Ratownicy morscy z Australii - wywiad z prowadzącymi

Ratownicy morscy z Australii – wywiad z prowadzącymi

Zapraszamy na nowe przygody naszej ulubionej ekipy ratunkowej z antypodów! Ratownicy morscy z Australii to drużyna pracująca w regionie Whitsunday w North Queensland w Australii. Team prowadzi niebezpieczne misje ratunkowe, w których liczy się każda sekunda. Każdy błąd może oznaczać poważne obrażenia albo katastrofę finansową. Ratownicy mają do czynienia ze zniszczeniami po niedawnym cyklonie 4. kategorii, który spowodował ogromne szkody i pozostawił teren zaśmiecony wrakami statków i pojazdów. Ale nasi bohaterowie sprostają każdemu wyzwaniu i wiedzą, jak się przy tym dobrze bawić. Ta pełna emocji seria opowiada o pokonywaniu wszelkich przeciwności w staraniach o utrzymanie jednej z najpiękniejszych linii brzegowych świata w jak najlepszym stanie.

MD: Dlaczego zdecydowaliście się na pracę w ratownictwie morskim, jako Ratownicy morscy z Australii?

Luke Purdy: Wydaje mi się, że wybrałem tę pracę, ponieważ znalazłem się we właściwym miejscu we właściwym czasie. Historia była taka, że jeden starszy facet miał problem z jachtem, a w dodatku dostał zawału serca i nie wiedział, do kogo zadzwonić, a ponieważ ja robiłem wiele prac konserwacyjnych przy jego łodzi, zadzwonił do mnie i poprosił, żebym przyjechał i mu pomógł. Tak więc zrobiłem. Musiałem więc wypłynąć około trzeciej nad ranem, wspiąć się na jego zepsuty jacht, zabrać faceta i wciągnąć go z powrotem na brzeg. I pomyślałem sobie, że jestem w tym całkiem dobry. Tak to się zaczęło.

MD: A Ty, Jacinta? 

Jacinta Burns: Zaczęłam pracować dla firmy zajmując się sprawami administracyjnymi. Pomyślałam tylko, że chcę się dowiedzieć wszystkiego, co mogę, o ratowaniu. Luke zaprosił mnie na kilka akcji, a mi się to bardzo spodobało i od tego czasu to moja praca.

Ratownicy morscy z Australii - wywiad z prowadzącymi
Ratownicy morscy z Australii – wywiad z prowadzącymi

MD: Jacinta, wiem, że jesteś mamą trzech chłopców. Muszę Cię o to zapytać: jak godzisz obowiązki zawodowe z byciem mamą?

Jacinta: Muszę przyznać, że to trudna sztuka utrzymywania równowagi. Ale mam duże poparcie ze strony Luke’a. Jest bardzo wyrozumiałym szefem. Mam też duże wsparcie ze strony rodziny. Dlatego jeśli zdarza się, że muszę gdzieś wyjechać i nie ma mnie w domu, mam rodzinę, która mi pomaga w opiece nad dziećmi. Ale pomaga również to, że angażuję synów w to, co robię. Uwielbiają to.

MD: A jak wyglądają wasze godziny pracy jako Ratownicy morscy z Australii? Czy to jest tak, że pracujecie np. od 8 do 16?

Luke: Wracamy do domu kiedy robota jest zrobiona. Po prostu.

Jacinta: Tak, nie mamy ustalonych godzin pracy. Po prostu – idziemy tam, gdzie jesteśmy potrzebni i wracamy, kiedy skończymy.

MD: A ile to jest średnio godzin dziennie? 

Jacinta: Czasami to może być nawet 19 – godzinny dzień pracy.

Luke: Tak, czasami to długi dzień. Ale czasami Jacinta może zabierać swoich chłopców do pracy.

Jacinta: Tak, dokładnie. Jesteśmy jak rodzina, więc wszyscy sobie pomagamy. Czasami dni są długie, ale tak po prostu jest w tej pracy. Ale i tak warto to robić.

MD: A jak się wspieracie nawzajem jako zespół? Bo jakoś musicie, to nie jest „zwyczajna” praca. 

