Connect
To Top

Skoda Octavia Laurin&Klement po liftingu – bestseller po raz n-ty?

Miałem po raz kolejny okazję jeździć bestsellerem Czechów. Oczywiście to Skoda Octavia, która przeszła facelifting. Niektórym zmiany się podobają, inni krzywo patrzą na odmłodzone auto. Przekonajmy się, co oferuje w wersji Laurin&Klement, której jakby nie patrzeć bliżej do prestiżowego Superba, niż flotowej Octavii. Postaram się krótko i na temat przedstawić zmiany po liftingu, właściwości jezdne oraz po prostu pokazać Wam to auto. Zapraszam do lektury artykułu.

Skoda Octavia po liftingu – „świetlne” zmiany

Lifting w wielu autach ogranicza się zaledwie do lekkiej modyfikacji zderzaków, reflektorów. Mamy też często dodane nowe lub zmodyfikowane silniki i na tym się kończy. W sumie na tym polega właśnie lifting. Nie inaczej jest w tym przypadku. Skoda Octavia po liftingu jest lekko odmieniona, ale nie jest to rewolucja.

Co zmieniło się w Octavii? Na pierwszy rzut widać zmienione reflektory zarówno z przodu jak i z tyłu. Co ciekawe, przednie są teraz podzielone jak opinie o nich. W tych większych umieszczono światła mijania, natomiast w mniejszych światła drogowe. W obu przypadkach mamy także widoczny pasek świateł dziennych LED. Jest to jednocześnie kierunkowskaz. Według mnie reflektory są w porządku, nie mogę im niczego zarzucić. Warto również wspomnieć, że są to adaptacyjne światła LED, które zastąpiły ksenony. Według mnie świecą o niebo lepiej, a przecież reflektorom przed liftem nie mogłem niczego zarzucić. Wracając jeszcze do ich wyglądu. Bardzo mi przypominają te, które posiadał Mercedes-Benz E-klasy W212 przed liftingiem. Też to widzicie?

Zmienione są także tylne reflektory o czym już wspomniałem. Wcześniej mieliśmy dwa cienkie paski LED, tym razem producent zastosował jeden, grubszy. Wydaje mi się, że teraz reflektory wyglądają lepiej. Nadały one powiewu świeżości, a więc Octavia nie jest już „do bólu” poprawna. Ba, mógłbym śmiało stwierdzić, że modyfikacje w reflektorach nadały jej nieco agresji.

Octavia Laurin&Klement – inne zmiany po liftingu

Oprócz reflektorów nad którymi tak wiele dyskutowano zmieniło się niewiele. Producent delikatnie zmodyfikował atrapę chłodnicy. W modelu po liftingu zastosowano nieco mniejsze światła przeciwmgielne, a w przednim zderzaku umieszczono chromowaną listwę. Testowana przeze mnie Skoda Octavia posiadała pakiet Laurin&Klement. Zdecydowanie wyróżnia się dzięki niemu na tle innych pakietów. Nie brakuje jej elegancji, prestiżu. Szczególnie rzucały się w oczy przepiękne, 18-calowe felgi aluminiowe, których wzór przypomina wirniki turbiny. W zestawieniu z białym lakierem, który posiadało to auto oraz delikatnie przyciemnianymi szybami i reflektorami tylnymi Octavia wyglądała świetnie. To taka mniejsza wersja Superb-a. Ja to kupuję!

Wnętrze również zostało odświeżone

Skoda Octavia posiada także lekko zmodyfikowane wnętrze. Oczywiście nie jest to rewolucja, dlatego zmian w desce rozdzielczej się nie spodziewajcie. Bardziej chodzi o delikatne, kosmetyczne dodatki. Przede wszystkim zastosowano zegary, które znane są np. z Superba. Większe jednak wrażenie zrobi na Was zapewne system multimedialny Columbus. Widać w nim sporo nowej technologii, szczególnie patrząc na ekran o przekątnej 9,2-cala, który oferuje świetną rozdzielczość. Wygląda on naprawdę elegancko i nowocześnie.

Testowana przeze mnie Octavia wyposażona była w system Skoda Connect. To kolejny powiew świeżości i nowej technologii w tym aucie. Dzięki oprogramowaniu możemy kontrolować wybrane funkcje auta za pomocą smartfonu. Mamy także pakiet informacji zawierający np. prognozę pogody, ceny paliw, ilość wolnych miejsc parkingowych, czy po prostu informacje ze świata. W aucie umieszczono także router, dlatego też możemy korzystać z karty LTE.

Należy go pochwalić za szybkość reakcji, intuicyjność oprogramowania. Działa także funkcja Apple Car Play oraz Android Auto. Minusem może być jednak kwestia estetyczna. Ekran ma błyszczącą powierzchnię, na której niestety pozostają smugi, a konkretniej odciski palców.

Bezpieczeństwo na drodze

Facelifting Octavii to nie tylko wygląd. To także kwestie bezpieczeństwa. Ciekawą funkcją jest Rear Traffic Alert. To technologia, która rozpoznaje pojazdy zbliżające się do auta, kiedy np. wyjeżdżamy z miejsca parkingowego. W przypadku, kiedy system zauważy auto rozpocznie informować kierowcę sygnałem dźwiękowym. Jeśli nie będziemy reagować samochód automatycznie uruchomi hamulce.

Kolejną technologią jest czujnik martwego pola, czyli Blind Spot Detect, który monitoruje obszar po bokach aż do 20 metrów za autem.

