Moto G100 - czysty Android i wydajne podzespoły w świetnej cenie

Moto G100 – czysty Android i wydajne podzespoły w świetnej cenie

Jaki smartfon kupić? Nie jest to łatwe pytanie, gdyż wszystko zależy od naszych preferencji, wymogów i oczywiście budżetu. Jeśli jednak jesteście osobami szukającymi telefonu przede wszystkim wydajnego, ale i dobrze wycenianego, myślę, że to dobry czas aby przyjrzeć się bliżej Moto G100. 

Nie będzie to typowa recenzja. Takich w sieci jest wiele i to dostępnych od dawna. Pokażę raczej zalety i wady tego smartfona. Dzięki temu być może dojdziecie do wniosku czy warto kupić Moto G100, czy też… nie. Oczywiście, zachęcam do lektury obszernych publikacji na temat tego modelu. Dlaczego sam takiej nie tworzę? Minęło już dużo czasu od premiery, sam testuję ten telefon długi czas i mogę szczerze pokazać to, co mi się w nim podoba, a co wręcz przeciwnie. Może właśnie taki krótki artykuł, któremu nie będziecie musieli poświęcać dużej ilości czasu na lekturę wstępnie przekona Was do smartfona. Albo, powtórzę się już chyba trzeci raz, od razu przekreślicie go ze swojej listy potencjalnych urządzeń na zawsze. Przy okazji chciałbym Was zainteresować testem innego modelu marki Motorola – Edge 20 PRO, który jakiś czas temu opublikowałem na łamach naszego portalu.

Moto G100 – specyfikacja techniczna

  • Procesor: Qualcomm Snapdragon 870
  • Pamięć: 8 GB RAM
  • Nośnik danych: 128 GB z możliwością rozszerzenia o 1 TB za pomocą karty pamięci typu microSD
  • Ekran: 6,7-cala IPS, CinemaVision, HDR10, odświeżanie 90 Hz, rozdzielczość FHD+ 2520 x 1080 pikseli, 409 ppi
  • Aparaty: przód: 16 + 8 Mpix, tył: 64 + 16 +2 Mpix
  • Bateria: 5000 mAh, szybkie ładowanie 20W
  • Łączność: Wi-Fi 6, Bluetooth 5.1, NFC, DualSIM
  • Złącza: USB C, 3,5 mm audio miniJack
  • Rozmiar: 168,38 x 73,97 x 9,69 mm / 207 g

Wygląd zewnętrzny

Moto G100 to bardzo duży smartfon. Dlatego jeśli jesteście fanami kompaktowych rozwiązań, nie tędy droga. Tak czy inaczej, producent pomimo dużej przekątnej ekranu tak zaprojektował obudowę, że nie trzeba się jakoś specjalnie gimnastykować aby kliknąć w przycisk odblokowujący ekran (zintegrowany z czytnikiem linii papilarnych). Problemem może być jednak regulacja głośności. Nie zmienicie jej ot tak, bez przesuwania telefonu. Ok, chyba, że mocno wysuniecie palec do góry. Niby głupota, a dość mocno irytująca. Dodam, że cały czas mówimy o prawej krawędzi smartfona. Na drugim boku umieszczono przycisk aktywujący Asystenta Google i tackę na karty SIM oraz microSD. Popatrzmy na dół. Tam znajdziemy gniazdo audio, port USB oraz głośnik. 

Na froncie widzimy ogromny wyświetlacz oraz dwa obiektywy umieszczone w lewym, górnym rogu. Nie przeszkadzają zupełnie podczas codziennego użytkowania. Wręcz ich nie zauważam. Czas na tył telefonu. I tutaj musimy na chwilę się zatrzymać. Kolorystycznie – sami widzicie. Nie każdemu Moto G100 się spodoba. Efektowne przejście z niebieskiego (granatowego) na fioletowy wygląda fajnie, ale ktoś, kto lubi stonowane barwy raczej będzie marudził. Na jednej z krawędzi umieszczono tzw. wyspę z aż czterema obiektywami. Swoją drogą, bardzo mocno przypominają mi te, które znajdziemy w iPhone 12 Pro. Z resztą, sami zobaczcie na zdjęciu. Tuż pod nimi umieszczono podwójną lampę LED oraz mikrofon. 

