Dacia Sandero 1.0 TCe – tanio i w dobrą stronę!

“Tanio” to w tym przypadku słowo klucz. Dacia Sandero 1.0 TCe to samochód, który dostaniecie już za 60 tys zł. I to nie pół, ćwierć czy auto bez kół – po prostu cały samochód, w pełnym wyposażeniu, na gwarancji a w dodatku z instalacją LPG. Tym ostatnim chyba was przekonałem, co? Zapraszam na test! 

Dacia Sandero 1.0 TCe – wygląd zewnętrzny

Poprzednie generacje Daci Sandero, umówmy się, nie szokowały stylistyką. Nie przykuwały też uwagi przechodniów czy innych uczestników drogi – po prostu BYŁY. Dacia Sandero w najnowszej odsłonie próbuje zerwać z siebie łatkę auta “nijakiego” aby wspinać się w łańcuchu pokarmowym samochodów segmentu B. Główni konkurenci, czyli np. Fabia czy Kia Rio pomimo atrakcyjniejszego wyglądu mają jeden problem. Otóż tam, gdzie zaczynają się ich ceny bazowych wersji , Sandero jest już w “full opcji”.  

Dacia Sandero 1.0 TCe to w najnowszej odsłonie zgrabny miejski samochód. Testowany egzemplarz posiadał metalizowany granatowy kolor, który jest dostępny za dopłatą. Przearanżowaniu zostały poddane światła przednie i tylne. Teraz w bardziej “lifestylowym” designie dekorują auto. A listwa LED w reflektorze do jazdy dziennej dodaje “smaczku premium”. Patrząc na bryłę samochodu widać wiele podobieństw do Renault Clio jednak Dacia Sandero może pochwalić się ciut większymi gabarytami. 4088 mm długości, 1848 mm szerokości i 1499 mm wysokości to wymiary, jakimi może pochwalić się nowe Sandero.

Dacia Sandero 1.0 TCE – wyposażenie wnętrza 

Zestawiając wnętrza poszczególnych samochodów z segmentu B, nowe Sandero nie wypadnie „najkorzystniej”. Jednak biorąc pod uwagę design kabiny z najnowszej odsłony z poprzednią, zobaczymy jak daleką drogę przeszła Dacia w ostatnim czasie. Mamy tu do czynienia z ładem, porządkiem i całkiem dobrym zamysłem konstruktorskim. Okej! Dalej można ponarzekać na słabe materiały. W dalszym ciągu znajdziemy tutaj sporo nieprzyjemnego, twardego plastiku. Ale to auto za 60 tysięcy złotych. Czy ktoś tu spodziewał się cyfrowych zegarów czy alcantary?  

Poszczególne elementy deski rozdzielczej zostały rozlokowane z dobrym zamysłem. Mamy tutaj 8 calowy ekran do sterowania multimediami. Co prawda nie prezentuję on wysokiego poziomu jakości, a w słońcu jest słabo czytelny, ale sama jego obecność zadowala. Tym bardziej, że za jego pomocą możemy sterować Apple Carplay lub Android Auto, które w tym przypadku są bezprzewodowe! ŁAŁ! Pod ekranem mamy nawiewy w atrakcyjnym kształcie ze srebrnym “finiszem”. Do obsługi klimatyzacji zostały zaimplementowane pokrętła rodem z Renault. Wieńczącym elementem deski rozdzielczej jest panel wykonany z miękkiego materiału. Co prawda nie wiem co to za wzór, ale moja dziewczyna ma podobną marynarkę więc napiszę “pepitka”. Ciekawym elementem, który przykuł moją uwagę jest wbudowany uchwyt na telefon. Jest solidny i można go ustawiać w jednej płaszczyźnie. Taksówkarze będą wniebowzięci.

LPG czy bez – Oto jest pytanie! 

Zanim przejdę do punktu o “wrażeniach z jazdy” chciałem na chwilę przystanąć przy tym, co Dacia Sandero 1.0 TCe oferuję zaraz po wyjeździe z salonu. A jest to fabryczna instalacja gazowa LPG za 1000 zł. Nie, nie pomyliłem się. Ta cena to tak na poważnie. Tak naprawdę na tej kwocie można by zakończyć dywagację czy warto montować bak gazu czy nie. Dzięki temu rozwiązaniu jesteśmy w stanie zredukować koszty podróży prawie dwukrotnie. 40 litrowy zbiornik LPG wraz z 50l benzynowym pozwala przejechać ponad 1000 km bez odwiedzania stacji paliw. To tak jakby Sandero do wszystkich dieseli krzykneło “potrzymajcie mi piwo chłopaki, ja wam pokażę, jak się robi trasy”.  

