Test Teesa Sweeper 7000 - tak, polubiłem odkurzanie

Test Teesa Sweeper 7000 – tak, polubiłem odkurzanie

Test Teesa Sweeper 7000 to historia o tym, jak polubiłem odkurzanie. Piszę to całkiem poważnie, nie będąc w stanie upojenia alkoholowego, a mało tego – nikt mnie do tego nie zmusza. Nie, nie jest to również artykuł, za który ktokolwiek zapłacił. Nie sądziłem, że kiedykolwiek dojdę do takich wniosków, ale całkiem poważnie – odkurzacz bezprzewodowy 2w1 sprawił, że mam zupełnie inne podejście do tego, jakże znienawidzonego przez wiele osób zadania. 

Na rynku oferowane są głównie odkurzacze klasyczne (workowe lub bezworkowe), roboty odkurzające lub właśnie modele bezprzewodowe, akumulatorowe – zwał jak zwał. O ile najczęściej w gospodarstwach domowych znajdziemy klasyczne modele, które oferują odpowiednią moc, abyśmy pozbyli się większości zanieczyszczeń, o tyle korzystanie z nich do najprzyjemniejszych nie należy. To przełączanie się pomiędzy gniazdkami – czyt. – wiecznie za krótki przewód czy spory rozmiar urządzenia sprawiały, że jak ognia unikałem odkurzania. OK, nadszedł więc czas na robota odkurzającego. Miałem ich naprawdę dużo, ale nie oszukujmy się, pomimo pełnej automatyzacji urządzenia tego typu mają sporo wad. Pierwsza z nich to mała moc, druga z kolei – szczególnie w przypadku tańszych modeli niezbyt “mądre” przemieszczanie się po pomieszczeniach. Nie wspomnę już o tym, że większość modeli dostępnych na rynku posiada okrągłą obudowę, dlatego możecie zapomnieć o czystych rogach, czyli miejscach, gdzie robot nie wjedzie.

Test Teesa Sweeper 7000 - tak, polubiłem odkurzanie

Początki bywają trudne

Potem przyszedł czas na test Dyson V11 Absolute, który co prawda był dobry, ale zdecydowanie za drogi. No cóż, chcąc – nie chcąc, sprzątać trzeba. Dalej szukałem urządzenia, które pozwoli mi na utrzymywanie mieszkania w czystości, będzie wygodne w obsłudze, a przy tym nie zrujnuje mojego budżetu domowego. Dotarł do mnie produkt rodzimego producenta, a konkretnie jego marki. Tani, bo kosztujący około 500 – 600 zł sprzęt (czyli w podobnych pieniądzach, które należy wydać np. za modele Xiaomi) sprawił, że rzeczywiście polubiłem odkurzanie? Oto test Teesa Sweeper 7000. Odkurzacz bezprzewodowy 2w1, który co prawda nie jest pozbawiony wad, ale nie oszukujmy się, nic i nikt nie jest idealny. Sprawdźmy, co potrafi to urządzenie. Zapewniam – po długim wstępie, dalszy tekst będzie krótki, ale i treściwy. 

Test Teesa Sweeper 7000 - tak, polubiłem odkurzanie

Test Teesa Sweeper 7000 – zawartość zestawu

Ilość elementów, które znalazłem w opakowaniu nie powala, ale zaraz, zaraz – jest wszystko to, co potrzebne do codziennego korzystania z urządzenia. Jest więc ładowarka sieciowa, bo od niej trzeba zacząć. Przypomina mi tą, którą podłączam głośniki do prądu. W zestawie znalazła się również ssawka szczelinowa – niezwykle przydatna, szczególnie np. w samochodach. Kolejna końcówka szczelinowa – tym razem 2w1 jest nieco szersza i posiada “włosie”, które zgarnia nieczystości. Nie można zapomnieć o elektroszczotce, która zgarnia brud, a na froncie posiada diody LED, które oświetlają nam różne zakamarki. Wszystko po to, by dotrzeć do każdego grama kurzu. Oczywiście, w opakowaniu znalazł się odkurzacz Teesa Sweeper 7000 i instrukcja obsługi. Producent mógł pokusić się o mały zestaw do montażu sprzętu na ścianie. Teraz, po oparciu może on się “zsunąć”, co finalnie po pewnym czasie spowoduje uszkodzenie silnika lub innych elementów urządzenia. 

Dodam jeszcze, że urządzenie waży 2,3 kilograma. 

