DS 3 Crossback 1.2 PureTech 130 KM – artystyczne nawrócenie

Od dawna psioczyłem na francuską motoryzację. Po prostu nigdy mi nie pasowała. Do czasu. Ostatnio wiele modeli francuskich marek zaczyna mnie przekonywać. Ba! W niektórych się zakochałem. Nie wiem, czy się starzeje, czy po prostu Francuzi robią coraz lepsze auta? A może jedno i drugie? Tak czy inaczej DS 3 Crossback zrobił na mnie ogromne wrażenie, mimo kilku istotnych wad.

To nie jest auto dla starych ludzi…

Parafrazując tytuł świetnego filmu sam sobie przeczę? Odrobinę, bowiem to nie jest tak, że się zestarzałem i lubię francuskie „kanapowe” samochody o bardzo łagodnym usposobieniu. Nie, nic z tych rzeczy! Po prostu kiedyś francuski styl projektowania samochodów nie celował w mój gust. W sumie nadal nie przepadam za starymi Citroenami, Peugeotami czy Renault, ale najnowsze dzieła tych marek naprawdę mi pasują!

Jakiś czas temu testowałem Peugeota 208 i byłem w nim zauroczony, choć wiem, że nie każdemu on odpowiada. Miałem również okazję, dość dawno temu, jeździć pierwszymi w Polsce egzemplarzami modelu 508 i do dziś tęsknię za tym autem. Wiem także, że wielu dziennikarzy wytyka mu błędy. Ale wiecie jak to jest, gdy bardzo podoba się Wam pewna dziewczyna? Może dziwnie się ubiera, śmieje się z głupich żartów i nie łapie tych, które wymagają wytężenia kilku szarych komórek, ale i tak chętnie byście się z nią umówili. Coś takiego czuję do 508-mki.

Podobnie jest z DS 3 Crossback. Jasne, ma kilka wad. System info-rozrywki jest mało intuicyjny i często się przycina, ma również kiepski czas reakcji, na ulicy nie uświadczymy anonimowości, zaś każdy, kto wsiądzie do wnętrza będzie miał minę typu: „WTF?!”. No i cena…

Dla oszczędnych też nie…

Cennik DS 3 Crossback zaczyna się tam, gdzie kończy się oferta większości przyziemnych konkurentów. Najtańszy model w odmianie Chic z silnikiem 1.2 PureTech 100 z manualną skrzynią biegów kosztuje 95 900 złotych. OK, Peugeot 2008, czyli techniczny bliźniak DS-a nie jest dużo tańszy, ale na przykład Fiat 500X w tej kwocie oferuje odmianę Sport z silnikiem 1.3 GSE Multiair o mocy 150 KM z 6-biegowym automatem. Ale tak jak wspomniałem, to nie jest auto dla oszczędnych.

A tutaj naprawdę wszystkiego jest sporo, zaś jakość materiałów, stylistyka oraz spasowanie musi kosztować. Jeśli zażyczymy sobie odmianę testową tj. silnik 1.2. PureTech 130 z automatyczną skrzynią dwusprzęgłową o 8 przełożeniach w odmianie Performance Line, zapłacimy już 127 200, a to jeszcze nie koniec…

Za wersję Grand Chic z topową jednostką benzynową 1.2 PureTech 155 i wspomnianym automatem zapłacimy 151 700 złotych. Sporo, jak na crossovera z segmentu B. Za odmianę elektryczną, bo taka też jest w ofercie, trzeba zapłacić co najmniej 159 900, a jak zdecydujemy się na odmianę Performance Line+ lub Grand Chic, zapłacimy odpowiednio 180 500 lub 184 400 złotych.

Dla purystów również…

Jeśli ktoś szuka crossovera z segmentu B w rozsądnej cenie, niech nie spogląda na ofertę DS-a. Po pierwsze, jest drogo. Bardzo. Po drugie, jak ktoś szuka rozsądnej oferty, to nie doceni fikuśnych kształtów i wymyślnych materiałów. Po prostu będzie miał to gdzieś, bo zamiast stylowej aktówki w ręku będzie trzymał kalkulator. Oczywiście nie neguję takiego podejścia, nie naśmiewam się – nic z tych rzeczy. Ot zauważam i zaznaczam, że DS nie jest dla każdego.

