Nowy Genesis G90 zagrozi wielkiej trójcy?

BMW, Audi i Mercedes podbiły europejski rynek pod względem wielkich limuzyn. Ale do gry wkracza nowy zawodnik. No nie do końca taki nowy, ponieważ już widzieliśmy jego poprzednią generację, która nie była zbyt często widywana. Jestem w stanie stwierdzić, że większe jest prawdopodobieństwo spotkania Aventadora niż Genesis G90. Ale nowy model może mocno namieszać. Koreańczycy powoli podbijają nasz rynek markami Hyundai oraz KIA. To czemu i nie Genesis?

Genesis G90 – odważna linia i charakterystyczny przód

Koreańczycy na chwile obecną dają się nacieszyć naszym oczom jedynie wyglądem zewnętrznym. I jest na co popatrzeć. Przód nie dziwi odwagą i mocną kontrowersją, w końcu to Koreańczyk. Przednie lampy składają się z dwóch poziomych linii, które smukle przechodzą na błotniki. Daje to naprawdę niezły efekt. Zwłaszcza w połączeniu z wielkim grillem.

Tył przywodzi mniej uczuć, chociaż tak jakbym już kiedyś widział podobny. Lampy wyglądające jak wielkie trójkąty są połączone razem w swego rodzaju dziwny wzór, jakby przymrużone oczy. Wygląda to całkiem nieźle. Nie jest to co prawda mocno szalone, już przyzwyczailiśmy się do takich koncepcji, jednak nadaje ona autu sporej lekkości.

W końcu to wielka limuzyna. Od boku dopiero jesteśmy w stanie zauważyć jej ogrom. Przypomina mi trochę amerykańskie limuzyny prezydenckie. Powiem wam, że na drodze będzie to robić niezłe wrażenie. A co ciekawsze, jest to dopiero zwykła wersja. Będzie jeszcze ta z wydłużonym rozstawem osi.

Genesis dużo nie zdradza

Jest to jedynie przedsmak premiery która będzie nas czekać. A kiedy? W zasadzie to nie wiadomo, jednak niektórzy przypuszczają, że jeszcze w tym roku. Silniki? Też są tajemnicą, chociaż z chęcią zobaczyłbym pod maską współczesne V8. Jedynie co nam pozostaje dzisiaj to podziwiać auto zewnątrz. Środka też jeszcze nie ujawniono, ale spodziewamy się w nim niezłego przepychu i wielkich ekranów. W końcu nowy Genesis G90 ma być oferowany na całym świecie, więc mamy nadzieje, że u nas go nie zabraknie. Ciekawe czy klienci się skuszą zamiast wybierać mocno oklepane „S-klasy”, „A-ósemki” i „siódemki”.