Czy warto kupować Mercedesa A250e w sedanie za 250 tys zł? To zależy

Czy warto kupować Mercedesa A250e w sedanie za 250 tys zł? To zależy

Trzeba mieć niezłą fantazję by kupować kompaktowego Mercedesa A250e w sedanie zamiast Klasy C, która kosztuje niewiele więcej, a jednak jest dłuższa, ma większy bagażnik i więcej miejsca w środku. Oczywiście, nie ja o tym decyduję, ale zagłębiając się w konfigurator doszedłem do wniosku, że większego sensu konfiguracja, którą jeździłem raczej nie ma. 

Proszę nie zrozumieć mnie źle. Mercedes Klasy A w wersji hybrydowej 250e to piękne auto, którym jeździ się niezwykle przyjemnie. Tak, to jeden z tych samochodów, za którymi zawsze, ale to zawsze się obejrzycie. Wszyscy wokół również. A250e to jeden z tych nowoczesnych Mercedesów, które są rewelacyjne pod wieloma względami. Ba, nawet ten plug-in potrafi pozytywnie zaskoczyć. Jest jednak jedno „ale”. Skonfigurowałem sobie Klasę C i wcale nie oszczędzałem kwot, wybierając po kolei wszystkie „dobrodziejstwa”, jakie oferuje producent. No, może nie wszystkie, ale raczej starałem się by miały to, co ma testowana Klasa A. Różnica w cenie? 10 tysięcy złotych, czyli praktycznie znikoma. Wielki problem mam w tym, by przekonać się do tego, że zakup Mercedesa A250e w sedanie za ćwierć miliona ma sens. 

Czy warto kupować Mercedesa A250e w sedanie za 250 tys zł? To zależy

Może problem tkwi zupełnie w innym miejscu?

Być może to moje zauroczenie najnowszą Klasą C. A może chodzi o to, że mało osób decyduje się na taką „wszystkomającą” konfigurację w przypadku Mercedesa A250e? Przecież wariant podstawy – o ile wybierzemy hybrydę plug-in – startuje od 156 400 zł i już wtedy wygląda świetnie. Sam nie wiem. Koniec tych wywodów, bo zaraz na upartego znajdę jakąś gotową Klasę E, którą chętnie sprzeda jeden z dilerów. Przejdźmy więc do zaprezentowania wad i zalet, jakie cechują Mercedesa A250e. 

Hej Mercedes! 

Dawno się nie widzieliśmy, drogi Mercedesie. Co prawda w październiku ubiegłego roku testowałem Vito w wersji Furgon, ale z modelami osobowymi miałem długą przerwę. Dlatego bardzo chętnie przyjąłem wiadomość o możliwości przetestowania Klasy A. I to jeszcze tak pięknej, w sedanie! 


Jeśli dobrze pamiętam, wersja „limuzyna” pojawiła się w ofercie Mercedesa dwa lata temu. Początkowo zastanawiałem się: po co? Przecież mamy CLA. Uwierzcie, to dwa zupełnie inne auta. Przede wszystkim A250e w wersji sedan jest nie tylko piękny, elegancki i sportowy zarazem, ale również kompaktowy, za co pokocha go wiele osób. Mam tu na myśli głównie kogoś, kto woli mały samochód, ale, że tak to nazwę „mocno reprezentatywny”. Wtedy taka Klasa A w sedanie i jeszcze pakiecie AMG, który widzicie na zdjęcia ma sens. A co z hybrydą?

Mercedes A250e, czyli hybryda plug-in

Z wieloma plug-in’ami miałem do czynienia. Nie zawsze były to przyjemne spotkania. Hybrydowa Klasa A zaskoczyła mnie na tyle pozytywnie, że byłbym skłonny użytkować ją na co dzień. Właśnie w takiej wersji. Dlaczego? Po naładowaniu akumulatora do pełna możemy przejechać na nim bez jakichkolwiek wyrzeczeń 50 – 60 kilometrów. Co ciekawe, mówimy o baterii o pojemności 15,6 kWh! 

Zrobiłem test. Przejechałem sto kilometrów startując z naładowanym akumulatorem. Wróciłem z rozładowanym. Wyniki były bardzo zadowalające. Średnie spalanie benzyny wyniosło w pierwszym etapie niecałe cztery litry na sto kilometrów. Z kolei w drodze powrotnej, gdzie oczywiście co jakiś czas silnik spalinowy wyłączał się uzyskałem 5,8 litra na setkę. Według mnie wyniki są aż nadto przyjemne. Tym bardziej, że mówimy o 20 % miasta, 30 % drogi ekspresowej i 50 % drogi krajowej z licznymi zabudowaniami i remontami dróg, które powodują, że raczej o płynnej jeździe ze stałą prędkością w okolicach 80 – 90 km/h możemy zapomnieć. Wygląda więc na to, że mając dostęp do ładowarki będziecie bardzo rzadko korzystali z usług stacji paliw. Nawet pomimo tego, że zbiornik ma zaledwie 35 litrów. Zaczyna to mieć faktycznie sens. 

Dynamika? Oczywiście!