Mam świadomość, że pod publikacją znajdzie się sporo malkontentów, którzy ostatni raz jeździli “zagazowanym” silnikiem 20 lat temu. W ich wspomnieniach cały czas będzie nierówna praca silnika, smród czy ogólna wadliwość konstrukcji. Otóż w nowych instalacjach można o tym śmiało zapomnieć. Praca silnika jest taka sama, bez względu na to, na czym w tym momencie pracuje. Spadki mocy są niewyczuwalne, a przełączanie się między LPG a benzyną w trakcie jazdy przebiega wzorowo. Jedynym “problemem” pozostaje brak miejsca na koło zapasowe. 

Dacia Sandero 1.0 TCe – wrażenia z jazdy. 

Nowa odsłona Daci Sandero obejmuje tylko trzy warianty silnikowe. Wprawdzie to jedna i ta sama konstrukcja posiadająca pewne różnice w mocy. Są to trzycylindrowe jednostki wsparte turbiną za wyjątkiem najsłabszej, 65 konnej wersji. Do naszej dyspozycji został oddany najmocniejszy wariant. Dacia Sandero 1.0 TCe z instalacją LPG dysponuje mocą 101 KM i 170 Nm. Nie są to liczby, które przyśpieszą bicie serca. Ale taka moc jest wystarczająca do codziennego poruszania się po mieście. 12 sekund to czas do pierwszej setki jaki udało mi się odnotować. Jest to co prawda o 0,4 sekundy wolniej niż zapewnia producent, jednak takie różnice mają znaczenie, kiedy auto rozpędza się do 100 km/h w czasie poniżej 6 sekund. W tym przypadku nie ma to znaczenia.  

Nową Dacią Sandero podróżuje się komfortowo, jeśli nie przekraczamy prędkości 120 km/h. Powyżej tych wartości w kabinie robi się głośno. Układ kierowniczy wraz z zawieszeniem współpracują poprawnie. W tym miejscu dochodzimy do momentu, w którym ciężko nie wspomnieć o oszczędności płynącej z użytkowania samochodu z instalacją LPG. Spalanie benzyny w mieście to około 7,2l/100km, jeśli przełączymy się na gaz to musimy liczyć się z dodaniem około 2 litrów gazu do tego wyniku. Dacia Sandero 1.0 TCe nie przepada za drogami szybkiego ruchu, a to przez wzgląd jak wcześniej wspominałem – wytłumienie kabiny, ale też przez spalanie. Tutaj wartości oscylowały w granicach 8 litrów benzyny. Przy spokojnej jeździe wartości windują w dół, a realnym wynikiem jest około 5,5 – 6 litrów benzyny w trasie.  

Jeśli mamy w planach mianować Dacie Sandero autem rodzinnym na dalsze wypady musimy wziąć pod uwagę pojemność bagażnika. Ta wynosi 328 litrów i jest to wystarczająca opcja na 2-3 walizki. Trzeba pamiętać o tym, że instalacja gazowa zajmuję na stałe miejsce koła zapasowego. W takim wypadku na dalsze trasy trochę strach jechać bez chociażby “dojazdówki”, więc nasze 328 litrów pojemności musimy mądrze rozdysponować by dodatkowe koło znalazło się na pokładzie. 

Podsumowanie
Podsumowując, dochodzimy do momentu gdzie trzeba sobie zadać pytanie czy to właśnie takiego auta potrzebuję. Około 60 tysięcy zł to dobra cena, biorąc pod uwagę jak bardzo zmieniło się Sandero. Dodając do tego instalację za 1000 zł mamy tani, nowy samochód do przemieszczania się za bezcen. IDEALNIE!
Zalety
Cena to ogromna zaleta tego samochodu!
Instalacja LPG
Oszczędny silnik
znacznie wyższa jakość wykonania w porównaniu do poprzedniej generacji...
Wady
... jednak w segmencie B to nie jakość "najwyższych lotów"
słabo wyciszona kabina
kultura pracy silnika