Zamrozili Lexusa LC Convertible by udowodnić, że nic się nie stanie. I co?

Zamrozili Lexusa LC Convertible by udowodnić, że nic się nie stanie. I co?

I nic! Posiadacze Lexusa LC Convertible (tego w wariancie cabrio) mogą zostawić go z otwartym dachem na deszcz, a nawet i mróz i tak naprawdę nie zrobi to na aucie żadnego wrażenia. Oczywiście, nie polecam. Tak, czy inaczej, test pokazał, że materiały i elektronika w tym modelu są odporne nawet na ekstremalne warunki pogodowe.

Wszyscy dobrze wiemy, że cabrio najlepiej użytkuje się podczas ciepłego, słonecznego dnia. Otwieramy dach i widzimy wzrok innych, zazdrosnych zazwyczaj uczestników drogi. Akurat w przypadku Lexusa LC Convertible wcale mnie to nie dziwi, bo to auto wygląda obłędnie. Japończycy chcąc udowodnić wszystkim, że ich samochody są również świetne pod kątem wytrzymałości… wstawili LC Convertible do przemysłowej zamrażarki. Temperatura wynosząca -18 stopni Celsjusza, dwanaście godzin, schowany dach. Co może pójść nie tak? To zależy, o jakim aucie mowa. Jakby tego było mało, tuż przed wstawieniem kabrioletu do lodówki został on spryskany wodą. To sprawiło, że na całej powierzchni powstała warstwa lodu.

Zamrozili Lexusa LC Convertible by udowodnić, że nic się nie stanie. I co?

Zamrożony Lexus LC Convertible – dał sobie radę z trudnymi warunkami atmosferycznymi?

Prezentowany materiał wideo sugeruje jedno. Możecie wybrać się na Syberię, Antarktydę czy gdzie tam sobie chcecie i wasz LC Convertible da sobie z takimi warunkami radę. Test przeprowadzono w ośrodku testowym Millbrook Proving Ground niedaleko Londynu. W komorze można uzyskać temperaturę od +85 do -60 stopni Celsjusza. Czyli całkiem ciepło, bądź dość chłodno.

Sprawdź nasz test Lexusa ES 300h.

Lexus LC Convertible poddany testowi nie tylko wytrzymał wspomniane dwanaście godzin w zamrażarce, ale również tuż po tym czasie wyjechał na tor i radził sobie całkiem znośnie. Co ciekawe, klimatyzacja, podgrzewanie foteli – to wszystko działało. Paul Swift, kierowca kaskaderski wsiadł do zamrożonego auta, uruchomił silnik V8 i… nic złego się nie stało. Elektronika działała, auto odpaliło bez problemu, a po chwili zaczęło działać ogrzewanie. Pozostaje tylko pogratulować tak świetnie przygotowanego pojazdu!