Jacinta: Zdecydowanie. Przede wszystkim komunikujemy się naprawdę dobrze jako zespół. Luke jest naprawdę dobry w delegowaniu zadań. Wszyscy wiemy, gdzie jesteśmy potrzebni i co musimy zrobić. Jesteśmy bardzo zgrani jako zespół. A Luke jest naprawdę bardzo dobrym liderem. Wiemy, że jesteśmy w bezpiecznych rękach. Wiemy, że kiedy Luke ma plan, wszystko będzie dobrze.

Luke: Tak, jesteśmy dla siebie jak rodzina. Spędzamy dużo czasu daleko od domu, więc wszyscy musimy działać razem i się wspierać, kiedy jesteśmy na akcji. Myślę, że to właśnie ta bliska więź rodzinna sprawia, że odnosimy sukcesy jako zespół.

Ratownicy morscy z Australii - wywiad z prowadzącymi
Ratownicy morscy z Australii – wywiad z prowadzącymi

MD: W zespole jest kilka kobiet: czy są jakoś specjalnie traktowane, mają jakieś specjalne prawa? 

Jacinta: Nie, absolutnie nie. Robią to samo, co chłopaki. Robimy wszystko, o cokolwiek nas poprosi Luke. Wszyscy powinniśmy dawać z siebie tyle, ile jesteśmy w stanie. A jeśli to oznacza, że jesteśmy po uszy w błocie, oznacza to, że wszyscy jesteśmy w błocie. Wszyscy powinniśmy w równym stopniu przykładać się do zadań.

MD: Co jest najtrudniejsze w tej pracy, a co daje największa satysfakcję?

Luke : Niezwykle trudna część to tak naprawdę po prostu wykonanie tej pracy. Niektóre statki, które ratujemy dla ludzi, mają dla nich dużą wartość sentymentalną i próbujemy je wydostać bez uszkodzenia ich jeszcze bardziej. Czasami klienci też są na miejscu i patrzą. Patrzą, jak coś, z czego byli dumni i dawało im radość, rozpada się, psuje się. I musisz postarać się jak najlepiej potrafisz, żeby wyciągnąć to w jednym kawałku. Czuję wtedy ogromną presję, żeby w ogóle udało się wykonać tę robotę, ponieważ wiele rzeczy idzie nie tak. A najtrudniejsza jest próba pokonania każdej pojawiającej się przeszkody.

Jacinta: Myślę jednak, że najbardziej satysfakcjonująca część pracy polega na tym, że wykonujemy tę pracę z powodzeniem i odzyskujemy sprzęt, który wiele znaczy dla rodziny, a oddanie im go daje nam ogromną radość i satysfakcję. Ludzie są  bardzo wdzięczni, dlatego naprawdę czujemy, że mimo wszelkich przeciwności i trudów warto to robić.

Ratownicy morscy z Australii - wywiad z prowadzącymi
Ratownicy morscy z Australii – wywiad z prowadzącymi

MD: Generalnie więc jako Ratownicy morscy z Australii pracujecie po prostu dla innych ludzi?

Luke: Tak 

Jacinta: Tak, absolutnie.  

MD: A jaką osobowość musiałby mieć ktoś, kto chciałby z wami pracować? Jakich ludzi potrzebujecie?

Luke: Muszą być pracowici i mieć poczucie humoru.

Jacinta: Tak, poczucie humoru jest ważne.

Luke: Muszą być zabawni. Czasami w pracy, gdy coś idzie nie tak, jedyną rzeczą, która cię może uratować, jest śmiech. Dlatego ludzie muszą być zabawni. Poza tym muszą umieć myśleć samodzielnie. Najtrudniejsza sytuacja jest wtedy, kiedy każesz komuś pójść i wykonać jakąś pracę, a ostatecznie okazuje się to o wiele trudniejsze niż zakładałeś. Muszą więc myśleć na tyle samodzielnie żeby podejmować w takich chwilach odpowiednie decyzje.

Jacinta: Tak, zdecydowanie. Muszą też być w stanie wykonywać wiele zadań jednocześnie.

Luke: Tak, szczerze mówiąc dlatego mamy dziewczyny w zespole.  I dlatego są świetne w tym, co robią – są wielozadaniowe.

MD: Wiem, że nie ma dwóch jednakowych dni w waszej pracy. Ale jeśli moglibyście dla przykładu opisać jeden dzień z waszego zawodowego życia – jak by to wyglądało?

