GMC Syclone to pickup pozbawiony sensu, ale chciałbym go mieć

GMC Syclone to pickup pozbawiony sensu, ale chciałbym go mieć

Są samochody, które tak naprawdę nie powinny istnieć. Nie, nie mam tu na myśli Fiata Multipli. To na przykład mega mocne pojazdy, których prawdziwe zastosowanie to głównie praca. No, chyba, że mają przewieźć towar w bardzo szybkim tempie. GMC Syclone to właśnie taki pickup pozbawiony sensu. Ale wiecie co? Chciałbym go mieć, a przynajmniej kiedyś się nim przejechać.

Normy emisji spalin? Amerykanie mówią: who cares?

To zabawne i smutne zarazem, że w Stanach Zjednoczonych jeździ się furami z tak mocnymi motorami, a my mamy cieszyć się, jeśli pod maską pracuje silnik o pojemności dwóch litrów. Pomruk V8-ki możemy słuchać jedynie na filmikach, ewentualnie u kogoś, kto sprowadził sobie amerykański wóz. Co ciekawe, pojawiają się dealerzy, którzy chcą sprzedawać wozy z mocnymi silnikami. Pierwsza myśl to oczywiście Jeep Grand Cherokee Trackhawk, czyli nie do końca normalny SUV objeżdżający wiele sportowych samochodów. Wróćmy jednak do bohatera tego artykułu. Speciality Vehicle Engineering przygotował pickup, który tak na prawdę powraca do nas po 30 latach.

Oto GMC Syclone, czyli postrach sportowych samochodów

Dawno, dawno temu był sobie taki pickup o nazwie GMC Sonoma. Ot, normalny dwudrzwiowy, amerykański samochód. Na jego bazie powstał Syclone, a więc jego sportowa odmiana. Model ten wyposażony był w V6 o pojemności 4,3 litra. Motor generował 284 KM i 475 Nm momentu. To sprawiało, że do setki przyspieszał w 4,9 sekundy. Jak na 1991 rok przyznacie, że osiągi miał wręcz nieziemskie. Tym razem ta prawdziwa, amerykańska ciężarówka otrzyma oczywiście jeszcze większy motor, by znów siać zamęt na drogach.

Nowy projekt Speciality Vehicle Engineering

GMC Syclone to supermocny i szybki pickup. Autorzy umieścili pod maską silnik o pojemności 5,3 litra. Wspiera go sprężarka. Dzięki temu ten roboczy wóz może pochwalić się mocą na poziomie 750 KM i 813 Nm momentu. Aby silnik nie wybuchł po kilkukrotnym upalaniu został zakuty. Oczywiście, dodatkowo zmodyfikowano między innymi układ wydechowy, głowicę czy układ paliwowy. Wprowadzono również między innymi kute, aluminiowe tłoki. Motor współpracuje z 8-biegowym automatem. Co prawda posiada napęd na cztery koła, jednak 62 % momentu obrotowego przekazywane jest na tył i 38 % na przód. Wszystko dokładnie przemyślano. W sytuacji, gdy tył zaczyna uciekać blokowany jest dyferencjał. Oczywiście nie samym przyspieszeniem człowiek żyje. Czasami ten GMC Syclone musi zahamować. W tym przypadku mamy do czynienia z 13,6 calowymi tarczami (przypomnijcie sobie ile cali mają felgi np. do Matiza), które wspierają 6-tłoczkowe zaciski. Tak naprawdę jest to zmodyfikowany GMC Canyona, który został obniżony o 2 cale z przodu i 5 cali z tyłu.

GMC Syclone to potwór, który zjada na śniadanie większość sportowych fur. Ale jak trzeba to i kilka worków cementu przewiezie

Autorzy projektu zmodyfikowali również amortyzatory. Aby ukryć gdzieś te ogromne tarcze hamulcowe pickup „stanął” na 20-calowych, kutych felgach. O odpowiednią przyczepność mają zadbać opony Michelin Pilot Sport 4 SUV. Jak widać na zdjęciach, GMC Syclone posiada pojedynczą, przedłużoną kabinę. Świetnym akcentem jest czarny lakier z czerwonymi dodatkami – nawiązuje to do pierwowzoru. We wnętrzu znajduje się skóra z wyszytymi napisami Syclone V8 Supercharged, aby każdy wiedział z czym ma do czynienia.

To właśnie jeden z tych wozów, które nie mają sensu, ale które każdy by chciał mieć. Tak mi się przynajmniej wydaje

Potężne serce, ogromna moc i praktyczne nadwozie. GMC Syclone zbudowany przez Speciality Vehicle Engineering objedzie kilka sportowych aut, kiedy będziecie jechali do pracy z towarem na pace. Na weekendzie natomiast zapniecie przyczepę z jachtem i udacie się na relaks. Czyż nie jest to samochód idealny? Praktyczny i szybki. No właśnie, nic nie wspominałem o prędkości od 0 do 100 km/h. Jak to więc jest z tym przyspieszeniem? Autorzy nie podają informacji na ten temat. Można się tylko domyślać, że skoro trzydzieści lat temu ten sportowy pickup przyspieszał dość… dynamicznie, wersja 2021 będzie wręcz „latać”.

Ilość aut jest ograniczona i wynosi zaledwie pięćdziesiąt sztuk. Cena może oscylować w okolicach 60 tysięcy dolarów. Robi wrażenie, prawda?

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
Ford Mustang 5.0 V8
Ford Mustang 5.0 V8 – legendarny, nietuzinkowy, zaskakujący