Microlab Solo26 – Recenzja kolumn komputerowych

Wielu z Was na pewno kojarzy czym jest Microlab. Seria komputerowych kolumn Solo cieszyła się uznaniem wśród zestawów stereo przeznaczonych do komputerów, oferując bardzo dobry stosunek ceny do jakości oraz brzmienie nie rzadko deklasujące droższe modele. Jakiś czas temu producent zdecydował się odświeżyć dwa popularne zestawy – Solo 6C oraz 7C. W ten sposób narodziły się Microlab Solo26 oraz Solo29. Tymi pierwszymi się dziś zajmę. Zapraszam!

Wstęp i specyfikacja

Microlab Solo26

Słuchawki czy głośniki? A może i jedno i drugie? Ile osób tyle preferencji. Jedni wolą odsłuch za pomocą słuchawek odcinając się od świata zewnętrznego, inni zaś wolą odsłuch z wykorzystaniem kolumn lub innego audio stacjonarnego. Jeśli należysz do tej drugiej grupy, a co więcej zastanawiasz się nad zakupem czegoś, być może znajdziesz tu coś dla siebie.
Na warsztat wziąłem bowiem jeden z najnowszych produktów chińsko-amerykańskiego producenta. Mowa o Microlab Solo26. Z zewnątrz nie sugerują zmian względem poprzednika. Wystarczy jednak przyjrzeć się im bliżej by dowiedzieć się, że tych jest więcej niż się wydaje. Zanim przejdę dalej, specyfikacja.

  • Moc wyjściowa (RMS): 2 x 65W (THD = 1%)
  • Pasmo przenoszenia: 60 Hz – 20 kHz
  • Odstęp sygnału od szumu: >=82 dB
  • Separacja: 45 dB
  • Zniekształcenia harmoniczne: <0,5% 1 W 1 kHz
  • Czułość wejściowa: 930 mV
  • Przetworniki: 1″ wysokotonowy oraz 6,5″ średnio/niskotonowy
  • Wejścia: 2 x RCA, Optyczne, Koncentryczne oraz Bluetooth
  • Wyjścia: LFE (dla subwoofera aktywnego), USB (do ładowania urządzeń) oraz 4-pin (dla lewej kolumny)
  • Waga: 11,14 kg (obie kolumny razem)
  • Wymiary: 210 x 298 x 360 mm

Konstrukcja i jakość wykonania Microlab Solo26

Microlab Solo26

Jakość wykonania nie budzi zastrzeżeń. Producent postawił na dość gruby MDF pokryty drewnopodobną okleiną. Całość prezentuje się klasycznie i elegancko. Maskownice także zostały wykonane z MDF’u pokrytego materiałem. Tutaj należy wspomnieć że maskownice siedzą w obudowie aż za dobrze, trzeba się nieźle natrudzić by je zdemontować. Z jednej strony plus, ponieważ przypadkowe zdjęcie nie jest możliwe, z drugiej zaś minus bo ich demontaż zajmuje nieco czasu.

Obudowy są oczywiście konstrukcją otwartą z otworem bass reflex umiejscowionym z tyłu. Powoduje to swoisty problem ze znalezieniem im odpowiedniego miejsca. Nie pomagają także ich spore gabaryty. Wracając do samych kolumn, na froncie prawej obecny jest przydatny wyświetlacz informujący o poziomie głośności czy uruchomionym źródle. Na prawym boku zaś tradycyjny panel z potencjometrami do regulacji głośności, basu oraz tonów wysokich.

Tył okupowany jest przez panel wzmacniacza na którym obecne są wejścia/wyjścia. Mnogość wyboru źródeł zaskakuje a na plus zasługuje obecność wyjścia subwoofera aktywnego. Dotąd była to jedynie domena droższych zestawów. Microlabami możemy sterować także za pomocą bezprzewodowego pilota, ten jest wygodny i oferuje więcej niż umożliwia panel na prawej kolumnie. Jakość jego wykonania jest dobra, front został wykończony metalem imitującym szczotkowane aluminium. Wygląda to po prostu dobrze.

Wyposażenie

Warto wspomnieć co nieco o wyposażeniu. Producent nie poskąpił na nim. W zestawie poza kolumnami oraz pilotem obecny jest pełny pakiet okablowania umożliwiający skorzystanie z dowolnego źródła. Samych kabli analogowych obecnych są dwie sztuki – RCA > RCA oraz RCA > Jack 3.5 mm. Przewód łączący obie kolumny jest gruby i masywny, w dodatku pokryty nylonowym oplotem. Jego długość wystarczy z nawiązką nawet do większych pomieszczeń.

Brzmienie Microlab Solo26

Testy przeprowadziłem przy pomocy komputera stacjonarnego wyposażonego w kartę dźwiękową Audiotrak Prodigy Cube z Burson V5i. Kolejno na wejściu analogowym a następnie na wejściu optycznym. Do połączenia analogowego wykorzystałem kabel Unitek Y-C945BK zaś cyfrowego oryginalny dołączony do zestawu kabel optyczny.

Microlab Solo26 stawiają na brzmienie dość równe, żadne z pasm nie jest faworyzowane. Nie brakuje góry czy średnicy. Bas mógłby schodzić nieco niżej, poza tym jest punktowy i szybki (choć sporo zależy od ustawienia kolumn). Pasmo górne nie męczy i jest klarowne, średnica nie jest wycofana co nie zdarza się zbyt często w tej klasie sprzętu. Wokal jest bliski słuchaczowi, do tego wyraźny niezależnie od gatunku muzycznego. Separacja wypada nadzwyczaj dobrze, pasma nie wchodzą sobie w drogę. Przestrzeni nie brakuje, scena jest całkiem szeroka (choć jak wspomniałem wcześniej, wiele zależy od ustawienia kolumn, warto trochę nad tym pogłówkować. Wtedy kolumny pokażą na co je stać). Poziom głośności wystarczy do nagłośnienia nawet większego pomieszczenia.

Połączenie cyfrowe owocuje poprawieniem dolnego pasma. Kolumny zyskują także na poziomie głośności oraz dynamice. Przy okazji warto wspomnieć że tryb „3D” który możemy uaktywnić tylko z pilota działa tylko przy połączeniu cyfrowym oraz bluetooth.

Podsumowanie
Czy odświeżenie bardzo modelu Solo 6C wyszło na dobre? Uważam że tak. Kolumny zyskały wejścia cyfrowe, łącze bezprzewodowe a także wyjście subwoofera aktywnego. Poprawił się także pilot zyskując dodatkowe funkcje. Całość w cenie niewiele wyższej od pierwowzoru - już od około 500 złotych (choć obecnie ich dostępność jest bardzo niska). Producent stanął na wysokości zadania. Zestaw otrzymuje wyróżnienie.
Jakość dźwięku
9.5
Funkcjonalność
9
Wyposażenie
10
Cena
9.5
Zalety
Bardzo dobra jakość dźwięku w stosunku co ceny
Bogate wyposażenie którego nie powstydziłyby się znacznie droższe zestawy
Mnogość źródeł dźwięku do wyboru
Spora moc wyjściowa, wystarczy do nagłośnienia nawet większego pomieszczenia
Wady
Maskownice trzymają się odrobinę za mocno kolumn, ich demontaż jest kłopotliwy
Wymagają sporo miejsca, to nie są małe kolumny
9.5
Wynik