W sumie to nie tylko cena może odstraszyć, ale i stylistyka. Nasz bohater jest dziwny i się z tym nie kryje. Nie nosi maski, peleryny czy obcisłego lateksu, aby nikt go nie rozpoznał. Na każdym kroku pręży muskularną sylwetkę i nie wstydzi się wymyślnych dodatków. A tych ma mnóstwo! Piękne przetłoczenia, wymyślna linia okien, chowane klamki, piękne światła z tyłu i niespotykane klosze z przodu o nieregularnych kształtach. Do tego olbrzymi grill o interesującej fakturze, ładne felgi no i to wnętrze.

Nie zdarzyło się, aby ktoś wsiadł do tego auta i powiedział, że jest spoko. Od tak po prostu – spoko. Zawsze było coś w stylu: „O masakra, co to jest? A to do czego służy? Jakie przyciski, przełączniki, jaki milutki materiał!” I tych zachwytów i opisów zawsze było mnóstwo i zawsze w pozytywnym wydźwięku.

No to dla kogo?!

Zabrzmi to trochę górnolotnie i z nutką patosu, ale dla tych, którzy wiedzą czego chcą. Doceniają niebanalny styl, sami o niego dbają i starają się czymś wyróżnić z tłumu. Anonimowość? No dajcie spokój! Musi być widać, że na auto wydałem więcej, niż sąsiad obok, ale bez chamskiego chwalenia się. Ot, ma być widać, że znam się na modzie i nawet w motoryzacji ją doceniam.

I muszę przyznać, że jeżdżąc DS 3 Crossback w odmianie Performance Line czułem się odrobinę lepszy od innych. Jasne, nie miałem stada koni pod maską, aby wygrywać każdy wyścig spod świateł. Nie czułem się rozpieszczany komfortem, jak kierowcy limuzyn, nie miałem takiego powodzenia u płci przeciwnej, jak kierowcy supersportowych aut, ale nie mogłem narzekać na brak zainteresowanych spojrzeń przechodniów i innych kierowców. Jeśli ktoś to lubi, na pewno poczuje się w DS-ie idealnie.

Garść konkretów o DS 3 Crossback

DS 3 Crossback w odmianie Performance Line posiadał jednostkę 1.2 PureTech o mocy 130 KM z momentem obrotowym 230 Nm. To bardzo udany silnik znany między innymi z Peugeota 208, którego testowałem niedawno. Bardzo przyjemna charakterystyka, niezłe osiągi i przyzwoite spalanie, a do tego świetna współpraca z dwusprzęgłowym 8-biegowym automatem. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie nieco ponad 9 sekund nie zachęca do sportowych ekscesów, ale pozwala na bardzo komfortową i dość dynamiczna jazdę zarówno w mieście, jak i w trasie. Średnie spalanie? Około 8 l/100km. W mieście trzeba liczyć się z apetytem nawet na 9 l/100km, w trasie można spokojnie zejść poniżej 7 litrów pod warunkiem, że będziemy jechać płynnie i spokojnie.

Zawieszenie ma bardzo komfortowy charakter, choć nie odczuwałem niepewności na zakrętach. Oczywiście szybszy wjazd w łuk skutkuje przechyleniem nadwozia, ale tak jak wspominałem, nie jest to auto sportowe. Nieco więcej emocji zapewne odczujemy w mocniejszej, 155-konnej odmianie. Pojemność bagażnika to 350 litrów, zaś po złożeniu oparć kanapy uzyskamy 1050 litrów. Moim zdaniem zupełnie wystarczająco, jak na ten segment. Doskwiera tylko brak dodatkowych schowków i funkcjonalnych rozwiązań, zaś po złożeniu oparć nie mamy płaskiej podłogi. Cóż, coś za coś.

Podsumowanie
DS 3 Crossback jest jak dobrej jakości biżuteria. Nie oszukujmy się, to auto pełną gębą przynależące do segmentu premium i może bez kompleksów walczyć z Audi Q2 czy też MINI Countrymanem. I wiecie co? Z tej trójki zdecydowanie najbardziej mi się podoba. Doceniam i Audi i MINI, ale to DS 3 Crossback odwróci więcej głów na ulicy, a skoro płacimy za to dość dużo pieniędzy, niech jak najwięcej osób wie, że znamy się na stylu i potrafimy to odpowiednio docenić.
Zalety
Rewelacyjna, niebanalna stylistyka
Bardzo bogate wyposażenie
Świetna jakość materiałów i spasowania
Robi ogromne wrażenie na ulicy
Wady
Mało intuicyjny system info-rozrywki
Wysoka cena...
8.5
Wynik
MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
Po premierze Moto P30 nasuwa się tylko jedno zdanie. Quo Vadis Motorolo?