Przez lata recepta Roborock była czytelna: coraz lepsza nawigacja, większa samodzielność i mniej pracy po stronie użytkownika. Teraz ten sam pomysł ma działać poza salonem. Co mam na myśli? Firma wychodzi z domu w momencie, gdy jest topowym producentem robotów sprzątających, ale dalszy wzrost wymaga znalezienia nowych kierunków. Ogród i basen wyglądają jak jeden z nich, choć są środowiskiem znacznie trudniejszym niż uporządkowane mieszkanie. Zmienna pogoda, mokra trawa, nieregularne krawędzie oraz niecki o różnych kształtach szybko zweryfikują targowe deklaracje. W Berlinie zobaczyłem więc nie tylko nowe urządzenia, ale również pierwszy poważny test tego, czy Roborock może stać się marką od robotów dla całego domu i jego otoczenia.

Dlaczego Roborock wychodzi z domu właśnie teraz?
Roborock świętuje w 2026 roku dwanaście lat działalności. W tym czasie roboty sprzątające przeszły długą drogę. Finalnie stały się maszynami, które mapują mieszkanie, omijają przeszkody, rozpoznają rodzaj powierzchni i samodzielnie obsługują mop w stacji dokującej. Najcenniejszym zasobem Roborocka są algorytmy mapowania, planowania trasy i omijania przeszkód. Można je „przenieść” z podłogi w salonie na trawnik albo dno basenu. Wspólnym mianownikiem pozostanie robot, który sam ocenia otoczenie, planuje pracę i ogranicza liczbę sytuacji wymagających ingerencji właściciela. Co ciekawe, w tym sezonie testujemy jednego z robotów koszących tej marki i muszę przyznać, że inżynierowie zrobili kawał dobrej roboty.

RockNeo Q2 LiDAR ma kosić bez przewodu i stacji RTK
Pierwszym urządzeniem pokazującym tę zmianę jest Roborock RockNeo Q2 LiDAR. Kosiarka została zaprojektowana do trawników o powierzchni do 800 m², ale ważniejszy od samego metrażu jest sposób instalacji. System Sentisphere LiDAR tworzy mapę ogrodu bez układania przewodu ograniczającego i bez montowania zewnętrznej stacji RTK. W teorii wystarczy ustawić bazę, uruchomić urządzenie i wyznaczyć strefy w aplikacji. Dla osoby, która nie chce przekopywać obrzeży trawnika albo szukać odpowiedniego miejsca na antenę, może to być jedna z najważniejszych zalet całej konstrukcji.
RockNeo Q2 LiDAR ma przejeżdżać przez korytarze o szerokości od 60 cm i pracować na zboczach o nachyleniu do 45 proc. Trzy ostrza odpowiadają za cięcie, a system PreciEdge pozwala zbliżyć element tnący na około 3 cm do krawędzi trawnika. Producent zaznacza, że ostateczny rezultat zależy od rodzaju obrzeża, co raczej ma sens. Nie każda rabata kończy się przecież równą kostką, po której robot może bezpiecznie przejechać jednym kołem. Przy murze, palisadzie albo głębokim rowku nadal może pozostać pas wymagający użycia podkaszarki.
Kosiarka otrzymała klasę odporności IPX6, zabezpieczenie antykradzieżowe oraz integrację z Alexą i Google Home. Stacja ładująca wzmacnia także sygnał Wi-Fi. Prawdziwy egzamin rozpocznie się jednak wtedy, gdy w ogrodzie pojawią się mokre liście, zabawki, nisko zwisające gałęzie i nowe nasadzenia. Ogród potrafi zmieniać się każdego dnia. Czy ten sprzęt sobie z nim poradzi? Jeśli producent będzie chętny, sprawdzę to u siebie z przyjemnością.

