większe auta, używane premium i mocniejsze hybrydy. Ale jeśli znajdziesz gotowy egzemplarz u dealera za około 140–150 tys. zł, sytuacja zmienia się diametralnie. Wtedy Qashqai e-POWER zaczyna być naprawdę rozsądną propozycją. Czy bym kupił? Za 190 tys. zł — raczej nie. Za 140–150 tys. zł z dobrym wyposażeniem — mocno bym się zastanowił. Bo choć „elektryk na benzynę” brzmi jak żart, to w praktyce ten żart okazał się zaskakująco udany.

Qashqai e-POWER to dziwny samochód, który ma sens. Tylko nie w cenie, w której zaczynasz się zastanawiać, czy przypadkiem nie kupujesz popularnego crossovera za pieniądze auta premium.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama