Volkswagen ID.3: Kochać i nienawidzić

Samochody elektryczne, takie jak Volkswagen ID.3 w chwili obecnej mają przerąbane. Jeździ się nimi świetnie: mają rewelacyjną dynamikę, miejski spryt, na światłach niemal zawsze jesteś pierwszy, możesz się zrelaksować bo jest bardzo cicho, ale… no właśnie, wszystko co przed „ale” jest g**** warte? Nie do końca.

No właśnie. Jazda samochodem elektrycznym daje sporo frajdy, cieszy i poprawia nastrój, pod warunkiem, że masz do przejechania krótki odcinek, a potem najchętniej podstawiłbyś to auto komuś pod dom i niech się martwi. Czym? No jak to czym – zasięgiem! Elektryki na chwilę obecną są samochodami – nie bójmy się słów – upośledzonymi. Nie mówię nawet o tym, że nie nadają się w trasę, bo w dłuższą podróż można pojechać kilkoma modelami, które posiadają REALNY zasięg ponad 300 a nawet 400 kilometrów. Niektóre modele nie nadają się nawet do miasta, jeśli mówimy o mieście mniejszym takim jak mój (kochany, przez łzy…) Radom, który od kilku miesięcy dysponuje dwiema ładowarkami. To nic, że oddalone są od siebie o 200 metrów, ważne, że są…

Jak kapryśny gówniak!

„Nie chce mi się iść do szkoły! Jest zimno!!” – Normalnie takie biadolenie słyszałem codziennie jak testowałem ID.3, gdy nasz piękny kraj nawiedziła „bestia ze wschodu” i na termometrze za oknem widziałem ok. -15 stopni Celsjusza. Zresztą ID.3 nie był jeszcze takim totalnym leniem, bo obecnie testuję Peugeota e-2008 i to jest dopiero leser, ale o nim niedługo. No bo jak wytłumaczyć fakt, gdy ładujesz auto do ok. 70% i komputer wskazuje wieczorem zasięg ok. 180 kilometrów, a gdy rano idziesz do auta, włączasz je i z zasięgu znika 20 kilometrów? OK. 160 kilometrów, do Warszawy dojadę (ok. 100 kilometrów). Po dojechaniu tempem ciężarówek, u celu mam… 18 kilometrów i niemal pustą baterię. WTF?!

Nie, nie zrozumcie mnie źle, bo nie czepiam się Volkswagena, który przecież nie jest winny temu, że obecna technologia związana z bateriami jest tragiczna i daleka od doskonałości. Nie oczekuję, aby samochód przejechał na jednym ładowaniu 1000 kilometrów, ale niech te baterie będą choć trochę odporne na temperatury. Czy zbiornik paliwa w samochodzie z napędem konwencjonalnym kurczy się o 40% zimą? Czy przez noc ze zbiornika ubywa paliwa? No właśnie. Druga sprawa, to kulawa infrastruktura w Polsce. W Radomiu mam dwie stacje ładowania. DWIE, a przecież to spore miasto z liczbą mieszkańców przekraczającą 200 000 i powierzchnią blisko 112 km2. To więcej niż Paryż (105 km2) do jasnej cholery! W trasie również jest straszna bieda, bowiem po drodze jest jedna ładowarka, niedaleko Białobrzeg (Orlen w kierunku Radomia).

Volkswagen ID.3 to wreszcie dobre auto

Wreszcie, bowiem na początku było tak zabugowane, jak Cyberpunk 2077. W sumie rozwój tego auta przypomina nieco produkcję gry. Premiera opóźniała się, a gdy już nastąpiła, ilość błędów była przytłaczająca. Co więcej, wiele funkcji w ogóle nie działało, bowiem deweloperzy mieli problem z oprogramowaniem. Dopiero z czasem i kolejnymi aktualizacjami, samochód coraz bardziej nadawał się do użytku. Podobnie jest z grami. Premiera jest szumna i uroczysta, a kilka dni później w sieci wylewa się fala nieprzychylnych komentarzy. O tym, że twórcy skopali robotę, że nie za to zapłacili, że potrzebne są łatki itp. Tu było podobnie. A jak jest teraz?

Nie wiem, czy Volkswagen ID.3 był dla mnie uprzejmy, ale w sumie nie wywalał żadnych błędów, wszystko działało świetnie i pomijając kapryśny zasięg, nie było problemów. Jedynie po uruchomieniu auta system potrzebował kilkudziesięciu sekund, aby się „ogarnąć” i zacząć odpowiadać na polecenia. W sumie to przypadłość wielu aut z koncernu Volkswagena, bowiem niedawno testowałem Seata Leona, Skodę Octavię i za każdym razem początkowa responsywność była dramatyczna. Potem, gdy system się w pełni załadował i obudził, nie było problemów. Ba! Miłym zaskoczeniem był nawet bezprzewodowy Android Auto. Nadal niewielu producentów go stosuje.

Czy chciałbym mieć ID.3 w garażu?

Owszem, ale kategorycznie nie jako jedyne auto. Jako drugi samochód, jak najbardziej bo w chwili obecnej, jest to już pełnoprawny i dopracowany produkt. Jasne, potrzeba jeszcze kilka poprawek i szlifów, do systemu info-rozrywki trzeba się przyzwyczaić, bowiem niektóre rozwiązania są tak intuicyjne, jak fabuła telenoweli, ale poza tym to świetna konstrukcja. Miejsca jest mnóstwo, dynamika jest rewelacyjna, napęd na tylną oś zimą dawał odrobinę frajdy (lekkie slajdy, ale bez przesady), do tego zwrotność jest bajeczna. Zasięg? No zimą wolałbym to przemilczeć. Do testów trafiła mi się wersja druga od góry, ale wiosną lub latem z chęcią sprawdziłbym topową, z 20-calowymi felgami, rozszerzoną rzeczywistością i większą baterią!

Podsumowanie
Obecnie Volkswagen ID.3 osiągnął poziom rozwoju, który powinien mieć w dniu premiery. Jak wiadomo, tak nie było i pierwsze wrażenia były rozczarowujące, przede wszystkim ze względu na słabo dopracowany system. Obecnie, po wielu aktualizacjach, jest naprawdę dobrze i jeśli producent doszlifuje szczegóły, będziemy mieć do czynienia z jednym z najlepszych elektryków na rynku!
Zalety
Rewelacyjna zwrotność
Świetne właściwości jezdne
Dobra dynamika
Wygodne wnętrze i sporo przestrzeni
Wreszcie dopracowany system
Akceptowalny zasięg (gdy jest ciepło)
Wady
Tragiczny zasięg (gdy jest zimno)
System czasami dostaje zadyszki
8.8
Wynik