Haylou GT2S: Lekkie, nieźle grają i do tego są tanie! [TEST]

Pamiętacie premierę Apple AirPods. Niedługo potem na rynku pojawiły się inne modele mniej lub więcej (zazwyczaj mniej) naśladujące konstrukcję jabłkowego giganta. Moim zdaniem projekt AirPods pod względem wizualnym to dramat, ale co kto lubi. O wiele bardziej spodobała mi się interpretacja Samsunga z modelem Buds. Postanowiłem sprawdzić niedrogą propozycję stworzoną właśnie w takim stylu tj. Haylou GT2S. Czy warto na ten model wydać około 70 złotych?

Małe, lekkie i ładne

Pierwszym zasadniczym argumentem przemawiającym za Haylou GT2S jest cena. Podczas gdy Apple AirPods czy też Samsung Galaxy Buds kosztują nierzadko 700 złotych, chińska alternatywa kosztuje 1/10 tej ceny. Dla niektórych to już wystarczająca zachęta, ale zanim zaczniecie szukać sklepu lub udacie się do „majfrendów” na Aliexpress, poświęćcie kilka minut i doczytajcie do końca. Nie po to, żeby się zniechęcić, ale po to, aby wybić sobie z głowy audiofilskie zapędy.

Słuchawki, jak przystało na obecną modę na miniaturyzację, są bardzo kompaktowe. Konstrukcja jest lekka, zgrabna, wręcz filigranowa. Ładująca obudowa również jest lekka, zgrabna, choć sprawia wrażenie dość solidnej. Nie zaryzykowałbym jednak noszenia jej w torebce razem z kluczami do domu itp. Na pewno się porysuje. Tworzywo sztuczne jest miłe w dotyku, ma gładką, matową fakturę i pokrywkę zamykana na magnes. Słuchawki mają swoje miejsca (również na magnes) i trzymają się w nich bardzo dobrze. Jeśli jednak myślicie, że wyjmiecie je w rękawiczkach, to nie ma szans. Są smukłe i dość śliskie.

Jeśli chodzi o same słuchawki/pchełki to są bardzo małe, posiadają oczywiście wymienne gumki dokanałowe, ale obudowy z nadajnikiem i baterią są w pełni wykonane z plastiku, takiego jak obudowa ładująca. Każda z nich waży zaledwie 3,7 gram i również jest solidnie wykonana. Co prawda nie daje żadnego poczucia „premium”, ale przypomnijcie sobie cenę i nie marudźcie. Ergonomiczny kształt słuchawek dobrze przylega do uszu i jest wygodny w noszeniu przez długi czas. Gumki mogłyby być odrobinę bardziej miękkie, milsze w odbiorze, bowiem po jakimś czasie zaczynają lekko uwierać, ale być może to kwestia przyzwyczajenia.

Szukasz słuchawek na siłownię? Sprawdź nasz ranking klikając w ten link.

Co nieco o technikaliach

Haylou GT2S komunikują się ze smartfonem lub innym urządzeniem źródłowym (np. komputerem, telewizorem – co kto woli) za pomocą technologii Bluetooth w wersji 5.0. Z boku obu słuchawek znajdują się wielofunkcyjne fizyczne przyciski z diodami powiadomień. Różne metody przyciskania sterują określonymi funkcjami np. pauzą, przełączeniem utworu itp. Oprócz tego, wystarczy 3-krotnie przycisnąć przycisk, aby aktywować asystenta np. Google lub Siri, aby np. spytać o pogodę lub poprosić o włączenie ulubionego utworu. Przydatne podczas jazdy na rowerze lub spacerze, gdy nie chcemy sięgać do smartfona.

Słuchawki Haylou GT2S mają wbudowane akumulatory o pojemności 43 mAh na słuchawkę, ładowarka z kolei ma akumulator o pojemności 310 mAh. Producent podaje wytrzymałość na jednym ładowaniu do 4 godzin odtwarzania muzyki, a jeśli będziemy korzystać tylko z energii zgromadzonej w etui, możemy naładować słuchawki nawet 3-krotnie. Nie jest źle, choć czasy ładowania mogłyby być nieco krótsze. Czas ładowania słuchawek to około 1,5 godziny. Etui do pełna naładujemy w około 3 godziny. Jak na baterię o pojemności 310 mAh, to bardzo długo. Głośniki membranowe w słuchawkach mają średnicę 7,2 mm i są wykonane z żywicy polimerowej. Niestety producent nie podaje w oficjalnych materiałach mocy, pasma przenoszenia itp.

Jak brzmią Haylou GT2S?

Nieźle, jeśli weźmiemy pod uwagę niską cenę na poziomie około 70 złotych i nie będziemy słuchawek Haylou GT2S traktować jako audifilskiego sprzętu do poważnego słuchania. Słuchawki grają zaskakująco dobrze i przyjemnie jak na swoją niską cenę, ale jeśli ktoś oczekuje mocnego basu, zróżnicowanej sceny i bogatej średnicy, może poczuć pewne rozczarowanie. To nie ta półka. Nie ma cudów, za kilka dych nie kupimy bajecznie grającego sprzętu.

Jeśli jednak chcemy porównać opisywane słuchawki do innych bezprzewodowych w podobnej cenie, trudno będzie znaleźć konkurencję. Jasne, znajdziemy kilka alternatyw, ale różnic nie wykryją niewprawne ucho. A to wprawne, nie sięgnie po sprzęt tak tani i prosty. Dźwięk jest dynamiczny, czysty i dość mocny, choć niektórym może dokuczać zbyt sucha, precyzyjna i odrobinę syntetyczna barwa. Jeśli spojrzymy na metkę, wady te nie będą miały większego znaczenia, bowiem bardzo wymagający melomani nie sięgają po słuchawki za kilkadziesiąt złotych.

Czy warto kupić Haylou GT2S?

Haylou GT2S wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Są lekkie, poręczne, pozwalają na długie cieszenie się muzyką, choć po dłuższym użytkowaniu odrobinę męczą. Możemy mieć je zawsze pod ręką, bowiem mieszczą się w kieszeni kurtki. Jeśli ktoś lubi słuchać muzyki np. w drodze do pracy, w podróży, podczas spacerów, ten model mogę polecić z czystym sumieniem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
TEST: Citroen C4 Cactus – crossover, który zaskakuje.