Nowy Suzuki S-Cross 2022 pojawił się na rynku! Tanio… już było

Dziś mogliśmy zobaczyć premierowy pokaz najnowszego modelu japońskiej marki. Nowy Suzuki S-Cross 2022 wygląda ciekawie i faktycznie może zawojować na rynku. Czy jednak jest to rewolucja czy po prostu odświeżenie poprzedniego modelu? Patrząc na wnętrze można się nad tym mocno zastanawiać.

Crossover japońskiej marki musiał w końcu doczekać się nowej generacji. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego, że to auto jest produkowane od 2013 roku! OK, przeszło trzy lata później lifting, a w 2020 wprowadzono wariant mild hybrid. To jednak nie wystarczyło, aby zachęcić klientów, którzy byli wręcz „zasypywani” kolejnymi kompaktowymi crossoverami. I faktycznie, nowy Suzuki S-Cross 2022 wygląda fajnie, szczególnie na zewnątrz. Widać, że producent zdecydował się na odważny projekt nadwozia. OK, zależy od której strony patrzymy na ten model.

Nowy Suzuki S-Cross 2022 pojawił się na rynku! Tanio... już było

Front jest faktycznie efektowny. Fortepianowa czerń na grillu, duże lampy wykonane w technologii LED i nadkola z plastikami, mówiące o tym, że mamy do czynienia z crossoverem. Czy tam SUV-em, jak nazywa swoją nowość w ofercie marka Suzuki. Pojawiło się trochę chromu, mamy masywne nadkola i „bezbarwne” reflektory LED z tyłu. Ale wiecie co? Nie wiem czy Wam również, ale mi bardzo przypominają te, które posiada Volkswagen T-Cross. Sami zobaczcie.

Nowy Suzuki S-Cross 2022

Producent chwali się, że auto oferuje 430 litrów pojemności bagażnika. To całkiem sporo. Aczkolwiek nie wiem, czy producent prezentuje tą wartość z tzw. podwójną podłogą. Tak czy inaczej, nowy Suzuki S-Cross 2022 jest autem bardzo praktycznym. Tylne oparcie jest dzielone w proporcji 60:40. Oferuje również możliwość regulacji kąta pochylenia. Oprócz tego mamy sporo schowków, porty USB, klimatyzację automatyczną i tak dalej. Dużą nowością, przynajmniej w Suzuki jest zastosowanie bardzo efektownego systemu kamer 360, który tworzy na 9-calowym wyświetlaczu widok 3D, znany z modeli wyższej półki należących do marek premium. Pozostając przy ekranie, mamy nowy system multimedialny, który może również odtwarzać filmy (jeśli wykorzystamy w tym celu nośnik USB). Jest Apple CarPlay i Android Auto. Czego chcieć więcej?

W kwestii bezpieczeństwa mamy między innymi ostrzeżenie o zjeżdżaniu pasa ruchu, które dodatkowo pomaga nam utrzymać właściwy tor. Jest również rozpoznawanie znaków, monitorowanie martwych pól, wspomaganie ruszania na wzniesieniu czy ostrzeżenie o nadjeżdżającym aucie, kiedy na przykład cofamy. Znalazł się również tempomat adaptacyjny, który potrafi nie tylko zatrzymać auto, ale również ruszyć, jeśli poprzedzający samochód również zacznie jechać.

Co ciekawe, producent zdecydował się na tylko jeden wariant silnikowy. Mowa o 1.4 Boosterjet z układem mild hybrid 48V. Auto oferuje 235 Nm momentu obrotowego i zaledwie 129 KM. Słabiutko, ale przecież to auto miejskie. Silnik może współpracować z 6-biegowym manualem lub automatem. Możemy również wybrać napęd na przód, lub na wszystkie koła, aczkolwiek mówimy o wariancie ALLGRIP. Oczywiście, nie jest to typowy, stały napęd na cztery koła.

Fajnie było, ale się skończyło. Czyli tanio nie jest

Niestety, cennik startuje od kwoty 97500 zł, w której otrzymujemy wersję z manualem i napędem na przód. Nie ma co się jednak przejmować, gdyż w tej cenie otrzymujemy między innymi tempomat adaptacyjny, Android Auto i Apple Carplay, kamerę cofania, felgi aluminiowe w rozmiarze 17-cali oraz szereg systemów bezpieczeństwa. Tak, są również reflektory LED. Mówimy o wariancie Comfort.

Jest również Premium za 102500 zł oraz Elegance za 114500 zł. Jesli jednak zdecydujemy się na przykład na automat, cena automatycznie przeskakuje do wariantu Premium, co skutkuje „wstępnym” wynikiem w kalkulatorze na poziomie 110500 zł. Jeśli jednak chcemy zaszaleć i uzyskać napęd ALLGRIP trzeba szykować kolejne kilka tysięcy. Zacznijmy od manualnej skrzyni. Tutaj wariant Premium to wydatek rzędu 111500 zł, natomiast Elegance 123500 zł. Z kolei automat przenosi nas na najwyższe szczeble cennika. Jeśli zażyczymy sobie ALLGRIP i 6-stopniową skrzynię automatyczną, możemy wybrać tylko warianty Premium (119500 zł) lub Elegance Sun (136500 zł).

Jeśli chcemy kupić nowe Suzuki S-Cross 2022 w tak zwanej „full opcji” powinniśmy wybrać wariant Elegance Sun. Tak czy inaczej, nie daje on nam wielkiego pola do popisu. Mamy już dosłownie wszystko, co tylko oferuje producent. Możemy wtedy jedynie wybrać lakier metaliczny za 2290 zł, dostajemy również 17-calowe felgi, aczkolwiek polerowane i opcję przedłużonej gwarancji. Dodatkowe dwa lata bez limitu kilometrów to koszt wynoszący 1868 zł. Finalnie uzyskałem kwotę 140658 zł. Dużo, nie dużo? Sami oceńcie.