Można rzec: „mały, ale wariat”! A to dlatego, że pod maską Mercedesa A250e wcale nie mamy 2,5-litrowej jednostki, a mały silnik o pojemności 1,3. Wspiera go turbosprężarka i silnik elektryczny. Finalnie mamy 218 KM, z czego sam motor benzynowy generuje 160 KM. Łącznie, tj. systemowo mamy również 450 Nm momentu obrotowego. Przyspieszenie do pierwszych stu kilometrów na godzinę trwa 6,7 sekundy. Bardzo dobry wynik. Tym bardziej, że auto jest naprawdę dynamiczne. Żwawo reaguje na nasze „polecenia”, a przy tym fajnie brzmi. Silnik współpracuje z ośmiobiegowym automatem. Realne, średnie spalanie przy spokojnej jeździe i rozładowanej baterii wynosi siedem, maksymalnie osiem litrów. Wszystko zależy od tego czy lubimy podróżować dynamicznie. 

I tutaj również Mercedes A250e mocno mnie zaskoczył. Super wynik przyspieszenia, piękna linia AMG, idealne prowadzenie (warto wiedzieć, że testowane auto ma napęd na przód). Te wszystkie cechy nowej Klasy A powinny sprawiać, że autem będzie chciało się ciągle jeździć w „trybie sportowym”. Ja miałem zupełnie inaczej. Wolałem ustawienia komfortowe i bezszelestne pokonywanie kolejnych kilometrów, aby pobić kolejny rekord, jeśli chodzi o spalanie. Przecież spokojna jazda to raczej Klasa S, czy Klasa C. A jednak! Krótko mówiąc, mocy mamy pod dostatkiem, ale raczej będziemy korzystać z niej tylko np. podczas wyprzedzania, które trwa niezwykle krótko. 

Czy Mercedes A250e oferuje odpowiedni komfort podróżowania? To zależy… gdzie siedzisz

Testowana Klasa A to bardzo wygodny – pomimo rozmiaru – samochód. Oczywiście, zakładając, że podróżujecie tylko z jednym pasażerem. Jeśli ktoś usiądzie na tylnej kanapie będzie narzekał na brak miejsca na nogi. Na szczęście nad głową jest trochę więcej. Pomimo dużego okna panoramicznego! 

Duże, 19-calowe felgi aluminiowe z profilem 40 mm nie wróżą komfortowej jazdy. Potwierdza się to podczas podróżowania po niezbyt równych drogach. Jeśli traficie na słabszą nawierzchnię – współczuję. 

Plus za dobre wyciszenie kabiny, wygodne fotele (podgrzewane oraz wentylowane) i dobrze zestrojone zawieszenie. System MBUX działa poprawnie, aczkolwiek sterowanie nim za pomocą touchpada nie należy do najprzyjemniejszych. Przynajmniej dla mnie. 

Jeśli wybieracie się w dalszą podróż… zapomnijcie o dużej ilości walizek. Zaledwie 345 litrów, a więc o 60 mniej niż w wersji benzynowej. Cóż, to nadal – pomimo wersji sedan – samochód kompaktowy, najmniejszy z rodziny Mercedesa. Zostając jeszcze przy dalszych podróżach, pamiętajcie o tym, że macie do dyspozycji zbiornik paliwa o pojemności zaledwie 35 litrów. Prąd w akumulatorze skończy się i co wtedy? Wtedy, przy 8 – 9 litrach na setkę na drogach krajowych robi się nieciekawie.  

Podsumowanie
Testowany, hybrydowy Mercedes A250e to bardzo udana konstrukcja. Rzuca się w oczy za sprawą przepięknej linii nadwozia. Wnętrze, szczególnie z szeregiem dodatków jakie oferowała ta konfiguracja może się podobać, aczkolwiek tradycjonaliści będą narzekali na efektowne podświetlenia czy projekt kabiny. Na szczęście ja do nich nie należę i we wnętrzu nowej Klasy A mógłbym spędzać długie godziny. Bardzo duży plus należy się Mercedesowi za świetny układ hybrydowy, który oferuje naprawdę przyjemny zasięg. Oczywiście, należy pamiętać, że plug-in to wariant dla wąskiej grupy odbiorców. Będą nimi przede wszystkim osoby, które np. mieszkają w domu, z dostępem do prądu. Nocne podłączanie Mercedesa A250e do gniazdka pozwala na przejechanie np. do pracy i z powrotem bez konieczności uruchamiania silnika benzynowego. Niestety, jeśli mieszkacie np. w bloku i deweloper nie udostępnia wam w garażu prądu wybierzcie inną, tańszą wersję. Przykładowo A250, która generuje 224 KM, a jest pięć tysięcy złotych tańsza.
Zalety
Przepiękna linia nadwozia
Świetny projekt wnętrza
Bardzo wydajny napęd hybrydowy
Dobry, jak na kompaktowe auto komfort podróżowania
Oszczędność układu hybrydowego
Wady
Mała pojemność zbiornika paliwa
Mała pojemność bagażnika
Wysoka cena zakupu testowanego egzemplarza
8.5
Wynik