Moto G100 w praktyce

Bardzo lubię smartfony Motoroli nie ze względu na jakość wykonania ani na parametry techniczne. Lubię je dlatego, że producent nie chce na siłę przekonywać nas do tego, że koniecznie musimy mieć fabrycznie zainstalowanych milion aplikacji, których i tak nigdy nie uruchomimy. Nie tworzy głupich nakładek na Androida, jak inni producenci inspirujący się przy tym systemem Apple. Kupując Motorolę zyskujesz “czyste” oprogramowanie Google, co przekłada się na długą, wydajną pracę telefonu. To jest świetne w tych produktach. 

W przypadku Moto G100 producent poszedł o krok dalej. Za sprawą technologii “ready for”, smartfon może stać się również naszym komputerem osobistym. Testowałem to rozwiązanie przez dłuższą chwilę i uwierzcie mi – jeśli pracujecie z podstawowymi aplikacjami biurowymi sądzę, że nie potrzebujecie niczego więcej. Smartfon, klawiatura i myszka oraz monitor. To wszystko. Czy taka będzie przyszłość? Mogłoby tak być, bo to całkiem fajny pomysł. 

Podpinając smartfon przez specjalny przewód HDMI do monitora nagle Wasz telefon staje się komputerem. Macie dostęp do Google Chrome, aplikacji biurowych Google, Gmaila, Slacka i praktycznie wszystkich programów dostępnych w Sklepie Play. Całość pracuje bardzo dobrze, nie zauważyłem zacinania się czy jakiś opóźnień. Jedyne czego mi brakuje to możliwości jednoczesnego ładowania smartfona. To znaczy, podstawka łącząca te funkcje istnieje, jednak ja mówię o tym, co znajdujemy w opakowaniu. 

Co mnie delikatnie mówiąc irytowało?

Zacznę od baterii, chociaż ona sama w sobie jest OK. Duża pojemność powinna przekładać się na długi czas pracy na baterii. Półtora dnia realnie można uzyskać, ba nawet czasami dwa. O ile nie jesteście maniakami mediów społecznościowych i oglądania filmów na ekranie smartfona. Wtedy czas ten będzie zdecydowanie krótszy. Smutne jest również to, że producent co prawda zastosował możliwość szybkiego ładowania, jednak 20 W to w pewnym stopniu żart, kiedy przykładowo Realme chwali się już ładowarkami 60 W. I to wcale nie w jakiś ultra drogich smartfonach. Realnie, Moto G100 ładuje się do pełna w niecałe dwie godziny. Nie jest źle, ale powinno być znacznie lepiej. 

Aparat. Niby cztery obiektywy, a jakość fotek mocno przeciętna. Nie wiem dlaczego tak jest, ale nie ukrywam, miałem nadzieję, że jednak zdjęcia będą znacznie lepszej jakości. Tutaj jest średnio. W kwestii filmów jest dobrze, ale nie jakoś wybitnie wspaniale. Na nagraniach widoczne jest delikatne drganie. Stabilizacja? No cóż…

I na koniec temat wykonania smartfona. Jest dobrze, ale wymagam od telefonu za ponad 2000zł lepszych materiałów. A tu co? Plastik. Nie dość, że kolor dość… wyróżniający się (co akurat mi się podoba), to jeszcze producent zastosował dość tandetny materiał jak na tą półkę cenową. Jeśli chodzi o odporność na warunki atmosferyczne, mamy certyfikat IP53, a więc odporność na zachlapania. To wszystko. 

Moto G100 - czysty Android i wydajne podzespoły w świetnej cenie

Podsumowanie

Nie uznaję tej publikacji jako typowej recenzji smartfona, dlatego nie będzie żadnych plusów i minusów oraz oceny ogólnej. Przedstawiłem najważniejsze kwestie związane z Moto G100, ale ostateczny wybór pozostawiam Wam. To dobry telefon z czystym, świetnie zoptymalizowanym Androidem oraz rewelacyjną technologią Ready For. Model ten wyposażono w “wymierające” gniazdo słuchawkowe. Jest oczywiście NFC, dwa sloty na karty SIM, możliwość zamontowania karty microSD o maksymalnej pojemności aż 1 TB. Z drugiej jednak strony aparat jest dość przeciętny, ładowanie trwa zdecydowanie za długo, a fanom muzyki z telefonu (na szczęście nie znam takich ludzi) może przeszkadzać głośnik mono. Tak czy inaczej, delikatnie ponad 2000 zł na smartfono-komputer? Według mnie cena jest bardzo atrakcyjna.