Microsoft chce kupić Discord. Kwota przejęcia może szokować!

Microsoft chce kupić Discord. Kwota przejęcia może szokować!

W czasie pandemii aplikacje takie jak Microsoft Teams, Zoom czy wspomniany w tytule Discord stały się błyskawicznie popularne. Wręcz każdy musi je mieć na swoim komputerze. Niezależnie – do pracy czy nauki – korzystamy z nich każdego dnia. Według doniesień opublikowanych na łamach portalu Bloomberg gigant z Redmond ma w planach przejąć jedną z najpopularniejszych aplikacji do prowadzenia wirtualnych konferencji. Microsoft chce kupić Discord, ale nie tylko on.

Ostatnio MS zajął się przejmowaniem różnych przedsiębiorstw. mam na myśli Bethesedę oraz ZeniMax. Finalnie przejęcie obu firm kosztowało 7,5 miliarda dolarów. Nasuwa się jednak pytanie po co gigantowi platforma Discord, skoro posiada dobrze rozwinięty MS Teams? Odpowiedź jest bardzo prosta. Chodzi o integrację z Game Passem. Jakby nie patrzeć, Discord to aplikacja skierowana do graczy – oprócz rozmów pozwala choćby na stremowanie innym naszego ekranu z gry, a Teams to typowo biznesowe oprogramowanie.

Microsoft chce kupić Discord. Kwota przejęcia może szokować!

Microsoft chce kupić Discord. Zgadnijcie o jakiej kwocie mowa

Gdyby tak być posiadaczem takiej aplikacji – to by było coś. Dlaczego o tym piszę? Według wiadomości dostępnej na Bloomberg, szefowie firmy z Redmond by przejąć Discorda muszą „wyłożyć na stół” około dziesięć miliardów dolarów. Co ciekawe, firmie w grudniu udało się pozyskać sto milionów dolarów, kiedy wycena firmy wynosiła siedem miliardów dolarów. Oczywiście, Microsoft to nie jedyna opcja na pozyskanie sporej ilości pieniędzy przez Discord. Władze firmy rozważają również wejście na giełdę.

Sprawdź również nasze inne artykuły z kategorii gry.

Czy rzeczywiście dojdzie do przejęcia? Czy faktycznie po tak dużych zakupach (Bethesda i ZeniMax) nadal Microsoft chce kupić Discord? Na kolejne wiadomości w tej sprawie musimy jeszcze poczekać, aczkolwiek – robi się ciekawie. Albo i nie, gdyż monopol jednej firmy nie wróży niczego dobrego.

Źródło aktualności: Bloomberg.