Wygląd zewnętrzny, jakość wykonania

Teesa Sweeper 7000 to typowy odkurzacz bezprzewodowy z całym “osprzętem” umieszczonym tuż przy rączce. Jednym takie rozwiązanie odpowiada, inni marudzą, że taki odkurzacz jest za ciężki. Nic bardziej mylnego, waga wcale nie przeszkadza podczas codziennego użytkowania sprzętu. Mało tego, umieszczenie silnika “na górze” sprawia, że możemy używać Sweeper’a na przykład w samochodzie. Koniec z wrzucaniem 2 zł do maszyny na myjni. Nie oszukujmy się, i tak za “dwójkę” całego auta nie odkurzycie, a dokładanie kolejnej na sam bagażnik trochę mija się z celem. Teraz bierzecie sprzęt ze sobą, a małżonka już nic nie powie, że “znów w tym samochodzie jest piachu tyle, co w przeciętnej piaskownicy”. 

Być może zainteresuje Cię również poradnik pt. „najlepszy odkurzacz do małego mieszkania„.

Sama jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Spasowanie poszczególnych elementów jest bardzo dobre, materiały użyte do produkcji odkurzacza również są dobre. Nic nie skrzypi, nie trzeszczy – jest poprawnie. Plusem jest naprawdę łatwe opróżnianie pojemnika na kurz. Klik, ściągamy obudowę i… wyrzucamy śmieci. Dużym atutem jest również to, że nie musimy trzymać cały czas przycisku uruchamiającego sprzęt. Klikamy raz i ewentualnie zmniejszamy moc ssącą aby na przykład wydłużyć czas pracy na baterii. Apropo akumulatora, tuż przy przyciskach znajdują się diody, które informują o stanie naładowania akumulatora. Jak już wcześniej wspomniałem, elektroszczotka posiada na froncie kilka diod LED, które podświetlają nam drogę. Początkowo myślałem – zbędny gadżet, ale tak całkiem poważnie zastanówcie się. Co widzicie np. pod łóżkiem, kiedy odkurzacie? No właśnie, nic. A taki dodatek w postaci podświetlenia pozwala nam ocenić, czy należy dalej odkurzać, czy sprzątanie można już zakończyć. 

Test Teesa Sweeper 7000

Nadszedł czas na odkurzanie. Moc – 150 W w porównaniu do tej, jaką oferują odkurzacze “na prąd” tj. – 1600 W i więcej jest znikoma. Ale nie o to tu chodzi. Odkurzacz bezprzewodowy traktowałbym raczej jako taką lepszą i wygodniejsza zmiotkę z szufelką. Widzicie kurz, odpalacie sprzęt i brud, okruchy itd. znikają. Testuję sprzęt już jakiś czas i uwierzcie mi – nie włączyłem przez miesiąc tradycyjnego, przewodowego odkurzacza. Nie mam takiej potrzeby (tak mi się wydaje). Mało tego, odkurzanie należy teraz do przyjemnych czynności. Biorę do ręki sprzęt, włączam go i zamiast szybkiego odkurzania miejsca, które było brudne “lecę” z całym mieszkaniem, ponieważ zajmuje mi to niewiele czasu, a finalny efekt jest więcej niż zadowalający. 

Sprawdź również odkurzacz bezprzewodowy z nakładką mopującą.

Zdecydowanie jest to sprzęt bardziej precyzyjny niż typowe roboty odkurzające. Oczywiście, muszę poświęcić czas, ale w przypadku 50 m2 całość zajmuje mi około 15 minut. Akurat tyle, ile działa Teesa Sweeper 7000 w przypadku ustawienia mocy wysokiej. Jeśli wybierzecie tą niską, czas ten wydłuża się do 40 minut. Minusem może być poziom dźwięku, który co prawda nie przekroczy 82 dB, ale w trybie wysokiej mocy odkurzacz jest po prostu głośny. Nawet bardzo. Wracając do tematu baterii – w końcu to sprzęt bezprzewodowy. Akumulator o pojemności 2000 mAh ładuje się około sześć godzin. Trochę długo. Szczególnie, gdy mamy na przykład duże mieszkanie i “nie mieścimy się w czasie”. 

Podsumowanie
Test Teesa Sweeper 7000 udowodnił mi, że odkurzacz bezprzewodowy wcale nie musi być drogi, by oferować dobrą jakość, wydajność i funkcjonalność. Ba, muszę śmiało powiedzieć, że polubiłem odkurzanie. Jedynie mogę przyczepić się do długiego czasu ładowania akumulatora, głośnej pracy w trybie wysokiej wydajności i braku akcesoriów pozwalających na montaż odkurzacza na ścianie. Innych uwag nie mam. Zdecydowanie polecam - produkt godny uwagi.
Zalety
Wysoka jakość wykonania
Bardzo dobra cena
Funkcjonalność - odkurzysz nie tylko dom, ale i samochód
Dobra moc ssąca
Wady
Brak akcesoriów do montażu naściennego
Długi czas ładowania
9.5
Wynik