RockAqua P1 rozpoczyna pierwszą serię basenową Roborocka
Jeszcze większym zaskoczeniem jest Roborock RockAqua P1, czyli pierwszy robot basenowy marki. Urządzenie ma czyścić dno, ściany, linię wody oraz płytkie platformy zanurzone na głębokość do 15 cm. Adaptacyjny system planowania trasy dopasowuje przejazd do kształtu niecki, a moduł wizyjny rozpoznaje schody, odpływy i inne elementy mogące utrudnić poruszanie. Funkcja ClearVision Smart Patrol Cleaning ma dodatkowo odnajdywać mocniej zabrudzone miejsca i kierować tam kolejne cykle, zamiast mechanicznie powtarzać całą trasę.
Deklarowany przepływ wynosi 6800 GPH, czyli 25 738 litrów na godzinę. Czterolitrowy kosz korzysta z dwóch poziomów filtracji: 180 oraz 70 mikrometrów. Robot ma radzić sobie zarówno z drobnym piaskiem, jak i większymi liśćmi. Ciekawie rozwiązano samo zbliżanie się do dużego zanieczyszczenia. RockAqua P1 najpierw zmniejsza przepływ, aby nie odepchnąć liścia strumieniem wody, a dopiero później zwiększa siłę ssania i zbiera go do pojemnika. Maksymalny czas pracy ma sięgać 3,5 godziny.
Po zakończeniu cyklu funkcja Auto Waterline Parking sprowadza robota do linii wody, gdzie łatwiej go odnaleźć i wyjąć. Podczas podnoszenia system szybko odprowadza wodę, ograniczając masę urządzenia. To pozornie niewielki detal, ale właściciele basenów dobrze wiedzą, że ciężki sprzęt wyciągany z głębokiej niecki potrafi skutecznie odebrać radość z automatyzacji. Harmonogram i stan urządzenia można kontrolować w aplikacji, więc RockAqua P1 ma działać podobnie jak domowy robot: użytkownik ustala zasady, a później jedynie opróżnia i czyści filtr.

Basen jest niszą, ale może być bardzo wartościową niszą
W Polsce robot basenowy nie będzie produktem tak masowym jak odkurzacz automatyczny. Sezon jest krótki, a decyzja zakupowa będzie silnie zależała od ceny. Na rynkach z cieplejszym klimatem baseny są jednak znacznie powszechniejsze, a urządzenie czyszczące dno, ściany i linię wody rozwiązuje bardzo konkretny problem.
Wydaje mi się również, że RockAqua P1 jest również produktem wizerunkowym. Pokazuje, że Roborock nie chce być wyłącznie producentem odkurzaczy domowych. Oczekiwania będą jednak wysokie, ponieważ użytkownicy Sarosów i Qrevo przyzwyczaili się do dopracowanej aplikacji oraz dużej autonomii. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie osobiście, po testach tego sprzętu. W nowej kategorii nie wystarczy więc samo logo ani imponujący przepływ podany w specyfikacji.

Saros Rover zdradza, dokąd może prowadzić ta strategia
Pokazany po raz pierwszy w Europie Saros Rover wykorzystuje konstrukcję wheel-leg, łączącą koła z niezależnie poruszanymi nogami. Robot unosi strony podwozia, wykonuje niewielkie skoki, pokonuje nachylenia i czyści stopnie podczas przechodzenia między piętrami. Czegoś takiego potrzebują właściciele domów wielopiętrowych. Czujniki ruchu oraz dane 3D pomagają mu rozpoznawać otoczenie. To odpowiedź na barierę, przez którą schody nadal zmuszają właściciela do ręcznego przenoszenia robota. Rover nie ma jeszcze ceny, daty premiery ani potwierdzonej dostępności. Pozostaje demonstratorem technologii, ale spina opowieść z targów IFA na których miałem okazję być: RockNeo porusza się po ogrodzie, RockAqua po basenie, a Rover pomiędzy kondygnacjami. Roborock próbuje usuwać kolejne granice działania robotów.

Nowa kategoria oznacza szansę, ale również duże ryzyko
Roborock wychodzi z domu z mocnej pozycji, lecz marka nie może zakładać, że reputacja zdobyta na robotach sprzątających automatycznie zapewni sukces w ogrodzie i basenie. W obu kategoriach działa już doświadczona konkurencja, a warunki pracy są bardziej zmienne niż w mieszkaniu. Dla klientów znaczenie będą miały nie tylko parametry, lecz także dostępność serwisu, części eksploatacyjnych, aktualizacji i wsparcia po kilku sezonach. Kosiarka czy robot basenowy są kupowane na lata, dlatego pojedynczy efektowny pokaz na targach nie wystarczy.
Całe szczęście, nie jest to w pewnym sensie wejście w nieznane. Marka ma już w swojej ofercie kilka robotów koszących, które są stale rozwijane. Tego lata firma zrezygnowała w niektórych przypadkach z anteny RTK, co znacznie wpłynęło na komfort jeśli chodzi o instalację robotów ogrodowych. Tego typu sprzęt sprawdza się rewelacyjnie i te słowa mają potwierdzenie w naszych testach.

Producent nie potwierdził terminów polskiej sprzedaży RockNeo Q2 LiDAR i RockAqua P1 ani ich cen. Nie należy więc łączyć tych urządzeń z jesiennymi premierami modeli Saros, Qrevo i F25. Kierunek jest jednak czytelny: Roborock chce budować sieć autonomicznych urządzeń przejmujących obowiązki w domu i wokół niego. Jeśli nowe modele spełnią obietnice, IFA 2026 w Berlinie może zostać zapamiętana jako początek zmiany producenta robotów sprzątających w producenta robotów do całej posesji.
Materiał został przygotowany we współpracy z marką Roborock.