Jacinta: Cóż, idę do pracy z kawą dla wszystkich, aby upewnić się, że mamy w sobie dość kofeiny. I potem zabieramy się za wszystko, co musi być zrobione. W niektóre dni to tylko praca biurowa. Bardzo blisko współpracujemy z lokalnymi władzami, jeśli mamy akcję do wykonania, i wtedy spędzamy mnóstwo czasu przy telefonie. Mamy wiele spotkań zespołu, żeby zdecydować, jak najlepiej wykonać określoną pracę, którą mamy tego dnia lub w najbliższej przyszłości. Jest wiele rachunków do zapłacenia. Ale nie ma dwóch dni, które wyglądają tak samo. Każdy dzień jest inny, ale generalnie większość dni jest dobra. To świetna zabawa.

Luke: Często się zdarza, że spędzamy cały dzień na ładowaniu sprzętu, a następnie na przemieszczaniu się wzdłuż wybrzeża. Czasami pokonujemy tysiąc kilometrów i dopiero potem wykonujemy robotę. Wiele razy przed rozpoczęciem właściwej pracy pracowaliśmy solidnie przez dwa lub trzy dni. Przez większość czasu potrzebujemy pełnej mobilizacji całego zespołu. Miejsce naszej pracy czasem przypomina mrowisko, ponieważ wszyscy coś robią, np. pakują sprzęt na ciężarówkę, szykują łódź.

Jacinta: Tak, raz pojechaliśmy na teren objęty cyklonem. Było dość nerwowo i wymagało od nas wielu przygotowań. Więc tak, zawsze coś się dzieje. I nie ma dwóch takich samych dni, dlatego tak bardzo to kochamy. To nieprzewidywalne.

Ratownicy morscy z Australii
Ratownicy morscy z Australii – wywiad z prowadzącymi

MD: A jak sobie radzicie ze stresem w pracy, jako Ratownicy morscy z Australii? Przypuszczam, że zdarzają się stresujące sytuacje.

Luke: Tak, dlatego się dużo śmiejemy.

Jacinta: Często się droczymy. Luke dużo pije (żart).

Luke : Taaak, dużo piję (żart).  

Jacinta: Po prostu staramy się dobrze bawić. Jest wiele dni, w których jesteśmy po prostu tak nieludzko zmęczeni, że ledwo powłóczymy nogami. Jest też dużo stresu psychicznego, ale mamy wsparcie w sobie. Wszyscy się dobrze znamy. Wiemy, czego potrzebują inne osoby i wspieramy je, gdy tego potrzebują. Mamy szczęście pod tym względem, że wszyscy tak bardzo się kochamy.

MD: I moje ostatnie pytanie: jaka była najtrudniejsza akcja, którą przeprowadziliście jako Ratownicy morscy z Australii? Pamiętacie jakąś ekstremalnie trudną akcję?

Luke: Myślę, że prawdopodobnie była to akcja z  jachtem, który wyciągnęliśmy z Rockingham, ponieważ lokalne władze miasta urządzały dużą imprezę w weekend i odgrodzili całą plażę. Był organizowany wyścig i wszystko miało dziać się na plaży, a my musieliśmy zrobić swoją robotę na czas. A pracę rozpoczęliśmy dopiero w środę. Maszyna, którą mieliśmy, była trochę mała, a dźwig, który miał nam pomóc z wyciąganiem jachtu, dotarł późno. Musieliśmy mocno przemyśleć sprawę, jak to w takiej sytuacji przeprowadzić. W dodatku niektóre maszyny nie zrobiły tego, co chcieliśmy. Ale czas, jaki na to mieliśmy przeznaczony, nie mógł się zmienić. W końcu udało nam się umieścić jacht na ciężarówce, ale potem spadł na głównej drodze w środku miasta.

Jacinta: Dokładnie, tak było. To była ciężka robota i w dodatku wszyscy patrzyli.

Luke: Już cała ciężka maszyneria została odesłana, a my zostaliśmy w centrum miasta z jachtem pośrodku ulicy. Musieliśmy jakoś z powrotem załadować jacht na ciężarówkę.

Jacinta: Ale mimo wszystko się udało.   

MD: Dziękuję za rozmowę.

Nowy sezon będzie miał premierę 30 lipca o godzinie 21 na kanale Polsat Viasat Explore.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
świat science-fiction
Czy nasza codzienność to świat science-fiction?