W razie wypadku uruchamia się procedura alarmowa. Gdy oprogramowanie wykryje działanie poduszki powietrznej nawiąże połączenie z centrum alarmowym. Możemy oczywiście zrobić to sami za pomocą przycisku znajdującego się tuż obok pokrętła do sterowania dachem panoramicznym. Przykładowo za pomocą przycisku SOS nawiążemy połączenie ze wspomnianym centrum alarmowym. Przycisk z kluczykiem sprawi, że zadzwonimy do centrum pomocy, oczywiście w razie awarii auta. Ostatni przycisk, nie rozumiem czemu największy (taki powinien być SOS) sprawia, że dodzwonimy się do centrum informacyjnego.

Wnętrze Laurin&Klement jest bardzo luksusowe

Nie jest niczym odkrywczym to, że im bogatszą wybierzemy wersję tym bardziej komfortowo będzie nam się podróżowało. Tak też jest w przypadku Octavii w wersji Laurin&Klement. Testowany model utrzymuje we wnętrzu ciemną kolorystykę. Przeważa brąz oraz czerń, jakość tworzyw jest bardzo dobra, ich spasowanie również jest bardzo dokładne. Fotele, zarówno przednie jak i tylne są bardzo wygodne. Obito je w przeważającej części alkantarą, ale znajdziemy tu także skórę. Przednie fotele są elektrycznie regulowane i podgrzewane. Trochę brakowało mi funkcji masażu. Warto wspomnieć, że koło kierownicy także jest podgrzewane, a auto będzie przygotowane do jazdy jeszcze przed uruchomieniem silnika, ponieważ wyposażono je w ogrzewanie postojowe.

Na miejsce nad głową jak i na nogi nie będą narzekać nawet wysocy podróżujący. Zarówno z przodu jaki z tyłu miejsca jest aż nadto.

Nie inaczej jest w przypadku bagażnika. Testowany liftback posiada aż 590 litrów, a więc naprawdę dużo. Za sprawą klapy, która podnosi się wraz z tylną szybą dostęp do bagaży jest znacznie ułatwiony, a w jego wnętrzu czeka nas ogromna liczba gadżetów typu simply clever. Chodzi np. o zaczepy na zakupy, schowki, siatki, gniazdo 12V i tak dalej. Jest tego naprawdę sporo.

Ruszamy w trasę – właściwości jezdne, silnik

Zacznę od tego, co znajdziemy pod maską, a tu klasycznie, czyli 2.0 TDI o mocy 150 KM, które generuje 340 Nm. Motor współpracuje z siedmiobiegową skrzynią automatyczną DSG. Co ciekawe, Octavia oferuje napęd 4×4, który realizowany jest za pomocą sprzęgła Haldex V generacji. Uważam, że to kompromis idealny, ponieważ auto jest w miarę dynamiczne, napęd na cztery koła spisuje się świetnie w różnych warunkach i co najważniejsze spala naprawdę niewielkie ilości paliwa. Udało mi się bez problemu zejść na 5,5l/100km, aczkolwiek z całego tygodniowego testu uzyskałem 6,5l/100km, jednak 50% przebytych kilometrów pokonałem w mieście. Octavia jest więc naprawdę oszczędna, a zarazem dynamiczna.

Testowany przeze mnie egzemplarz posiadał aktywne zawieszenie DCC. Dzięki temu możemy ustawić jego twardość według naszych upodobań. Co prawda poprzednio również mogliśmy doświadczyć aktywnego zawieszenia, jednak muszę przyznać, że dopiero w Octavii po liftingu zauważyłem znaczną różnicę. W trybie komfortowym przyjemnie buja i świetnie wybiera nierówności. Dodatkowo „po lifcie” wszystkie egzemplarze posiadają system XDS+. Jest to elektroniczna szpera, która poprawia trakcję w zakrętach. Sprawdziłem jej możliwości i muszę przyznać, działa świetnie. Octavia wręcz jak przyklejona trzyma się drogi. Oczywiście nie zapominajmy, Octavia w dieslu to nie auto sportowe i nie ukrywam, że w większości czasu jeździłem w trybie normalnym. W tym trybie czuje się najlepiej.

Podsumowanie

Czas na podsumowanie testu. Skoda Octavia po liftingu to… nadal udane auto. Po zmianach samochód zyskał na nowoczesności, widać, że idzie z duchem czasu, ale przy tym, co bardzo ważne nie straciła swoich zalet. Dzięki temu zapewne nadal będzie liderem sprzedaży w naszym kraju oferując świetne proporcje ceny do jakości. No właśnie, jak to z tymi cenami jest? Laurin&Klement startuje od ceny około 108 tysięcy złotych za 1.8 TSI 180 KM i manualną skrzynię. Testowa wersja kosztowała aż 162 tysiące złotych! Patrząc na cenę auta z początku cennika, a więc 66 tysięcy złotych mamy grubo ponad dwukrotny wynik. Całe szczęście, model ten ma wiele wariantów wyposażenia, dlatego większość z Was będzie mogła wybrać coś odpowiedniego, co spełni Wasze wymagania. Polecam bliżej przyjrzeć się połączeniu, które miałem okazję testować tj. 2.0 TDI 150 KM + 7-biegowy DSG. Współgrają ze sobą świetnie, a więc są naprawdę godne uwagi. Laurin&Klement przybliża Octavię do Superba, jednak czy rzeczywiście tej namiastki premium potrzebujecie w aucie kompaktowym? Jeśli tak, to zdecydowanie warto, chociaż cena odrzuca. Jeśli nie, dokładnie przeglądnijcie katalog, bo wybór opcji wyposażenia jest spory. Krótko, jednym zdaniem podsumowując: lifting jak najbardziej udany, co widać po już sporej liczbie aut, które jeżdżą po naszych drogach.

More in Motoryzacja