Jeep Renegade 1.3 GSE Limited – miejski dzikus

Wypowiadając słowo “Dżip” bardzo często mamy na myśli SUV-a z terenową aparycją. Jest to tak popularne określenie, że pada częściej, niż poprawne “terenówka”. Wszystko za sprawą renomy jaką może pochwalić się marka Jeep tworząca od lat samochody na trudne, bezdrożne tereny. Tym razem do testów przyjechał Jeep Renegade 1.3, najmniejszy z rodziny Jeep’owskiej. Zapraszam do zapoznania się z moimi odczuciami po kilkudniowej jeździe.

Jeep Renegade 1.3 – design, za który pokochasz lub znienawidzisz…

Teza, którą stawiam w akapicie jest dosyć enigmatyczna, jednak postaram się wyjaśnić o co mi chodzi. Design nadwozia Jeepa Renegade jest po prostu oryginalny i nijak nie wpisuje się w to, co serwują nam konkurencyjne marki na rynku miejskich crossoverów. Na tle innych “mieszczuchów” Renegade wygląda jak istny dzikus. Osobiście uważam, że ta oryginalność wychodzi najmniejszemu Jeepowi na dobre. I to nie tylko moje zdanie, gdyż Renegade jest najlepiej sprzedającym się modelem Jeepa w Europie.

Egzemplarz, który otrzymaliśmy do testów to wersja Limited. To, co najbardziej przypadło mi do gustu to przednie, okrągłe światła LED. Lampy w akompaniamencie siedmiożebrowego grilla, zachwycają i aż chce się tego dzikusa oglądać od przodu. Co lubię w designie tego auta to to, że jego bryła jest masywna i sprawia wrażenie solidnej, zbitej konstrukcji. Moja dziewczyna podróżując ze mną powiedziała, że czuje się bardzo bezpiecznie wewnątrz Renegade. Pomimo masywnej aparycji przedstawiciel marki Jeep mierzy zaledwie 4.26 metra. Nie jest to wiele, ale na podróżowanie w 4 osoby w zupełności wystarcza.

Czy Renegade jeździ tak samo dobrze jak wygląda?

Prezentowany egzemplarz jest wyposażony w 4-cylindrowy silnik 1.3 GSE o mocy 150 KM. Motor w tym przypadku współpracuje z 9-stopniową, automatyczną skrzynią biegów. Jeep Renegade został przeze mnie przetestowany na różnych płaszczyznach. Oczywiście były to drogi ekspresowe oraz miejskie. Przez wzgląd na obecność napędu na 4 koła nie mogłem sobie odmówić wyjazdu do lasu. Moje doświadczenie w podróżowaniu tym małym Jeepem są można powiedzieć dosyć średnie. Nie są, rzecz jasna negatywne, jednak jest klika rzeczy, o których muszę wspomnieć.

Na pierwszy ogień idzie skrzynia biegów, której często zdarza się trochę “pogubić”. Ma to miejsce przy przyśpieszaniu, gdzie nie zawsze dostaniemy odpowiedni bieg przy wciśnięciu nogi w podłogę. Nawet przy spokojnej jeździ przekładnia czasem się “zamyśli”, przez co nie wbije wyższego biegu, a my przez te kilka sekund musimy znosić głośną pracę silnika. Drugą rzeczą, o której muszę wspomnieć jest spore spalanie. W momencie, kiedy chcemy pokonać długi odcinek autostrady musimy liczyć się z konsumpcją rzędu 8-9l/100km. Nie mówię tutaj o zawrotnych prędkościach, tylko o jeździe w granicach 120 km/h. Sytuacja trochę lepiej wygląda w mieście, gdzie realnym wynikiem może okazać się 7l/100km. Jeep Renegade 1.3 nie jest też bogiem prędkości. Przyspieszenie do pierwszej “setki” to okolice 10 sekund.

Jak wspomniałem wcześniej, napęd 4×4 skłonił mnie do lekkiego offroadu. Nie były to tereny, w których Renegade byłby po maskę w wodzie, ani też metrowe koleiny, jednak Passat “somsiada” by nie wjechał. Na śliskiej, błotnistej ścieżce Renegade czuje się jak ryba w wodzie. Koła szybko wychodzą z poślizgu i pchają samochód naprzód. Pomimo, że nie była to najmocniejsza wersja “Trailhawk”, Jeep Renegade 1.3 dał mi dużo frajdy podczas tej zabawy. No! I jego stylistyka pasuje też do “błotnego” makijażu.

Jeep Renegade 1.3 – wnętrze i wyposażenie

Najmniejszy z “Dżipów” jest produkowany od 2014 roku. Design wnętrza pozostaje wierny pierwowzorowi do dziś. Pierwsze wrażenia jakie odczujemy wsiadając do Renegade to spora, jak na długość nadwozia przestrzeń. Wszystko za sprawą kwadratowej bryły i wysoko umieszczonego dachu. Na desce rozdzielczej znajdziemy dużo fizycznych przycisków oraz pokręteł. Całość zaprojektowana jest tak, aby jak najszybciej rozeznać się w rozmieszczeniu przycisków. W centralnej części deski rozdzielczej znajdziemy ekran sterujący multimediami.

System wygląda dość archaicznie, jednak spełnia swoje zadanie w celujący sposób. Idąc z duchem czasu, Jeep zadbał o możliwość podpięcia smartfona za pomocą USB, co aktywuje oprogramowanie CarPlay lub Android Auto w zależności jakim systemem dysponuje nasze urządzenie. Sterem kierowcy w Jeep Renegade 1.3 jest dobrze wyposażona multifunkcyjna kierownica, za pomocą której ustawimy tempomat, lub będziemy zarządzać systemem multimedialnym.

Zegary to połączenie klasycznych obrotomierzy z cyfrowym wyświetlaczem pomiędzy. To, co najbardziej mnie zaskoczyło wewnątrz prezentowanego Jeepa to fotele. Pakiet Limited, pomimo, że drogi i “wypasiony” nie przewidział skórzanych siedzeń ani nawet pół-skóry. „Stety czy niestety” w to miejsce dostajemy zwykłe materiałowe fotele, na których siedzi się jak… na tapczanie w salonie.

Podsumowanie
Po obcowaniu z testowanym autem stwierdzam, że lubię oryginalność i design, którym może pochwalić się najmniejszy z Jeepów. Jeep Renegade przypadł mi do gustu. Jednak po sześciu latach z obecną generacją widać, że pewne rozwiązania Renegade wymagają delikatnego odświeżenia. Po przejażdżce leśnej nabrałem ochoty na więcej. I skoro Jeep Renegade 1.3 GSE Limited daje tyle frajdy na bezdrożach, to aż strach pomyśleć co zaserwowałby najbardziej “wypasiony” Trailhawk. Coś czuję, że to nie była ostatnia przygoda z tym dzikusem...
Zalety
oryginalny, ponadczasowy design nadwozia
wygodna kabina
daje frajdę na bezdrożach
Wady
wnętrze wymaga "odświeżenia"
1.3 GSE sporo pali i mocą też nie grzeszy
8
Wynik
MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
Nowy zwiastun Call of Duty: Black Ops 4